Przymusowa gościnność

Obrazek użytkownika gps65
Kraj

Kwestia przyjmowania uchodźców jest ostatnio bardzo modna. Socjologowie robią badania, które pokazują jaki odsetek osób w danej grupie chce przyjmować uchodźców, a ilu z nas nie chce. Dziennikarze pytają ludzi w sondażach ulicznych czy akceptują przyjmowanie uchodźców, czy nie. Urzędnicy Unii Europejskiej ustalają ilu uchodźców powinno przyjąć każde państwo wspólnoty - a jak nie przyjmie, to jaką powinno za to zapłacić karę.

     Ale co to konkretnie jest to: „przyjmowanie uchodźców”?

     Póki co państwa dzielą wszystkich ludzi na Ziemi na obywateli swoich, albo obywateli jakichś innych państw. Swoi mogą w państwie przebywać - w niektórych państwach (do których należy też Polska) tylko wtedy, gdy mają dokument tożsamości wydany przez to ich państwo - a w niektórych żadnych dokumentów posiadać nie trzeba (na przykład w USA czy w Wielkiej Brytanii).

     Ale obywateli obcych państw wszędzie dzielimy na dwie kategorie: tych, którzy mogą przybyć na nasz teren legitymując się uznanym przez nas dowodem tożsamości wydanym przez obce państwo, z którym mamy stosowne porozumienie, i tych, którzy oprócz tego dowodu muszą jeszcze uzyskać od nas specjalne pozwolenie zwane wizą. I USA, i Wielka Brytania, wymagają od Polaków dokumentu tożsamości, a USA dodatkowo wizy. Więc my uchodźcami u nich nie jesteśmy jak dokumenty mamy.

     Uchodźcy to ludzie, którzy nie posiadają żadnych dokumentów. Więc w istocie „przyjmowanie uchodźców” oznacza przyjmowanie ludzi, którzy nie posiadają żadnego dowodu tożsamości wydanego przez obce państwo, oraz nie posiadają wizy, czyli naszego pozwolenia na przybycie do nas.

     A więc stwierdzenie, że powinniśmy przyjmować uchodźców, oznacza, że powinniśmy znieść obowiązek posiadania przez kogokolwiek dokumentu tożsamości i obowiązek posiadanie specjalnego pozwolenia, zwanego wizą, na przebywanie na naszym terenie.

     No bo co innego może to znaczyć? Przecież turysta, czy emigrant, z Syrii, Somalii, Turcji czy skądkolwiek, który ma paszport i wizę, może do nas od dawna przybyć bez przeszkód i nie ma z tym problemu czy kontrowersji. Może wykupić pokój w hotelu, może kupić dom czy mieszkanie - nikt mu tego nie zabrania. Może też złożyć podanie o uzyskanie polskiego obywatelstwa - ta procedura jest możliwa od dawna. Więc nie o taką osobę chodzi. Uchodźca nie ma paszportu i wizy - więc nie wiadomo skąd jest - może być z dowolnego zakątka Ziemi.

     „Przyjmowanie uchodźców” to przyjmowanie osób bez dokumentów i opiekowanie się nimi. Umieszczanie ich w obozach, gdzie dostaną mieszkanie i wyżywienie finansowane przez obywateli państwa, w którym przebywają. Środki na to są zbierane pod przymusem, a nie dobrowolnie. Czyli jest to gościnność wymuszona przemocą.

     Ja, jako libertarianin, uważam, że należy znieść wszelkie obowiązki związane z koniecznością posiadania jakichkolwiek dokumentów tożsamości. I polscy obywatele (tak jak to jest w wielu innych krajach) nie powinni mieć takiego obowiązku, i też nie powinniśmy tego wymagać od jakiegokolwiek człowieka żyjącego na naszej planecie. Więc dla mnie nie ma problemu „przyjmowania uchodźców”. Moim zdaniem każdy kto chce, powinien móc przyjechać do Polski i sobie wynająć lub kupić mieszkanie. Albo niech mieszka pod mostem - jak każdy inny bezdomny. Państwa to w ogóle nie powinno interesować.

