NIE IDZIEMY ZA PARTIĄ ANI POD OBCĄ FLAGĄ. ZMIERZAMY DO POLSKI

Obrazek użytkownika Jacek Mruk
Kraj

https://bezdekretu.blogspot.com/2018/08/nie-idziemy-za-partia-ani-pod-ob...

Fałsz i nędza polityki prowadzonej przez obecnych rządców III RP, ma prawo odstręczać i napawać odrazą ludzi rozumnych.
Jako autor setek tekstów z lat 2008-2015, w których niezwykle krytycznie oceniałem reżim PO-PSL, mogę napisać – tak prostackiej propagandy, takich pokładów zakłamania i ordynarnego fałszu, nie widziałem nawet w tamtych latach. I nie z powodu tego, iż rządy PiS miałyby być gorsze od nieszczęść tamtego okresu, ale z prostej przyczyny – istniały wówczas media i politycy, którzy potrafili dokonywać krytycznych ocen i działać w społecznym interesie.
Dziś brakuje tej fundamentalnej wartości, a termin „wolne media” jest tylko jałowym frazesem.
Opisywanie obecnych zjawisk lub komentowanie poszczególnych wypowiedzi, postaw i decyzji, nie miałoby najmniejszego sensu. Zakładam, że czytelnicy bezdekretu znają moje teksty z ostatnich trzech lat i doświadczając codziennej hipokryzji luminarzy „dobrej zmiany”, potrafią też dokonać racjonalnej oceny tej polityki. To, co napisałem w tekście „FAŁSZYWA ALTERNATYWA”, wydaje się dostateczną konkluzją.
Z kolei - kierowanie takich opisów do wyznawców i apologetów PiS, tym bardziej byłoby niedorzeczne. Ogromna rzesza wyborców tej partii, nie tylko nie jest zainteresowana sprawami polskimi i w głębokim poważaniu ma przyszłość mojego kraju, ale w rezygnacji z używania rozumu i niewolniczym serwilizmie wobec rządowej propagandy, zeszła poniżej poziomu pogardzanych „lemingów”.
Chcąc więc zachować szacunek do czytelników bloga, ale też uniknąć „syzyfowej”, bezcelowej pracy, niełatwo znaleźć obszar, w którym publicystyka nie byłaby tylko agitacją, a myśl podążała na przekór utartym schematom.
Z jednej strony - istnieje silna pokusa totalnej krytyki zastanej rzeczywistości, z drugiej - nęci postawa bojkotu i „wzniosłego milczenia”.
Obie są mi zasadniczo obce, dlatego w czasach trudnych wyzwań, trzeba obrać drogę unikalną, stawiając sobie i czytelnikom równie wysokie wymagania.
Drogę, która pozwoli uniknąć pułapek zastawionych przez szalbierzy III RP, nie doprowadzi na polityczne manowce i skieruje uwagę na sprawy dalece ważniejsze, od bełkotu pana Kaczyńskiego i żałosnych wolt pana Dudy.
Od kilku lat, konsekwentnie i z uporem próbuję wytyczać taką drogę, nadając jej w roku 2011 nazwę długiego marszu. Nie z powodu skojarzeń historycznych, które nijak się mają do naszej rzeczywistości, ale dlatego, by uzmysłowić ogrom pracy, jaka czeka ludzi pragnących dojść do wolnej Polski. Nie jest to projekt dla tych, którzy państwo zbudowane w Magdalence uznają za urzeczywistnienie polskich aspiracji i oceniają je miarą Niepodległej.
Za każdym razem, gdy ze strony odbiorców moich tekstów, padają „sakramentalne” pytania: „ale jakie ma pan lekarstwo, które „mniejsze zło” wybierać, na kogo głosować, komu teraz zaufać” - nabieram pewności, że będzie to długi i męczący marsz.
By zobrazować problem, pozwolę sobie na analogię.
Uwzględniając wszelkie różnice formalne i historyczne, stawianie takich kwestii, można porównać do pytań kierowanych w stronę osamotnionej garstki „szaleńców” z Pierwszej Brygady: dla którego zaborcy będziecie walczyli, pod jaką „flagą” toczycie boje, który z nich zagwarantuje nam niepodległość ?
Analogia jest uprawniona, bo wówczas i dziś podobna jest skala ignorancji, zagubienia, błędnych ocen i nadziei.
Na początku XX wieku wytyczały ją rozmaite „koncepcje polityczne”, oparte o rachuby małych politykierów, upatrujących polską przyszłość w przychylności Francji, Niemiec czy Rosji.
Dziś wytycza ją ciężar pojałtańskiej mitologii „georealizmu”, w której polskie aspiracje sprowadzono do poziomu „integracji europejskiej” i kultywowania „przyjacielskich relacji” z odwiecznymi wrogami. Partie rozdzielające między sobą rządy w III RP, nie próbują nawet ukrywać, że służba pod obcą „flagą” - rosyjską, niemiecką, amerykańską czy izraelską, należy do głównych powinności „georealistów”.
W polityce wewnętrznej, przygniata nas ciężar jeszcze większy – zaszczepiona przez „ojców założycieli” mitologia demokracji, która wszelkie perspektywy zmian każe rozpatrywać poprzez zatrutą wizję „parlamentaryzmu” i mamidła „demokratycznych wyborów”.
Jak więc nie mówić o długim marszu, jeśli w powszechnej świadomości naszych rodaków, narzędzia narzucone przez beneficjentów sukcesji komunistycznej, mają służyć do zbudowania niepodległej państwowości?
Ile trudu wymaga obalenie rozlicznych mitologii III RP, jeśli ich wyznawcy nie potrafią inaczej postrzegać rzeczywistości, jak tylko oczami tych, którzy zakpili z naszych marzeń o Niepodległej?
A wreszcie - czy i jaka byłaby II Rzeczpospolita, gdyby garstka kadrowych „szaleńców” i ich dowódca, przyjęli dyktat zaborców lub pokładali nadzieje w łaskawości wersalskich graczy?
Mogło się wydawać, że trzy lata „dobrej zmiany”, spośród 30 lat podobnych „eksperymentów” , to dość, by otrzeźwić ludzi głosujących na partię Kaczyńskiego i zmusić ich do refleksji.
Podobno – nie dla szalbierczych „programów+”, nie z powodu atencji wobec „opozycji” i nie dla populistycznego bełkotu obdarzono tych polityków zaufaniem.
Nie trzeba też szczególnej wiedzy politycznej, by po doświadczeniach tych lat zrozumieć – jak bardzo zostaliśmy oszukani i z kim naprawdę mamy do czynienia.
Nie trzeba głębi analiz, by dostrzec nędzę ludzi mieniących się „patriotyczną prawicą” i pod płaszczem rozlicznych świństw, ustępstw i łgarstw, zobaczyć realną „wspólnotę brudu” systemowych oszustów.
Skoro i tego nie chcą widzieć nasi rodacy, skoro i tym, którzy plują im w twarz przyznają miano „strategów” i „mężów stanu” - jak mogliby wejść na drogę długiego marszu i porzucić wygodny stan wegetacji?
Proszę nie winić mnie, że – w zgodzie z własną wiedzą i sumieniem, nazywam długim marszem drogę do Niepodległej i z tych samych powodów, odrzucam każdą chimerę „sił politycznych” działających w III RP. Żadna z nich – przyjmując reguły ustalone przez magdalenkowych szalbierzy i biorąc udział w mistyfikacji „świąt demokracji”, nie może zmienić ani obalić pokomunistycznego truchła.

