Powrót carycy. W każdym prawie kraju

Obrazek użytkownika jasieńko
KawiarNIA

Taka tendencja i to światowa, choć przoduje w niej Europa. Historia nas uczy, że dla Rzeczpospolitej skończyło się to niedobrze. Wtedy była to jedna kobieta, choć tak naprawdę w ówczesnej Rosji była to swoista seria kobiet na tronie trwająca prawie 100 lat (od Afdotji Łopuchinej wdowy po Piotrze Wielkim do Katarzyny II) – za każdym razem krew, śmierć i intrygi były nieodzownym komponentem ich rządów. Co je charakteryzowało? Posłużę się cytatem (str. 7-8) z książki „Kobiety na tronie carów moskiewskich w XVIII wieku”, W-wa 1919 r. (autor - Fr. Rawita-Gawroński):

Nie posiadając najmniejszej samodzielności umysłowej, kobiety te aż do Katarzyny II włącznie, ulegały wpływom ludzi zdolnych, ambitnych, obcej wszakże krwi i ducha, którzy interesy państwa i jego politykę podporządkowywali swoim osobistym poglądom; stwarzały one pozorną świetność państwa, ale zasiewały jednocześnie nasienia przyszłych niepokojów, wstrząśnień i klęsk wreszcie państwowych. W życiu tych kobiet występuje pierwiastek seksualny tak wybitnie, że tworzą znamienny rys ich życia. Carowe moskiewskie żyją i bawią się, panują i błyszczą świetnością, ale za ich plecami rządzą Niemcy lub wybrańcy, góruje ich polityka.

     Wróćmy zatem do dzisiejszej tendencji – dzisiaj mamy to co krok. W UE rządzi caryca niemiecka, a w Ameryce na tron szykuje [szykowała (09.11.16 J.)] się caryca amerykańska – wredna, kłamliwa i jak utrzymują niektórzy morderczyni z przysłowiową krwią na rękach. Coś jak znana wszystkim z europejskiego podwórka Katarzyna II. Ale ja nie o tym. Pominę ich liczną, i coraz liczniejszą, reprezentację małych caryc w rządach UE – to wynik reguły 50/50, a raczej świeckiej religii 50/50 czyli fifty fifty - odniosę się do innego zjawiska:

wykorzystania kobiet na tych stanowiskach do przeprowadzania niepopularnych czy niechcianych, a wręcz groźnych dla narodów Europy posunięć.

Oczywiście wszystko to ma swój cel – swoista ceta nad wszystkim, sterowana z jednego miejsca. Celem pośrednim jest rozpirzyć wszystko to co przeszkadza owej cecie – na przykład wojsko, a ono wg teorii spiskowej ma być w poszczególnych narodach zlikwidowane, bo armia ma być jedna ogólnoświatowa. Jako przykład z racji obciążenia historią proponuję Niemcy, w końcu rosyjska Katarzyna to Niemka. W tym porównaniu caryc jest zasadnicza różnica: tamte były krwiożercze, obecne pałają miłością. Okaże się, że miłością będzie można zniszczyć również wiele – nawet całe państwa.

     Angela prowadzi rząd niemiecki już po raz trzeci. W pierwszym (lata 2005-9) na 15 ministrów kobiet było 5, w drugim (2009-13) kobiet było początkowo 3, potem doszły jeszcze 3, a w obecnym trzecim jest ich pięć. To, co prawda, jeszcze daleko do zasady pełnego równouprawnienia, ale jest inna ciekawa zależność... W Polsce okrągłego stołu mieliśmy kolejne trzy baby, które zafirmowały sobą zniszczenie szkolnictwa. W rządach Angeli za każdym razem pojawia się zaufana – Urszula (von der Leyen) [1], kobieta wysoce uniwersalna gdyż: w pierwszym rządzie była ministrem ds. Rodziny, w drugim ds. Pracy i Spraw Socjalnych, w obecnym jest Ministrem Obrony Narodowej. I właśnie Uli przypadło w udziale rozpocząć proces tworzenia armii UE czyli armii europejskiej, gdyż już w maju zeszłego roku, na babskim (bo obie baby – Ursula i Jeanine Hennis-Plasschaert [2]) spotkaniu szefów Obrony Narodowej Niemiec i Holandii ministrowa Niemiec (w tym wojskowym przypadku forma męska nie chce mi przejść przez gardło) p. Urszula w wywiadzie prasowym szczerze powiedziała:

naszym dalszym celem jest zbudowanie armii Unii europejskiej. [3]

No tak, parlament już jest, bank i egzekutywa też – będzie i wojsko.

Tu mała dygresja... nie przemawia do mnie ten sposób unijnego nominowania (co prawda cywilnego) zwierzchnictwa nad wojskiem i do tego pod naciskiem religii fifty fifty:

  • Urszula, studiowała ekonomię (nie ukończyła), potem medycynę, była ministrem do spraw rodziny, osób starszych, kobiet i młodzieży, później ministrem pracy i spraw socjalnych, a obecnie ministrem Obrony Narodowej; jak widać w sprawach wojska doskonale rozeznana

  • Janina, studiowała coś na Akademii Europejskiej, potem pracowała jako urzędnik w administracji UE, następnie zajmowała się doradztwem gospodarczym, w końcu została asystentką polityczną w jednej z partii politycznych, a obecnie jest ministrem ON; typowy aparatczyk z okresu realnego socjalizmu

Urszuli zarzucono w 2015 r. plagiat pracy dyplomowej (na ponad 40% stron), ale widać – po samym nazwisku z von – że włos jej z głowy nie spadnie, i faktycznie – nie spadł. Powyższych informacji dostarcza ciocia Wiki.

