MATERIAŁY BARDZO PRZYDATNE DO CZYTANIA POSZCZEGÓLNYCH ROZDZIAŁÓW EWANGELII cz. 13

Obrazek użytkownika Jacek Mruk
Świat

Ewangelia według św. Łukasza rozdział 5

>

> Nie mamy wprost w tym rozdziale nauki o Duchu Jezusa Chrystusa, ale zobaczymy, że z wersetów tych, możemy się wiele nauczyć o Jego działaniu pośród nas. Już początku czytamy, że raz tłum cisnął się do Niego, aby słuchać Słowa Bożego. Tłum gromadzi się wokół Jezusa, aby słuchać Słowa Bożego (trzy elementy: Jezus, tłum, Słowo Boże).

> To Duch Święty gromadzi wspólnotę, pozwala zrozumieć Słowo Boże, poucza i przypomina o Chrystusie. On – Jezus - wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.

> Łódź jest symbolem Kościoła, w którego wnętrzu znajduje się Chrystus. On jest przez to wewnątrz twojego serca. Idąc za Chrystusem, stajesz wewnątrz Kościoła, którego ster trzyma Skała - Piotr.

> Otóż dzisiaj Jezus nie zostaje z tłumem, ale pozostaje w łodzi, w której po obfitym, cudownym połowie ryb narodzą się jego uczniowie.

> Apostołowie zrobili taki gest, który mówi, że lepszy jest Jezus niż łodzie, dlatego przyciągnęli je do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

> Dalej śledzimy niezwykły tok wydarzeń. Zobaczyliśmy łódź i powołanych uczniów, a teraz samotny człowiek - cały trędowaty.

> Dalej uzdrowienie paralityka spuszczonego z dachu na łożu, później ponownie samotny człowiek - celnik Mateusz, powołany na ucznia Jezusa. Te osobiste spotkania Chrystusa z pojedynczym człowiekiem, pozwalają nam zobaczyć wagę modlitwy osobistej – osobistego spotkania z Bogiem, oraz nie mniej istotną modlitwę wspólnotową, zgromadzenia w którego centrum objawia się Chrystus. Obie rzeczywistości są w wielkiej równowadze i w życiu każdego z nas winny być w takiej równowadze obecne. On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się.

> W centrum rozdziału jest znamienny werset, który stanowił przesłanie poprzedniego rozdziału - modlitwa osobista.

> On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się.

> Jezus modli się, Jego pełne zjednoczenie z Ojcem sprawia, że gdy idzie do ludzi, jest z nimi w pełni zjednoczony. Czyli widzi w nich Ojca, w duchu. Widzi jak Bóg i dlatego, że jest z Nim zjednoczony, może uzdrawiać. Bo zjednoczenie uzdrawia. Chcesz skutecznie pomóc? To przyjmij najpierw na modlitwie Boga, który chce się dobrze spotkać z Tobą. Proś, zapraszaj Go do siebie. A potem znakiem tego, że dobrze się modliłeś, będzie równie cudowne spotkanie na ziemi. I teraz przypatrzmy się temu, co następuje zaraz po dobrej modlitwie Jezusa.

>

> Pewnego dnia, gdy nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać.

> Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim.

> Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa.

> On widząc ich wiarę rzekł: Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy.

> Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?

> Jesteśmy w domu. Ludzie siedzą i słuchają. Ale daleko za domem cztery osoby wzięły sparaliżowanego i niosą go do Jezusa. Są zjednoczeni i pełni wiary, która nie zna przeszkód, a nawet je usuwa. Nic nie może oddzielić Cię od Pana. Dobra modlitwa przybliża, pokonuje trudności i niesie przed Pana każdego, kto Go potrzebuje. Przynosi przed samego Pana i nie boi się krytyki z powodu uszkodzenia domu.

> Oni zrobili wszystko, co może zrobić człowiek. Dwóch rzeczy nie mogli zrobić: odpuścić grzechy i uzdrowić. Dopiero wtedy gdy zrobisz wszystko, co do Ciebie należy, zobaczysz cud. I tak się stało. Pamiętaj, masz zrobić wszystko.

