Shit in! Shit out!

Obrazek użytkownika gps65
Idee

Gówno wchodzi - gówno wychodzi. W Informatyce jest to łagodniejsze: śmieci wchodzą - śmieci wychodzą. Garbage in - garbage out.

       Nie ma nic szlachetnego w przetwarzaniu, w organizowaniu, w działaniu! - jeśli na wejściu dostaniesz fałsz, zło, błędy, głupotę, bzdury. Nie wyprodukujesz z tego prawdy, dobra, mądrości, sensu.

       Nie ma kompletnie znaczenia to, czy pederastia jest chorobą, zaburzeniem, dewiacją czy zboczeniem. Nie ma znaczenia czy to zaburzenie genetyczne, czy nabyte kulturowo. Nie ma znaczenia czy jest to wyleczalne, czy nie. Istotne jest tylko i wyłącznie to, że tej seksualnej aberracji używa się do walki politycznej - i to jest poważną patologią życia społecznego.

       Człowiek musi wykonywać pewne czynności fizjologiczne - odżywiać się, rozmnażać, wydalać, spać etc. Wszystkiego tego może użyć do zdobycia władzy. I tak dziedzicząc po ssaczych przopdkach robili ludzie pierwotni - obszczywali swoje terytorium, symulowali kopulację by zdominować samców beta, ostentacyjnie żarli, wydzielali odrażające wonie, ryczeli, bodli, gryźli etc. - by wykazać swoją wyższość, by zawładnąć innymi.

       I tak samo jest z dzisiejszymi perwersjami seksualnymi. Lesbijki, geje, biseksualiści, transseksualiści, oraz reszta towarzystwa, to patologia życia politycznego - i tylko wmieszanie ich w politykę powoduje, że trzeba o tym publicznie debatować. Samo w sobie to nie jest specjalnie interesujące - tak jak dłubanie w nosie, czy drapanie się po jajach.

       Ale gdy tego typu czynności skutecznie są używane do uprawiania polityki i łapie się na to dużo elektoratu, to nie ma innego wyjścia: trzeba o tych głupotach gadać. Trzeba wyjaśniać, że nie ma sensu o tym gadać! To gadanie o pederastii to jest kulturowe zacofanie - powrót do wspólnoty pierwotnej! Niestety i ja temu ulegam. I Wy też!!!

       Nikt cywilizowany nie rozważa kwestii pierdzenia czy plucia na chodnik jako kwestii politycznych. Nikt poważny na tych nawykach nie zbija politycznego kapitału - i nikt w debacie publicznej nie rozważa czy to są zboczenia, choroby, nawyki, aberracje, niechlujstwo, chamstwo, brak higieny czy głupota. Nikt nie zważa na to, czy jakiś instytut wpisał te czynności na jakąś swoją listę - albo kiedy to wykreślił. Nikt, oprócz lewicy!

       Wtykanie penisa w obsrany odbyt staje się kwestią publicznej debaty. W związku z tym prezydent miasta Warszawy podpisuje jakąś tam kartę przywilejów dla tych wtykających sobie członka w odbyt, plus ich przyjaciół, którzy robią równie dziwaczne rzeczy, by zaznać seksualnej przyjemności i zaznaczyć swą dominację. Co to kogo obchodzi jak partner prezydenta miasta, czy jego zastępca, czy inny urzędnik, dochodzi do orgazmu i co komu gdzie wsadza? To jest odtwarzanie wspólnoty pierwotnej!

       Może to wtykanie w odbyt jest normalne i powszechne, bo ciągle jesteśmy zwierzętami i nie umiemy trafić w odpowiednią dziurkę. Może tak robi nawet większość społeczeństwa. No i co z tego? Dlaczego za to chybione wtykanie należy się tym wtykającym specjalna ochrona, specjalne przywileje, hostele budowane za pieniądze podatników, gdzie mogą się chronić i sobie wtykać bezpiecznie gdzie popadnie? Dlaczego miasto nie mogłoby zapewnić za publiczne pieniądze spokojnych azylów dla tych, którzy dłubią w nosie, po jajach się drapią, czy plują na chodnik? Przecież WHO też tych nawyków nie ma na liście chorób!

       Gówno wchodzi - gówno wychodzi. Nie ma innego wyjścia jak się umyć po tej pederalistycznej propagandzie. Trzeba się umyć, by się nie zarazić wieloma groźnymi chorobami. A możesz się nawet zarazić jak mu rękę podasz!

       Mam kolegę, który łamie wszelkie konwenanse: publicznie wydłubuje sobie gile z nosa i je zjada, wkłada sobie palec w odbyt, a potem oblizuje to, co wydobył. Ja też robię podobne rzeczy. Powinienem się tego wstydzić. No bo kultura, no bo cywilizacja. Ale nie - ja chciałbym z nim wspólnie rozliczać podatek, odwiedzać go w szpitalu, móc kłamać gdy będę zmuszony zeznawać w jego sprawie w sądzie, i chcę po nim dziedziczyć. Mogę to wszystko łatwo załatwić, ale mi się nie chce - żądam, by władza mi to zorganizowała. I mi władza zorganizuje. Wygram wybory, bo sobie palcem w dupie grzebię - i mi „warszawiacy” będą klaskać. Dłubię w nosie - wybierzcie mnie! W czym jestem gorszy od tego, kto członka w odbyt kolegi wtyka i sobie go gównem uwala? Współcześnui warszawiacy są jacyś gówniani.

       Gówno z dupy stało się problemem politycznym, bo się pederaści w gównie babrzą i dzięki temu mają społeczne poparcie. Już bardziej demokracja upaść nie może. A może może?

       Pederaści wchodzą - pederaści wychodzą. Lesbijki wchodzą - lesbijki wychodzą. Lewica wchodzi - lewica wychodzi. Nic się nie rodzi, nic nie powstaje - to jest ciągłe mieszanie w szambie. Ja w to wpadłem - i Ty w to wpadłeś. Chcesz się wydobyć? Gówno, gówno, po trzykroć gówno - polskie gówno - znasz ten film?

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.3 (głosów:6)