PO CO DEMOKRACJA? 1 – WYBORY -Komentarze

Obrazek użytkownika Jacek Mruk
Kraj

https://bezdekretu.blogspot.com/2019/03/po-co-demokracja-1-wybory.html#c...

Urszula Domyślna10 kwietnia 2019 15:55

Po południu NASZ KATYŃ Aleksandra Ściosa:

"Nie ma słów na miarę śmierci. I nie potrzeba słów. Bóg chciał, by w Katyniu zginął naród. Bóg chciał, by w Katyniu naród się narodził. Ze śmierci tych, których dosięgła nienawiść. Przed 70 laty i dziś. Dlatego - nie wolno się bać. I nie wolno dopuścić zła.

W naszych najnowszych dziejach nie było ważniejszego dnia, w którym tyle zależy od nas."
...

https://bezdekretu.blogspot.com/2010/04/nasz-katyn.html

Odpowiedz
Aleksander Ścios10 kwietnia 2019 16:01

Daniel Ł.

Ponieważ Pańska odpowiedź niewiele wnosi nowego (powtórzył Pan wcześniejsze uwagi), odniosę się tylko do poszczególnych stwierdzeń. Jeśli nie przemawiają do Pana racjonalne przesłanki, powtarzanie argumentacji zawartej w tekście uważam za zbędne. Zalecam raczej ponowną lekturę, byśmy oszczędzili sobie „wyważania otwartych drzwi”.
Napisał Pan: „Bojkot wyborów dla samego bojkotu, w sytuacji gdyby rysowała się alternatywa - choćby z góry skazana na niepowodzenie (jeśli chodzi wybory parlamentarne, czy prezydenckie, to niepowodzenie takiej ewentualnej alternatywy można uznać za pewnik, co w skali lokalnych wyborów nie jest już takie oczywiste) - nie uważam za roztropne. Bo czyż stanowić on może jakiekolwiek zagrożenia dla III RP (ojców założycieli i ich dzieci) ? Rezygnacja z potencjalnie słusznego wyboru - nawet, gdy ten ze względu na realia III RP skazany jest z góry na niepowodzenie - byłaby właśnie przejawem "poddaństwa" i zaprzeczeniem Wolności”.

Mógłbym przypomnieć końcowe akapity mojego tekstu, ale mam nadzieję, że Pan je przeczytał.
Zapytam więc tylko:czy potrafi Pan wyjaśnić - dlaczego trwanie w błędzie, miałoby być bardziej roztropne niźli zerwanie z błędem?
Do takiej kwestii sprowadziłbym Pańską opinię. Nie wiem wprawdzie ile Pan ma lat, ale na potrzeby mojej argumentacji nie ma to znaczenia. Zwrócę uwagę, że rozmawiamy o procesach, które trwają już trzy dekady i w żadnym przypadku (bo można mówić tylko o „błędach systemowych”) nie przyniosły dotąd, ani sensownej alternatywy ani realnej zmiany.
Pytanie więc o „potencjalnie słuszny wybór” jest pozbawione sensu, bo doświadczenie tych trzech dekad uczy nas (a przynajmniej uczyć powinno), że w tym państwie - w ramach systemowej mitologii demokracji, nie ma i nie może być „słusznych wyborów”.
I nie dlatego zachęcam do bojkotu kolejnych fars wyborczych, by zrobić na złość jakiejś partyjce lub zagrozić III RP, ale z tej przyczyny, że zerwanie z ową mitologią ( z błędem) jest działaniem bardziej sensownym, bardziej potrzebnym i dobrym dla Polski, niźli dalsze trwanie w błędzie.
Jeśli zechce Pan udowodnić, że się mylę, chętnie podejmę dyskusję.
Cieszą mnie Pana słowa - „Być może - tego nikt z nas nie wie - Niepodległej już nigdy nie będzie, ale to nie oznacza, iż mamy się poddać i zaprzestać o nią walki, również w wymiarze dosłownym, jeśli taka będzie konieczność(...)”.
Skoro chce Pan walczyć – niech Pan to robi.
Byle nie za pomocą kartki papieru, bo takim orężem nikogo Pan nie pokona, a już na pewno nie system, który zbudowano na zbrodni, przemocy i kłamstwie. Jest natomiast tyle obszarów i tyle dziedzin aktywności – od działań we własnym środowisku poczynając, poprzez służbę w formacjach WOT, po budowanie różnych struktur i organizacji niezależnych od systemu, że każdy, kto poważnie myśli o Polsce ma pole do popisu.
Udział w tzw.”wyborach”, pyskówki w internecie, czy aktywność podczas partyjnych manifestacji – nie mają nic wspólnego z taką walką. To zaledwie erzac, błyskotliwe namiastki prawdziwej pracy dla Polski, która nie musi być ani głośna ani widowiskowa.
I to chyba podstawowy problem, bo większość z nas szuka raczej takich obszarów aktywności, w których można się „pokazać”, nagłośnić, uleczyć z kompleksów. Praca cicha, systematyczna i długofalowa, jest w niełasce.
Odpowiedz
Odpowiedzi
Aleksander Ścios10 kwietnia 2019 16:03