> Wtedy Jezus pełen Ducha Świętego, ze Słowem Bożym, uzdrawia całą osobę, mówiąc: „Lecz, abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu. On, natychmiast wstał wobec nich, wziął loże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj”. Uzdrowienie pozwala uwielbiać

> Boga w sferze zewnętrznej, a odpuszczenie grzechów sprawia, że Bóg staje się w nas uwielbiony.

> Amen.

>

>

>

>

> Ewangelia według św. Łukasza rozdział 6

>

> Dalej patrzymy na Chrystusa, który jest pełen Ducha Bożego, i jak poprzednio w rozdz. 5., po odpuszczeniu grzechów, tak też teraz jest dyskusja z faryzeuszami. Szabat - święto Boga, który stworzył świat, święto człowieka, który został stworzony przez Boga. Wobec Chrystusa, który jest objawieniem miłości Boga do człowieka, szabat nabiera zupełnie nowego znaczenia, przekraczającego poprzednie. Widzimy zrywanie kłosów (pośpiech ewangelizacji, pośpiech rozdawania łaski zbawienia, uwolnienia).

> W pewien szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i, wykruszając je rękami, jedli.

> Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?

> Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie?

> W inny szabat wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę.

> Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go.

> On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Podnieś się i stań na środku! Podniósł się i stanął.

> Wtedy Jezus rzekł do nich: Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle, życie ocalić czy zniszczyć?

> W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Chrystus się modli, nasz Pan jest człowiekiem modlitwy. On usuwał się na miejsca pustynne i modlił się. Każda ważna decyzja, każde wydarzenie jest przemodlone, oddane Ojcu, Jego woli i miłości.

>

> Wszystko to zmierza do jednego, abyś się dobrze czuł w swoim domu na kręgu biblijnym.

> Dlatego teraz odczytamy jeszcze raz ten ostatni, wiążący wszystko fragment rozdziału 6:

> Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je.

> Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany.

> Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki.

> Twój dom jest takim domem, bo jest w nim Chrystus. A skoro jest w nim Chrystus, to jak mówi Sobór Watykański II, jest domowym Kościołem.

> Skoro już uznaliśmy kościelność małej grupy, przypatrzmy się jej bliżej i postawmy sobie zasadnicze pytanie: do jakiego modelu możemy przyrównywać małą grupę, oprócz tego zasadniczego którym jest Trójca Święta?

> Patrząc na powyższy tekst, możemy powiedzieć, że dominują tutaj dwa obrazy, Kościół to przede wszystkim dwa ekstrema:

> Obraz Domu i domyślny Obraz Ciała

> W Rdz 12, 8. jest napisane, że Abraham był w podróży z Bogiem, był pomiędzy miastem Betel = Dom Boży, a miastem Aj = kopiec z kamieni. Te kamienie to luźny zbiór ludzi, którzy po spotkaniu idą sobie do domu.

> My przyjmując Jezusa w słowie i w sakramencie, jesteśmy Budowlą, a ona jest sztywna jak to mieszkanie, nie porusza się. Ciało natomiast, jest elastyczne.

> W jaki sposób Kościół może być nieporuszony, a jednocześnie w ruchu.

> Budowla i Ciało to dwa przeciwieństwa. Jedna z tych rzeczy odnosi się do naszego bycia, druga do naszego działania.

> Jeśli patrzymy na Kościół jako na budowlę, to myślimy o naszym sposobie bycia przed Bogiem. Każdy z nas jest żywym kamieniem. Bóg nas dopasowuje i składa razem.

> Budowla odnosi się do naszego charakteru i do naszej postawy. Mamy kochać się nawzajem, pomagać sobie, mamy być życzliwi, błogosławić siebie nawzajem, mamy modlić się za siebie, troszczyć się o siebie, nosić swoje brzemiona, budować się wzajemnie. Jak istotne jest oddanie się sobie.

