Matko Boża Częstochowska i Ty co w Ostrej Świecisz Bramie...

Obrazek użytkownika gorylisko
Kraj

Dzięki Ci za to, że uratowałaś nas przed dzikimi hordami spod znaku sierpa i młota... Dzisiaj kolejna rocznica Cudu nad Wisłą... Cudu, bo gdyby nie interwencja Matki Bożej to walec tyranii jakiej nie znał świat byłby przejechał po Polsce i pogrzebał ją pod ruinami socjalizmu z mordą kacapa trzymającego pistolet przy potylicy swych ofiar. Te dni to były dni cudów dla całego Narodu Polskiego i dla wielu ludzi z osobna. Matka Bożego Syna ofiarował im palmę męczeństwa...Oni... bohaterowie Bitwy Warszawskiej wiedzieli o tym... ale szli... nie oglądali się za siebie, przyłożyli rękę do pługa rzeczywistości wojennej i wypełnili swój obowiązek. Jednym z takich, własciwie zapomnianych bohaterów był śp. Kapitan Stefan Pogonowski, cześć Jego pamięci... śp. Xs. Ignacy Skorupka... bohaterami byli także nasi bratankowie Węgrzy, którzy dostarczyli nam materiału wojennego, przede wszystkim amunicję i inne wojenne zaopatrzenie tak potrzebne podczas tego dziejowego zakrętu... Dzięki za tych ludzi matko Boża ale przede wszystkim dzięki Tobie...bo to Ty.się objawiłaś wzbudzając postrach i przerażenie wśród bolszewików.
Poniżej krótka opowieść o kpt. Staefanie Pogonowskim

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=16090&Itemid=80

http://www.bibula.com/?p=12763

 

Kapitan Stefan Pogonowski – zapomniany bohater Bitwy Warszawskiej

Jednym w ważniejszych epizodów Bitwy Warszawskiej 1920 roku był atak I Batalionu 28. Pułku Strzelców Kaniowskich porucznika Stefana Pogonowskiego na pozycje sowieckie pod Wólką Radzymińską w nocy z 14 na 15 sierpnia. Dowódca jego dywizji generał Lucjan Żeligowski stwierdził, że atak Pogonowskiego był punktem zwrotnym Bitwy Warszawskiej, a co za tym idzie – całej wojny polsko-bolszewickiej.

Stefan Pogonowski urodził się 12 lutego 1895 r. w majątku Domaniewie w ziemi łęczyckiej. Wkrótce jednak rodzina Pogonowskich przeniosła się do Łodzi. Tu przyszły bohater wojny polsko-bolszewickiej spędził dzieciństwo i lata szkolne. Po ukończeniu Gimnazjum im. Michała Witanowskiego Pogonowski wybrał karierę wojskową. W 1914 r. wstąpił do szkoły junkierskiej w Wilnie. Ukończył ją z trzecią lokatą 31 stycznia 1915 r. i został mianowany chorążym. Został skierowany na front rosyjsko-austriacki w okolicach Jasła i Gorlic do 177. izboskiego pułku i tam został dowódcą kompanii. Chrzest bojowy przeszedł w bitwie nad Lubaczówką, gdzie został ranny szrapnelem w nogę. Rana na szczęście nie okazała się groźna.
W czerwcu 1916 r. został mianowany podporucznikiem. Walczył z Niemcami pod Mołodecznem, nad Wilejką, nad rzeką Szpiagawicą, pod Postawami i Rygą. 
Po wybuchu rewolucji bolszewickiej w Rosji udał się do Mińska, gdzie jako szeregowiec wstąpił do I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego. Objął dowództwo plutonu, w którym służyło 30 oficerów. Stoczył wiele potyczek z bolszewikami. Po tym, jak I Korpus został zmuszony złożyć broń przed Niemcami, Stefan Pogonowski już jako doświadczony żołnierz wstąpił do 4. Dywizji Strzelców Polskich gen. Lucjana Żeligowskiego, która formowała się w Odessie. Z dywizją Żeligowskiego Pogonowski powrócił do Polski. Wziął udział w walkach z Ukraińcami. Dywizja, w której służył, wyparła wojska ukraińskie aż za rzekę Zbrucz. 
W lipcu 1919 r. przeszedł do 28. Pułku Strzelców Kaniowskich, który wszedł w skład 10. Dywizji Piechoty. Porucznik Stefan Pogonowski objął dowództwo I Batalionu. We wrześniu 1919 r. jego pułk został skierowany na Wileńszczyznę. 
Od maja następnego roku pułk walczył z bolszewikami, opóźniając marsz bolszewicki na Warszawę. W jednym z listów do rodziny w Łodzi Pogonowski pisał: “Obecnie odpieramy ataki. Przed trzema godzinami moja wiara odparła nacisk bolszewików. Wszyscy się dobrze spisują, walczą, narażając życie. Wielu zabitych. Niebezpieczeństwo stale grozi, lecz to głupstwo. (…) Od mych rozkazów dużo zależy, bywają zaś często krytyczne chwile. Nie o niebezpieczeństwo tu chodzi, lecz o ratowanie sytuacji. Sześć lat już – nerwy poszarpane, lecz nerwy się trzyma na uwięzi. Obowiązek, wiara”.
Przez Grodno, Białystok, Ostrów Mazowiecką 28. Pułk Strzelców Kaniowskich dotarł do Jabłonny. Przed rozpoczęciem Bitwy Warszawskiej zajął pozycję w okolicach Wólki Radzymińskiej.

