Polityka historyczna w wydaniu niektórych "naszych" polityków

Obrazek użytkownika Janusz 40
Kraj

Polityka historyczna w wydaniu niektórych "naszych" polityków

        Polityka historyczna, o potrzebie prowadzenia której mówił św. p. prezydent Lech Kaczyński, jest przez niektórych prominentnych przedstawicieli partii politycznych sprowadzana do ideologii "brzydkiej panny bez posagu", która powinna się zadowolić "ciepłą wodą w kranie dla każdego". Kiedy D. Tusk wypowiadał te słowa (będąc premierem) - zabrzmiały mi one jak za przewodniczacego Mao było "miska ryżu dla każdego Chinczyka". Oczywiście ta minimalistyczna polityka obecnie polega na posiadaniu kilku samochodów w rodzinie (w przeważającej mierze kilkunastoletnich sprowadzonych z Zachodu aut). W rzeczywistości, to w pewnym stopniu kamuflowało inne ważniejsze braki - brak należytej opieki zdrowotnej, brak wsparcia dla rodzin z dziećmi, brak możliwości godnego wypoczynku i perspektyw na godną emeryturę.

        W wystapieniach przewodniczacych sejmowych ugrupowań po expose min. SZ - W. Waszczykowskiego nader jasno była sformułowana chęć do prowadzenia dalej takiej polityki - polityki na kolanach wobec bogatszych od Polski państw unijnych, bo zależymy od ich skłonności do kierowania do nas unijnych środków - przede wszystkim wobec Niemców. Jeden czołowych perzedstawicieli PO - wieloletni min. SZ - R. Sikorski wygłosił nawet swego czasu w Berlinie wiernopoddańczy referat, w którym nawoływał i prosił Niemcy o wzięcie przywództwa w UE.

        Niektórzy politycy PO z długoletnią praktyka w różnych zachodnich instytucjach, jak Rosati - nie wyobrażają sobie Polski jako samodzielnego podmiotu politycznego. Nie idzie o formalne respektowanie akcesyjnych zobowiazań, to wiadomo, ża Unia pociąga za sobą zrzeczenie się pewnej częsci samodzielności na korzyść zunifikowanych rozwiązań pożądanych przez większość państw unijnych. Oni uważaja, że Polska powinna bez szemrania spełniać wszelkie postanowienia i zawsze popierać bogate unijne państwa. Nie dostrzegają, lub udają że nie widzą gigantycznych strat, jaki Polska ponosi z tytułu takiej niesymetrycznej polityki. Największy może w Polsce znawca spraw podatkowych i kwestii budżetowych dochodów - prof. Modzelewski - ocenia te straty na 180 mld. zł rocznie.

        Boli nas, kiedy w różnych państwach mówi się o "polskich" obozach koncentracyjnych z okresu II WW. To w wyniku konsekwentnej polityki historycznej, jaka od dziesiatek lat prowadzą Niemcy - skłonne podzielić się z innymi odpowiedzialnością za zbrodnie ludobójstwa. Denerwuje mnie, kiedy szef liberałów w PU - G. Verhofstadt poucza Polaków na czym polega demokracja i poszanowanie praw człowieka, kiedy jego przodkowie półtora wieku temu dokonywali pierwszego w historii ludobójstwa na  ogromną skalę porównywalną ze zbroniami hitlerowskimi i stalinowskimi - w Kongu, kiedy niemiecki komisarz Oetinger perroruje w tym samym duchu. Nawet, gdyby mieli formalną rację (ale tej też nie mieli), to uwłaczajaca dla nas jest tonacja ich wypowiedzi - tonacja ex cathedra - ludzi z wyższego szczebla cywilizacyjnego mówiących do barbarzyńców.

        Tymczasem historia mówi coś wręcz przeciwnego, to Polska przez wieki była najbardziej demokratycznym i tolerancyjnym państwem w Europie, w którym nie mordowano innowierców, w którym wyznawane były różne religie, w którym azyl znajdowały ludy przeganiane w innych państwach (jewisch paradise). Właśnie między innymi - Polska na miedzynarodowej arenie przegrywa często na skutek braku historycznej wiedzy dotyczacej Polski wśród politycznych adwersarzy, ale co gorsza braku tej wiedzy wśród "naszych" polityków.

        Ostatnio mamy do czynienia z bulwersujacymi faktami braku podstawowej wiedzy historycznej wśród polityków z obecnej opozycji parlamentarnej. Wg R. Petru - przewrót majowy dokonany przez Piłsudskiego był w r. 1935, a Rzym upadł w czasach cesarza Trajana. Z niesmakiem, a nawet z wściekłością wysłuchałem debaty w senacie na temat 1050 rocznicy przyjecia chrztu przez Polskę (przez Mieszka I).

        Oczywiście sentor R. Gaweł prezentujacy propozycję stosownej uchwały senatu, sen. C. Ryszka, sen. K. Wiatr jak i senator-historyk J. Żaryn przedstawili we właściwym świetle postać pierwszego naszego historycznego władcy. Władcy potężnego w tej części Europy, który prowadził wielokierunkową politykę, także polityke dynastyczna - poprzez następny ożenek skoligacił sie z rodzina cesarską, jego córka (kilkakrotnie zamężna z władcami skandynawskimi była matką władcy Dani, części Skandynawii i Anglii - Kanuta Wielkiego, uprawiał aktywną politykę w stosunku do Czech, a nawet Wegier. Niewątpliwie dokonał scalenia większości ziem polskich. Oczywiście początek zrobili jego poprzednicy, co do których nie ma jednak wiarygodnych przekazów.

        W opozycji do przemówień niewątpliwie znajacych historię i wiedząćych jakie znaczenie ma wiedza o początkach państwowości - senatorów - znalazło sie kilkoro innych, których celem (dość jawnym nawet) było deprecjonowanie znaczenia pierwszego władcy Polski i co za tym idzie - znaczenia Polski jako państwa. To sen. Jerzy Wcisła, sen. B. Zdrojewska (której naukowy wkład w rozpoznaniu obyczajów Mieszka I polega na przeświadczeniu, że ów władca palił, mordował i gwałcił) - oczywiście na udowodnieniu tego "naukowego" stwierdzenia - chwilowo nie przedstawiła dowodów.

        Nie byłby sobą sen. Borowski, gdyby nie zaznaczył osobistego stosunku do Polski i jej racji stanu. Przypomne tylko, że bedąc marszałkiem sejmu nie pozwolił na odanie czci minutą ciszy dla największego bohatera walki z komunizmem w Polsce - płk Kuklińskiego. Teraz trochę mówił oczywistości, ale stwierdził też, że nie można oddawać czci człowiekowi, o którym nic nie wiadomo (to znaczy jemu nie wiadomo) i na temat którego pierwsze wzmianki pisemne ukazały się 100 - 150 lat później. Gdyby ignorant choćby uważnie wysłuchał wystąpień innych mądrzejszych senatorów - wiedziałby, że na temat Mieszka I i jego państwa, prowadzonych przez niego wojen i uczestniczenia w koalicjach wojennych - jest kilkadziesiąt, (może nawet więcej niż sto) wzmianek - głównie w zapiskach niemieckich kronikarzy.