> Oto przykład:

> Moja relacja do Mirka. W tej chwili jest nam bardzo dobrze z sobą. Obecnie nie potrzebuję okazywać mu żadnej łaski, bo jesteśmy w bardzo dobrej relacji. Ale jeśli zaistnieje między nami różnica zdań, wtedy będziemy musieli być dla siebie bardzo łaskawi. I tego chce Bóg.

> Bóg chce, aby moja miłość do Mirka, była silna i sztywna jak te kamienie, a nie elastyczna. Bo Bóg posługuje się nami jak budynkiem. Dlatego moja miłość do przyjaciela nigdy nie podlega żadnym negocjacjom! Ale, jeśli między nami zjawi się jakaś różnica zdań, co na pewno się przytrafi, to rozwiążemy ten problem dlatego, że kochamy Boga i siebie nawzajem.

> Mamy odnowić naszą przyjaźń mówiąc: Ojcze kocham Mirka i dobrowolnie to robię. Ojcze uczyń z nas jedność. Jedynym momentem, w którym Bóg łączy nas skutecznie, to moment, gdy nie zgadzamy się w jakimś punkcie. Bo dokonujemy wyboru, aby trzymać się razem. Nie lubimy ludzi, którzy zawsze mówią tak, tak, wszystko jest dobrze, ale takich, którzy mówią to, co myślą. Lubię silnych ludzi.

> Czasami odkładamy to na dłużej i miłujemy się zgodnie z tym co czytamy w Ewangelii Mateusza: ,,Czyńcie to, co byście chcieli, aby wam czyniono” (7, 12). Gdy po 3 tygodniach spotykamy się, to widzimy, że ta kwestia straciła wiele z tego, co nas dzieliło, a jak nie, to pościmy. Niektóre demony należy wygłodzić. (por. Mt 17,21).

> Ale najpierw mamy być, potem działać (por. Łk 10. 39-42).

> Możemy rozwiązać problem podkreślając stale, jakie mamy dla siebie znaczenie. To znaczy kochać Boga i siebie nawzajem. Pozwalamy w każdej wspólnocie, aby Bóg nas połączył. Napięcie oznacza, że idziemy do przodu, że będzie frustracja, ale mamy koncentrować się na tym, jak się dopasować.

> Gdy ktoś będzie Ci mówił plotkę, to już teraz będziesz wiedział, że to słaby człowiek. I ty jesteś słaby, gdy tego słuchasz, zamiast mu powiedzieć : „Jeżeli on tak powiedział, to idź z tym do niego i pojednaj się z nim”(por. Mt 18, 15-17).

> A jakie jest światowe wyjście? Należy sprawę rozpatrzyć i jeden będzie przekonywał drugiego, że on nie ma racji. A jeśli go nie przekona, to pójdzie do dwóch innych osób i przekaże im swoją „prawidłową” argumentację. We trójkę zaczną nalatywać na niego. W tym Boga nie znajdziemy, bo to jest droga świata.

> Możemy rozwiązać problem podkreślając stale jakie mamy dla siebie znaczenie!

> A co robi Duch Święty?

> Pomaga nam koncentrować się na byciu. Bo chcemy zbudować Kościół, gdzie Bóg zamieszkuje, a nie wizytuje. A Duch Święty chce ustanowić Chrystusa w każdym z nas. Bóg nam ufa, gdy ufamy sobie nawzajem. Musimy kochać to, co Bóg kocha. Nie dam wam mocy, mówi Duch Święty, gdy nie troszczycie się nawzajem o siebie, musicie praktykować miłość wzajemną, a wtedy staniecie się skuteczni jako Ciało.

> Amen.

>

>

>

> Ewangelia według św. Łukasza rozdział 7

>

> Ten rozdział Ewangelii Łukasza, ukazuje nam cudowną moc Jezusa Chrystusa pełnego Ducha Świętego. Słowo już na początku mówi, że był pewien setnik, a więc poganin, człowiek pogardzany przez Żydów, ale nie przez Jezusa. Przypomnijmy sobie początek tego rozdziału.

> Gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum.

> Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci.

> Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę.

> On, Setnik, nawet nie miał przymierza z Bogiem, ale miał wiarę w moc Słowa. Miał też mentalność zbudowaną na twardym respektowaniu wypowiedzianego słowa. Poprosił Jezusa, aby zatrzymał się daleko od domu, aby tylko wypowiedział Słowo o uzdrowieniu, a to wystarczy. W wersecie 8 czytamy: „Powiedz tylko Słowo, a mój sługa odzyska zdrowie”

> Czy to jest możliwe ? Tak, Słowo jak dzisiejszy sms, znalazło miasto, dom , ulice i łóżko i chorego, aby go uzdrowić.

> Klimat wiary

> Co jest szczególnego w książce Słowa Bożego. Każda ma inny kształt. Czy kształt i wielkość sprawiają, że jest ono szczególne? Nie !!!

> Myślę, że każda rodzina ma tę książkę. Jak długo leży ona na półce, jest tylko książką. Ale w klimacie wiary wszystko nabiera właściwego znaczenia. Ta książka zimna i niedostępna otwiera przed tobą Nowy Świat.

> Dobra, jak Jego Obecność /Księga Przysłów 4, 20 – 22./

> Według Księgi Przysłów Słowo Boże, to życie dla tych, którzy je znajdują, i lekarstwo. Słowo Boże jest tak dobre jak Jego Obecność.

> To nie tylko zapis, ale Bóg we własnej Osobie. On tu zapisał swój głos jak na płycie.

> Przeczytaj to:

> Zważaj, synu, na moje słowa, do uwag mych nakłoń swe ucho;

> niech one nie schodzą ci z oczu, przechowuj je pilnie w swym sercu;

> bo życiem są dla tych, co je otrzymali, lekarstwem całego ich ciała.

> Gdyby do Twojego pokoju przyszedł Jezus i powiedział: Hej, nie troszcz się o siebie, to by w tobie pozostało na ileś tam lat. Podobnie jest ze Słowem. To On przychodzi, ten sam Zbawiciel aby być z Tobą w każdym czasie i cię leczyć. Powiedziałbyś, że jeśli coś takiego by ci się wydarzyło, to już nic więcej nie może się wydarzyć. Włosy by ci się zjeżyły, a serce biło bez ustanku.

> Jakie to przykre, że są tacy, co nie wiedzą, że On jest Osobą i to mówiącą do mnie teraz. Już jest, nie muszę czekać, aż przyjdzie do mnie w nocy. On już jest.

> Są ludzie, którzy mówią : ja chcę Ducha!

> Są ludzie, którzy mówią: ja chcę Słowa!

> 1. Jedni, owładnięci światem, mówią: zostaw te rzeczy duchowe!

> a. myślą, że mają rację i nie wiedzą, że to nie wystarczy.

> b. oni właśnie nie rozpoznaliby Duchu Świętego,

> c. gdyby szedł po ulicy w „czerwonej czapce”.

> 2. Drudzy, co tylko idą za Duchem Świętym,

> a. gdy czują się źle, mają „jojo” duchowe

> b. i mówią: o czuję się źle …

> c. wpadają w depresję i mówią: Bóg mnie nie słyszy,

> d. bo brak im Słowa, na którym mogliby się oprzeć jak na Skale.

> Manna

> Wszyscy pamiętamy jak Żydzi spożywali mannę na pustyni. Ten normalny po ludzku pokarm w wierze przemieniał się w ustach wierzącego ludu w taki, jakiego każdy w danej chwili ktoś zapragnął. Chciał ktoś spożywać soczewicę, miał soczewicę. Chciał ktoś mieć dobry kotlet wołowy, miał to, co chciał.

> Podobnie jest ze Słowem Bożym. Jest ono pokarmem, który przemienia się w potrzebne ,,witaminy” przez cały dzień wierzącego. Przyjmuj Go oczami, doustnie, a więc czytaj głośno, „dousznie” i miej otwarte serce oraz dobrą wolę.