Trzeba świeżej wizji, otwarcia myśli i perspektywy przekraczającej ramy III RP.
Trzeba zerwania ze schematami narzuconymi przez partyjnych macherów: prymatem „demokracji” nad bezpieczeństwem i racją stanu, wyborem „mniejszego zła”, w miejsce walki o dobro, wiarą w moc karty wyborczej, na rzecz potencjału społecznego buntu i sprzeciwu.
Wymaga to odrzucenia wszystkiego, co oferuje obecne państwo – z jego kontrolowanym „systemem wyborczym”, mediami i retoryką parcianych„elit”. Wymaga rewizji dotychczasowych ocen, rozstania z próżnymi nadziejami i porzucenia wiary w szybkie, polityczne „recepty”. Wymaga rezygnacji z budowania „alternatyw” i skupienia sił na rzeczy stokroć trudniejszej niż powołanie kanapowej partyjki.
Zmiana świadomości – to zadanie burzenia mitów, obalania półprawd i zabobonów, jakimi zatruwają nas ludzie III RP. Począwszy od wiary, że sukcesja komunistyczna jest wolną Rzeczpospolitą, po dogmat, jakoby partia Kaczyńskiego (czy jakakolwiek inna systemowa formacja) była reprezentacją narodowych dążeń.
Póki takie zmiany nie nastąpią, a nasi rodacy będą obracali myśli wokół małych hochsztaplerów i nędznych „mechanizmów demokracji”, nie zrobimy kroku na drodze do Niepodległej.
Zmarnujemy ten czas na jałowe dywagacje i czcze nadzieje.
Będziemy toczyli boje na rzecz, coraz to innych „zaborców” i czekali na łaskę wrogów polskości. Roztrwonimy dar, jakim jest „ostre widzenie rzeczy” i „uciekniemy ze skowytem przekleństw”.
Ani mnie ani Państwu nie odpowiada taka wizja.
Nie po to doszliśmy do ważnych konkluzji i – za sprawą obecnych rządców, doświadczamy ciężaru pseudo-demokracji, by uchylić się od podjęcia wyzwania.
Trzeba jednak uczynić krok dalszy. Chciałbym dowiedzieć się od Państwa – co zrobić, by w przeddzień kolejnych „świąt demokracji”- tzw. wyborów samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich, podjąć skuteczną walkę z mitologią karty wyborczej?
Wiara, że z jej pomocą można dokonać zmian na lepsze, jest kamieniem dla naszych marzeń o Rzeczpospolitej.
Nie ma wątpliwości, że czas rządów PiS przyniesie wielkie rozgoryczenie i gniew „twardego elektoratu” - tych wyborców, którzy poważnie potraktowali „przełom” roku 2015 i uwierzyli, że partia Kaczyńskiego chce i potrafi obalić sukcesję komunistyczną.
Wielu z nich odwróci się w ogóle od spraw polityki, inni dostrzegą „alternatywę” w rozmaitych partiach narodowych lub zwrócą się w stronę sklecanych naprędce „trzecich sił” - zwykle inspirowanych przez ludzi służb.
Każdy z tych „wyborów” będzie daremny i bezużyteczny i pozostanie bez wpływu na sprawy polskie.
Rozwiązaniem racjonalnym – bo adekwatnym do skali draństwa, jakim obdzielają wyborców kolejne ekipy rządzące, byłby całkowity bojkot kolejnych „świąt demokracji”.
Racjonalnym tym bardziej, im mocniej zdajemy sobie sprawę z genezy tego państwa i logiki „systemu politycznego”, w którym nie ma i nie będzie miejsca dla partii głoszącej postulat obalenia III RP i twardej rozprawy z komunistyczną spuścizną.
Bojkot byłby zaledwie początkiem, nie celem samym w sobie.
Im więcej naszych rodaków zrozumie bezcelowość uczestnictwa w farsie wyborczej, tym rośnie szansa, że dobry potencjał tego sprzeciwu zostanie skierowany na drogę długiego marszu.
Z tego potencjału, może wyrosnąć autentyczny ruch społeczny – niekontrolowany przez państwo i niezależny od ograniczeń „systemowych”.
Ci ludzie – wzorem garstki „szaleńców” wyruszających onegdaj z Oleandrów, będą mogli odpowiedzieć na pytania dociekliwych: nie walczymy dla żadnego „zaborcy”, nie idziemy za „partią” ani pod obcą „flagą”. Zmierzamy do Polski.

Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy - mimo mojej długiej nieobecności, wspierali blog bezdekretu. Ten tekst i - da Bóg następne, mogą pojawić się tylko dzięki Państwa pomocy.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.9 (głosów:8)

Komentarze

Rozumiem Jacku, iż przedrukowałeś pana Ściosa w jakiejś intencji. Nie dociekam jakiej, natomiast uważam, że zastosowanie się do apelu pana Ściosa o bojkot wyborów byłoby ze wszech miar słuszne gdyby ów apel opublikował także do zwolenników innych opcji, a oni wzięliby sobie go szczerze do serc i zbojkotowali wybory także. Ale tak ładnie nie jest. Wiec wyjaśniam: można kochać PIS, można nie kochać PISu ale alternatywą (gdybyśmy wszyscy z prawej strony odpuścili) jest powrót złodziei.

Ja akurat nie kocham PISu, nie jestem członkiem i nie będę, ale głosowałem na nich gdyż oni gwarantowali : "wystarczy nie kraść". I póki co nie kradną.  I jak sobie pomyślę, że ponownie wrócą złodzieje to zbiera mi się na chorobę morską. Nie wiem gdzie przebywa pan Ścios, lecz podejrzewam, że poza Polską. Ma co w garnek włożyć i nie chodzi z goła d..ą, więc niech bojkotuje wybory.

