Sądownictwo w Polsce do wymiany... łgarstwa sądu okręgowego

Obrazek użytkownika gorylisko
Kraj

2016-02-20 06:12

W natłoku wieści w temacie bolka z bolkowa (tak taksiarze gdańscy określają lotnisko im. sami wiecie kogo ;-)  ) umyka sprawa sędziego Łączewskiego który na ochotnika zgłosił się do pomocy coby obalić demokratycznie obrany rząd Rzeczypopspolitej Polskiej i demokratycznie wybranego Prezydenta Tejże Rzeczypospolitej...
To co jest najciekawsze dla w tym wszystkim to sędzia, podobno doświadczony... uwierzył tak na bezdurno, że gość który na twitterze podpisywał się tomasz lis to naprawdę tomasz lis... ok obydwaj pisali do siebie pod róznymi nickami...ale, chyba nienawiść do obecnej sytuacji musiała śedziego zaślepić skoro tak od razu poczuł wspólnotę ducha z sztandarowym propagandysta czeciej erpeee... Czego ten człowiek się boi ? Bo dla mnie tak ochocza chęc do walki z kaczyzmem jest oznaka strachu... przed czym ?
W każdym razie jak wiadomo sprawa się rypła, sędzia na spotkanie się stawił... i... no właśnie...stara taktyka złodziejska kiedy złodzieja złapie się za rękę... "to nie moja ręka" czyli zupełnie jak z bolkiem imienia bolkowa... Oczywiście nastąpiło sprostowanie ze strony sędziego a raczej ze strony (niedo)rzecznika sądu okręgowego sędziny Sądu Okręgowego Ewy Leszczyńskiej-Furtak... no cóż, sąd sadem ale za kiecką bezpieczniej... czyli jakie mamy sądownictwo w Polsce każdy widzi... sędzia pan narozrabiał zaś do tłumaczenia siebie wysyła kobietę... choć też sędziego... kwestia w tym czy pani (niedo)rzecznikk Sądu Okregowego sama wierzy w oświadczenie które złożyła w imieniu "genetlamana" sedziego Łączewskiego...
Czy srodowsko sędziów jest już tak zgniłe... ? Poniżej oświadczenie (niedo)rzecznika Sądu Okręgowego a zaraz pod nim sprostowanie redaktora Naczelnego Warszawskiej Gazety
 

http://www.warszawa.so.gov.pl/informacje-prasowe.html 
 

 

INFORMACJA

 

Niniejszym informuję, iż w dniu 17 lutego 2016 r. Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie zwrócił się do Rzecznika Sędziów Sądów Powszechnych o zbadanie doniesień „Warszawskiej Gazety”, dotyczących Pana SSR Wojciecha Łączewskiego.
Prezes nie dysponuje bowiem odpowiednimi instrumentami pozwalającymi na weryfikację sprzecznych informacji podawanych przez media oraz przez Pana Sędziego Wojciecha Łączewskiego, zaś sprawa zarówno w interesie samego Sędziego, jak i wymiaru sprawiedliwości winna zostać gruntownie wyjaśniona.
 
            SSO Ewa Leszczyńska-Furtak
Rzecznik prasowy do spraw karnych
Sądu Okręgowego w Warszawie

WYJAŚNIENIE
W oświadczeniu z dnia 11 lutego 2016 r. zawarto informację: „W zawiadomieniu Pan sędzia wskazał, iż aktualnie prowadzi proces, w którym zarzuty bezpośrednio wiążą się z tym tytułem prasowym, a jego redaktor naczelny żądał wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego”. Wyjaśniam zatem, że nie chodziło tu o tytuł „Warszawska Gazeta”, ale o tytuł innej gazety, z którą związany miał być dziennikarz.
 

SSO Ewa Leszczyńska- Furtak
Rzecznik prasowy do spraw karnych
Sądu Okręgowego w Warszawie 

UZUPEŁENIENIE OŚWIADCZENIA Z DNIA 11 LUTEGO 2016 r.
W uzupełnieniu opublikowanego w dniu wczorajszym oświadczenia, badając w kontekście doniesień medialnych związek Pana sędziego Wojciecha Łączewskiego z opisanym tam rzekomym procederem prowadzenia korespondencji z osobą o imieniu Tomasz, po zapoznaniu się z treścią artykułu zatytułowanego „Wymowne milczenie sędziego”, opublikowanego w Warszawskiej Gazecie w dniu 12 lutego 2016 r., a zwłaszcza z treścią przedruków rozmów, które miał rzekomo prowadzić Pan sędzia, Prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie ustalił, że w czasie jednej z tych rozmów, która miała być prowadzona w dniu 18 stycznia 2016 r. o godzinie 12:32, Pan sędzia Wojciech Łączewski wykonywał obowiązki orzecznicze – przewodniczył rozprawie w sprawie o sygn. II K 581/14, która trwała od godziny 12:00 do godziny 14:05.
Powyższe ustalenie zdaje się wykluczać możliwość prowadzenia w tym czasie prywatnej korespondencji elektronicznej z profilu „Marka Matusiaka”, a tym samym poddaje w wątpliwość prawdziwość całości medialnych doniesień w tym zakresie.
Pan sędzia Wojciech Łączewski zwrócił się również do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o zbadanie zawartości użytkowanego przez Niego laptopa.  