> Słowo, które wypowiada Chrystus, jest uzdrowieniem dla ciała i duszy. Przyjmujemy je z wiarą, jako Jego uczniowie. Amen

>

>

>

>

>

> Ewangelia według św. Łukasza rozdział 8

>

> Kiedy zaczynamy czytać ten rozdział, od razu rzuca nam się w oczy pierwszy fakt zaistniały za sprawą Jezusa. Jest nim uformowana wspólnota. Są w niej bracia i siostry. To jest pełnia. Nie można wychować się inaczej jak przez przyjęcie Ducha Bożego, którego mają siostry i bracia. Dlatego działanie Jezusa i Jego uczniów było tak skuteczne, bo najpierw uformowali doskonałą wspólnotę. Dlatego, że była doskonała, mogła siać ziarno, ale nie tylko to, bo Jezus dla potwierdzenia skuteczności głoszenia – również i na Twoim kręgu – chce potwierdzić naukę cudami.

> Czyni dwa cuda. Pierwszy, podkreślając ważność kobiet, a drugi ważność mężów Bożych. Jak gdyby jedno idzie w parze z drugim. Jezus nie tylko zajmuje się naszymi sprawami duchowymi, nie tylko gromadzi mężczyzn, lecz także troszczy się o kobiety. Nie jest On tylko Mistrzem duchowym, gdzieś zapatrzonym w niebo. Jest On jedynym Panem. Jeśli jest Panem, oznacza to, że jest Panem wszystkiego; zarówno rzeczy duchowych jak i materialnych. On nauczał tłumy, kochał tłumy. Kochał każdego człowieka znajdującego się w tłumie, kochał kobiety i mężczyzn.

> Nie tylko uzdrawia chorych, ale również ich karmi . Daje im chleb. W tym co robi, jest pełnia.

> Zdaje sobie sprawę, że są ludźmi, a nie aniołami. Dlatego Jezus ma dla nich konkretną odpowiedź, konkretną propozycję. Pokazuje, że doskonała wspólnota to jedność dwóch dotychczas kłócących się, klasycznych części społeczeństwa: kobiet i mężczyzn.

> To nieprawda, że Jezus daje złe rzeczy swoim uczniom. To nieprawda, że życie chrześcijańskie to tylko smutek i ból, że Jezus daje tylko krzyże, Nie. Jezus pokazuje, że kobieta może dobrze funkcjonować przy dobrym mężczyźnie i odwrotnie.

> Jedno i drugie musi dobrze funkcjonować, ale jest tak wtedy, gdy jest między nami Jezus. Taka jest miłość Jezusa. Jezus niczego nikomu nie odbiera. Daje wszystko, wszystkim. Wystarczy, ze za Nim idziesz. A On widzi twój trud w kroczeniu za Nim.

> Wystarczy, że szukasz Jego Słowa. On widzi twoją miłość do Niego. On ci odpowie, zanim Go poprosisz o to, czego potrzebujesz. To jest cudowne! To jest cudowne, że Jezus interesuje się wszystkim, co nas dotyczy.

> Czasami w naszych relacjach są takie problemy, które przypominają silny wiatr i przerażają nas; które rodzą w nas wątpliwości.

> Zaczynamy wtedy tonąć i wówczas nie przydają nam się nawet nasze umiejętności. Jedynym, który może uratować każdą relację, a najpierw pojedynczego człowieka jest Jezus.

> W pewnym momencie nawet Piotr, doskonały pływak, który zna to jezioro relacji, zaczyna wołać: „Jezu, ratuj mnie". Jego umiejętności na nic mu się nie przydały. Umiał jedynie ufać Jezusowi. Ufać, że Jezus mógł go uratować, nawet w tym momencie. Jezus mówi: „Człowieku małej wiary, dlaczego zwątpiłeś?". Dlatego nie pozwólmy ogarnąć przez wątpliwości, związane z tym jak wzburzone jest morze naszych relacji. Nie ufajmy naszym zdolnościom, ale Jezusowi, który potrafi nas zmienić.

