Oliver Hebdo

Obrazek użytkownika jasieńko
KawiarNIA

Co zrobił? To wiedzą już w całej Jurop, bo Frljić poskarżył się w UE (tak twierdzi portal Niezależna - Junckerowi, ale dowodu nie przedstawiono). Pobieżnie wiemy kim jest, co robi i jak to robi. Ale dlaczego to robi? Zadałem sobie trudu, by przeczytać 11 wywiadów z nim przeprowadzonych, i to w różnych latach, opublikowanych w prasie bałkańskiej; on stamtąd rodem. W skargę jestem skłonny uwierzyć, gdyż otwartym tekstem zarzucił m. in. prezydent Chorwacji przyzwolenie na nietolerancję niektórych osób publicznych, i w tym jego osoby [6], a innym tekstem skierowanym do prezesa Związku Dziennikarzy Chorwacji dał wyraz swojego oburzenia na medialną nagonkę na jego osobę. [7]

     Oliver urodził się w Bośni, jako nastolatek uciekł do Chorwacji (kraj objęty wojną domową) i tam zdobył ostateczne wykształcenie, studiował filozofię i religioznawstwo. Przedstawiciel młodej generacji Chorwatów, która próbuje się znaleźć w nowej rzeczywistości po zniszczeniu Jugosławii. Nie czuje się Bośniakiem i Chorwatem uważa się za Jugosłowianina. Zadufany w sobie reżyser skandalista (w wywiadzie dla Jutarni List powiedział: jestem pierwszym reżyserem po Grotowskim, którego skrytykował Polski Episkopat [1]), opętany manią prześladowczą niszczenia wyłącznie kościoła katolickiego, próbujący pozbawić kraje Europy swojej odrębności przez niszczenie ich symboli. Gdziekolwiek się nie ruszy wywołuje szok, zdumienie i wznieca niepokoje. W Chorwacji chcą go pobić, to samo w Srbii i w Bośni. Lubi drażnić. W zasadzie bawi się w politykę używając do tego teatru, można powiedzieć, że cały czas owładnięty jest traumą domowej wojny w Jugosławii i jej następstwami.

Uważam, że warto zaznajomić się z fragmentami wywiadów z nim – to przybliży postać i będziemy mogli sami dokonać oceny, niezależnie od mediów. Tematy, które porusza są z pewnością ważne. I jeszcze jedno – proszę nie odbierać tego jako próbę jego obrony, po prostu warto wiedzieć.

Poniżej fragment jednego z ostatnich z nim wywiadów. [2]

Stefica Galić: Czy zgadzasz się z analitykami uważającymi, że dzisiejsi przywódcy polityczni na terenie byłej Jugosławii próbują wznawiać konflikty z lat dziewięćdziesiątych?

Oliver Frljić: Według mnie ten konflikt nigdy się nie skończył. On się tylko przekształcił ze zbrojnego w instytucjonalny i trwa z niesłabnącym natężeniem od Porozumienia w Dayton.

SG: Od lat jesteś narażony na prześladowania przez nacjonalistów i konserwatystów i w zasadzie wszystko jedno czy krytykujesz serbskie, chorwackie, bośniackie, polskie, słoweńskie czy niemieckie nacjonalistyczne [narodowe? - J.] mity. To nie kończy się na „negatywnej krytyce” lecz wręcz zagrożone jest twoje życie. Jak przez lata wytrzymujesz to ciśnienie?

OF: Zastanowię się: Dobrze, dziękuję za pytanie.

SG: Czy Chorwacja jest krajem, w którym wszystkie ważne procesy społeczne są kontrolowane przez Kościół i Opus Dei?

OF: Kościół katolicki kontrolował i nadal kontroluje ważne procesy społeczne w społeczeństwie chorwackim. O wielkości wpływu wyraźnie świadczy umowa z Watykanem i wszystkie przywileje, które z tego tytułu otrzymuje. O tym mówię w spektaklu „Wiosenne przebudzenie” wystawionym w 2009 r. w Zagrzebiu (Teatr Młodych). Mimo, że nominalnie Chorwacja jest państwem świeckim, ale praktycznie nim nie jest, a do dzisiaj żaden z polityków nie próbował zdemontować politycznej władzy Kościoła. Proszę zauważyć w końcu i premier Ivica Racan jako premier poszedł na mszę.