Oczywiście - sen. Borowski chyba kontynuuje na swój sposób działalność w stosunku do Polski - swojego osławionego stryja - Jakuba Bermana - wysłannika Stalina wyposażonego w nieograniczoną władzę w stosunku do wrogów komunizmu. Stalin nie zawierzał Polakom i wolał na jej "gubernatora" wyznaczyć Judejczyka.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:11)

Komentarze

[...] - Człowieku, myślę, się zastanów;
Tu - los twój, las twój, kształty chmur
...i widok swojskich krów..., baranów...,
...kur...

pozostać..., z karkiem pochylonym...?
Nigdy... wybiorę inny tor...
A tutaj - Komitet Obrony...
KOD...!

Gdy przyszła wolność, w barwach jasnych
Wypełzło i robactwo z dziur
I wyskoczyło gładko z własnych
skór... [...]
Natan Tenenbaum (ur. 1940) – polski satyryk, poeta pochodzenia żydowskiego.

Nic dodać nic ująć, słowa pieśni nadal akutalne...

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

#1506073

Dzieje Polski od zawsze uwierały komunistów, lewaków i ich następców "europejczyków" z "nowośmiesznej" i PO-sitwy...pewnie ,że Mieszko I im nie pasuje...bo i suwerenem był , Niemców bil aż trzeszczalo...a Borowski- Berman przeciez ma wbitych w głowe innych "demokratów" od Josipa Wissarionowicza poczynając...

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1506077

Mam swoje zdanie ... niepokorne!

I tak jak mnie nikt nie przekona, że mój przyjaciel Szef Sztabu Generalnego WP Franciszek Gągor poległ pod "pancerną brzozą" tak nikt mnie nie przekona, że Ryszard Kukliński to bohater. Kukliński to zwykły szpion sprzedający Naród za srebrniki z CIA!!! Tak NARÓD  bo właśnie obywatele Polski w wyniku działalności Kuklinosia mogli zapłacić hekatombą krwi! 

.........................................................................................

Wychodzi na to, że traktaty Strategic Arms Limitation Treaty (SALT I)   i Strategic Arms Reduction Treaty (START I)   zawdzięczamy Kuklińskiemu?  Zaraz się dowiemy, że Kukliński wymyślił też koło i odkrył, że Ziemia kręci się wokół Słońca. Fakty są takie, że nigdy ostatecznie nie ustalono jakie były motywy Kuklińskiego. Wersja oficjalna oparta jest na jego własnych słowach. Tym samym wykluczam to jako obiektywne źródło, bo każdy zdrajca dorabia jakąś filozofię do swojej zdrady. Fakty są następujące:

- Kukliński po ucieczce do USA dostał piękny dom i stałą pensję pozwalającą na życie w dostatku,

-mieszkając w Polsce żył na bardzo wysokim poziomie materialnym - zupełnie nieadekwatnym do wynagrodzenia oficera LWP jego rangi. Fakty te wskazują, że Kukliński brał od CIA pieniądze zarówno mieszkając w USA, jak i wcześniej - mieszkając w Polsce.

Co do przekazanych Amerykanom informacji, teza jakoby Kukliński miał przekazać plany ataku Układu Warszawskiego na NATO to mit  w dodatku naiwny.

Mity się tworzy na określone zapotrzebowanie… choćby tu:

http://www.jackstrongfilm.com/prawdziwa_historia/

Gdzie:

-1950 r. wyrzucony z PZPR, zdegradowany do szeregowca, odbywa karna służbę

- 1956 r. Kukliński zostaje dowódcą batalionu w 5 pułku piechoty 12 Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie. Pierwsze spotkanie z generałem brygady Wojciechem Jaruzelskim.

-etc

Kto spreparował  bzdury w Jacku Strong?

Rzeczywiście było tak:

W 1947 r. R. Kukliński został  przyjęty do OSP nr 1 we Wrocławiu, którą ukończył we wrześniu 1950 roku, uzyskując stopień chorążego (przed ukończeniem szkoły, w 1950 roku został z niej z nieznanych przyczyn usunięty, lecz po 2 tygodniach przywrócony – Franciszek Puchała „Pułkownika Kuklińskiego udział w grze wywiadów wielkich mocarstw, „Przegląd Historyczno-Wojskowy” nr 4(242) z 2012 r., s. 164-184. Dodam, że PZPR powstała w grudniu 1948 i nie ma żadnych dowodów na to by Kukliński do PZPR wstąpił lub był z niej 1950 r.  wydalony. Gdyby był wydalony -  byłby skończony a on się rozwijał sic!

Bo w 1964 r. ukończył ASG i awansował do stopnia majora. 

W maju 1953 został szefem sztabu 15 batalionu przeciwdesantowego w ~3 BPD w Kołobrzegu. W 1954 został dowódcą  skadrowanego 18 batalionu pdsrzeciwdesantowego. W 1956 służył w 5 Kołobrzeskim pp

1 listopada 1956 roku został skierowany na roczny Kurs Doskonalenia Oficerów Piechoty w Wesołej przy ASG WP, który ukończył 25 sierpnia 1957 r. Po kursie dalej służył w 5 pp w Kołobrzegu na stanowisku pomocnika szefa sztabu ds. operacyjnych. Pod koniec października 1957 roku został przeniesiony na własną prośbę do 3 Brygady Obrony Wybrzeża w Kołobrzegu, a po jej przeformowaniu w 1958 roku pełnił służbę w 82 pz do 30 września 1961 roku. W Kołobrzegu Kukliński działał w klubie jachtowym, który powstał w 1956 roku jako Klub Morski Kołobrzeg LPŻ.

W latach od 1958 do 1960 roku w Kołobrzegu uczył się w I LO im. Mikołaja Kopernika dla pracujących, gdzie zdał maturę. W 1961 roku rozpoczął studia w Akademii Sztabu Generalnego WP

Od 1962 r współpracował z Informacja wojskową sic!

W 1972 r awansuje do stopnia pułkownika .

Pod koniec 1978 roku w gabinecie na I piętrze Zarządu I Sztabu Generalnego oficer obiektowy (kontrwywiad) ppłk Józef Putek zastał Kuklińskiego podczas fotografowania dokumentów. Złożył wniosek do przełożonego płk.Władysława Gendery. Na początku 1979 roku pplk Putek otrzymał rozkaz wyjazdu służbowego, a po powrocie otrzymał przydział poza Sztabem Generalnym. Po czasie okazało się, że teczka Kuklińskiego z raportami oficera obiektowego jest pusta sic! -  Franciszek Puchała: "SZPIEG CIA W POLSKIM SZTABIE GENERALNYM." Warszawa: Bellona, 2014. s. 253.

Do sowieckich planów inwazji na Zachód nie miał dostępu generał W. Jaruzelski – tym bardziej nie miała dostępu nawet pierwsza „kredka" Oddziału Planowania Ogólnego w Zarządzie Operacyjnym  sic!

