Moja propozycja na czasy przejściowe

Obrazek użytkownika Honic
Kraj
    Prawdopodobnie nadchodzi czas rozstrzygający naszą przyszłość. Ufam, że bez bólu i ofiar.
    Zdrada jest hańbą. Nie ma prawa owocować korzyściami. Zapisujmy więc my, blogerzy, słowa i twarze zdrady. Niech zdrajcy, kaci i tchórze nie czują się bezpieczni nie ze strachu przed karą, na którą nie mamy wpływu ani kompetencji, ale przed społeczną pamięcią prawdy historycznej. Niech nie liczą że ich słowa i twarze będą zapomniane, podobnie jak jaK nie zapomniano niegodnych słów Wojciecha Jaruzelskiego: "socjalizmu należy bronić jak niepodległości" (pamietam !), czy słów Jerzego Urbana o tym że "rząd się sam wyżywi" (też pamiętam !). Piętnujmy i zapamietajmy słowa niegodne, bo Internet jest zawodny i można zawsze go po cichu wyczyścić z hańbiacych informacji, co - jak mi się wydaje - czynione jest systematycznie. Znam przykłady.
    Zapisujmy niegodziwości popełniane przez fałszywych "naprawiaczy systemu", fałszywych bojowników o fałszywe idee, czasem przy pomocy zwykłych bandytów oraz ludzi ogłupionych propagandą. Pamietajmy o nich tak jak pamietamy słowa i czyny targowiczan, które - jak wierzę - będą pamiętane przez kolejne setki lat, choć niektórym z nich udało się uciec przed karą i żyć w dostatku do naturalnej śmierci. Niech już nigdy nikt nie będzie mógł skomentować swoich niegodziwości tak jak kiedyś Krzysztof Teodor Toeplitz: "takie były czasy". 
  Doprowadźmy do tego, żeby różne gnidy, odmawiające patriotom dostępu do tak zwanej przez lewactwo "przestrzeni publicznej" w walce o prawdę, w imię fałszywie pojętej "demokracji" zamilkły. Niech oni wszyscy mają świadomość że ich niegodziwości nie zostaną zatarte przez ludzką niepamięć. Bo można w różnych kolejach losu uniknąć kary nawet za najpoważniejsze zbrodnie, ale nie można uniknąć pamięci o nich. Niech na zawsze mają tego świadomość. Zdrajcy i donosiciele muszą się bać wiecznego trwania ich zdrady. Bo taki spośród Polaków, który nie potrafi zdobyć się na czyny godne i uczciwe, może milczeć i nic nie robić, ale nie ma prawa czynić zła. I nie ma prawa się usprawiedliwiać że robił to bo usłyszał że tak trzeba w TVN-ie lub Superstacji, albo tak mu kazali zwierzchnicy lub koledzy z resortu czy organizacji.
    Niech - słowami Tuwima - "prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość - sprawiedliwość". Liczy się prawość, a nie tylko martwa litera "prawa" stanowionego.
    Warszawa ma w tej materii szczególne doświadczenie: pamieta na przykład z czasów Powstania Warszawskiego czyny i nazwiska takich postaci jak niemiecki zbrodniarz wojenny Heinz Reinefarth, który - nigdy nie osądzony - sześć lat po wojnie został burmistrzem miasta Westerland na wyspie Sylt i zasiadał w landtagu kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn, jego podwładny Oskar Dirlewanger, Erich von dem Bach-Zelewski, Reiner Stachel (podczas Powstania wpadł na pomysł „używania” cywilów jako żywych tarcz, a w 2014 jego wnuk zaprotestowł przeciwko nazywaniu go zbrodniarzem wojennym), czy Bronisław Kamiński (RONA). Oni są tu, w Warszawie, wciąż pamiętani.
    Nam wszystkim życzę wytrwałości i siły w dążeniu do prawdy.
    I nie dajmy się w najbliższych dniach, czcząc pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej i ofiar stanu wojennego, sprowokować wszelkiej maści ubekom i ich pomiotowi. To szczególnie ważne.
 
Niech żyje Polska
Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)