SG: Wiem, że nie przestaniesz walczyć, ale ile masz jeszcze fizycznej i psychicznej siły, by przeciwstawić się absurdowi i banałowi?

OF: Nie wiem. Czasami wydaje mi się, że to wszystko co robię jest tak bezsensowne, że lepiej byłoby się stąd wynieść. Sytuacja jest coraz gorsza i gorsza. Moją prace mogę wykonywać byle gdzie. Nie mam złudzeń, że wszystko można zmienić, zwłaszcza teatrem. Z drugiej strony nadal uderzam resztą moich sił o nacjonalistyczne ściany, z których wypływa duchowa architektura postjugosłowiańskich społeczeństw. Branko Miljković napisał: „Kto nie potrafi słuchać pieśni, słyszy tylko burzę”. [Burza, to nazwa kampanii wojennej w wojnie domowej lat 90 - tych – J.] Pieśni, jak widać nie potrafiliśmy słuchać.

Oto kolejne fragmenty wywiadów, na początek [1] z 2012 r.:

Dziennikarz: „Najgorszy ze wszystkich rodzajów analfabetyzmu jest analfabetyzm polityczny. Analfabeta polityczny nie słucha, nie rozmawia, nie bierze udziału w wydarzeniach politycznych; nie wie, że koszty utrzymania, ceny fasoli, ryby, maki, koszty wynajmu, buty i leków zależą od decyzji politycznych”, cytujesz Brechta w końcu swojego przedstawienia.

Oliver: (…) Dlaczego Brecht jest dziś aktualny? No, bo, niestety sprawy wiele się nie zmieniły. I w tym sensie nadal się nie zmienią. Jeszcze raz wrócę do aktorów, którzy odmówili udziału w moim przedstawieniu; tego rodzaju apolityczność, którą próbuje się utrzymać swojego rodzaju wyższość w odniesieniu do rzeczywistości, moim zdaniem, jest zamiennikiem analfabetyzmu politycznego. Bo, to, że w czasie II Wojny Światowej będę siedział w piwnicy i intensywnie nienawidził niemieckiego okupanta w rzeczywistości nie zmieni niczego. Prawda, że przestępstwem jest każdy rodzaj zła, ale przestępstwem jest także siedzieć i nie zrobić niczego. Tu dochodzimy do pytania, które interesuje mnie najbardziej – kwestii odpowiedzialności zbiorowej.

W takim razie... dlaczego stale nie drąży w Niemczech, na Ukrainie, a przypiął się do Polski?

W innym wywiadzie...

Dziennikarka: Kolektivna odgovornost je tema kojom se zapravo stalno bavite... [Zbiorowa odpowiedzialność jest tematem, który faktycznie robisz stale... - J.]

Z odpowiedzi (i z innych wywiadów) wynika, że dotyczy to głównie byłej Jugosławii, ale podobne wątki o odpowiedzialności wyszukuje w każdym kraju, w którym coś wystawia.

Fragment interwiew [8] z 2013 r.:

Dziennikarka: Pracujesz z aktorami z Zagrzebia, Belgradu, Lublany, Sarajewa... więc z ludźmi, którzy w różny sposób odnoszą się do regionalnej sytuacji politycznej. Czy wszyscy chcą z tobą pracować?

Oliver: Nie, i to jest dobre. Niektórzy od razu mnie informują, że nie chcą ze mną pracować, bo nie zgadzają się z moimi poglądami politycznymi. Z niektórymi ja nie chcę pracować, ponieważ nie mogę oddzielić ich pracy artystycznej od ich całościowego społecznego zachowania. Z tego powodu dochodzi między nami do częstych podziałów. (...)

Dziennikarka: W swoich sztukach ujawniasz podobieństwa nowych państw, Serbia jest winna wojennych cierpień i zbrodni, Chorwacja ma swoje czystki etniczne, Słowenia swoje „eliminacje”... jak sądzisz, rozpad byłego wspólnego państwa musiał być tak krwawy, czy mogło być inaczej? I kto skorzystał najbardziej na rozpadzie Jugosławii?