     Ale również państwo nie powinno nikomu udzielać gościny tak by mu dawać za darmo mieszkanie i wyżywienie. Państwo może to zrobić tylko za pieniądze odebrane obywatelom - a to jest po prostu niemoralne w naszej cywilizacji. Więc niech nam nie odbiera - a my sami, indywidualnie, każdy z osobna, albo w jakiś sposób zorganizowany prywatnie, w grupie wielu osób, zapłacimy za ugoszczenie kogo chcemy.

     Więc jak ja mam odpowiedzieć na pytanie czy przyjmować uchodźców, czy nie? Nie mogę na to odpowiedzieć „tak” lub „nie” - bo jestem za gościnnością prywatną, ale przeciw gościnności państwowej. Uważam, że należy przyjmować uchodźców prywatnie, ale nie należy państwowo.  Jestem za, a nawet przeciw.

     Uważam, że w wolnym kraju, w którym chciałbym żyć, nikt nie powinien być zmuszany do posiadania jakichkolwiek dokumentów tożsamości. Nie powinien być też zmuszany do przyjmowania niechcianych gości. Ale jak chce, jak to będzie użyteczne, to może sobie wyrobić dowolne dokumenty tożsamości i może przyjmować u siebie jakich chce gości. Dokumenty tożsamości śmiało mogą być prywatne - wydawane przez banki, uczelnie czy kluby żeglarskie.

     Kwestii przyjmowania gości nie trzeba ustalać kolektywnie, kompromisowo, centralnie, przymusowo. Nie ma żadnych powodów, by to była kwestia ustalana jakoś centralnie, odgórnie, przy użyciu przemocy. To śmiało może być kwestia indywidualna, prywatna.

     Gościnność to sprawa prywatna, a nie publiczna. Gościnność to cnota indywidualna, a nie zbiorowa. Gościnność jest w naszej cywilizacji bardzo ważna. Centralne, socjaldemokratyczne państwo, ustanawiające jakikolwiek przymus gościnności w istocie tę szlachetną cnotę niszczy.

     Precz z komuną!

     Dlatego Unię Europejską należy zniszczyć - by ocalić europejską cywilizację!

Grzegorz GPS Świderski

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.3 (głosów:9)

Komentarze

   A ja się z takim pojmowaniem wolności nie zgadzam. Jako Polacy mamy pod swoją jurysdykcją określone terytorium, które okupujemy i ustanawiamy na nim prawa według własnego widzimisię. Jeśli uznajemy, że kogoś sobie na nim nie życzymy, to nie musimy się przed nikim z tego tłumaczyć. To jest nasz dom, my za niego odpowiadamy i to my powinniśmy ustanawiać na tym terytorium reguły. Z drugiej strony, jeśli ktoś w drodze do Polski złamał kilkakrotnie prawo ( w tym wypadku wjazdowe) i pcha się jeszcze w nasze progi na siłę, to my mamy prawo użyć siły, by go na własne terytorium nie wpuścić. 

 

   

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

              

#1540476

Jeśli ktoś łamie prawo, czy zachowuje się niebezpiecznie, to oczywiście należy go aresztować i ukarać, niezależnie gdzie przebywa. Ale jeśli prawa przestrzega, to nikt nie może mu zakazać wstępu na trakty publiczne - a zatem oceany, morza, większe jeziora, rzeki i tradycyjne trakty lądowe, którymi ludzie przemieszają się od tysięcy lat. Te trakty publiczne nie podlegają prawu własności. Natomiast pozostałe tereny, podlegające własności, do kogoś konkretnego muszą należeć i ten właściciel ma święte prawo nie wpuścić na swój teren kogo chce. Państwo nie może być właścicielem, bo państwo to niezbywalne dobro wspólne, a własność jest zbywalna. Państwo jest  suwerenem, a nie właścicielem. I właściciel, i suweren muszą uszanować publiczną dostępność traktów publicznych i nie mogą ich zawłaszczyć. Takie są nasze odwieczne cywilizacyjne tradycje i powinniśmy je szanować. Komunę, która łamie te tradycje, należy obalić.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1540512