Teczka TW „Bolka” – odnaleziona?!

Obrazek użytkownika Jarosław Gryń
Kraj

Wdowa po Czesławie Kiszczaku chciała sprzedać IPN-owi przechowywane przez jej zmarłego męża akta. Wśród przejętej dużej ilości dokumentów znaleźć się miały podobno „kwity” ze spotkania z Tajnym Współpracownikiem SB o pseudonimie „Bolek”, do którego miało dojść 16 listopada 1974 roku.

Kim był wspomniany „Bolek”? Większość Polaków zapewne wie, a tym, którym ta wiedza z jakichś względów umknęła, podpowiem, że chodzi o byłego Prezydenta Lecha Wałęsę, którego współpraca z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa stała się w minionym ćwierćwieczu tajemnicą poliszynela.

W związku z całą tą sprawą nasuwa się kilka ciekawych pytań. Po pierwsze, skąd u Kiszczaków tajne dokumenty państwowe? Odpowiedź jest prosta, gdyż wynoszenie „papierów” przez pracowników bezpieki w momencie „przemian ustrojowych” było normą. Wszelakie akta, mogące stanowić dowody przestępczej i antypolskiej działalności ówczesnych władz oraz ich współpracowników, były niszczone lub ukrywane w celu późniejszego użycia. Szantaż za pomocą kompromitujących materiałów, to w polskiej polityce norma. Klika dogadująca się w Magdalence, a następnie pieczętująca podjęte tam ustalenia przy „okrągłym stole” musiała mieć przecież gwarancję nietykalności ze strony nowych władz, i tak właśnie było.

 

Kolejną z kwestii jest spór o agenturalną przeszłość Wałęsy, który dzięki uzyskanym nowym dowodom może wreszcie zostać ostatecznie rozstrzygnięty. Co prawda wątpliwości w tej sprawie, wbrew badaniom historyków, zgłasza przede wszystkim sam główny zainteresowany, to jednak im więcej dowodów tym lepiej. Pora odmitologizować wreszcie postać Wałęsy i stanąć oko w oko z prawdą, która jest taka, że komuna nigdy nie upadła, a przeszła po prostu metamorfozę i objawiła się znowu pod postacią III RP.

 

Trzecią z kwestii jest zastanawiająca skwapliwość, z jaką pani Kiszczak postanowiła dorobić się na zgromadzonych przez męża dokumentach. Z tego, co wiadomo chciała za nie 90 tys. zł. Czyżby kobiecina klepała aż taką biedę, że postanowiła postawić pod znakiem zapytania „honor” męża oraz zadać kolejny cios spiżowemu wizerunkowi Wałęsy? Nie chcę zagłębiać się w mentalność komunistów i ich rodzin, chowanych na marksistowskich bredniach i wynaturzeniach. Nie ubolewam również, jak Bartosz Węglarczyk w Dzień Dobry TVN, nad postawą Kiszczakowej, która, przytaczając luźno jego opinię, „jako żona generała powinna trzymać odpowiedni fason”. Cóż, jaki generał, taka żona i taki fason. Czekiści wymierają wraz ze swymi apologetami, a pozostają po nich tylko „kwity” i zażenowanie.

 

Autor jest członkiem władz naczelnych Ligi Obrony Suwerenności

Źródło: http://lospolski.pl/?p=5004

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

pokrzywdzonego?
Czy wyrok jest nadal ważny? Czy będą nadal wydawać wyroki?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1507332

Teraz Wałęsa będzie tylko symbolem upadku III RP, bo te akta, o ile okażą się autentyczne, to obalą wreszcie jego fałszywy mit bohatera solidarności. Chciałbym jeszcze doczekać czasów jak ci wszyscy budowniczowie złodziejskiej liberalnej pseudodemokracji, odpowiedzą przede wszystkim przed narodem za swoją zdradę Ojczyzny.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Tomek N.

#1507336

Pozytywnie kojarzy się tylko "obecnej opozycji", bo są tak samo ufajdani kłamstwem, wpsółpracą, zdradą i manipulacją, a zatem bronią jednego ze swoich.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Cognoscetis veritatem, et veritas liberabit vos --- Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli.

#1507452