Oliver: Jestem przekonany, że mogło być inaczej. Ponadto nie widzę co dobrego przyniosły nowo utworzone państwa. Jeśli wykluczymy wszystkich zabitych i przesiedlonych, większość dzisiejszych mieszkańców byłych republik Jugosławii ma gorszy standard życiowy niż w byłej Jugosławii. Własność społeczna została rozkradziona i tą kradzieżą stworzono nowe elity społeczne i w tym czasie jesteśmy świadkami masowej proletaryzacji byłej średniej klasy społecznej. To te nowe elity najbardziej skorzystały na rozpadzie Jugosławii. Mają teraz władzę polityczną i gospodarczą. Wojna była dla nich biznesem, na którym dobrze zarobili.

Dziennikarka: Z dyplomem reżyserskim Akademii Sztuki Dramatycznej ukończyłeś studia filozoficzne na Kolegium Jezuickim w Zagrzebiu, więc czy wierzysz w nowe twierdzenia Kościoła, który chce zlikwidować przepaść między bogatymi a biednymi, w imię czego nowy papież dokonał od razu kilku symbolicznych zmian, takich jak zamiana złotego krzyża na krzyż z żelaza (...)

Oliver: Nie ufam Kościołowi, nawet gdy zmienia krzyż. Zmiany mody na klatce piersiowej dygnitarza kościelnego (…)

Wywiad [9] z 2015 r.:

Rade Dragojević: Czy nowa funkcja dyrektora będzie miała wpływ na twoją pracę artystyczną? Jak codzienne obowiązki administracyjne ograniczą twoją kreatywność i czy znajdziesz tam motywy do pracy?

Oliver: W odróżnieniu od biurokratycznej rzeczywistości, która atakuje nas z lewej i prawej strony, kolega Marin Blazević i ja próbujemy rozszerzyć dotychczas stosowaną praktykę [repertuar – J.] jednego z Teatrów Narodowych, a tym samym zrewidować jego koncepcję. Kiedy tego nie rozumieją ludzie z reguły nie chodzący do teatru, ale sądzący z samej nazwy „Chorwacki” czy „Narodowy”, zakładają, że powinno to być jeszcze jedno miejsce strukturalnej przemocy większości narodowej nad różnymi mniejszościami narodowymi, więc nie ma tu miejsca na zdziwienie.

RD: Ostatnie z serii krytycznych napaści na ciebie i kolegę Marina Blazevića pochodzą ze środowisk kościelnych. Czy to oznacza, że specyficzna wojna z tobą została podniesiona na wyższy „duchowy” poziom i czy rzeczywiście szanujecie w HNK Rijeka [Chorwacki Teatr Narodowy – J.] uczucia religijne ludzi?

O: Odpowiedziałbym pytaniem na pytanie: czy dziś w Chorwacji jest szanowany światopogląd ateistyczny i zasady państwa świeckiego? Teatr nie jest kościołem, który zajmuje się uczuciami religijnymi. Ale arcybiskup Rijeki Ivan Devcic, do którego listownie zwróciła się anonimowa katoliczka i znaczna część społeczeństwa uważa, że to jest też miejsce, w którym katolicka większości powinna dyktować, co i jak pokazywać. Gdy "klerofaszyzm" w Chorwacji otrzymał nowy bodziec, kiedy Damir Stojić mieszkającym na północy w namiotach mówi, że wojna się jeszcze nie skończyła, kiedy biskup Vlado Kosić porównuje skazanego za zbrodnie wojenne Darija Kordića z Chrystusem, wtedy oficjalny Kościół w zasadzie nie reaguje. Jak i nie zareagował wówczas, gdy miała miejsce masakra w Ahmići, lub wydalenie i zabijanie serbskich cywilów podczas „Burzy”. Jeśli Kościół ma ambicje prowadzić teatru w Rijece, proponuję by się zgłosił na następny konkurs na dyrektora.

Czyli taki obecny trend europejski... tożsamość narodowa większości powinna ulec zniszczeniu, bo to jest znęcanie się nad mniejszościami.

Na koniec fragment z wywiadu [10] z 2014 r.:

Dziennikarz: W jaki sposób stałeś się i w Polsce problemem? Czym zirytowałeś Polaków?

