Była maskirowka, jest Roth*

Obrazek użytkownika Janko Walski
Świat
Wyobraźmy sobie, że pracujemy dla Putina i dostajemy zadanie: zneutralizować wroga, który usiłuje  zdemaskować nas w oczach większości, odsłonić nasze zbrodnie i manipulacje i jest tego bliski, tak jak wcześniej Zespół Parlamentarny kierowany przez pana ministra Antoniego Macierewicza, a teraz Podkomisja Sejmowa, współpracujący z nim eksperci i naukowcy sprawdzający poprawność badań i wniosków dotyczących katastrofy smoleńskiej przedstawionych w oficjalnych raportach. Jak tego dokonać skoro w ciągu roku o 10% zwiększyła się liczba uważających zamach za najbardziej prawdopodobny  scenariusz katastrofy smoleńskiej (do ~35%) i za chwilę dezinformacja może przestać działać.  Odpowiedź jest prosta, zintensyfikować te działania, które do tej pory były skuteczne. Jakie to działania? Wyróżniłbym trzy rodzaje:

(i) uporczywy njus - frontalne uderzenie w mózg Masowego - powtarzanie kłamstw o pijanym generale w kokpicie, nieumiejących latać nieodpornych na stres pilotach doborowego pułku, pancernej brzozie, braku równowagi emocjonalnej śp. Prezydenta - pełna lista jest długa i stale uzupełniana. Tuż przed wyborami prezydenckimi odpalono ładunek p.t. "nowa ekspertyza nagrań z kokpitu". Teraz powołano zespół Laska-Schetyny.

(ii) działanie na emocje - kłamstwa, szyderstwa, pogarda i nienawiść, czyli dyskredytacja wrogów, z uwzględnieniem poziomu zagrożenia i zasług  - stąd tak wściekły atak na pana Macierewicza, pana Kaczyńskiego, kiedyś panią Fotygę, dzisiaj szefa podkomisji dr Berczyńskiego i wszystkich, którzy wspierają jej działania. Widzieliśmy gwałtownego narastanie tej aktywności z kulminacją ustawioną na tydzień przed wyborami jednymi i drugimi, teraz te flary odpalane są w związku z raportami Podkomisji Sejmowej
(iii) ulubienica bezpieki - prowokacja, czyli w przenośni wysadzenie wroga w powietrze od tyłu.

Jak przeprowadzić prowokację na wielką skalę? Jeśli nie mamy nielegała w szeregach wroga to wyszukujemy najpierw odpowiedni materiał na figuranta  i rozpoczynamy  obróbkę posługując się portretem psychologicznym.  Gdy wyłoniony w ten sposób delikwent spełnia nasze oczekiwania budujemy zaufanie poprzez dostarczanie prawdziwych informacji i przyjazne relacje. W końcu w odpowiednim momencie przekazujemy mu bombę - materiał, który niby ma uderzyć w nas, ale zawierający ukrytą, jakąś ewidentną bzdurę łatwą w przyszłości do odsłonięcia i szerokiego odbioru takoż kompromitacji. Zanim do tego dojdzie, ważne by główny materiał możliwie bliski był temu co chcielibyśmy ochronić przed zdemaskowaniem i temu do czego wróg już się dokopał. W tym przypadku byłaby to odpowiedzialność za przygotowanie, zamach i zacieranie śladów rządzących Rosją oraz Polską - wielu konkretnych już osób z Putinem, Tuskiem, Komorowskim, Arabskim, Turowskim, Sikorskim, Klichami, Janickim i Parulskim na czele. Wszystko to w książce Rotha jest. Służy uwiarygodnieniu - rzeczy niezbędnej w dezinformacji, właściwie kluczowej, od której zależy powodzenie. Po upublicznieniu pozostaje śledzić czy wróg złapie się - zajmie stanowisko, uwzględni podsunięty materiał w swoich działaniach. Wówczas odpalamy ukryty ładunek kompromitujący "bombę" i przy okazji wszystko co było z nią zbieżne w przekazach wroga, w tym przypadku zamach i jak najbardziej poprawne tropy do niego prowadzące.

Co wskazuje na prowokację? Wszystko

(i) Cel naszkicowany wyżej, a przy okazji podzielenie obozu wroga na zwolenników i przeciwników wypuszczonej wersji - widzieliśmy to na przykładzie jednej z większych akcji tego typu w sprawie Smoleńska, tzw maskirowki.