 Kukliński nie mógł znać tych planów, a tym bardziej ich przekazać Amerykanom. Przekazał natomiast plany wprowadzenia stanu wojennego, co nie miało żadnego znaczenia strategicznego, a także plany polskiej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej - TYLKO POLSKIEJ, bo do innej nie miał dostępu. To już miało znaczenie strategiczne, ale tylko dla Polski. W razie konfliktu jądrowego pomiędzy ZSRR i USA, informacje Kuklińskiego w żadnym stopniu nie zaszkodziłyby Sowietom, natomiast pozwoliłyby skuteczniej niszczyć polskie miasta amerykańskimi głowicami. I tak to powiela się pierdoły o tym jaki to był patriota i męczennik. Komuna to był paskudny ustrój dlatego nie ma nic dziwnego w tym, że ktoś, kto miał takie możliwości, chciał nawiać do zachodniego dobrobytu - zrobiło tak tysiące ludzi. Jednak większość takich ludzi zdobywała wizę do rodziny za granicą, albo urywała się z wycieczki i zostawała na Zachodzie - nie sprzedawała własnego kraju. Pomimo, że był to kraj szary, ponury, biedny i uzależniony od sowieckiego tyrana, to jednak to był nasz kraj. To w naszych rodaków waliłyby amerykańskie pociski gdyby doszło do wojny. Dzięki Kuklińskiemu, waliłyby celniej. To jest jego JEDYNA zasługa. Do życiorysu Kuklińskiego dorobiono mitologię, bo takie było polityczne zapotrzebowanie po 1989 roku, ta mitologia nie ma jednak nic wspólnego z prawdą.

A oto kilka opinii internautów:

J_k 14 

1. Kukliński zadnych planów rosyjskiej agresji na Zachód nie przekazywał bo ich nie miał i nie mógł mieć bo nikt z kadry oficerskiej LWP nie był wtajemniczony. 2. Kukliński dorobił sie drogiego domu ekskluzywnie wyposażonego w meble na zamówienie, jachtu i samochodów osobowych. 3. Część kasy szpiegowskiej poprzez brata inwestował w sadpod Warszawą Często brał duże pożyczk, które w ramach prania pieniędzy szybko spłacał. 4. Miał wiele kochanek, może jako przykrywki, ale faktem jest, że zone zdradzał co honorowym nie jest! 5. Zdrajca czy nie - oceniajcie sami , ale nie opowiadajcie bzdur, że przekazywał dokumenty za darmo, przewidywał wojnę atomową i był cichym zbawca Polski.

xpan 14

Zdrajca zawsze będzie zdrajcą. Nie ważne, kogo, czy co zdradził. Gówno zawsze będzie gównem, nie ważne w jak bardzo kolorowy papierek je zawiną. Zdradził swój kraj. Był, więc zdrajcą po raz pierwszy. Wstąpił do LWP, złożył przysięgę żołnierską i od tych ideałów odstąpił, był, więc zdrajcą po raz drugi. Oszukiwał swoich przełożonych, kolegów i innych, którzy mu wierzyli. Był, więc zdrajcą po raz trzeci. Widać, więc jasno, iż był i zdrajcą i bohaterem, ale nie polskim, tylko amerykańskim. Wszak nie szpiegował dla rządu Polskiego, tylko dla rządu USA i CIA. Szkoda, że wielu ludzi z prostej i niezrozumiałej nienawiści do poprzedniego systemu politycznego zdolna jest do akceptacji, największego świństwa i draństwa, jakim jest zdrada.

ps

Dobry szpieg nie pracuje dla pieniędzy. Dla pieniędzy pracują źli szpiedzy, a takich Amerykanie mają kilka dywizji.

~Ian Fleming

 

Szpiedzy niewiele różnią się od dziwek.

~Richard Scott Bakker

 

Nig­dy nie wierz szpiegom, są oni źródłem większych kłopotów niż korzyści. 

~Napoleon Bonaparte

 

Kto minusuje ten nie potrafi odróżnić ziarna od plew! howgh!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

casium

#1506094

Ciekawy komentarz - zastanawiam sie z pod jakiego pióra (klawiatury) mógł sie pojawić; "przyjaciel" gen. armii Gągora" , ale przeprowadziłem kwerendę, wynika z niej ze jesteś kobietą. Nieważne.

Być może fakty przez Ciebie przedstawione są prawdziwe, spierałbym się jednak z twierdzeniem, że płk służacy w SG nie dysponował żadnymin informacjami przydatnymi dla US. Jestem też pułkownikiem i służyłem w tamtych czasach -wprawdzie kierowałem pionem ekonomicznym w centralnej instytucji wojskowej i właściwie nie miałem informacji, której już by nie mieli na Zachodzie. Wiem jednak doskonale, że w SG takich informacji było mnóstwo.

Teza, jakoby każdy szpieg - nawet donoszacy na okupanta Polski, to zdrajca, gdyż przysiegał na wierność także Armii Czerwonej, to ogromne nadużycie - wg tej logiki, to wszyscy oficerowie i generałowie Powstania Listopadowego walczący z Rosją, to żdrajcy, to samo kadra wojskowa, która walczyła w wojnie przeciw Bolszewii w 1920 r.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Janusz40

#1506106

W Internecie istnieje możliwość przeprowadzenia kwerendy..., ale to nie moja potrzeba.

....................................................................................

(...)  Ja z golanem pod rękę idę już kolejny rok , więc trudno bym nie znała Franciszka i Lucynki...

Nie napisałam, że informacje pochodzące z SG są z gruntu nieprzydatne. Napisałam o wiedzy gen. W. Jaruzelskiego etc. Przyznasz, że info z pierwszej ręki miał tylko....Franciszek Puchała! Jednak i F. Puchała wiedział tyle ile było niezbędne do zabezpieczenia przegrupowania wojsk radzieckich przez terytorium polskie w drodze "na Lorelei" http://lezio.flog.pl/wpis/8741477/widok-z-lorelei-na-ren oraz w zakresie uderzenia pomocniczego na NKO (bo chyba pamiętasz niechęć części oficerów radzieckich do narodowego charakteru Frontu Polskiego, w wyniku czego wysuwano  koncepcje rozdzielenia armii polskich pomiędzy poszczególne fronty radzieckie. W końcu przydzielono nam miejsce na prawym skrzydle i bruzdę polsko-duńską).

cyt. "Teza, jakoby każdy szpieg - nawet donoszący na okupanta Polski, to zdrajca, gdyż przysiegał na wierność także Armii Czerwonej, to ogromne nadużycie (...)". Tak się składa, że pułkownik Ryszard Kukliński nie przysięgał na wierność Armii Czerwonej!!! Bo w 1947 r, gdy  rozpoczynał edukacje w WSO Nr 1 w rocie przysięgi takiego akapitu nie było!!! Dz.U.47.52.267 - Ustawa z dnia 3 lipca 1947 r. o rocie przysięgi Wojska Polskiego (Dz. U. z dnia 8 sierpnia 1947 r.) I nie chodzi o przysięganie na AR - wymysł komunistyczny, który nie dawał żadnych gwarancji!! Nie pamiętasz jak w stanie wojennym zagotowało się w JW i Sztabach ZO, na wieść o możliwej interwencji? Niechby weszli - zobaczylibyśmy ilu żołnierzy dochowałoby tej "papierowej" wierności!! Zwłaszcza, że Pepiki chciały sobie odbić rok 68...