Oliver: Swoją interpretacją fragmentów komedii „Nieboska komedia”Zygmunta Krasińskiego, który zrobiłem w Teatrze Narodowym w Krakowie. W czym był problem? W tym, że podkreślając wyraźną warstwę antysemickiego wątku, starałem się zajmować problemem historii polskiego antysemityzmu od okresu romantyzmu do współczesności. Dyrektor teatru Jan Klata, nie dopuścił do przedstawienia, i w ten sposób stał się pierwszym człowiekiem teatru, który skutecznie uniemożliwił mi realizację mojej pracy. W ten sposób, Klata wyraźnie wyartykułował niechęć polskiego społeczeństwa do uznania swojego aktywnego udziału w eksterminacji żydowskich współobywateli. Po prostu nie jest to jeszcze temat, do którego Polska jest przygotowana. Tak jak i Chorwacja, na przykładzie „Alexander Zec”, pokazała, że nie jest gotowa porozmawiać o zbrodniach, które zostały zlecone lub sponsorowane z najwyższych kręgów politycznych. Niestety całe społeczeństwo, w którym żyjemy zbudowane jest na jakiejś formie przestępstwa. Czasami chodzi o czystki etniczne, czasami o prywatyzacyjny rozbój.

To powyżej, jest tylko częściową ilustracją jego postępowania i drogi artystycznej.

Biedny, naiwny człowiek, któremu wydaje się, że osobiste doświadczenia z czasów wojny domowej w Jugosławii da się przenieść w każdy rejon świata. I wydaje mu się, że zna historię każdego kraju. Kolejny zwalający winę na Polaków, kolejny antypolski grossik. Wygląda na to, że posiadanie statusu aktora czy reżysera jest równoznaczne z immunitetem „świętej krowy” i upoważnia do bezkarnego obrażania innych, natomiast szary człowiek podpada od razu pod „mowę nienawiści”. Oliver nie atakuje i nie obraża islamu, nie atakuje talmudu, ale od początków swojej działalności atakuje chrześcijaństwo. Nie dziwi mnie dlaczego Oliver nie wystawia w Izraelu, krajach Półwyspu Arabskiego czy w Indiach.

     Czas postawić inne pytanie – kto umożliwia takie działanie i czy nie jest to celowe? Swoboda wyrazu to jedno, ale do czego potrafi doprowadzić, to drugie, czego wyrazem jest swoisty koniec „artystów” z Charlie Hebdo - to chyba pamiętamy.

Cofnijmy się w czasie. Od kiedy Oliver działa w Polsce?

Od 2013 r. kiedy to wyreżyserował pierwszą „żmiję która miała kąsać” - „Nieboską komedię” w Teatrze Starym w Krakowie i wówczas dał się poznać jako nowy grossik co skutkowało zdjęciem spektaklu na 2 tygodnie przed premierą. Co naprawdę było jego celem? Jak piszą media bałkańskie: pokazanie antysemityzmu w polskim społeczeństwie.

Drugie podejście, „druga żmija”, w roku 2016 na festiwalu teatralnym w Bydgoszczy ze spektaklem „Nasza przemoc, wasza przemoc”, w którym zaprezentował scenę pełną jadu (naga kobieta z głową przesłoniętą hidżabem wyciąga z waginy polska flagę, potem w erotycznym tańcu przy melodii kolędy Cicha noc czeka na zejście Jezusa z krzyża, i który dokonuje na niej gwałtu). W oświadczeniu złożonym przez organizatora (chyba Teatr Polski w Bydgoszczy) po fali krytyki w Polsce, czytamy w mediach bałkańskich: motywem przewodnim przedstawienia O. Friljića jest gwałt czyniony przez Europę nad resztą świata, a nie Polska i nie chrześcijaństwo, lecz dotyczy to stosunku Zachodu i Europy do krajów południowej Europy, który jest oparty na fundamencie gwałtu, wojen i zysków z tego tytułu.

Tłumaczenie: nie Polska i nie chrześcijaństwo, ale skoro tych elementów użyto to co? Nie mógł użyć flagi Chorwacji albo flagi Bośni?

Trzecie w lutym 2017 i znowu to samo – chrześcijańska zadra w oku.

Oliver jest stały w swym wyrazie scenicznym. Nie zmienił się. Jego prawo swobody wyrazu artystycznego, natomiast od ministra Kultury, a już na pewno Dziedzictwa Narodowego, wymaga się działań, które nie będą tej kultury niszczyć – raczej ją chronić.