Nie dziwią więc ostatnie jej pomysły (lipiec 2016), by otworzyć Bundeswehrę na uchodźców (na razie z Syrii i tylko setkę) czy też wcześniejszy by umożliwić służbę w Bundeswehrze ochotnikom z innych krajów UE. Chyba wreszcie widać cel przyjęcia przez Angelę potencjalnych poborowych z Syrii, Azji i Afryki... a ci ochotnicy? Czy oni nie będą składać przysięgi wojskowej na wierność? A jeśli tak – to komu?

Nie dziwi również ostatnie 25 lat Polski z przypadkowymi ludźmi, którzy stali na czele czegoś tam konkretnego, bo jak to ongiś wyśpiewał obleśny Sztur Starszy: śpiewać to każdy potrafi... Niestety, to nie wszystko. Przeciwnicy teorii spiskowych zawsze znajdują proste odpowiedzi na każdą próbę zwrócenia im uwagi na kilwater... i stukają wymownie palcem w czoło. A dlaczego?

Na spotkaniu (jak zwykle otoczonym mgłą tajemnicy) tzw. Klubu Bildenberga w Austrii w 2015 r., na które zjechała setka gości, a wśród utytułowanych samców znalazło się 20 kobiet, w tym 3 reprezentujące Niemcy – były między innymi... Urszula i Katarzyna. Dodam, że była też żona Radosława reprezentująca USA; w tym roku obok żony był i Radosław reprezentujący Polskę – znaczy się, że jeszcze jest wpływowy - albo – że jest znowu. Olechowski i Łuczywo już nie są zapraszani. Na spotkaniu Klubu w tym roku (Drezno) Urszula była również. Widać jest wpływowa, albo potrzebna, tak więc jej zacytowana wyżej wypowiedź:

naszym dalszym celem jest zbudowanie armii Unii europejskiej,

jest zrozumiała oraz oczywista i przestaje być z gatunku teorii spiskowych. Można jeszcze dodać, że w tym gronie osób wpływowych i decydujących nie było innych europejskich ministrów obrony ani generałów. Nie było ich także co najmniej od roku 2013. Amerykanin był – Petreus. I ciekawostka: często bywała Hilaria...

     Ale, ale, cóż to za Kasia była z Ulą w zeszłym roku? To nowa gwiazda, gwiazda z nowego zaciągu – Katrin Suder. Od 2014 r. będąca sekretarzem stanu w niemieckim MON czyli współpracowniczka Urszuli. [4] W swoim poprzednim miejscu pracy (McKinsey) zajmowała się szefowaniem i doradztwem w szeroko pojętym zagadnieniu - zarządzaniem nierównościami. Kasia jest zadeklarowana lesbą i mieszka z inną zadeklarowaną i dwójką małych dzieci. Jak informują źródła wojskowe wywołuje to u wielu generałów alergiczne reakcje. No cóż, trudno się dziwić...

Chwali się tym faktem również queer.de czyli medialny organ bezgranicznej miłości. Zmierzamy więc w objęcia miłości. Z tej wielkiej miłości wprowadzimy rozprzężenie w armii poprzez zarządzanie z wysokiego szczebla koła gospodyń wiejskich, wprowadzenie wojska koedukacyjnego, angażowanie najemników z dowolnego zakątka świata, i w końcu połączymy w imię miłości wszystkie wojska naszego kontynentu w jedną, wielojęzyczną, wielokolorową i multiseksualną armię. A kobiety przecież łączą, więc jak tu im odmówić. Kto był w wojsku, ten wie o czym myśli szeregowy... Dzięki Bogu nie jesteśmy jeszcze w tej czołówce.

Będziemy oczywiście bronić się przed złymi Rosjanami, a w razie czego przed złymi Chińczykami. A jak już tych Rosjan pokonamy to wojsko będzie można rozwiązać – będzie niepotrzebne, a do pilnowania i przestrzegania miłości wystarczy pejsbuk, ID oraz policja; i najważniejsze – mowa nienawiści. W zarządzaniu policją Europa została jednak przy mężczyznach. Oficjalnie jeszcze nie mówi się, że naszym dalszym celem jest zbudowanie armii policji europejskiej.

 

P.S.

Ministrem ON Norwegii jest Anna-Greta. Nie chce mi się specjalnie szukać, więc nie mogę użyć słowa – plaga, ale gdy kolejny raz napotykam informację [5], że ministrem ON jest znowu kobieta – tym razem Albanii (też członek NATO) - to coś tu zaczyna się krystalizować...

 

[1] Ursula von der Leyen – Wikipedia

[2] Jeanine Hennis-Plasschaert – Wikipedia

[3] http://www.blic.rs/vesti/svet/nemacka-ministarka-odbrane-nas-cilj-je-stvaranje-evropske-armije/k9q7c8f

[4] http://www.bild.de/politik/inland/ursula-von-der-leyen/geheimwaffe-gegen-die-ruestungsindustrie-36118948.bild.html

[5] http://www.blic.rs/vesti/svet/albanska-vojska-zamenila-kalasnjikove-savremenim-automatskim-puskama/fek18jk

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)