Oficerowie powstania listopadowego nie walczyli za srebrniki. A wojna polsko-bolszewicka 1919 -1921 to wojna między II RP a RFSR, więc nie wiem co miałeś na myśli (W wielu książkach i artykułach podkreśla się patriotyzm i wysokie morale polskich oficerów, którzy niewątpliwie stanowili elitę narodową. Jednak i wśród tej elity znalazło się wielu, których słabości, nałogi, przekonania polityczne, a wreszcie i pieniądze skłoniły do współpracy z obcymi wywiadami.  W 1918 roku do armii polskiej trafiły osoby o różnych charakterach, pochodzeniu czy walorach moralnych. W założeniach budowanej armii wojsko miało być poza nurtem życia politycznego, a oficerowie nie mogli należeć do partii politycznych ani angażować się w życie polityczne, nie można im było się również angażować w pracę korporacji przemysłowych i handlowych. Te surowe ograniczenia nakładane na oficerów od początku tworzenia armii Drugiej RP w połączeniu z niskimi zarobkami powodowały masowe odejścia z wojska i różnego rodzaju patologie przydatne obcym wywiadom....). Napisałabym kilka zdań polemiki ad. "logiki dotyczącej zdrady" - rezygnuję bo nie chcę podgrzewać atmosfery. Chciałabym jeszcze egzystować wśród Niepokornych bo w wielu płaszczyznach mam poglądy spójne. "Gdy strzelcy się kłócą - niedźwiedź bezpieczny"!

Napiszę tylko tak: 

-"minusowanie" nie jest panaceum na odmienne spojrzenie "w sprawie..."

-bohaterowie "Polski michnikowej" niekoniecznie muszą być bohaterami każdego Polaka/Polki

-kto jest jakim Polakiem okaże się jak przyjdzie "dzień próby"...

-pan pułkownik Ryszard Kukliński to postać tragiczna i ... 

Responses to Cicho nad tą trumną…

 

ps I

"Polakiem jest człowiek, który wyznaje siebie Polakiem i każdego dnia potwierdza to w życiu."

~Ivan Ivanov

ps II

Panie Januszu daję Panu PLUSA za wyważony komentarz świadczący, że jest pan mądrym Człowiekiem!!!

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

casium

#1506129

Jednak dość smieszna złośliwość z tym zaliczeniem generałów do oficerów - oczywiście w literaturze są obecne zarówno rozróżnienia tych korpusów, jak i traktowania wszystkich powyżej stopnia chorążego jako oficerów. Formalnie jednak istnieje podział na korpus oficerów (nawet wyróznia się młodszych i starszych) oraz korpus generalski.

Chyba większym błedem jest rozciągniecie wojny polsko-bolszewickiej na rok 1921 w sytuacji, kiedy zawieszenie działań wojennych miało miejsce w X 1920 r.

Ad rem - radzę jednak uważnie przeczytać książkę napisaną przez ś.p. prof. Józefa Szaniawskiego - ostatniego więżnia plitycznego w Polsce. Można oczywiście mieć inne polityczne poglądy od autora, zktórym mialem kilkakrotnie honor rozmawiać i z którego poglądami się utożsamiam, ale co innego w tej książce jest dowodem nie do obalenia - mianowicie - zacytowane wypowiedzi znaczacych postaci politycznych i wojskowych z Polski i z US. jest tych wypowiedzi kilkaset i przedstawiają one niezbity szlachetny obraz płk R. Kuklińskiego. Wartość tych cytatów jest bezwzględna z uwagi na to, że żaden zacytowany polityk, wojskowy, czy inna zacytowana osoba - nie wniosła oskarżenia przeciwko J. Szaniawskiego za cytowanie nieprawdy.

Nie liczę na przekonanie pani, ale proszę poważnie potraktować moją radę. 

Tak nawiasem, to gen. Gągor i gen Puchała, to jednak epoka późniejsza (z punktu widzenia działania w SG WP) przynajmniej o 10 lat...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Janusz40

#1506229

Jednak dość smieszna złośliwość z tym zaliczeniem generałów do oficerów - oczywiście w literaturze są obecne zarówno rozróżnienia tych korpusów, jak i traktowania wszystkich powyżej stopnia chorążego jako oficerów. Formalnie jednak istnieje podział na korpus oficerów (nawet wyróznia się młodszych i starszych) oraz korpus generalski.

Chyba większym błedem jest rozciągniecie wojny polsko-bolszewickiej na rok 1921 w sytuacji, kiedy zawieszenie działań wojennych miało miejsce w X 1920 r.

Ad rem - radzę jednak uważnie przeczytać książkę napisaną przez ś.p. prof. Józefa Szaniawskiego - ostatniego więżnia plitycznego w Polsce. Można oczywiście mieć inne polityczne poglądy od autora, zktórym mialem kilkakrotnie honor rozmawiać i z którego poglądami się utożsamiam, ale co innego w tej książce jest dowodem nie do obalenia - mianowicie - zacytowane wypowiedzi znaczacych postaci politycznych i wojskowych z Polski i z US. jest tych wypowiedzi kilkaset i przedstawiają one niezbity szlachetny obraz płk R. Kuklińskiego. Wartość tych cytatów jest bezwzględna z uwagi na to, że żaden zacytowany polityk, wojskowy, czy inna zacytowana osoba - nie wniosła oskarżenia przeciwko J. Szaniawskiego za cytowanie nieprawdy.

Nie liczę na przekonanie pani, ale proszę poważnie potraktować moją radę. 

Tak nawiasem, to gen. Gągor i gen Puchała, to jednak epoka późniejsza (z punktu widzenia działania w SG WP) przynajmniej o 10 lat...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Janusz40

#1506230

Szanowny Panie Januszu.

Powiem tak: - odwojskowił się Pan na emeryturze, a ja wspierając: „Serca Afganistanu” jestem między innymi z aktami prawnymi na bieżąco. 

I konkretnie:

1.    Generał oficerem jest i basta!!!

USTAWA z dnia 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych

(tekst jednolity)

Art. 4. 1. Żołnierze zawodowi stanowią kadrę zawodową Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, zwanych dalej "Siłami Zbrojnymi".

2. Kadra zawodowa Sił Zbrojnych dzieli się na:

  1)  korpus oficerów zawodowych;

  2)  korpus podoficerów zawodowych;

  3)  korpus szeregowych zawodowych.

       3.  Korpusy oficerów zawodowych, podoficerów zawodowych i szeregowych zawodowych dzielą się na korpusy osobowe. Korpusy osobowe dzielą się na grupy osobowe, w których występuje podział na specjalności wojskowe.

 

Co nie zmienia faktu, iż generał to też OFICER!

Art. 27. 1. Stopniami wojskowymi żołnierzy zawodowych są stopnie ustanowione w ustawie z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Nadanie żołnierzowi zawodowemu pierwszego i kolejnych stopni wojskowych następuje w drodze mianowania.

3. Pierwszym stopniem wojskowym jest:

  1)  w korpusie oficerów zawodowych - stopień wojskowy podporucznika (podporucznika marynarki);

  2)  w korpusie podoficerów zawodowych - stopień wojskowy kaprala (mata);

  3)  w korpusie szeregowych zawodowych - stopień wojskowy szeregowego (marynarza).

USTAWA z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej (T.j. Dz. U. z 2015 r. poz. 827.)

Rozdział 2 Stopnie wojskowe

Art. 74.

