Wyrzec się przodków

Obrazek użytkownika gps65
Idee
Biologicznie przodków się wyrzec nie można - można ich tylko ukryć albo odciąć się od nich - ale zawsze przodkami pozostaną. Dziedziczymy po nich cechy genetyczne - specyficzne dla ich gatunku, rasy, narodu, rodu, rodziny. Nasi przodkowie tworzą naszą biologiczną tożsamość, na którą nie mamy żadnego wpływu. Swoich przodków biologicznych mogę nawet nie znać - ale ich mam, nawet, jeśli ich nie znam. Mam ich w genach.

        Ale kulturowo wyrzec można się wszystkiego - kulturę można zmienić. Swoją kulturę znać muszę, bo jak jej nie znam, to jej nie mam. Moja kultura to taka, w której się wychowałem. Nadal mogę się jej wyrzec, mogę ją odrzuć, uznać za nie moją.

 
        Mogę przyjąć inną kulturę niż moi przodkowie, rodzice czy wychowawcy. Polakiem mogę być niezależnie od nich. Mogę nie mieć przodków Polaków, mogę nie wychować się w polskiej kulturze, ale nadal Polakiem być mogę, jeśli będę mieć taki kaprys. Polskość to kaprys, to wybór, to fanaberia, to umiłowanie tych ludzi, tej historii, tej ziemi i tej kultury.
 
        Polak to przede wszystkim pojęcie kulturowe. Polacy są etnicznie różnorodni, są Kurpiami, Ślązakami, Łemkami, Tatarami, Szkotami, Mazowszanami, Litwinami, Łowiczanami, Ukraińcami, Góralami, Białorusinami, Podlasiakami, Bałtami, Mazurami, Cyganami, Kaszubami, Żydami, Rusinami, Holendrami etc. Polakiem może się stać ktoś o dowolnym etnicznym pochodzeniu. Tak się u nas działo nagminnie. Wiele nacji zostawało Polakami na skutek swojej decyzji życia w Rzeczpospolitej i uznawania naszych wolnościowych zasad współżycia. I wielu Polaków na skutek własnej woli przestawało nimi być, wyrzekało się naszej kultury i przyjmowało inną.
 
        Polskość mogę przyjąć, albo się jej wyrzec - nie jest mi przynależna z urodzenia. Mało tego - mogę się wyrzec tego, co złe, a przyjąć tylko to, co dobre. Wcale nie muszę przyjmować polskości z całym dobrodziejstwem inwentarza. Mogę złe czyny Polaków potępiać, odciąć się od nich, uznawać za zdradę polskości. Nie tylko mogę, ale nawet muszę, jeśli wraz z polskością przyjmę też katolicyzm. Moralność nakazuje szanować dobro, a przeciwstawiać się złu. To dotyczy też sytuacji przejmowania tradycji i tożsamości narodowej. Przejmowanie niemoralnej tradycji jest niemoralne.
 
        Więc jeśli byli jacyś źli Polacy, jacyś szmalcownicy, mordercy, zdrajcy, denuncjatorzy, złodzieje, to ja ich tradycji nie przejmuję, nie akceptuję, nie kontynuuję. Oni polskości nie budowali, tylko ją burzyli. Ja się ich wyrzekam, nawet, jeśli są ze mną spokrewnieni. Ich destrukcyjnej kultury nie przyjmuję, po nich nie dziedziczę, bo nie chcę - odrzucam ich spadek. To jest akt mojej woli. Więc nie muszę się za nich tłumaczyć, za nich przepraszać, o nich pamiętać. Kto za złych Polaków przeprasza, ten przejmuje tę ich złą kulturę, którą ci źli Polacy tworzyli. Ktoś taki jest po prostu złym człowiekiem. Przepraszać należy za siebie i za to, co się dobrowolnie przyjęło w spadku.
 
        Prezydent Kwaśniewski przeprosił kiedyś za ludobójstwo w Jedwabnem. A zatem przyjął tożsamość tych morderców na siebie, uznał ich kulturę pogromów za swoją, utożsamił się z nimi, przejął po nich spadek moralny. Stał się więc antysemitą przepraszającym za swoje mordy. Prezydent Kaczyński przeprosił za mord w Pawłokomie. A zatem utożsamił się z tymi mordercami i uznał ich kulturę za swoją. Stał się więc mordercą jak oni. Prezydent Komorowski przeprosił Rosjan za spalenie ich budki pod ambasadą, której dokonały polskie służby specjalne w czasie Marszu Niepodległości. Utożsamił się więc z podpalaczami, uznał tradycję prowokowania przez służby za swoją. Stał więc się esbeckim prowokatorem i podpalaczem. Prezydent Duda przeprosił Żydów za antysemickie czystki przeprowadzone w partii komunistycznej w marcu 1968 roku. Przyjął więc na siebie tradycję antysemickich rozgrywek wewnątrz partii. Stał się więc komunistycznym antysemitą.
 