> Dlatego ten rozdział kończy się opisem zmiany życia kobiety i mężczyzny, bo gdy zmieni się człowiek, to wszystko zacznie dobrze funkcjonować.

> Jezus myśli o wszystkich szczegółach naszego życia. Masz problemy? Idź najpierw do Jezusa, jak ta kobieta, poganka i jak ten Jair. Z każdym rodzajem problemu.

> Nie tylko z problemem duchowym, ale również z konkretnym problemem materialnym.

> Nie poddawaj się wątpliwościom: „Jezus o tym nie myśli". Nie! Idź do Jezusa!

> Idź do Jezusa, a zobaczysz, że Jezus wyciągnie swoją rękę i pomoże ci. W wersecie 44, pod koniec rozdziału, czytamy: „Pewna kobieta podeszła i dotknęła się frędzli Jego płaszcza".

> Kto był uzdrowiony? Ta, która się Go dotknęła.

> Staraj się dotknąć Jezusa, który myśli o całym twoim życiu. Mówię ci więc: wyciągnij swoje ręce, usiłuj, staraj się Go dotknąć. Jeśli to zrobisz, zostaniesz uzdrowiony. Co to znaczy dotknąć Jezusa? Przyjść do Niego. Uznać Go, jako Zbawiciela, Pana i Mesjasza. Uznać, że On ma konkretne rozwiązanie dla twojego konkretnego życia, konkretnego problemu. Wyciągnij ręce. Dotknij Jezusa. „Wydłuż" swoją wiarę aż do Jezusa. Nie miej wiary tak krótkiej, jak wiara Piotra. Miej wielką wiarę.

> Wyciągnij swoje ręce. Dotknij Jezusa obecnego na twoim kręgu. Ucz braci, aby wyciągali ręce do Jezusa, aby się Go dotykali. A Pan odpowie. Dlatego mówię wam, wyciągajcie swoje ręce.

> Kiedy wyciągacie ręce, podnoście je, to tak jakbyście „wydłużali" wasza wiarę w Jezusa.

> Nasze wyciąganie rąk oznacza: „Panie, ratuj mnie". Wyciąganie rąk oznacza dotykanie ciała Jezusa. Wyciągnij swoje ręce do Jezusa. Podnieś je w stronę Jezusa. Wtedy twoja wiara się „wydłuża". Pan cię wynagrodzi. Wynagrodzi twoja modlitwę, która jest jak proszenie o jałmużnę. Wyciągnięte ręce, ręce otwarte, aby otrzymać, aby dotknąć, wyrażają wiarę, jakiej pragnie Pan. Piotr z pewnością zaczął krzyczeć. A co zrobił z rękoma? Czy włożył je sobie do kieszeni? Czy je sobie założył?

> Nie! Zwrócił je w stronę Jezusa. Wyciągnął je w stronę Jezusa. „Panie, pomyśl o mnie. Ratuj mnie!"

> A Jezus go ratuje. Ratuje go z wód jeziora, które znał.

> Tylko Jezus może myśleć o całym twoim życiu. Tylko Jezus może ci pomóc konkretnie. Więc co robić w tym tygodniu? Zacznij ufać Panu. Zacznij codziennie powtarzać „wierze w Pana Jezusa, wierzę w Pana całego mojego życia. Panie Ty jesteś Panem, który myśli o całym moim życiu". I zacznij Mu za to dziękować. A kiedy to będziesz czynił, radzę ci, jeśli chcesz, podnieś swoje ręce wysoko, aby uchwycić się Jezusa. W wierze uchwyć się Jego płaszcza i dzięki niej Pan cię wyratuje. Pan ci
odpowie.

