Edukacyjna ludożerka

Obrazek użytkownika gps65
Idee
Państwowe szkolnictwo nie jest źródłem wszelkiego zła. Zło ma wiele źródeł. Państwowe szkolnictwo jest źródłem zła, które generuje scentralizowane państwo - czyli źródłem wielu masowych ludobójstw, do których doszło w ciągu ostatnich dwustu lat na świecie. Państwowe szkolnictwo to wymysł pruski, to twór stworzony przez Fryderyka Wielkiego, który tak uzasadniał ten system: "żołnierz, który umie czytać, pisać i rachować jest lepszym żołnierzem".

        Miał rację, bo większą armię stworzymy, gdy żołnierzy zmotywujemy pisemnymi rozkazami. Łatwiej wygenerujemy w nich pożądane morale, gdy ich zaagitujemy propagandowymi pisemkami.
 
        Państwowe szkolnictwo to tresura ludzi tak, by wykonywali dowolnie bzdurne rozkazy, a zatem by można z nich stworzyć karną, wielotysięczną armię. To się udało.
 
        Żołnierze to najczęściej dwudziestolatkowie, czyli ludzie w pełni sił fizycznych, ale bez żadnego doświadczenia, mający tylko wiedzę teoretyczną wyniesioną ze szkoły. Doprowadziło to do największych zbrodni w dziejach ludzkości, do ludobójstwa na największą skalę liczoną w milionach zamordowanych - czyli do dwóch wielkich wojen światowych. Bo ci otumanieni szkolnym wychowaniem dwudziestolatkowie stali się najokrutniejszymi mordercami.

        Na odpowiednio wysokim poziomie abstrakcji można uznać, że to są pojęcia bliskoznaczne:

  • Prusy,
  • państwowa, centralna, powszechna edukacja,
  • polityka historyczna państwa,
  • III Rzesza,
  • propaganda państwowych mediów,
  • masowe ludobójstwo,
  • obowiązek szkolny.
        Powszechna edukacja państwowa skutkuje tym, że ludzie wyedukowani w dwóch różnych państwach mają sprzeczne mniemania co do historii, co prowadzi do wzajemnej nienawiści. Ta nienawiść wywołuje masowe ludobójstwo. To jest zło.
 
        Oczywiście kłamstwo, propaganda, nienawiść, polityka historyczna, przymusowa edukacja etc. były zawsze, ale były rozproszone i skala zła, jakie wywoływały była mniejsza. Upowszechnienie i scentralizowanie tego spowodowało spotęgowanie skali zła.
 
        Dlatego lepiej jest jak szkolnictwo, wychowanie, edukacja, są rozproszone, wolnorynkowe, inne w każdej rodzinie. Lepiej jest, gdy człowiek w każdej gminie ma inne mniemania co do historii, gdy te różnice obejmują setki, góra tysiące ludzi, niż gdy kilka milionów inaczej widzi historię niż kilka milionów innych. Nie jest dobre to, że jakaś jedna organizacja ma wpływ na wychowywanie i edukowanie milionów ludzi zgodnie ze swoimi wytycznymi. Lepiej gdy nienawiść można wzbudzać u co najwyżej kilkuset ludzi, niż w milionach.
 
        Dlatego nie należy edukacji wymuszać siłą, na wzór wojskowy, tak jak to się dzieje we współczesnych państwach demokratycznych. Przyczyną ludobójstwa, zła w dużej skali, jest obowiązek szkolny i finansowanie go ze środków zbieranych przemocą. Edukacja oparta o przymus i przemoc, skutkuje zwielokrotnieniem przymusu i przemocy.
 
        Jeśli zmusisz skutecznie dziecko, żeby siedziało czterdzieści pięć minut i wysłuchiwało głupot, które opowiadasz, by zmieniało buty, zakładało mundurek, przychodziło przymusowo na określoną godzinę, nie garbiło się, nie wierciło, nie zadawało niestosownych pytań, to potem łatwiej zmusisz młodzieńca, który wyrośnie z tego dziecka, by zabijał tego, kogo mu karzesz.
 