        Wszyscy oni przepraszali, zamiast wyrzec się - wszyscy oni przyjęli spadek, zamiast go odrzucić. Przyjmowali złe tradycje. Uznawali zło za swój spadek i je świętowali. Ja się ich wyrzekam, odrzucam ich tradycje, odcinam się od nich. Nie mam z nimi nic wspólnego. Jestem innym Polakiem, przyjmującym inne tradycje kulturowe. Jestem Polakiem dobra. Tylko dobro przyjmuję na siebie, zło odrzucam.
Grzegorz GPS Świderski

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.8 (głosów:6)

Komentarze

Polskość to nie kaprys.

Rodzę się w konkretnej rodzinie i środowisku i automatycznie przyjmuję kulturę tej rodziny, tego środowiska. Mogę w niej trwać, mogę odrzucić, ale czym wypełnić pustkę ? Pustki być nie może, bo skonczy się obłedem. Można skorzystać z obcej kultury, ale ona pozostanie obca, bo kulturę trzeba "wyssać z mlekiem matki". Kultura bazuje na języku, więc nawet Conrad Korzeniowski do konca nie stał się Anglikiem, mimo że był znakomitym pisarzem angielskim.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1562785

Genialny przykład z Korzeniowskim! Często go w takich tematach przywołuję. Otóż on stał się Brytyjczykiem na skutek własnego kaprysu i dokonał tego tak, że stał się lepszym Brytyjczykiem niż większość urodzonych Anglików, Walijczyków czy Szkotów. Wgryzł się w język angielski mocniej niż każdy etniczny Anglik, mimo, że do końca życia miał polski akcent. W Polsce takich przykładów mamy dużo więcej - Polaków wyższego piętra, nie etnicznego ale kulturowego, którzy byli Polakami lepszego sortu niż Polacy niższego, etnicznego szczebla. W kwestiach językowych choćby Tuwim - etniczny Żyd, który wgryzł się w język polski lepiej niż wszyscy etniczni Polacy razem wzięci. Albo admirał Józef Unrug - etniczny Niemiec, który zdobył się na wyżyny polskiego patriotyzmu. Bo po prostu w Polsce jest podobnie jak w UK - narodowość jest dwupiętrowa. U nich wyższe piętro to Brytyjczycy - którymi są i etniczni Szkoci, i Anglicy, i Walijczycy, i nawet Murzyni z Karaibów.

U nas mamy tylko taki problem, że nie mamy różnych nazw na Polaka kulturowego i etnicznego. Polakiem kulturowym, Polakiem wyższego szczebla, może być etniczny Żyd, Rusin, Szkot, czy Tatar. Ja zaproponowałem, w odniesieniu do naszej historii, by Polaków wyższego szczebla nazywać Sarmatami. Tu więcej na ten temat: https://www.mpolska24.pl/post/374/dlaczego-jestem-sarmata

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1562787

a czy aby wzajemne wybaczenie win nie jest potrzebne do chrześcijańskeigo pojednania? dopiero, gdy ktoś to odrzuca, świadczy o sobie. takie niemce to niezbyt chciały uznać naszą granicę, taka cerkiew uznała, że nie ma za co przepraszać, takie żydy się to jeszcze inaczej.

w tekście co prawda stoi o przepraszaniu za winy a nie pojednaniu. a jednego takiego to skazali za "nie przepraszam za jedwabne", bodaj jako znieważenie narodowościowe.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1562786

Ale w naszej cywilizacji winy to pojęcie indywidualne. Winny jest każdy człowiek z osobna. Nie jest tak, że winy przechodzą z jednego człowieka na drugiego na zasadzie jakiegokolwiek podobieństwa czy pokrewieństwa tych ludzi. Winy nie przechodzą z ojca na syna. Taka przechodniość win, to cechy cywilizacji prymitywnych, kultur plemiennych. Chrześcijaństwo bardzo stanowczo i jasno to odrzuca. Więc jeśli wybaczam komuś winy, to temu, kto mi zawinił, a nie jego dzieciom, krewnym, czy komuś jakoś do niego podobnego. Wybaczamy winy winowajcom, a nie jakimkolwiek grupom do nich podobnych. Jeśli skrzywdzi mnie rolnik, to mogę ewentualnie temu konkretnemu rolnikowi wybaczyć, a nie wszystkim rolnikom na świecie. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1562788

Conrad stał się lepszym Brytyjczekiem bo był doskonałym Europejczykiem, a to tylko dlatego, że wychował się w szlacheckiej polskiej rodzinie, więc miał odpowiednie zaplecze kulturowe. A jakoś na życie musiał zarabiać, więc najpierw żeglował a potem pisał. A Polską był zainteresowany do końca życia.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1562798

No właśnie. Conrad należąc do tej samej cywilizacji co Polacy stał się Brytyjczykiem. W naszej cywilizacji wybór kultury, która wchodzi w jej skład, to kwestia kaprysu. Możemy sobie wybrać którą chcemy kulturę, bo jesteśmy wszyscy cywilizowani w ten sam sposób. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1562815