Okiem Shorka - Astroturfing

Obrazek użytkownika Jacek Mruk
Kraj

http://solidarni2010.pl/32529-okiem-shorka---astroturfing.html?PHPSESSID...

- Przechodziłam blisko, więc wpadłam po meble.
- Przechodziłaś?
- Tak.
- Z tragarzami?

Astroturf to nazwa pewnego rodzaju sztucznej trawy. Astroturfing to kreowanie oddolnych „spontanicznych” ruchów.

Zjawisko tak groźne, że nie doczekało się polskiej nazwy. Popularyzatorzy wywodzą je z głębokiego marketingu i twierdzą, że zostało adoptowane do polityki.
Ja twierdzę, że jest dokładne odwrotnie i tak jak wiele narzędzi marketingu handlowego wzięto wprost do marketingu politycznego, tak Astroturfing jest zjawiskiem dużo wcześniej używanym do celów politycznych niż handlowym.
Oczywiście znana jest metoda sprzedawania cudownych lekarstw czy eliksirów, przy pomocy podstawionych pomocników, którzy odważnie próbowali specyfiku i natychmiast zyskiwali siły nadprzyrodzone. Ale miała zwykle zastosowanie psychologiczne, a nie socjologiczne.
Jak zastosować tę metodę w nowoczesnym marketingu handlowym? Przeglądając artykuły na temat zauważyłem, że autorzy zawęzili się do tak zwanego marketingu szeptanego, czyli kreowania marki, czy też jej cech w mediach społecznościowych, poprzez odpowiednie komentarze, czy kierujące linki. Może nie grzebałem za mocno, ale pominięte zostało powoływanie do życia stowarzyszeń czy też organizacji certyfikujacych, oceniających i przyznających nagrody.
Na przykład nie budzi waszego zdziwienia, że Polskie Towarzystwo Stomatologiczne oprócz rozdawania nagród, organizowani konkursów i propagowania zdrowia jamy ustnej, jako najlepsze uważa pasty tylko jednego producenta?
Certyfikacja kusiła i nadal kusi. Nie poprzez stworzenie prawdziwej i prawdomównej firmy dbającej o uczciwość i promującej dobre produkty, ale docelowo aby doić ogromne łapówki w zamian za nieuczciwość. Wymaga to czasu, ale docelowo jest bardzo opłacalnym procederem.
Pamiętacie początki TOK-FM? Kontrowersyjny, emocjonalny przekaz. Drążenie prawdy za każdą cenę. Budowanie wizerunku niezależności nawet od własnych właścicieli, poprzez atak na nich właśnie. A teraz? Szkoda słów.
Popatrzcie na S&P. Kilkanaście lat rzetelnej pracy i jasny sygnał wzięcia walizki pełnej pieniędzy od tych którzy chcą kupić opinie. Drugi, trzeci poślizg – zmiana nazwy, zapewnienie o uczeniu się na własnych błędach i znów czekanie na okazję.

Teraz to co groźne, czyli oddolne organizacje społeczne. Po czym poznać, że organizacja jest astroturficzna?
Po pierwsze, nie potrafi wykazać źródła pieniędzy, za które drukuje ulotki, bannery, finansuje wydarzenia, wyjazdy, co wskazuje na tajemniczego ktosia, który w odpowiedniej chwili przejmie ster władzy.
Jeżeli flagi są jak z jednej fabryki, napisy mają jedną czcionkę i są w jednym stylu, kamizelki straży są nadrukowane wyraźnie, ni nabazgrane flamastrem, a do demonstracji manifestanci podchodzą grupami, to znaczy, że ktoś zamówił flagi, kamizelki i bannery w jednej firmie, zapłacił za ciężarówki które je dowiozły oraz osoby, które zajmują się dystrybucją często za pokwitowaniem. Zapłacił też za autobusy dowożące „demonstrantów”.
Czemu za pokwitowaniem? A bo organizator sam rączek sobie nie brudzi tylko zatrudnia zawodowców.

Po drugie. Po pewnym czasie gdy organizacja oddolna okrzepnie i zbierze frajerów nie tylko na mięso manifestacyjne ale i na koordynatorów, zaczyna się czyszczenie szeregów i podstawianie własnych ludzi za samozwańców i naturalnie wyłonionych liderów grup i regionów. Natychmiast też pojawia się schemat organizacji struktur już doskonały i przemyślany tak, aby obsadzić stanowiska, a dla swoich ludzi, wręcz je stworzyć.
To bardzo groźny dla organizacji moment, bo nagle odprawiani ze stanowisk walczą i często mogą porwać za sobą podwładnych. Dlatego z tego typu działaniem czeka się, aż pojawi się idea lub sztandar.
Ideą może być konkretne radykalne i zaplanowane działanie lub przeciwdziałanie czemuś głośnemu właśnie w mediach. Ideą może być jasne wskazanie wroga. Sztandarem może być czyjaś „twarz”, albo postać historyczna.
Po wyczyszczeniu szeregów, mamy obstawione swoimi ludźmi stanowiska oficerskie i zideologizowane mięso armatnie gotowe dać się zabić za sztandar. Bo przecież to na ich garbie, z ich inicjatywy i z ich krwawicy wyrosła organizacja.
Pewnie już niektórzy czytelnicy dopasowali nawet nazwę do opisywanej przeze mnie schematycznie do bólu organizacji. Nazwę wymienianą ostatnio częściej. Ale czy nie według tego samego schematu nie tworzono niektórych organizacji opozycyjnych w PRL? Czy nie tworzono klubów niezależnych pisarzy, czy innych artystów? Czy nie robili konkursów, nie fundowali nagród, często imienia swojego założyciela? Sprawdźcie, czy nagroda nie stała się parodią i zdradą idei założycielskich.
A teraz prześledźcie ich historię i sprawdźcie czy te, które okazały się wentylami dla wkurzonego społeczeństwa nie powstały aby zbyt łatwo. Zbyt czytelnie. Zbyt gładko. Czy miał w nich miejsce proces gwałtownej wymiany kadr na ludzi znikąd? Albo udanego przejęcia całej grupy stowarzyszeń, przez jedno z nich, zamiast obiecanej konsolidacji i współpracy?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Przytoczone tam przykłady astroturfingu. To nie jest przypadek, ze w zlewaczałej polskiej wersji wikipedii przytoczone sa kłamstwa o działaniach PiS w ramach astroturfingu. Niestety czytają to ludzie nie mający pojęcia o manipulowaniu nimi przez lewaków, którzy parę lat temu przejęli administrowanie polską wersją wikipedii. Ci nie maja żadnych zahamowań przed wstawianiem zwyczajnych kłamstw do opisów różnych haseł w wikipedii. Edytowanie/usuwanie tych kłamstw to juz niestety jest walka z wiatrakami.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1544826

Dopóki nie będzie kary za kłamstwa

Która to trafia przez kieszeń do głowy

Będzie wciąż dużo czerwonego draństwa

Diabeł, nie jest odpuścić ich gotowy

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1544861