Ostatnia wizyta w domu
Na kilka dni przed decydującą bitwą porucznik Pogonowski przyjechał do Łodzi w sprawach służbowych. Przy okazji odwiedził rodziców. “Wiedziony dziwnem przeczuciem, żegna się z nimi, wybiera miejsce, w którem ma być pochowany, prosi, by Mu na grób przynoszono kwiaty, daje dyspozycje co do swych spraw osobistych. Żegnany łzami matki opuszcza Łódź, by już jej nigdy nie ujrzeć…” – pisał Jerzy Pogonowski w wydanej w 1934 roku książce “Bohater Radzymina”. 
14 sierpnia 1920 r. batalion porucznika Pogonowskiego znajdował się na pozycjach koło Wólki Radzymińskiej. Otrzymał rozkaz rozpoczęcia działań przeciwko bolszewikom w godzinach porannych dnia następnego. Jednak w nocy z 14 na 15 sierpnia bolszewicy próbowali się przedrzeć w stronę Warszawy. Widząc wkraczające do pobliskich Kątów Węgierskich oddziały wroga, porucznik Stefan Pogonowski wysłał do gen. Żeligowskiego, dowódcy 10. Dywizji znajdującego się w Jabłonnie, meldunek o ich nadejściu, a swojemu batalionowi wydał rozkaz ataku. O godzinie 1.00 polscy żołnierze zaatakowali boczną flankę wojsk bolszewickich wkraczających do Kątów Węgierskich. Ogień ciężkich karabinów maszynowych doprowadził do zupełnej dezorientacji zaskoczonych Sowietów, do tego stopnia, że zaczęli ostrzeliwać się nawzajem, a następnie w panice się wycofywać. Prowadząc natarcie, porucznik Pogonowski został śmiertelnie ranny. Mimo to przez jakiś czas jeszcze wydawał dyspozycje żołnierzom. W końcu przekazał dowództwo por. Boskiemu, mówiąc słabnącym głosem: “Pamiętaj, abyś mi ludzi nie wygubił…”. Zmarł około godziny 5.00.