1. Ze względu na posiadany stopień wojskowy żołnierze są szeregowymi, podoficerami lub oficerami.

2. Stopniami wojskowymi są następujące stopnie, z zastrzeżeniem

ust. 2a: 1) szeregowych: a) szeregowy, b) starszy szeregowy; 2) podoficerskie: a) podoficerów młodszych: – kapral, – starszy kapral, – plutonowy, b) podoficerów: – sierżant, – starszy sierżant, – młodszy chorąży, c) podoficerów starszych: – chorąży, – starszy chorąży, – starszy chorąży sztabowy; 3) oficerskie: a) oficerów młodszych: – podporucznik, – porucznik, – kapitan, b) oficerów starszych: – major, – podpułkownik, – pułkownik, c) generalskie: – generał brygady, – generał dywizji, – generał broni, – generał.

 

Stawiam czapkę gruszek przeciwko workowi żołędzi, że nie ma pan racji.

 

2.    Co do „Wojny polsko bolszewickiej” to odsyłam: http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/;3997498

Pozwolę sobie na poszerzenie Pańskiej wiedzy historycznej bo w szkołach za pana/mojej młodości o „Cudzie nad Wisłą” tylko nieśmiało nadmieniano!

12 października 1920 delegacja Sejmu RP i rządu Rzeczypospolitej oraz delegacja rządu RFSR zawarły w Rydze zawieszenie broni  (weszło w życie 18 października), a 18 marca 1921, również w Rydze, podpisany został pokojowy traktat ryski, który wytyczył granicę polsko-radziecką”.

Kochana Pani mgr Krystyna Sobieniecka (http://nekrologi.wyborcza.pl/0,11,,338392,Krystyna-Sobieniecka-nekrolog.html)  wyedukowała mnie jak należy bo… uczyła nie zawsze zgodnie z obowiązującym programem. Poza tym historia to moje hobby …dzisiaj za esej stricte wojskowy,  do którego „wykopałam materiały m. in. z „Wielkiej Encyklopedii Rosyjskiej” w Bibliotece Uniwersyteckiej synek otrzymał „5”.

 

3.    (…) ”gen. Gągor i gen Puchała, to jednak epoka późniejsza (…)”

Generał Franciszek Puchała służył od 1980 w Zarządzie Operacyjnym Sztabu Generalnego WP na stanowiskach:  szef oddziału gotowości bojowej, zastępca szefa Zarządu, od 1983 Szef Zarządu Operacyjnego. Był planistą stanu wojennego w Polsce w 1981 r .  ... a z czasem pełnił obowiązki zastępcy Szefa Szt. Gen.!

Czy  Pan Panie Pułkowniku w ogóle rozumie co powyżej napisałam?

Nie? To wyjaśniam: Franek szefował, planował a Rysiek kreślił kredkami/flamastrami na mapie!!!! Kreślił i jak się dało to ad hoc kopiował, fotografował etc!

Natomiast o Franciszka Gągora sporu nie ma bo i nie było we wcześniejszych postach.  To generał z innej bajki!

4.    Czytałam m.in. książkę J. Szaniawskiego „Pułkownik Kukliński tajna misja”. Moja ocena? Zbiór jakby losowo dobranych dokumentów, opinii, od Radosława Sikorskiego przez Stanisława Kozieja po samego Autora, który opisuje bohatera w superlatywach i homeryckich metaforach.  Faktów jak na lekarstwo chociaż  „agent” o agencie mógłby powiedzieć więcej. A Stasio…hahhaaa?  Zapewne Pan wie, że Stanisław twierdził cytuję: „od dokumentów dotyczących stanu wojennego zostałem profilaktycznie odsunięty, jako "element niepewny o pro-solidarnościowym nastawieniu" sic! Jako młody doktorant był zwykłym gryzipiórkiem bez uprawnień dostępu „za kraty”!!!!! A gdyby kontrwywiad charakteryzował go na „element niepewny (…)” to by Stasia wywalono z Sztabu Genialnego natychmiast i na przysłowiowy zbity pysk! Tak to się właśnie dopisuje legendy…. Napisałbym więcej… golan zna osobiście pana Stanisława i kilka razy w Internecie go  wspierał bo…. koledzy zwykle jechali po nim cyt. „jak po burej suce…”, ale to NIC w temacie nie zmieni!

5.   Reasumując książka „Płk Kukliński tajna misja”  to wydanie... jakby ktoś chciał płk. Kuklińskiemu przykrość zrobić.

Pozdrawiam

ps 

http://demotywatory.pl/2889052/Kobieta-ma-zawsze-ostatnie-slowo :-))

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

casium

#1506291

Uwagi w stylu "poszerzę pańską wiedzę", to sformulowania niegrzeczne - powiem wiecej - dyskwlifikujące panią jako poważną interlokutorkę. Chce pani mieć zawsze ostatnie słowo? - To też infantylne.

W szczególności - traktat wprawdzie kończy wojnę, ale nikt nie powie, ani napisze, żę I WW twała do czerwca 1919 roku, kiedy to ostatecnie podpisano Traktat Wersalski. Rozważania na temat korpusów stopni wojskowych też lekko-śmieszne. Przecież pisałem, że w literaturze i we wszelkich uroczystych mowach wymienia się odzielnie oficerów i generałów i nikt tego nie prostuje, gdyż nie ma to żadnego znaczenia - oczywiście generał to też oficer...

Zadałem sobie nieco trudu i przeczytałem sporo ejakulacji gen Puchały. Cóż, nie przekonał mnie; wlaściwie, to wylewał pomyje. Konkretnie - nie piastował wyższego niż płk Kukliński stanowiska w SG (kiedy tam ten pierwszy był) - co najwyżej można powiedzieć, że równorzędne. (rzeczywiście - nie pamiętałem, że był ówczesny płk też w SG). Podejrzenie o pełnienie roli podwójnego agenta, to tylko przypuszczenia bez żadnych faktów. Puchała też był szkolony w Moskwie i to nie jest dowód, że został tam zmobilizowany. Nadzwyczajnie wysoki status majątkowy - on wynikał głównie z udziału w misji w Wietnamie - (wiem coś o tym). Działanie wywiadowcze na rzecz wojska polskiegoi (i UW) - mieściło się w jego zadaniach, był na tyle operatywny i jako żeglarz przydatny, że tę robotę wykonywał - być może był za to extra nagradzany - nie oznacza  to agenturalnej pracy na rzecz Moskwy, a stanowiło bardzo dobrą przykrywkę dla jego właściwej działalności wywiadowczej. 

Wiele rzeczy pióra J. Szaniawskiego czytałem i nigdy nie dostrzegłem żadnego falszu, czy zakłamania. Natomiast "literatura", która wyszła spod pióra Puchały - jest właściwie próbą zdeprecjonowania za wszelka cenę działalności płk Kuklinskiego. Nie wiem, czym się kierował i kieruje. Wiem, jak wygladała ostateczna nominacja na generała w WP w czasach kiedy było w UW. Za wyjątkiem może gen Kaliskiego - wszyscy musieli się wykazać nadzwyczaną lojalnością wobec wiodącej linii partyjno-moskiewskiej. Wsród mloich kolegów - pułkowników wielu zawdzieczało swój stopień walorom wiedzy technicznej (fachowości); były nawet techniczne rozwiazania, których nie udostepniali Rosjanom - nawet wbrew wyraźnym poleceniom przełożonych (elektronika daje możliwości ukrywania wynalazków i pozorowania, że ich nie ma, bądź, że wszystko jest już ujawnione). W tzw. "linii" panował inny duch - tam się szybciej awansowało, tam mniej ważyły wzgledy fachowo-merytoryczne, a bardziej właśnie lojalność wobec partii i wschodnich sojuszników. Stąd - myślę póżniejsze generalskie awanse Puchały, chociaż poza tendencyjnymi tekstami na temat płk Kuklińskiego - własciwie go nie znam. Nie sądzę jednak, by w jakimkolwiek stopniu kierował się Wallenrodyzmem.