Słusznie Pan napisał: „uważam, że "ojcom założycielom" zależało również, aby do udziału w polityce zniechęcić ludzi uczciwych. Nie wystarczy jedynie w zamkniętym gronie napawać się swą elitarnością, gdyż to prosta droga do megalomani. Przywołując Biblijną analogię: Słowo siać należy wszędzie - niezależnie od tego, że czasem upadnie na skałę, innym razem w chwasty, bo część trafi na żyzny grunt i na to trzeba liczyć”.

Trzeba jednak pamiętać, że owi „ojcowie założyciele” stworzyli w III RP taki system polityczny i takie warunki „rekrutacji” do tego systemu, które z góry wykluczają udział ludzi uczciwych.
Im nie zależało na tym „aby do udziału w polityce zniechęcić ludzi uczciwych”.
Im zależało, by stworzyć taką „politykę”, która tych uczciwych wyklucza a priori.
To zasadnicza różnica.
Bo polityka III RP nie dlatego jest nędzna i zniewolona, że nie ma w niej ludzi uczciwych.
Ona dlatego jest taka, by tych uczciwych nigdy w niej nie było. Jest taka celowo, bo wynika to z dialektyki „ojców założycieli” i stworzonych przez nich reguł.
Stąd konkluzja, że zmiany tej polityki nie da się osiągnąć poprzez wprowadzenie w system III RP ludzi uczciwych, ale poprzez obalenie i zniszczenie systemu z zewnątrz.

Analogia z okresem komuny - jak najbardziej uprawniona. Nikt uczciwy i przy zdrowych zmysłach nie mógł wówczas twierdzić, że zapisuje się do PZPR i pnie po szczeblach kariery partyjnej, by obalić system komunistyczny. Taki „bojownik” byłby uznany za zdrajcę, karierowicza i kłamcę.
Dlaczego dziś, gdy żyjemy w sukcesji komunistycznej i na każdym kroku doświadczamy śladów tej sukcesji, daje się wiarę oszustom, którzy strojąc się w szaty „antykomunistów” i „antysystemowców”, przyjmują reguły tego państwa i mamią wyborców - „patrzcie, idziemy w politykę,żeby wejść do parlamentu rozbić stary układ”?
Wyższa formą tego oszustwa jest sytuacja, w której „w politykę” idą ludzie werbalnie ( i zwykle hałaśliwie) krytykujący III RP, rzekomi przeciwnicy „okrągłego stołu” i różnej maści „konserwatyści”.
Tak naprawdę, są to wyznawcy hiper bredni J.Kuronia, który swego czasu popisał się taką „mądrością” – „nie burzcie komitetów, zakładajcie własne”.
Tyle ich „konserwatyzmu”, ile wzięli z Kuronia.
Aleksander Ścios10 kwietnia 2019 16:04