(ii) To, że Roth jest dziennikarzem rozpoznawanym, wiarygodnym, o  wspaniałym dorobku i wizerunku - słowem idealny materiał na nośnik dezinformacji, podobnie jak Wojciech Sumliński w aferze marszałkowej. Prowokacja musi mieć zapewniony odpowiedni poziom wiarygodności. Służy jej także to co napisałem wyżej - zbieżność dezinformacji do pewnego stopnia z tym co dla rozgrywanego środowiska jest znane bądź akceptowane. 

(iii) Czas publikacji - wywiady takie opracowania dostarczały swoim rządom już miesiąc po tragedii, co więc sprawiło, że "wycieka" po 5 latach?;

(iv) rosyjska agentury wpływu w Niemczech ma się dobrze, o czym świadczy nie tylko gazociąg północny.

(v)  Wykonawcy - "generał FSB nawiązał kontakt ze stacjonującą w Połtawie grupą operacyjną pod dowództwem Dmytra S" W Putinlandzie, w kraju wzajemnie kontrolujących się służb trzymanych żelazną ręką przez byłego ich szefa generałowie służb wykonują zlecone im zadania i nic więcej. Jakakolwiek niesubordynacja, działanie na własną rękę oznaczałyby koniec kariery jeśli nie życia.

(vi) Moczenie Ukrainy. Bolszewia uwielbia pieczenie na kilku patelniach

(vii) Zleceniodawca - "zlecenie zamachu na TU-154 pochodziło „bezpośrednio” od wysokiego rangą polskiego polityka i było skierowane do generała FSB, Jurija D." Absurd! ŻADEN polski polityk nie był inicjatorem zamachu, żaden też, ośmielę się twierdzić, nie był wtajemniczany w szczegóły planowanych operacji. Nie dlatego, że wszyscy en bloc są lojalni i uczciwi i stanęliby okoniem, tylko dlatego, że NIE BYŁO TAKIEJ POTRZEBY.  Po polskiej stronie wystarczył Turowski. Pozostali byli rozgrywani.

(viii) Wyraźnie widać obniżanie półki z głównymi sprawcami (generał, polityk) i tym samym osłanianie Putina. Bł. ks. Jerzego Popiełuszkę też zamordowali szeregowi ubecy wskutek... nadgorliwości...  Jeśli rzeczywiście istnieje jakiś związek rewelacji Rotha z materiałami BND to mogło być tak, że wymieniony polityk polski mógł mrugać porozumiewawczo, że nie będzie przeszkadzać "gdyby coś się stało", a wymieniony generał mógł rzeczywiście wykonywać zadanie, ale powierzone mu przez Putina.

(ix) Brak ciągu dalszego. Gdyby było jak Ruth pisze to Putin wykorzystałby tę kartę w trakcie rozgrywki z Ukrainą i później z Polską.  W chwili wprowadzenia sankcji UE i Stanów, a tym bardziej po przegranej UBekistanu w ostatnich wyborach wiele zyskałby na kompromitacji Polski, jednak tego nie zrobił. Skompromitowana w ten sposób Polska z pewnością takiego wsparcia NATO jakie ostatnio uzyskała nie miałaby.

(x) nieweryfikowalność źródła, skądinąd usprawiedliwiona, gdyż materiały wywiadu z natury rzeczy są nieweryfikowalne jeśli nikt do nich się nie przyznaje.

Nie jest to pełna lista.

Prowokacja szympansów Putina jest więcej niż prawdopodobna, jeśli przyjrzymy się dzisiejszej Rosji, całej najnowszej historii podboju bliskiej zagranicy, w tym zamachowi w Smoleńsku, jeśli przyjrzymy się historii manipulacji na niewyobrażalną skalę w wymiarze przestrzennym, obejmujące wszystkie liczące się ośrodki opiniotwórcze i elity rządzące na całym świecie i czasowym - Smoleńsk był ukoronowaniem operacji niszczenia polskiej państwowości zintensyfikowanej po zwycięstwie sił niekontrolowanych przez Kreml w 2005 roku i nadal rozkręcanej, jeśli przyjrzymy się bucie, bezwzględności i bezczelności oczywistych kłamstw.

Książka Rotha anonsowana rewelacją o "ukraińskim tropie" i "polskim zleceniodawcy" w oczywisty sposób wpisuje się w znane schematy operacji rosyjskich służb. Autorytet autora, jego wiarygodność i wysoka pozycja w świecie medialnym jest, z punktu widzenia rozgrywających, czynnikiem przemawiającym za jego obsadzeniem w roli kamikadze, który za chwilę miałby zostać wysadzony w powietrze efektowną kompromitacją. Ta niezwykle skuteczna metoda weszła na stałe do arsenału postbolszewii, także jej nierosyjskojęzycznych jaczejek. Metodę tę stale stosuje się także w Polsce.