Późniejsze fakty - m.in.- żądanie US, by uniewinniono płk Kuklińskiego i przywrócono mu stopień wojskowy jako warunek przyłączenia Polski do NATO i wypowiedzi czołowych amerykańskich wojskowych - nie pozostawiaja żadnych wątpliwości, co do roli pułkownika jaką odegrał w bohaterskiej walce z komuną.

Flirty, a nawet zdrady bohatera naszych rozważań mogły być po czesci też wygodną zasłoną dymną dla jego działalności, ale nawet gdyby nie były, to w żadnej mierze nie niweczy to jego znaczenia jako pierwszego żołnierza  polskiego w NATO.

Narracja (chociaż nie kocham tego slowa), jaką pani uprawia w omawianej kwestii, to typowa wersja wykoncypowana przez komunistyczną władzę i dowództwo WP (zwane w tym czasie ludowym).  Dziwić się tylko można, że jeszcze są apologeci tamtego systemu...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Janusz40

#1506349

To pan jest infantylny i niepoważny negując fakty źródłowe i oczywiste !

Dyskusja zbędna – http://zszywka.pl/p/ja-wiem-swoje-ty-wiesz-swoje-8860718.html

Nie skłoni mnie pan do dysputy nad Szaniawskim, ale… ciekawie scharakteryzował go syn Filip po matce Frąckowiak!

A propos – to, że pan nie „dostrzega” … inteligentny wie co warto przeoczyć? Zwłaszcza w kontekście służb specjalnych, których słowa znaczą tyle co siny dym.

Pańska narracja za to  jest „jedynie słuszna” (powiela pan "na żywca" wiki etc. co świadczy o braku własnych argumentów), lecz zapomina pan, że prawda zwykle bywa tylko góralska. Ahha… i jak większość  środowiska jest pan sztywniakiem bez poczucia humoru :-)))

ps

Narracja jest przede wszystkim sprawą kosmologiczną. Opowiadając o czymś, zaczynasz niczym demiurg, który stwarza świat - świat, który musi być tak precyzyjny, jak to tylko możliwe, żebyś mógł się po nim zupełnie sprawnie i pewnie poruszać.

~Umberto Eco

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

casium

#1506355

      Zaczynam się bawić - pozowanie na wielce oczytaną intelektualistkę bez odpowiedniej kindersztuby - najcześciej kończy się stosowaniem niegodnych erystycznych chwytów. 

      Jest różnica w twierdzeniu, że "nauczanie kogoś" jest niegrzeczne, a twierdzeniem, że "ktoś jest niegrzeczny". Tak samo chęć do posiadania ostatniego słowa może być infantylne, a powiedzenie o kimś, iż jest infantylny. To prawna przepaść. Oczywiście - spokojnie, w życiu nie przyjdzie mi dochodzić w sądzie swoich utraconych osobistych dóbr - tak tylko nadmieniam.

      Cóż - odpowiedź zbliżyła się niebezpiecznie do pewnego rodzaju pyskówki; żadnych kontrargumentów - np. czego akurat nie dostrzegłem w pracach J. Szaniawskiego, co było fałszem? Tego Pani nie prezentuje poprzestając na stwierdzeniu, że można czegoś nie dostrzec.

      Zazwyczaj ludzie pozbawieni poczucia humoru są malo inteligentni - tu mnie Pani uderzyła najboleśniej. Zapewniam Panią, iz takie poczucie cenię bardzo wysoko, ale też nie dostrzegłem zabawowych wątków w Pani komentach. Temat dyskusji akurat - myślę - jest na tyle poważny, że do tego nie usposabia...

     Przaśny Tischner nie jest jednak dla mnie wielkim autorytetem

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Janusz40

#1506366

Przysięga jest szczególnym aktem ludzkim. 

 

Ja, żołnierz Wojska Polskiego
przysięgam służyć wiernie
Rzeczpospolitej Polskiej,
bronić jej niepodległości i granic.
stać na straży Konstytucji,
strzec honoru żołnierza polskiego,
sztandaru wojskowego bronić.
Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie
krwi własnej ani życia nie szczędzić.
Tak mi dopomóż Bóg.

 

Przysięga jest szczególnym aktem ludzkim. Dla osoby wierzącej jest ona niewątpliwie aktem religijnym i zawsze jako taki winna być rozpatrywana. Toteż w obronie wierności złożonej przysiędze staje Kościół – strażnik prawa Bożego (…).

To zapytam stawiając tezę wcale nie z kosmosu?

Jeżeli WP uniemożliwiłoby zmianę Konstytucji i władzę przejęłaby PO w komitywie z NOWOCZESNĄ to wg ciebie, Janusz 40, kto byłby zdrajcą, a kto bohaterem i dla kogo?

Dziennikarz Leon, Andrzej Geldberg wspomina:

„Wybitny, nieżyjący już polski artysta, Antoni Chodorowski (doczekał się w Warszawie ulicy swojego imienia), wykonał  za moją namową  dwie dekady temu niezwykły rysunek – Poczet „zdrajców polskich”. Były tam cztery postaci: Piotr Wysocki, Romuald Traugutt, Józef Piłsudski i Ryszard Kukliński. W ten m.in. sposób kierowany przeze mnie „Tygodnik Solidarność” włączył się do dyskusji trwającej do dzisiaj o ocenę postawy i dokonań pułkownika Kuklińskiego.”

Zestaw osób z rysunku Chodorowskiego nie był przypadkowy bo „"Bezspornie mamy do czynienia ze złamaniem przysięgi, ze zdradą".„Różnica między Kuklińskim a przytoczonymi w artykule postaciami jest taka że oni z podniesioną głową, patrząc ciemiężcą w twarz walczyli o swoje przekonania... Po prostu nadszedł moment gdy wypowiedzieli przysięgę i podjęli otwartą walkę zabijając wrogów ojczyzny!!!! Nie możemy zapominać że konsekwencją działań Kuklińskiego było wygodne życie w Stanach Zjednoczonych a nie zesłanie, cytadela czy wykonana kara śmierci... I jeszcze jedno dzięki przekazanym przez niego informacjom w przypadku otwartego konfliktu między NATO  a Układem Warszawskim nasi ojcowie, bracia i dzieci łatwiej byliby zabijani przez wojska zachodnie...” ~Paweł

Kukliński dzieli tak jak kiedyś Wałęsa podzielił polskie rodziny do czasu aż przejrzano na oczy….Stawianie pomników szpiegom jest moralnie dwuznaczne. Uchylamy żołnierzom furtkę do „złamania przysięgi w słusznej sprawie”. Zapominamy jednak, że ocena „słusznej sprawy” to balansowanie na cienkiej linie. Zależy kto i w jakich okolicznościach oceni „sprawę”, która może się okazać, iż wcale słuszną nie była.