SSO Ewa Leszczyńska- Furtak
Rzecznik prasowy do spraw karnych
Sądu Okręgowego w Warszawie

OŚWIADCZENIE
Wobec zainteresowania przedstawicieli mediów treścią umieszczonej  w „Warszawskiej  Gazecie” w dniu 11 lutego 2016 r. zapowiedzi  publikacji rzekomych „rozmów kompromitujących sędziego Łączewskiego”, niniejszym informuję, że Pan SSR Wojciech Łączewski w dniu 10 lutego 2016 r. złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie  zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na jego szkodę. Podwodem tego rodzaju inicjatywy był fakt uaktywnienia się na profilu Twitter (direct message) dziennikarza jednej z gazet, a następnie otrzymania zdjęcia własnej osoby, wykonanego prawdopodobnie przy wykorzystaniu kamery prywatnego laptopa sędziego oraz screenu z rozmowy korespondencyjnej z osobą o imieniu Tomasz, której odbycie Pan sędzia Wojciech  Łączewski stanowczo neguje. W zawiadomieniu Pan sędzia wskazał, iż aktualnie prowadzi proces, w którym zarzuty bezpośrednio wiążą się z tym tytułem prasowym, a jego redaktor naczelny żądał wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego.
Profil na portalu Twitter Pan sędzia Wojciech Łączewski prowadził nie pod własnym nazwiskiem z uwagi na to, iż w przeszłości miały miejsce akty podszywania się pod jego osobę niezidentyfikowanych internautów. Było to przedmiotem postępowania prowadzonego przez prokuratora, zakończonego umorzeniem z powodu niewykrycia sprawców.
O zaistniałej sytuacji Pan sędzia bezzwłocznie powiadomił Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie.
Stanowisko od Pana sędziego odebrał również Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie, który po zbadaniu sprawy podejmie stosowne decyzje w związku z zaistniałą sytuacją.  
 
Z poważaniem
SSO Ewa Leszczyńska- Furtak
Rzecznik prasowy do spraw karnych
Sądu Okręgowego w Warszawie
 

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17449&Itemid=100 
 

 

Kłamstwa, zniesławienia, pomówienia... Rzecznik Sądu Okręgowego w sprawie wyczynów sędziego Wojciecha Łączewskiego.
Piotr Bachurski 

 

Oświadczenie red. naczelnego Warszawskiej Gazety w zw. z oświadczeniem Rzecznika Prasowego Sądu w Warszawie.

 
Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia 2016-2-12
 
 
W odpowiedzi na oświadczenie sędzi Sądu Okręgowego w Warszawie Ewy Leszczyńskiej-Furtak, rzecznika prasowego tego sądu do spraw karnych, dotyczącego tekstu „Wymowne milczenie sędziego”, opublikowanego w numerze 06/2016 „Warszawskiej Gazety”, jako redaktor naczelny tego tytułu informuję:
- oświadczenie to zawiera szereg nieprawdziwych informacji i manipulacji wprowadzających w błąd opinię publiczną.
 
1. Nieprawdziwe jest stwierdzenie, że opublikowany zapis dotyczył rozmów „rzekomych”. Ich prawdziwość podkreśla fakt, że sędzia Wojciech Łączewski stawił się osobiście na zaproponowane na Twitterze spotkanie z osobą podającą się zaTomasza Lisa.
2. Kłamstwem jest stwierdzenie, że „pan sędzia wskazał, iż aktualnie prowadzi proces, w którym zarzuty bezpośrednio wiążą się z tym tytułem prasowym”. Ani „Warszawska Gazeta”, ani jej wydawca, ani ja jako redaktor naczelny nie jesteśmy stronami żadnego postępowania prowadzonego przez sędziego Łączewskiego. Jeśli gdziekolwiek sędzia Łączewski wskazywał na coś takiego, to zwyczajnie kłamał.
3. 16 października 2015 r. skierowałem żądanie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Łączewskiego jako ówczesny redaktor naczelny tygodnika „Gazeta Finansowa” (a nie „Warszawskiej Gazety”) . Było to związane z bezprawnymi groźbami, stosowanymi wobec mnie przez sędziego Łączewskiego. Domagał się on ode mnie złamania prawa prasowego i ujawnienia tożsamości dziennikarza, który pod pseudonimem (w obawie o swoje bezpieczeństwo) demaskował na łamach „Gazety Finansowej” przestępcze działania wpływowych osób ze świata biznesu i polityki. Sędzia Łączewski powiedział na rozprawie, na którą stawiłem się w roli publiczności, że nie ujawnienie tożsamości dziennikarza będzie mnie „mniej lub bardziej bolało”. Otrzymałem potem w sprawach , w których sędzia Łączewski jest przewodniczącym szereg pism zawierających m.in. groźby zastosowania aresztu za dalszą odmowę ujawnienia tożsamości dziennikarza.
Po moim wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego sędzia Łączewski zaprzestał gróźb pod moim adresem.
4. Manipulacją jest stwierdzenie, że na profilu Twitter (direct message) uaktywnił się dziennikarz jednej z gazet. Nie jest publiczną informacją, kim była osoba na Twitterze, podająca się za Tomasza Lisa, do której pisał sędzia Wojciech Łączewski. Natomiast zamieszenie tej informacji pomiędzy nazwą „Warszawskiej Gazety”, a kłamstwami na mój temat, sugeruje, że mogłem być tym dziennikarzem lub zlecić tą prowokację. Jest to nie tylko kłamstwo i zniesławienie, ale pomówienie o działanie niezgodne z prawem.
 Piotr Bachurski, Redaktor naczelny „Warszawskiej Gazety”

 

No cóż, jesli takich sędziów ma Polska... to ciężko będzie to naprawić... czy opcja zerowa byłaby odpowiednia ?

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)