        Źródłem masowego ludobójstwa jest ideologia, którą można rozpowszechniać przy użyciu siły w dużej populacji ludzkiej. Sama ideologia nie wystarczy - potrzebny jest jeszcze mechanizm, by ją ludziom wpoić na dużą skalę. Ale dorosłym jest trudno wpoić coś nowego, a dzieci można kształtować dowolnie. Dlatego edukacja szkolna jest wielokroć bardziej skuteczna niż propaganda medialna.
 
        Współczesne państwo, to jest mechanizm, który umożliwia zrealizowanie dowolnej ideologii w dużej populacji ludzkiej. Państwo, które siłą pobiera środki na edukację, i siłą tę edukację realizuje, jest istotą zła. Sama ideologia nic nie zrobi, nie wystarczy. 
 
        Największych zbrodni w dziejach świata dokonały państwa. Mogły to zrobić dzięki indoktrynacji swoich obywateli. Ta indoktrynacja została dokonana nie gdy ci obywatele byli dorośli, ale gdy byli dziećmi. Edukacja szkolna spowodowała, że stali się karni, posłuszni, że nauczyli się wykonywać dowolnie bzdurne rozkazy. Zostali wytresowani. Jak im władza każe, to przestawią zegarki o godzinę dwa razy w roku, choć to jest bez sensu.
 
        Niemcy stali się największymi mordercami w dziejach świata dzięki powszechnej, państwowej, obowiązkowej tresurze szkolnej w dzieciństwie. Ta ideologia tresury ludzi powstała w Prusach, które są ojcem III Rzeszy. Tę ideologię nadal się wdraża w większości demokratycznych państw współczesnego świata. Państwowa nauka szkolna nie służy temu, by poznać prawdę, ale by wytresować obywatela jako posłusznego niewolnika. Wytresowany obywatel Izraela wykona bez żadnych skrupułów rozkaz zabicia kogokolwiek, bo tak się nauczył w szkole. Dokładnie tak samo jak żołnierz Wermachtu, Gestapo czy SS.
Grzegorz GPS Świderski

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.3 (głosów:8)

Komentarze

   Taka jedna mała uwaga. Hitler był kiepskim uczniem Stalina, jeśli chodzi o sztukę ludobójstwa. To co Hitler wymordował razem do kupy, to Stalin zagłodził jednej zimy. Reszta ogólnie się zgadza. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

              

#1564079

Tylko, że Stalin wymordował własnych poddanych, a Hitler wrogów. Niemniej obaj mogli to zrobić głównie dzięki karności i posłuszeństwo społecznością, która władali. A tę karność wykształcili w ludziach młodych, głównie w szkołach i wojsku. Centralne, powszechne, jednolite wychowanie młodzieży było niezbędne by obaj mogli dokonać swoich zbrodni. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1564103

  Ależ nic bardziej mylnego. Stalin mordował tylko i wyłącznie wrogów. Każda wskazana przez Stalina grupa przeznaczona do fizycznej eksterminacji, natychmiast stawała się wrogiem. Różnica wynika z kryterium, według którego wskazywano wroga. Dla samych "wrogów", to była już rzecz drugorzędna, bo los ich był dokładnie taki sam. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

              

#1564124

to wcale nie jest tak albo-albo. Uproszczenie, które w dodatku stanowi klasyczną demagogię.Oprócz wiedzy szkolnej dzieci/ młodzież mają szansę zdobywania wiedzy w domu. A rodzice - mają niezbywalny obowiązek nauczania! I na ogół ten obowiązek realizują. Tak jest w Polsce. Choć "mój" Duńczyk opowiadał o wizycie w domu lekarzy, w czasach DeDeeRu, gdzie rodzice, w obecności dzieci - wypowiadali prawdziwe (i krytyczne) opinie o politykach i systemie politycznym w tym państwie. Na uwagę, że w obecności dzieci "to niebezpieczne" gospodarz odpowiedział - "dzieci doskonale wiedzą, czego nie należy powtarzać poza domem". A rozmowa toczyła się w takich warunkach, że raczej nie sposób było ją podsłuchiwać.

Gdyby nauczanie szkolne/ideologiczne było tak skuteczne to po 44 latach indoktrynacji komunistycznej powinniśmy w Polsce mieć wyłącznie zindoktrynowanych komunistów. A mamy grupę takich Petru i podobnych oraz normalną "resztę".