Odwróciła się karta wojny
Znaczenie ataku por. Stefana Pogonowskiego docenił jego dowódca gen. Lucjan Żeligowski. W wydanej dziesięć lat po Bitwie Warszawskiej “Wojnie w roku 1920″ pisał: “Bój 10 dywizji rozpoczął się jednak przed świtem, atakiem baonu por. Pogonowskiego. O godzinie 1-ej w nocy zaatakował on Wólkę Radzymińską… Pułki rosyjskie, słysząc silną strzelaninę na swoich tyłach, zatrzymały się i poczęły się cofać. Natarciu por. Pogonowskiego przypisuję doniosłe znaczenie. Rosjanie widzieli przed sobą swój cel prawie osiągnięty. Z pozycji ich było widać ognie i światła Warszawy. My broniliśmy naszej stolicy już z rozpaczą. Walczyły nie tylko armaty, karabiny i bagnety, ale serca i psyche obu armji. Oni byli zwycięzcami, my zwyciężonymi. Droga do Warszawy – stała otworem. Zdawało się, że bez przeszkody wejść do niej może nieprzyjaciel. W tej to chwili, słaby bataljon, nie czekając godziny ogólnego natarcia, o 1-ej w nocy atakuje punkt, który – jak się później okazało, stanowi najczulsze miejsce armji rosyjskiej, centr głównej arterji nieprzyjacielskiego ruchu naprzód. Straciliśmy wielu oficerów… jednakże śmierć Pogonowskiego – jest momentem historycznym… w tem miejscu odwróciła się karta wojny, nastąpił przełom psychiczny u nas i u Rosjan. Od chwili tego natarcia rozpoczęły odwrót trzy, zwycięsko i niepowstrzymanie dotąd idące brygady, a także 21-a dywizja z Słupna, odwrotem tym stwarzając chaos i zamieszanie. Pogonowski, wiedziony nadzwyczajnym instynktem, rozpoczął zwycięstwo i 10-ej dywizji i 1-ej armji na przyczółku warszawskim. Na tem polega wielkie znaczenie jego czynu – i wtem chwała jego żołnierskiej śmierci”.
Porucznik Stefan Pogonowski dekretem pośmiertnym został mianowany kapitanem i odznaczony Krzyżem Virtuti Militari.

“Największemu z rycerzy…”
Po bitwie ciało kapitana Pogonowskiego złożono do metalowej trumny i zgodnie z jego wolą przewieziono do Łodzi. Jego pogrzeb na Starym Cmentarzu stał się manifestacją patriotyczną. Powstał komitet, który planował wznieść w Łodzi pomnik jemu poświęcony. Jednak rodzina Pogonowskiego wykazała się skromnością i na życzenie rodziców stanął on na grobie bohatera, a nie na jednym z placów miasta. W 1929 roku uroczystego odsłonięcia pomnika na mogile Pogonowskiego dokonał gen. Stanisław Małachowski, dowódca Okręgu Korpusu IV Łódź, przy zachowaniu odpowiednich honorów i licznej obecności wojska i mieszkańców Łodzi. Pomnik przedstawia husarza trzymającego w jednej ręce szablę i wojskową czapkę, drugą zaś ręką opartego na marmurowej tablicy z napisem: “Największemu z rycerzy poległych w obronie Ojczyzny przed nawałą bolszewicką w roku 1920″.
Żołnierze kapitana Pogonowskiego polegli pod Wólką Radzymińską zostali pogrzebani w jednej z czterech zbiorowych mogił na cmentarzu w Radzyminie.
W miejscu bitwy pod Wólką Radzymińską Korpus Oficerski 28. Pułku Strzelców Kaniowskich ufundował obelisk, na którym wyryto imiona i nazwiska poległych tu 2 oficerów i 18 szeregowych. Stoi do dziś przy trasie na Marki – Nieporęt. Nosi liczne ślady po kulach – wynik ostrzału sowieckiego z 1944 roku. 
W okresie II Rzeczypospolitej Pogonowski był postacią znaną. Po II wojnie światowej popadł w zapomnienie, o co dbała władza komunistyczna. Żołnierz broniący Ojczyzny przed bolszewikami nie mógł być bohaterem dla władzy z sowieckiego nadania. Jeszcze do 1952 r. jedna z ulic Warszawy nosiła imię Pogonowskiego. Później komuniści zmienili jej nazwę na Zaułek (pierwotną nazwę przywrócono w 1991 r.). Rok temu również rada miasta podwarszawskich Marek nadała jednej z ulic imię kapitana Stefana Pogonowskiego, jest on także patronem jednej z ulic Łodzi. Każdego roku w rocznicę Bitwy Warszawskiej odbywają się uroczystości przy obelisku 28. Pułku Strzelców Kaniowskich.

Andrzej Kulesza

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:9)

Komentarze

Bohaterowie tamtego Sierpnia powinni byc znani każdemu młodemu pokoleniu Polaków. Niestety jeżeli za edukację odpowiada Kluzik - Guzik a w duzych miastach rządzi "tęczowa" sitwa - HGW, Adamowicz, Majchrowski czy (tfu!0 Biedroń - to nazwisko kapitana Pogonowskiego nie jest znane nie tylko uczniom ale i 95% nauczycieli historii i literatury...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1490618