Niemieckie standardy i włażenie bez mydła

Obrazek użytkownika elig
Kraj

  

 Najgłośniejszym wydarzeniem ostatnich kilku dni był list  szefa koncernu Ringier Axel Springer Marka Dekana do polskich dziennikarzy pracujących w jego koncernie.  Instruował on w nim - co należy pisać o Unii Europejskiej i polskim rządzie [pełen tekst - {TUTAJ(link is external)}].  Marcin Palade zauważył {TUTAJ(link is external)}, że: "Dyrektor Komunikacji Korporacyjnej Axel Springer napisała "Mark Dekan w swoim cotygodniowym liście". Dwa samobóje w ciągu jednej doby?".  Wydaje mi się, iż Mark Dekan zastosował w swoich wydawnictwach w Polsce standardy obowiązujące powszechnie w Niemczech.  Wystarczy bowiem prześledzić to co prasa niemiecka pisze o Polsce od chwili powstania rządu PiS, by się przekonać, że tamtejsi dziennikarze są "ręcznie sterowani".  To co nas oburza - u nich jest standardem.

  Ów list Dekana spotkał się z powszechną krytyką.  Jednak nie u wszystkich.  Oto Towarzystwo Dziennikarskie postanowiło przeprosić Niemców za nią.  W portalu Wirtualnemedia.pl {TUTAJ(link is external)} czytamy:

"Towarzystwo Dziennikarskie skierowało list otwarty do dziennikarzy i opinii publicznej w Niemczech, w którym wyraziło przeprosiny i ubolewanie z powodu „nikczemnej kampanii propagandowej”. Za jej przejawy uznało m.in. okładkę obecnego numeru „Gazety Polskiej” i krytykę listu prezesa Ringier Axel Springer Media do pracowników polskiego oddziału firmy.".

  O okładce "Gazety Polskiej" pisano m.in. {TUTAJ(link is external)}, a Tomasz Sakiewicz, naczelny redaktor pisma, wypowiedział się w tej sprawie {TUTAJ(link is external)}.  Towarzystwo Dziennikarskie to stowarzyszenie lewackich publicystów, kierowane przez Seweryna Blumsztajna.  Do listu TD najbardziej pasuje określenie "włażenie Niemcom w d... bez mydła".  Ciekawe jest - po co oni to robią?  Większość publicystów Towarzystwa Dziennikarskiego związana jest bowiem ze środowiskiem "Gazety Wyborczej", a nie z polskojęzycznymi mediami niemieckimi.  Ja widzę dwie możliwości: albo "GW" chce naciągnąc Niemców na jakieś pieniądze, albo jej publicyści, przewidując upadek swej gazety, zaczynają się rozglądać za robotą u Niemców.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:20)

Komentarze

Wolność słowa tak,ale nie wolność do obrażania,poniżania,wyszydzania.Trzeba wiedzieć co to jest wolność słowa,by można go żądać.Kto czyta prasę wydawaną przez Axel Springer, wspiera antypolską narrację w Europie.

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1535412

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Pers został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

--------------------------------------
Satyr twierdzi, że brak mi kultury i inteligencji ale ja się z nim nie zgadzam.

I kiedy w końcu admin skasuje moje konto?

#1535418

 

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1535462

Zabili 11 milionów ludzi i zniknęli. Znani są jedynie przywódcy z Hitlerem na czele.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1535504

Zainspirowana Józiem...

 