     To teraz przypomnienie: ministrem kultury w latach 2007-2014 był wiecznie nieogolony B. Zdrojewski, w latach 2014-2015 - M. Omilanowska, od 2015 - P. Gliński. Za Zdrojewskiego mieliśmy parę artystycznych instalacji, które wplątywały nas w relacje, by nie użyć słowa – stosunki, o – delikatnie mówiąc - dużym ładunku emocji. Nie sądzę, żeby minister kultury był zupełnie nieświadomy tego kto jest kim i co robi, nawet nie przypuszczam, że jest głupi - raczej skłaniam się do konkluzji Galileo Galilei, który stwierdził: Kto nie zna prawdy, jest po prostu głupi. Ale kto ją zna i twierdzi, że to kłamstwo, jest przestępcą.

Co prawda minister, jeden z drugim, niczego nie twierdzili, ale znać prawdę – znali z pewnością. Jeśli to nie jest działaniem destrukcyjnym i wrogim dla Polski - szczególnie w obecnej sytuacji w Europie: oskarżanie Polski o łamanie demokracji, blokowanie rozwoju unii (jesteśmy wraz z Węgrami grabarzami idei europejskiej wg Die Presse [5]) - to ja jestem święty turecki.

Panie Gliński, z pewnością znasz Pan znaczenie słowa dymisja.

Gdyby to ode mnie zależało, nie byłoby już ministra Kultury – Glińskiego.

 

[1] http://www.slobodna-bosna.bahttp://www.slobodna-bosna.ba/vijest/46849/ol...

[2] https://radiogornjigrad.wordpress.com/2017/02/26/oliver-frljic-prica-o-p...

[3] http://www.6yka.com/novost/23887

[4] http://hr.n1info.com/a152992/Vijesti/Nase-nasilje-i-vase-nasilje-Poljska...

[5] http://www.slobodna-bosna.bahttp://www.slobodna-bosna.ba/vijest/47101/di...

[6] http://www.tacno.net/kolumna/oliver-frljic-predsjednicu-kolindu-grabar-k...

[7] http://www.tacno.net/kultura/frljic-pisao-lekovicu-medijski-linc-je-uvod...

[8] http://www.tacno.net/interview/intervju-oliver-frljic-ne-vjeruj-crkvi-ni...

[9] http://pescanik.net/oliver-frljic-intervju-5/

[10] wywiad „Simptomi bolesnih druzstva”, Nedeljnik Vreme br. 1227 z 10.07.2014 r.

 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Jest takie pojecie od niedawna,bo jak by to przetłumaczyc na normalne zachowania ludzi w wiekszosci,którzy uczestniczyli w działaniach drugiej wojny swiatowej.Dla nich było to wieksza tragedia niz jakas tam wojenka w dawnej Jugosławi.To zwykły pajac polityczny,który działa w okreslonym celu za jakies z góry okreslone pieniadze i napewno jest  prowadzony w swoich działaniach jak nasz bolek do kolektury totolotka po wygraną.Po prostu nie trzeba chodzic na jego przedstawienia teatralne i tyle w temacie.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1534330

"..Po prostu nie trzeba chodzic na jego przedstawienia teatralne i tyle w temacie.? - jednym słowem stać z boku? biernie? Gratuluję samopoczucia...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#1534332

j.w.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1534412

Ja rozumiem J. Kaczyńskiego. Swego czasu promował Glińskiego jako premiera rządu technicznego. Nawet coś tam Gliński gadał przez tablet i nie było to wcale nielogiczne. To był dobry program. Natomiast jest coś, co daje kopa negatywnego w osobowości. To przynależność do tzw. elit III RP. Gliński był w UW i to go dyskwalifikuje od razu, a'priori. Nikt nigdy, kto się pokalał przed III RP nie będzie Polakiem i nie będzie walczył o polskie interesy. Nie wiem czy to właśnie spowodowało, że bronił - idiotycznie i beznadziejnie - NGO-sów, ale wtedy już na drugi dzień powinien być zdymisjonowany. Szkoda, że B. Szydło jeszcze go toleruje, podobnie jak M. Morawieckiego i Waszvzykowskiego. Na miejscu M. Morawieckiego powinien być P. Szałamacha, którego zgrillowano. Szkoda.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1534475