Na koniec – pyta Pan, dlaczego wcześniej nie proponowałem bojkotu tzw. wyborów i nie byłem „sceptyczny” wobec tej farsy.
Wyjaśniam: dopóki był chocby cień szansy, że ludzie, którym Polacy zaufali w roku 2015 okażą się na miarę polskich powinności, nie zachodziła taka konieczność.
Trzeba bowiem pewnej „linii granicznej”, a raczej-widoku przepaści, by można przekazać jakąś „kontrowersyjną” myśl i dotrzeć z nią do odbiorcy.
Od dawna natomiast zachodziła konieczność surowej krytyki fars wyborczych oraz formułowania równie mocnych ocen pod adresem partii Kaczyńskiego. Takie teksty znajdzie Pan na blogu już od roku 2010 i tylko ludzie złej woli lub kompletnie nieznający mojej publicystyki, mogli mi wówczas przypisywać rolę „ideologa PiS”.
Na tej drodze nie postępowałem nazbyt pochopnie, nie serwowałem „ocen ostatecznych” i ponad (często kuszącą) pokusę przyspieszenia kroku, wybierałem drogę długiego marszu.
Była w tym – jak sądzę, twarda logika i konsekwencja.
Bo dojść do wniosku, że „wybory trzeba bojkotować”, jest dość łatwo. Z wygodnictwa, z głupoty, czasem – z wyrachowania. Uzasadnić taki wybór i rzeczowo go przedstawić, to już sprawa trudniejsza i zadanie dla osób samodzielnie myślących.
Muszę też przypomnieć, że w październiku 2011 roku napisałem tekst „Długi marsz”, a w nim znalazły się słowa:
„Czeka nas długi i wyniszczający marsz. Większość z dzisiejszych czterech milionów pochłonie dżuma codzienności: przejdą na stronę „sytych umarłych”, stracą wiarę i zęby, zaszyją się w głąb siebie lub uciekną ze skowytem przekleństw.
Marsz będzie tym dłuższy, że ani najbliższe ani kolejne wybory nie zmienią sytuacji Polski. Państwa realnego komunizmu nie upadają pod ciosami demokracji. Anektują jej fasadę, by ukryć własne draństwa, jednak nie po to, by oddać władzę obywatelom.
Odzyskać ją można tylko w taki sposób, jak została narzucona. Możemy liczyć na zbieg korzystnych okoliczności lub przypadkową iskrę, która wyzwoli pożar. Pokładanie nadziei w demokracji byłoby równie niedorzeczne, jak wiara, że większość ma zawsze rację.
Na tej drodze nie możemy oczekiwać żadnych sprzymierzeńców. Nie będą nim hierarchowie Kościoła, którzy w dążeniu do ideału Cerkwi przekroczyli boskie i ludzkie nakazy. Nie oczekujmy na wsparcie „demokracji zachodnich”, bo żadna z nich nie będzie umierać za polską prawdę. Entuzjastyczne reakcje unijnych rządów są zgodne z prawidłami historii, w których słaba i uległa III RP stanowi ucieleśnienie marzeń dawnych zaborców.
Ci, którzy chcą przetrwać, muszą zacząć budować autentyczną wspólnotę: odtworzyć język, powołać media, propagować polską kulturę i styl życia. Każda gazeta, książka czy film wydane poza obiegiem propagandy mają odtąd wartość kamieni, z których powstanie solidna barykada. Stowarzyszenia i organizacje obywatelskie będą zaczątkiem wolnej społeczności, a oddolne inicjatywy i ruchy społeczne uderzą w monopol władzy. Podstawą takiej wspólnoty może być tylko rodzina, dom, środowisko zawodowe, krąg znajomych. Partia opozycyjna, jeśli chce przetrwać, musi zrezygnować z ciułania wyborców i zainicjować powszechny ruch obywatelski w oparciu o twardy, klarowny przekaz.
Integracja na poziomie całego społeczeństwa i poszukiwanie więzi ze stronnikami obecnej władzy – wydają się niemożliwe. Nie możemy być razem, bo ich i nasze drogi prowadzą w różnych kierunkach, a obecna III RP jest rezultatem budowania takiej fałszywej wspólnoty.”

https://bezdekretu.blogspot.com/2011/10/dugi-marsz.html

Nie sądzę więc, by mój „sceptycyzm” był świeżej daty.

Pozdrawiam
Odpowiedz
Aleksander Ścios10 kwietnia 2019 16:10

Król Ryszard X,

Prawda, na moim Twitterze znajdują się słowa: „Milczę o tych,którymi zaledwie gardzę”.
Słowa, których treści konsekwentnie przestrzegam, nie pisząc i nie wspominając nawet o ludziach dla mnie Obcych, a zwanych dziś „opozycją”.
Pisałem o nich przez wiele lat, ujawniając szereg poważnych afer i przedstawiając to środowisko w ich naturalnym, antypolskim kontekście.
Wszystko, co na ich temat powinien wiedzieć człowiek rozumny, zostało ujawnione 10 kwietnia 2010 roku i w latach następnych.
Jeśli nieszczęśnicy z rządowych mediów, nadal muszą zohydzać życie Polaków nagłaśnianiem słów i zachowań Obcych (bo taki jest nakaz partyjny), jest to problem natury psychologicznej i poznawczej.
Takie praktyki ujawniają bowiem bezmiar głupoty i niebotycznych kompleksów.
Napiszę wprost – po 10 kwietnia 2010 roku, nikt, kto myśli po polsku i zachowuje dar rozpoznania dobra i zła, nie musi, a nawet nie powinien dowiadywać się – co powiedział lub zrobił ten czy inny przedstawiciel Obcych.
Nas to nie dotyczy, a Oni powinni zostać wykluczeni z polskiej wspólnoty.