A swoją drogą wszystko sprowadza się do pieniędzy (zresztą pan Ścios w ostatnim słowie prosi o wsparcie), jak wygląda nasza rozkradziona Ojczyzna każdy widzi (kto chce) i trudno wypinać się na jakąkolwiek politykę gdy przemysł splantowany do fundamentów, bank sprzedane, szkolnictwo rozłożone, armia zlikwidowana się reanimuje, a na każdym tu (!) mieszkającym wisi kilkanaście tysięcy $ zadłużenia na wiele, wiele następnych pokoleń. Zamiast bojkotować wybory należy raczej w głębi duszy powiedzieć:

Sursum corda Panowie Bracia. Sursum corda !

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1573330

nie podpiszę sie pod apelem pana Ściosa,/kiedyś internet zaczynałam od czytania "Bez Dekretu"dzisiaj już mało tam zagladam i nie z uwagi na mój konflikt z Nim w sprawie nieżyjacego już Blogera ale ,ale tak w ogóle

a co do apelu ,by nie głosować wcale,to wrecz uwazam taki APEL za bardzo ,...delikatnie pisząc "wątpliwy" bo jeśli nie PIS,to KTO ? Platforma Oszustów ? TAK,bo ich "KLIENCI " zagłosują na nich rękami i nogami  a moze i jak niegdyś "ruskimi serwerami "

serdeczne pozdrowienia  a Sciosowi w tym przypadku zdecydowane,Nie 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1573339

Szkoda że nie czytacie bloga Ściosa 

Także zamieszczonych tam komentarzy

Wybór szanuję, lecz klepie się kosa

Bo nie wiadomo co się jeszcze zdarzy

 

Polecam wolną chwilę na czytanie

By nadrobić, będące zaległości

Może się w was obudzi zatroskanie

Nie uleganie medialnej miłości

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1573344

obiecuję,ze jak znajdę troszkę czasu,to wpadnę TAM :) ale i tak  nie zgadzam się ciosowym pomysłem nie głosowania :)

serdeczności :)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1573346

Nigdy nie mówimy nigdy, bo nie wiemy

Czy argumentu tego nie dostaniemy

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1573349

wizytę  u Ściosa,serdeczności :)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1573351

to od złego pochodzi.

Nie stać nas na oddanie kraju w arendę złodziei. Nie wchodzę na ów portal i jak na razie nie widzę potrzeby. Gdyby złodzieje jeszcze kilka lat dzierżyli, to 36 mln Polaków skubałoby kit z okien. Nie lubię kitu.

Pozdrawiam serdecznie.

Ps. Masz rację, iż nigdy nie należy mówić nigdy i może tak się zdarzyć, że nasz Niepoprawni padnie, co moim zdaniem zaczyna się dziać. Przyszedłem do Was rok temu i wówczas wpisy w dziale; "Redakcja poleca" wisiały 5 - 6 dni max. Obecnie (na przykład dzisiaj wiszą wpisy z 1 października) wiszą 14 dni, wówczas dziennie nowych wpisów było 3 - 4 dzisiaj średnio 1. Jeśli do tego dodamy niekochanych autorów ( o sobie nie mówię) jak np Ewaryst Fedorowicz, którzy nie dochodzą honoru zabłysnąć w dziale "Redakcja poleca" to wyraźnie widać kryzys.

Szkoda, gdyż w dalszym ciągu liczba Niepoprawnych czytelników wynosi ca 5.000 osób.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1573358

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1573362

szanowni panowie,pozwolę sobie dodać  tzw swoje "trzy grosze"

przed 9 laty któryś z ówczesnych adminów zaprosił mnie na tą niegdyś ukochaną przeze mnie Stronę,jak dziś pamiętam  kłopoty z zalogowaniem/mieliśmy wtedy krakowski serwer/ ale szczęśliwie się udało,radość była ogromna i trwała wiele pieknych lat,

dzisiaj rzadko zaglądam zniechęcona "furią i agresją" jakiś dziwnych nie raz "bytów"

Furią,chęcią dowalenia lub obrażenia  adwersarza a nie logiczną odpowiedzią,szkoda,bo" były to piękne dni " :)

Dzisiaj została tylko ich pamięć i żal,ze minęły,

dlaczego ? wiele by o tym pisać,a moze takie właśnie jest Zycie ?

serdeczności z Zyciowych Dróg i Scieżek 

a dla Jacka dużo słonecznego uśmiechu,dawna Sonia z nieistniejacej już strony"dlapolski" :)z przed 10 laty

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1573383

Brak obiektywizmu to droga do upadku

Jak liberalizm, otrzymany od PO w spadku

Musimy mieć ciągle oczy w około głowy

Bo inaczej podstęp ukryty jest gotowy

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1573396

serdeczności wieczorne :)

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1573398