Indoktrynacja (chyba ze względu na cechy charakterologiczne narodu) udała się w Rosji Sowieckiej, udała się w Prusach, choć wcale nie w 100%.

Ciekawostką jest, że nauczyciele (bez względu na przynależność państwową oraz panujący w danym państwie system polityczny) byli, mniej więcej w swojej trzeciej części - lewaccy. Byli tacy w międzywojennej Polsce, byli/są tacy w "demokratycznej" Danii, w konserwatywnej Anglii... W niektórych państwach (Francja, Hiszpania) i w niektórych tamtejszych prowincjach lewaków było/jest więcej...

Ideologiczna, lewacka indoktrynacja w Izraelu także nie sprawdziła się - państwowy eksperyment z kibutzami  - "poszedł się wozić", a żołnierze izraelscy, ci kształceni już w Izraelu (nie w przedwojennej Polsce) są raczej tchórzliwi - patrzą jak nie walczyć, a w razie walki - jak przeżyć, jak "działać" (nie działać) by ocalić własne życie.

Za wpis, ode mnie - dwa punkty - to także ocena ujemna.

Pozdrawiam,

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1564115

 "Gdyby nauczanie szkolne/ideologiczne było tak skuteczne to po 44 latach indoktrynacji komunistycznej powinniśmy w Polsce mieć wyłącznie zindoktrynowanych komunistów."

No i tak jest. Może nie wyłącznie, ale zdecydowana większość, rzędu 90% współczesnych Polaków, to homosovietikus. Tu to wyjaśniam: https://www.salon24.pl/u/gps65/816879,homosovietikus

Ale w mojej notce nie ideologiczna indoktrynacja w szkołach jest najważniejszym tematem. Publiczna edukacja jest tresurą posłusznego niewolnika bez względu na to jaką ideologię wciska się dzieciom. Zawsze będzie to jakaś ideologia. Treść to jedna sprawa, ale kluczowa jest forma. Ważne jest to, że wychowanie dzieci polega na wydawaniu im bezsensownych poleceń, które muszą wykonać wbrew sensowi i chęciom. Przykładów jest tysiące: koedukacja, uczenie w grupach z tego samego rocznika, lekcje 45 minutowe, uczenie kilku różnych przedmiotów jednego dnia etc... W szkole panuje wojskowy rygor i to powoduje tresurę potulnego niewolnika. 

Dzieci są różne, mają różny temperament, lotność umysłu, zdolność do skupienia się etc... w różnym tempie się u nich różne zdolności rozwijają. Szkolna urawniłowka powoduje, że każde jest zmuszane do tego, by przełamać wszelkie swoje naturalne uwarunkowania i dostosowywać się do innych. Skutkiem jest to, że mało co się uczy merytorycznych tematów, a głównie uczy się zabijać w sobie swoje zdolności i robić wszystko tak samo jak inni. To jest tresura wojskowa.

Pedagodzy znaleźli tysiące lepszych sposobów nauki, a mimo to szkoły nadal stosują pruski rygor tresury. Bo nie wiedza jest celem, ale tresura. Nie chodzi o nauczenie, ale wychowaniu ku potulnemu wykonywaniu rozkazów.

Prosty przykład: bez problemów daje się dziecko nauczyć czytać tak by przeciętny sześciolatek czytał płynnie. Po prostu należy uczyć czytać, tak jak się uczy mówić. Gdy do dziecka mówimy, to mówimy pełne zdania, a nie każdą literkę osobno. Więc wystarczy mówiąc pokazywać jednocześnie napisane całe wyrazy i zdania. Można mieć do tego tabliczki z wyrazami, albo odpowiednie książeczki, albo nawet szyldy czy reklamy na mieście. Ale do każdego dziecka trzeba podejść indywidualnie. A w szkole wiele dzieci nie potrafi płynnie czytać nawet w 3 klasie podstawówki. Bo pruski rygor niszczy w nich naturalną chłonność i zdolność nauki. Większość dzieci marnuje swój najważniejszy czas gdy są najbardziej chłonne na wiedzę. Bo muszą czekać na innych. A ci inni muszą czekać na nich w innych sytuacjach. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1564122

Tu moja bardziej pogłębiona odpowiedź: http://niepoprawni.pl/blog/gps65/pruski-dryl-edukacyjny

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1564598