Afera marszałkowa z wiodącym udziałem Komorowskiego jest jedną z modelowych odmian takiej operacji. Oto wybitny dziennikarz śledczy, Wojciech Sumliński, tropiący układy biznesowe, przestępstwa i zbrodnie wojskowej bezpieki, demaskujący oficjalną wersję zabójstwa ks. Popiełuszki i odsłaniający bezpośrednie zaangażowanie Jaruzelskiego i Kiszczaka, uczestniczy w handlu tajnym raportem z likwidacji WSI i... popełnia samobójstwo, gdy wszystko wychodzi na jaw dzięki czujności dziennikarki śledczej Gazety Wyborczej, pogrążając Komisję Likwidacyjną WSI, jej szefa, ministra Macierewicza i całe polityczne zaplecze z kierownictwem partii i obozem prezydenckim na czele. Dodatkowo operacja kompromituje całą procedurę likwidacji WSI i raporty z likwidacji wraz z zapisami dotyczącymi Komorowskiego. Tak miało być.

Jak mógł wyglądać scenariusz mający skompromitować prawdę o zamachu i wszystkich, którzy od sześciu lat tropią nonsensy oficjalnych wersji, trudno zgadnąć, gdyż możliwości są tu nieograniczone. "Roth (...) powołuje się na jakiś mityczny meldunek, którego nie cytuje i ten Ukrainiec z FSB. Wszystko to grubymi nićmi szyte." zauważa Magdalena Figurska na linkowanym blogu Elig (2015-04-09 [10:24]) Motywy za to są oczywiste: pruje się oficjalna narracja. Cały ten bełkot kanalii wyznaczonych do zacierania śladów i wypuszczanych w eter przez trampkarzy podwórkowych ogranych przez szympansów zaczyna irytować nawet najciężej dotknięte ofiary przemysłu kłamstwa, pogardy, szyderstwa i nienawiści. Mimo ściany medialnej oddzielającej ludzi od rzeczywistości, w ciągu roku o 10% wzrosła liczba osób dopuszczających zamach. Doprowadzenie do kompromitacji wroga wydaje się ostatnią deską ratunku rosyjskiej agentury bez sięgania po środki bogate aż do mordu włącznie.

 
 
Co może być tym ukrytym ładunkiem kompromitującym "bombę" Rotha i przy okazji wroga? To oczywiste - identyfikacja polskiego zleceniodawcy. Tu możliwości są nieograniczone. Znając poczucie humoru bezpieki i jej stosunek do manipulowanych, może to być nawet Antoni Macierewicz (o strasznych oczach rzecz jasna). Ostatnio narracja w tę stronę nasila się co wskazuje, że trafia na coraz bardziej podatny grunt. Inteligencja postępowa o wysokim IQ dla wszystkiego znajdzie uzasadnienie, wszystko wytłumaczy.
 
 
Jak zatem reagować na rewelacje Rotha? Nie reagować. Niech łapią się na nie funkcjonariusze medialni z dalszych kręgów rozdzielnika obowiązującej narracji. Niech gryzą własny ogon.

*moje wcześniejsze sprzed ponad roku wpisy na ten temat nie straciły na aktualności - ten jest ich syntezą

 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:11)

Komentarze

Bardzo wyważone !

Bardzo często stosuję metodę pytania: co ja bym zrobił by oszukać. To dobra, krytyczna metoda testowania danych, które tak bardzo nam się podobają - aż za bardzo podobają  !

Pięć lat temu pisałem, że internet świetnie się nadaje do puszczania balonów próbnych. Książki sensacyjne są formą starszą, dzisiaj awansującą do miana pewniejszych, bo niby poddanych korekcie i weryfikacji.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

#1523802

Nie wolno tego zbagatelizować. Tu muszą wypowiedzieć się szefowie polskich służb, ministrowie, może nawet premier Szydło i były premier Tusk. Każde zdanie, podane do publicznej wiedzy przez Rotha, powinno zostać prześwietlone i poddane weryfikacji. Jeśli niemiecki dziennikarz ma rację, to mamy do czynienia z zamachem stanu w Polsce i niebywałym skandalem międzynarodowym. Jeżeli ma rację, to czeka go dziennikarska chwała i zawsze już będzie wyrzutem sumienia dla polskiego świata dziennikarskiego, jeżeli jednak naciąga fakty, nieodpowiedzialnie sugeruje przebieg zamachu stanu, to powinna go spotkać jak najbardziej surowa kara.
Taką karą dla dziennikarza może być odebranie mu wiarygodności.

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/blogi/dziennik-chuligana/rewelacje-juergena-rot...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4

Verita

#1523913