Żadnych kontrargumentów – słuszne stwierdzenie. NIC pan oprócz powoływania się na osobę Szaniawskiego nie przytoczył. Filip wspomina: „Szaniawski z Kuklińskim poznali się jako dojrzali mężczyźni po przejściach. Jeden uciekał przed karą śmierci, drugi dostał 10 lat  za przesyłanie dokumentów do RWE. Obaj mieszkali na Starym Mieście i obaj byli celowo zlekceważeni przez III RP. J. Szaniawski wyszedł z więzienia dopiero 19 grudnia 1989 r., śledztwo w sprawie Kuklińskiego umorzono osiem lat później. Razem podróżowali dużo po Stanach i wiele rozmawiali.”

Tak powstało najistotniejsze i funkcjonujące do dzisiaj przesłanie o bohaterstwie Kuklińskiego. Jedna pani drugiej pani może naopowiadać wiele.  „Medialny taran” jakim był Szaniawski ( do tego lekko wkurzony na PRL za odsiadkę w więzieniu) mógł dużo więcej, co nie zmienia faktu, że dla ówczesnej władzy (kontynuującej swoje rządy w ramach III RP!) Kukliński zasłużył na KS.  Każdy szpieg w mundurze taką karę w ówczesnym KK miał na bank, a we współczesnym KK Art. 130. Szpiegostwo jest bardziej liberalny – czyn jest zagrożony kara maksymalną do lat 25

 

 

ps

Paranoja jest częścią składową codziennej pracy szpiegów. W „świecie równoległym” nic bowiem nie jest tym, na co wygląda, a każde lustro można oglądać także z drugiej strony.

~ John le Carre 

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

casium

#1506367

1.    Kukliński w 1947 r. rozpoczął służbę w Wojsku Polskim, wstępując do Oficerskiej Szkoły Piechoty we Wrocławiu. W związku z ujawnieniem jego pracy dla organizacji "Miecz i Pług" został zdegradowany i wydalony ze szkoły. Po dwóch tygodniach przyjęto go ponownie w szeregi słuchaczy OSP nr 1, którą ukończył w stopniu chorążego. Wkrótce zaczął awansować, służąc w jednostkach liniowych m.in. jako dowódca batalionu.\

2.    Kiedy i w jakich okolicznościach Kukliński wstąpił do PZPR?  W filmie „Jacek Strong” przedstawiają lipę. A może w ogóle nie był członkiem PZPR? To wykluczam z jednej prostej przyczyny, którą pan z racji profesji i zapewne praktyki wie doskonale.

3.    Kukliński twierdził, że „ostrzeżenie Solidarności mogłoby zostać potraktowane jako prowokacja. A jeśli uwierzono by w informacje o stanie wojennym, mógłby zostać zorganizowany opór społeczeństwa, co doprowadziłoby do wielkiego rozlewu krwi.”  Czy pan, oficer LWP i WP wierzy w to masło maślane? Kto miał niby ten opór społeczeństwa zorganizować? Jakimi siłami i środkami? W Stanie Wojennym poza nauczeniem młodzieży rzucania kamieniami w Policję i ZOMO żadnego prochu nie wymyślono.

4.    O rehabilitację płk Kuklińskiego zabiegali m.in. prof. Zbigniew Brzeziński (nazwał go pierwszym polskim oficerem w NATO), a także grono intelektualistów m.in. Czesław Bielecki, Marek Nowakowski, Jarosław Marek Rymkiewicz, Jacek Trznadel w specjalnym apelu oraz - w liście do prezydenta Lecha Wałęsy - Zbigniew Herbert. Lech Wałęsa niejednoznacznie oceniał Kuklińskiego.

5.    W 1995 r. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uchyliła wyrok ciążący na Kuklińskim. W tym samym roku podjęto ponownie śledztwo w jego sprawie. Zostało umorzone przez prokuraturę wojskową w 1997 r. Kukliński został uniewinniony. W tym samym roku "Solidarność" zaapelowała do władz państwowych o jego awans na stopień generała i nadanie mu najwyższego odznaczenia.

6.    Według Leszka Millera rehabilitacja Kuklińskiego - do której się przyczynił - była nieoficjalnym amerykańskim warunkiem członkostwa Polski w NATO. Wypowiedź L. Millera powielił Jerzy Bukowski Dlaczego pana Kuklińskiego nie awansowano do stopnia generała? Choćby po śmierci? Drogę Polski do NATO” przybliża bardzo dobre opracowanie  Agnieszki Kołodziej http://www.sld.org.pl/ckfinder/userfiles/files/Droga_Polski_do_NATO.pdf

Znajdzie pan tam rzeczywiste zasługi wielu Polaków od K. Skubiszewskiego i prezydenta Lecha Wałęsy (w Helenowie miał  mocniejszą głowę od Jelcyna) poprzez Andrzeja Krzeczunowskiego, W. Pawlaka, A Towpika, A. Kwaśniewskiego aż do parafującego dokumenty ratyfikacyjne o wstąpieniu do NATO w Independence (USA) w dniu 12 marca 1999 r. – B. Geremka, ówczesnego ministra spraw zagranicznych Polski.

7.     W trakcie programu publicystycznego „Kawa na ławę” w TVN24 prowadzonego  przez Bogdana Rymanowskiego w połowie października 2015 r., jego gość prezydent Andrzej Duda powiedział, że chce przedyskutować z Kapitułą Orderu Orła Białego pośmiertne przyznanie najwyższego odznaczenia, jakim honoruje Rzeczpospolita swoich najznamienitszych obywateli, śp. pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu. Tym samym dorówna sąsiadom spoczywającym na warszawskim cmentarzu wojskowym na Powązkach. Grób płk. Ryszarda Kuklińskiego sąsiaduje bowiem bezpośrednio z grobami Jacka Kuronia, Leszka Kołakowskiego i Bronisława Geremka…  kawalerów orderu Orła Białego.

..................................................................................................................

POTOP - Henryk Sienkiewicz, Rozdział 16

- Waćpan ciągniesz na stronę szwedzką, boś szwedzki poseł - rzekł nagle Kmicic - nie wypada ci inaczej, chociaż w duszy, kto wie, co tam myślisz. Są tacy, którzy Szwedom służą, a w sercu źle im życzą.

- Parol kawalerski! - odrzekł Kuklinowski - że mówię szczerze, i nie dlatego, że funkcję poselską spełniam. Za bramą już ja nie poseł, i kiedy tak chcesz, to składam dobrowolnie swoją poselską szarżę i mówię ci jak prywatny: kiń do licha tę paskudną twierdzę!

- To waść mówisz jako prywatny?

- Tak jest.

- I mogę ci jako prywatnemu odpowiedzieć?

- Jako żywo! sam proponuję.

- Tedy słuchajże mnie, panie Kuklinowski (tu Kmicic nachylił się i spojrzał w same oczy zabijaki), jesteś szelma, zdrajca, łotr, rakarz i arcypies! Masz dosyć, czyli mam ci jeszcze w oczy plunąć?