Rozumiem jednak, że zarzut komentowania tego, co robią Oni, odnosi Pan do ludzi PiS i środowiska obecnej władzy, a ich samych stawia Pan na poziomie Obcych.
Prosta odpowiedź brzmiałaby: jeśli nie będę odnosił swoich analiz do konkretnych wydarzeń, jeśli nie osadzę ich w realiach obecnego państwa i nie napiętnuję zachować ludzi tej władzy, jakże mogę uzasadnić potrzebę odrzucenia porządku III RP i nakreślić drogę do Niepodległej?
Mówiąc kolokwialnie – o czym i jak miałbym pisać, pomijając ze wzgardą nazwiska i tytuły luminarzy tej władzy?
Ale jest odpowiedź głębsza: nie mogę ludzi PiS stawiać na tym samym miejscu, w jakim stoją dziś Obcy.
Dla mnie - pogarda jest bronią straszną. Choćby dlatego, że „uśmierca” tych, których wyrzucamy z naszych myśli, którym odbieramy prawo do naszych uczuć i miejsce w naszym życiu. Pogarda nie ma nic wspólnego z nienawiścią – jak sądzą głupcy, bo ta ostatnia karmi się skrajnymi uczuciami, jest żywa i powoduje, że wciąż zaprzątamy myśli widokiem przeciwnika.
Tymczasem pogarda go „uśmierca”, czyni dla nas niewidocznym i nieobecnym. Pozbawia Obcego społecznej „podstawy ontologicznej”, którą buduje nasza uwaga, nasza pamięć, myśli i (jakiekolwiek) uczucia.
Przyznaję – tak dalece nie traktuję ludzi obecnej władzy, a przynajmniej, nie traktuję ich jako całości, zbiorowości.
Dostrzegam w nich Obcych, ale nie skazanych na pogardę.
Widzę ich wady, ich zło i zakłamanie, ale nie odbieram im prawa do życia we wspólnocie Żywych.

Odpowiedz
Odpowiedzi
Aleksander Ścios10 kwietnia 2019 16:10

Dziękuję Panu za to celne spostrzeżenie, iż „nie wymagam nadzwyczajnego heroizmu” i przedstawienie kilku prostych gestów i zachowań, które wyśmienicie obrazują praktyczną stronę przyjęcia dychotomii My-Oni.
Proszę jednak nie mówić każdemu- "Poczytaj Ściosa to zrozumiesz".
Dość dawno zdałem sobie sprawę, że przeczytanie jednego (a choćby i trzech) tekstów z mojego bloga, nie musi prowadzić do „zrozumienia”.
Ośmielam się napisać, że wszyscy, którzy odwiedzają to miejsce od wielu lat , przeszli bardzo długą i męczącą drogę. Razem z autorem bloga.
Wiele z moich sformułowań, słów – kluczy (jak mitologia demokracji,dychotomia My-Oni, sukcesja komunistyczna itp.) będzie niestrawna i nieczytelna dla kogoś, kto tej drogi nie przeszedł. Nie dlatego, by brakowało mu przymiotów intelektu, ale z tej przyczyny, że ominęło go szereg zakrętów, wzniesień i dolin, przez które prowadził długi marsz. W moim rozumieniu – nie są to treści łatwo akceptowalne i musi istnieć pewna wspólnota myśli, by zostały właściwie odczytane.
Chciałbym natomiast, by mógł Pan powiedzieć „poczytaj Ściosa to się wkurzysz”.
Jeśli taka będzie reakcja ma mój tekst, jeśli zmusi czytelnika do żywych refleksji, nakłoni do rewizji i wywoła niepokój - będziemy na dobrej drodze. To jest pierwszy i nieodzowny element dojścia do zrozumienia.
Dobrze więc, gdy Pańscy rozmówcy mówią - „ Ten Ścios to jakiś szaleniec”, bo przebudzenie z martwoty, jaką w obszarze myśli politycznej i społecznej wytworzyła III RP, musi się kojarzyć z szaleństwem.
Niech mówią więc - „szalony”, byle chcieli się zmierzyć z takim „szaleństwem”.