> Kiedy ktoś prosi Go o litość, to jest On dobry i odpowie. Jeśli ktoś ogłosi Go Panem i Mesjaszem, Pan z pewnością odpowie. Tak właśnie myślimy. Pismo Święte mówi: „Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem". Co się dzieje? Jezu, co się dzieje? Dlaczego Jezus nie odpowiada? Ta kobieta robi wszystko. Modli się, krzyczy z całej pasji, prosi o litość. Nazywa Go Panem, Synem Dawida, a Jezus nie odpowiada. Wiele razy w naszym przypadku jest tak samo. Modlimy się, robimy wszystko, krzyczymy, modlimy się z pasją, ogłaszamy Go Panem, Zbawicielem, Mesjaszem. A Jezus nie odpowiada. My natomiast zniechęcamy się. Uczniowie zdali sobie sprawę z biedy tej siostry. Być może ona sama zwróciła się do uczniów, mówiąc im: pomóżcie mi w proszeniu, w zaniesieniu mojej prośby. A więc uczniowie idą do Jezusa i mówią: „Wysłuchaj jej, wysłuchaj jej". Czy nie widzisz jak krzyczy za naszymi plecami? Nie widzisz? Wielokrotnie i my mówimy: pomódl się za mnie.

> Módl się za mnie, ponieważ Pan mnie nie wysłuchuje. Ale co Pan odpowiada uczniom? „Nie!" „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". Wydaje się jakby również modlitwa uczniów nie funkcjonowała. Jak często i my prosimy o modlitwę wszystkich. Wszyscy modlą się za nas. A jaka jest odpowiedz? Jezus nie odpowiada. Jezus nie daje tego, o co ta kobieta prosi. A więc zniechęcamy się. Dlaczego więc ta kobieta jest dla nas przykładem wiary? Ona nie ogranicza się do krzyku. Zaczyna iść za Jezusem, który nie słucha. Kiedy idzie za Nim, dalej krzyczy. A ja ci mówię: nie wystarczy krzyczeć. Nie wystarczy pomodlić się jeden raz. Nie wystarczy, aby poprosić kogoś, żeby raz się za ciebie pomodlił. Jeśli Jezus ci nie odpowiada, biegnij za Nim i dalej krzycz. Dalej się módl. Ta siostra odkryła jedną rzecz.

> Nie tylko trzeba się modlić, ale również działać, iść za Jezusem.

> Iść za Nim. Rzuca nam to wiele światła. Tak, tak idź za Jezusem. Idź za Nim tak, jak On tego chce, zacznij pełnić Jego wolę. Zacznij wprowadzać w czyn Jego Słowo. Nie ustawaj w modlitwie idąc za Jezusem. Gdyby ta kobieta zatrzymała się, Jezus nie uczyniłby cudu. Ale ona idzie za Nim. Nieustannie krzyczy. Krzyczy za nimi. Tak jakby Jezus szedł, a za Nim ktoś nieustannie wolał: „Panie, ulituj się, Panie, ulituj się". Uczniowie czynią to samo. W pewnym momencie ta kobieta staje przed

> Jezusem. Wydaje się, jakby jej modlitwa Go zatrzymała. Bez lęku staje przed Jezusem i mówi: Panie pomóż mi. Czyni to w sposób bardzo bezpośredni, jasny. Ona jest Kananejką, ale nie chowa się. Nie idzie do Jezusa mówiąc: „Pomóż mi, bo jestem córką Izraela". Ale mówi: „Pomóż mi". Jezus jej odpowiada: „Nie". „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom”. Niesłuszne jest to. Jezus mówi „psom". Ci, którzy nie wyznawali religii hebrajskiej byli pogardliwie nazywani psami.

Jezus jej mówi: „Nie. Nie jest rzeczą słuszną". Ale ona nadal nalega. Tak Panie, jestem psem. Nie należę do ludu izraelskiego. Panie na uzdrowienie nie zasługuję. Ta siostra nie chowa się. I my nie mamy się chować. Nie powinniśmy się chować. Ta siostra idzie i wyznaje swoja rzeczywistość: „Tak Panie, potrzebuję Ciebie. Nie zasługuję na to, ale potrzebuję Ciebie. Potrzebuję okruszyn. Wystarczy mi niewiele”. A Jezus odpowiada: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara, niech ci się stanie jak chcesz".

> Amen

>

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)