Kuklinowski zdumiał się do tego stopnia, że przez chwilę trwało milczenie. - Co to?... Jak to?... Słyszęż ja dobrze?

- Masz, psie, dosyć, czyli chcesz, bym ci w oczy plunął?

Kuklinowski błysnął szablą, lecz Kmicic schwycił go swą żelazną ręką za garść, wykręcił ramię, wyrwał szablę, następnie trzasnął w policzek, aż się rozległo w ciemności, poprawił z drugiej strony, obrócił w ręku jak frygę i kopnąwszy z całej siły, wykrzyknął:

- Prywatnemu, nie posłowi!...

Kuklinowski potoczył się na dół, jak kamień wyrzucony z balisty, pan Andrzej zaś spokojnie poszedł ku bramie.

……………………………………………………………………………………….

„Kukliński był postacią jednocześnie wielką i tragiczną w okresie walki Polski o niepodległość. Postawa pułkownika nie nadaje się jednak do naśladowania w dzisiejszych czasach. Największe odznaczenia dla niego, największe uznanie, ale to jest przykład innych czasów walki o wolność i czasów zniewolenia, ale dzisiaj starajmy się, żeby coś takiego nie miało miejsca, by Polacy nie mogli zachowywać się dwulicowo, bo dwulicowość nie będzie zapomniana przed Bogiem.
Kukliński i wielu innych tak, tylko nie są to postawy do naśladowania w dzisiejszych czasach, dlatego zawsze „mówiłem ciszej nad tą trumną, ciszej nad tą postacią”. Kiedy zaczyna się czas pracy, kiedy Polska jest tak pluralistyczna, to zachęcanie innych do takich działań, do szpiegowania, nie jest dobre. Nie zapominajmy, że pan Kukliński był pułkownikiem Ludowego Wojska Polskiego i jednocześnie szpiegiem na rzecz Stanów Zjednoczonych.”

~Lech Wałęsa gazeta.pl 11 lutego 2004 r.

„Kukliński zaskoczył mnie zupełnie. Zaskoczył wszystkich kolegów, którzy go uważali za wzorowego członka partii, oficera – wykształconego marksistę, z dużymi perspektywami. Jeśli chciał walczyć z ówczesnym reżimem, mógł to robić inaczej. Tak jak to robili inni ludzie w mundurach, począwszy od 1980 r.

~Czesław Kiszczak

„Pełnomocnikiem Kuklińskiego w Polsce był niejaki Józef Szaniawski, człowiek, który przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa i który o ludziach opozycji demokratycznej wygadywał rozmaite plugastwa. Kukliński to wszystko chętnie powtarzał.”

~Adam Michnik wyborcza.pl 21 stycznia 2005 r.

„Z więzienia wyniosłem pogardę dla szpiegów. W ciągu kilku lat, jakie spędziłem za kratkami, spotkałem dwóch amerykańskich szpiegów. To były ludzkie szmaty. Oczywiście zaraz przeszli na stronę SB i donosili o tym, co się działo w celi. Ale z przyczyn czysto pragmatycznych uważałem, że skoro Amerykanie sobie tego życzą, trzeba rehabilitować Kuklińskiego. Nie chciałem, by ta sprawa była zawadą w naszych staraniach o przyjęcie do NATO. Sprzeciwiam się jednak robieniu bohatera z człowieka, który grzebie kolegom po szufladach. Owszem, Ryszard Kukliński jest bohaterem, ale bohaterem wywiadu amerykańskiego, i słusznie mu się należy najwyższe odznaczenie… przyznawane przez CIA.”

~Adam Michnik,  Źródło: Jarosław Kurski, Żołnierz, wygnaniec, zwycięzca, wyborcza.pl, 21 stycznia 2005

 

„Wpływowe koła w Waszyngtonie niechętne rozszerzeniu NATO wykorzystywały oskarżenie ciążące na Kuklińskim do blokowania wejścia Polski do Paktu. Procedury wlokły się w nieskończoność, (…) Interes państwa wymagał, aby sprawę Kuklińskiego zdjąć z porządku dziennego. I tak się stało. Strategiczne bezpieczeństwo Polski było ważniejsze niż wątpliwości i moralne oceny.”

~Leszek Miller, blog L. Millera

Szpiedzy, o których głośno, to ci, których zdemaskowano, bądź ci, którzy ujawnili się sami. Pierwsi byli na tyle nieostrożni, by pozostawić po sobie trop słów, drudzy mieli ku temu własne, tylko im znane powody.

~Ewa Stachniak

ps

cytuję: „ ale też nie dostrzegłem zabawowych wątków w Pani komentach”.

Proszę zwrócić uwagę na post z 04.02.2016 r. oraz na uśmiech poniżej linku:

 

„Zapewne Pan wie, że w dyskusji ostatnie słowo ma zawsze kobieta?”

http://demotywatory.pl/2889052/Kobieta-ma-zawsze-ostatnie-slowo(link is external)

:-))

……………….......................................................................................

To był żart jak również inne sformułowania, które nie mogły i nie mogą narażać na utratę dóbr osobistych z prozaicznej przyczyny :-)))))

W dniu 02.02. 2016 r. napisałam: „Panie Januszu daję Panu PLUSA za wyważony komentarz świadczący, że jest pan mądrym Człowiekiem!!!”

I zdania nie zmieniłam ! 

Więcej luzu obywatelu Pułkowniku – przepraszam za słowa, które wywołały irytację - nie było to moim zamiarem!

Zdrowia życzę

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

casium

#1506413

Nie czuję się obrażony, tylko zniechęcony; jestem pod wrażeniem Pani wiedzy na temat płk Kuklińskiego, nie rozumiem tylko na czym opiera Pani twierdzenie, iż moja oparta jest tylko na publikacjach Szaniawskiego. Poznałem też i rozmawiałem z panem Barszczem - przyjacielem pułkownika od czasów młodości i oczywiscie czytałem zacytowane tu przez panią opinie,  bez wyjatku opinie ludzi, którym nie podałbym ręki, ludzi z komunistycznego obozu, lub wątpliwych zwolenników wolnej Polski (Michnik, Wałęsa).

Przykład "pomocy" WP w niedemokratycznym przejęciu władzy, to nie zdrada państwa, tylko rokosz, bunt, za który też oczywiście należą się sankcje (przykład nie a'propos).

Doceniam wysiłki majace chyba na celu ocieplenie Pani medialnego wizerunku (w odróżnieniu od wywodów pozbawionego poczucia humory tetryka), ale w zasadniczej kwestii - nie zobaczylem merytorycznych argumentów majacych mnie odwieść od podziwu i uznania bohaterstwa płk Kuklińskiego. Jego życie osobiste, a nawet wielce prawdopodobne kontakty z bezpieką z okresu młodości - nie równoważą tego, co zrobił póżniej i nie umniejszają w żadnej mierze zasług. Cena, jaką zapłacił za swoje czyny jest dla mnie już wystarczajacym dowodem, a wsciekłość władz komunistycznych mówi sama za siebie. Istotnie - "zdradę" płk Kuklińskiego można przyrównać do "zdrady" Gen, Dwernickiego, czy zdrady Piłsudskiego, Wysockiego, Traugutta - to właściwa miara  rzeczy...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Janusz40

#1506474

I tak niech pozostanie

AMEN.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

casium

#1506489