Dziękuję Panu i pozdrawiam
Król Ryszard X10 kwietnia 2019 20:30

"niech nie opuszcza cię twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy"

Nikt nie będzie skazany na Pogardę i wyrzucenie z kraju za jeden, dwa błędy. Na Pogardę trzeba sobie zasłużyć.

Oni sobie zasłużyli.

Odpowiedz
Aleksander Ścios10 kwietnia 2019 16:17

Pani Urszulo,

Tak, to się dzieje. I dziać może się jeszcze gorzej.
Tylko nie po to, żebyśmy z trwogą patrzyli.
Wiele razy pisałem, że w naszych dziejach były momenty stokroć groźniejsze, trudne i bolesne.
Dla nas, współczesnych, nie ma w tym nic pocieszającego, ale płynie stąd pewność, że również ten czas przetrwamy.
Bo też - czy będąc Polakami, mamy inne wyjście? :)

Dziękuję, że zechciała Pani przypomnieć "Nasz Katyń".
W rocznicę wydarzenia, które będzie kiedyś postrzegane jako droga do odrodzenia narodu, serdecznie Panią pozdrawiam.
Odpowiedz

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.4 (głosów:5)

Komentarze

....ale tylko wobec tych, którzy mu schlebiają, jak ta klakierka @Urszula Domyślna, z którą Ścios i ona spijają sobie z dziubków.

Wobec tych, co mają zdanie sprzeczne ze zdaniem Ściosa, stosowana jest totalitarna cenzura gorsza jak ta z lat 80-tych, gdzie cenzorzy z Mysiej informowali o interwencji w tekście.

Podobnie postępuje Tomuś z GaPola, co sugeruje, ze mają we krwi zasady Talmudu a nie Ewangelii.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1586093

Witaj,

Twój komentarz jest niesprawiedliwy. Pewnie nosisz osobistą urazę do Ściosa i pani Urszuli. Naprawdę warto spojrzeć obiektywnie na treści jakie A. Ścios zamieszcza na swoim blogu.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1586135

Wielu chce uchodzić za specjalistów

I mają opory gdy są zbywani

Może chodzą na sesje komunistów

I dlatego są tak zmotywowani

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1586196

Załóż swój blog i pisz czo chcesz
On tak zrobił o czym już wiesz
Nie musi się godzić na drwiny
Bo ma wiedzę nie od godziny
Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1586194

Dlaczego uciekasz od meritum?

Ja napisałem o cenzurze u Ściosa.

Skoro publicznie na swoim blogu prezentuje swoje opinie, to chyba logicznym jest wniosek, że powinien dopuścić opinie czytelników, którzy mają inne spojrzenie na publikowane przez niego treści.

Jeśli komentarze nie naruszają netykiety a tylko prezentują inny punkt widzenia niż Ścios, to z jakiej racji stosuje do nich cenzurę prewencyjną jak w totalitarnym państwie stosowali cenzorzy.

Dlaczego nie podejmie publicznej polemiki, tylko jak tchórz nie dopuszcza do publikacji.krytycznych wobec swoich poglądów?

Przecież racje powinny się ścierać, bo to są zasady demokracji.

Pan na swoim blogu polemizuje ze mną publicznie i świat się od tego nie wali a i Panu "korona z głowy nie spada".

Dlaczego Ścios ma być traktowany jak "swięta krowa"?

A propos Ściosa:

Czytywałem go od wielu lat i komentowałem na jego blogach i bardzo go ceniłem a i teraz nie odmawiam mu wiedzy i dobrego warsztatu  politycznego felietonisty i publicysty.

Doskonale wiem w jakich kwestiach nie podobam Mu się ze swoimi poglądami i uważam, że On w swych opiniach jest stronniczy z politycznych powodów, bo nie zakładam, że taki błyskotliwy publicysta nie ma wiedzy o tym co w geopolityce piszczy a to jest temat nas różniący.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1586235

To należy ze Ściosem wyjaśniać, nie ze mną

Bo za mną pełne schodów życie i przede mną

Jestem tylko małym grzesznikiem nawróconym

Nigdy nie chciałem nakładać jakiejś korony

Mający dużą wiedzę są czasem pysznymi

Lecz Tu nie wypowiadam się słowy pustymi

Pozdrawiam

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1586318