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1535700

"Teraz słów kilka na temat niemieckich koncernów działających na całym świecie i w Polsce. Nagą prawdę można znaleźć w książce pt. „Zera w garniturch” autor to Gunter Ogger. Książka ta została wydana najpierw w Niemczech a w 1994 roku przez wydawnictwo „Profesjonalnej Szkoły Biznesu” w Krakowie po czym tajemniczo znikła z obiegu. Nigdzie niedostępna! Autor opisuje nikczemność, egozim, żądzę zysku, karierowiczostwo i korupcję ludzi kierujących wielkimi koncernami niemieckimi. Okazuje się że niemieckim koncernom nie tyle zależy na obniżaniu kosztów produkcji co na zwiększaniu swojej władzy i swoich wpływów na całym świecie. Głównie tym właśnie celom służy przemieszczanie produkcji z Niemiec np. do Polski. Tym sposobem Niemcy pokojowo podbijają kolejne narody. Przytoczę tutaj fragment ze str.65 książki „Zera w garniturach” „Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą eksportować setki tysięcy miejsc pracy” (Wiess – Niemiecki Związek Przemysłowy) ponieważ obsadzenie tych miejsc jest za drogie. Argument ów jest podły ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak Bosh, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF czy Hoechst, chcieliby zostać tzw. global players. (…) Global player to wg nich przedsiębiorstwo, które istnieje na wszystkich rynkach świata. Umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne na zastoje koniunktury, wahania kursów walut oraz kryzysy polityczne.” Tu fragment odnośnie inwestycji niemieckich firm str.66 „Większość zainwestowanych pieniędzy, nie została jednak wykorzystana na budowę nowych fabryk, lecz na zakup od dawna istniejących przedsiębiorstw”. Tu ciekawostka cytat ze str.67 „Producenci tak luksusowych samochodów jak mercedes Benz czy BMW, słusznie zrezygnowali z uruchamiania zakładów montażowych w innych krajach albowiem wydaje się oczywiste że „Mercedes made in Mexico” raczej nie nakłoniłby amerykańskiego klienta do zapłacenia ceny za połowę której mógłby mieć Forda lub Chewroleta.” Tymczasem Mercedes podobno planuje produkcję w Polsce… nasi posłowie podpisali CETA…. (...) Dodatkowe fragmenty z książki „Zera w garniturach” „W roku 1992 Gunter Ogger wydał książkę pt. „Zera w garniturach”. Książka ta została przetłumaczona na język polski i wydana w roku 1994 w Polsce przez Wydawnictwo Profesjonalnej Szkoły Biznesu w Krakowie. Po czym …… tajemniczo znikła z obiegu i jest nie do zdobycia. Jeszcze kilka lat temu była ona dostępna w jednej tylko bibliotece w Polsce. „Zera w garniturach” to bezprecedensowy atak na kastę menadżerów zarządzajacych niemiecką gospodarką. Ogger bez litości demaskuje nikczemność, żadzę zysku, egoizm, karierowiczowstwo, tępotę i korupcję ludzi kierującymi wielkimi koncernami, odsłania mechanizmy toczonych przez nich gier i pozornych sukcesów osiąganych po trupach. Poniżej kilka interesujących cytatów z w/w ksiązki: „Urzędnicy piastujący wysokie stanowiska w niemieckiej gospodarce, zachowują się jak królowie z Bożej łaski: pomimo iż zarządzają jedynie cudzymi pieniędzmi, nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności. Ich pierwszym i najważniejszym celem jest powiększenie posiadanej władzy oraz jej zabezpieczenie. Dlatego wraz z bankierami i agentami ubezpieczeniowymi udaremniają każde poważne współzawodnictwo. Zawsze gdy ktoś z zewnątrz, – obojętne czy jest to prężne przedsiębiorstwo, czy też jakiś zagraniczny koncern – usiłuje zdobyć większe udziały w niemieckiej spółce akcyjnej, szeregi zwierają się w obronie. (…) Przejęcie władzy przez czołowych urzędników odbyło sie po kryjomu. (…) Każdy prezenter telewizyjny, każdy znany piłkarz lub piosenkarz jest bliższy obywatelowi, niż nieporównywalnie bardziej wpływowi, lecz unikający rozgłosu udzielni władcy koncernów. (…) Ta dyskrecja ma określony cel: osobie anonimowej łatwiej jest działać, niż komuś kto stoi w rażącym świetle reflektorów. (…) Wielkie przedsiębiorstwa, jak Daimler, Siemens, czy VW, zatrudniają więcej dziennikarzy niż największe redakcje. (…) Koncern ubezpieczeniowy Allianz jest po Deutsche Bank drugim co do wielkości centrum władzy niemieckiej gospodarki. (…) Firma Allianz tak sporządziła rejestr swoich akcjonariuszy, że przewidziane ustawą prawo wglądu przysługujące poszczególnym akcjonariuszom zostało im odebrane. (…) Cały kapitał przedsiębiorstw (w domyśle niemieckich) opanowanych pośrednio lub bezpośrednio przez banki i towarzystwa ubezpieczeniowe stanowi połowę całego niemieckiego rynku akcji. (ksiażka wydana w roku 1992). Trzynastu przestawicieli zarządu Deutsche Bank dysponuje ponad stu dwudziestoma mandatami w radach nadzorczych innych przedsiębiorstw. (…) Usłuchawszy bankierów zasiadających w radach nadzorczych, niemieccy bossowie postanowili bronić swych świętych rewirów przed najeźdźcami z zewnątrz, i otoczyli je niewidzialnymi zasiekami. Już w latach osiemdziesiatych, kiedy to naftowi szejkowie, zasypywali świat, swymi petrodolarami, niemieckie koncerny, np. Hoest, wprowadziły ograniczenie prawa do głosowania. W ten sposób pojedynczy akcjonariusz nie mógł rzucić na szalę więcej niż pięć do dziesięciu procent swego kapitału. (…) Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą „eksportować setki tysięcy miejsc pracy” ( Weiss – niemiecki związek przemysłowy), ponieważ obsadzenie tych miejsc w Niemczech jest za drogie. Argument ów jest podły, ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak: Bosch, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF, czy Hoechst chcieliby zostać tzw. Global players. (…) Global player (…) umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne, na zastoje koniunktury, wahania kursów waluty oraz kryzysy polityczne. (…) W rzeczywistości (…) chodziło raczej o ROZSZERZENIE WŁADZY poszczególnych przedsiębiorstw na rynkach świata. (…) wpadł Jurgen Hippenstiehl z Lahr. Główny dostawca do fabryki gazów trujących libijskiego dyktatora Muamara al Kadafiego stał się chyba ofiarą, jaką musiała złożyć gospodarka niemiecka swym rywalom z amerykańskiej CIA. (…) „Upadek moralny jaki można odnotować w kaście menadżerów – pisze Der Spiegel – ma swoje odbicie w nizinach społecznych”. Wysoko rozwinięte kraje przemysłowe obaliły obecnie wyniki badań socjologów, wykazujących , że wraz ze wzrostem dobrobytu maleje korupcja. Nowa zasada brzmi: Zachłanność rośnie równolegle ze wzrostem dobrobytu”. https://akademiapolityczna.wordpress.com/2017/03/21/czy-to-niemcy-stoja-...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Niepoprawny antykonformista - IDEA i MYŚL - jedyne co nas łączy w tej wojnie informacyjnej i dzięki nim zwyciężymy.

#1535619

"Teraz słów kilka na temat niemieckich koncernów działających na całym świecie i w Polsce. Nagą prawdę można znaleźć w książce pt. „Zera w garniturch” autor to Gunter Ogger. Książka ta została wydana najpierw w Niemczech a w 1994 roku przez wydawnictwo „Profesjonalnej Szkoły Biznesu” w Krakowie po czym tajemniczo znikła z obiegu. Nigdzie niedostępna! Autor opisuje nikczemność, egozim, żądzę zysku, karierowiczostwo i korupcję ludzi kierujących wielkimi koncernami niemieckimi. Okazuje się że niemieckim koncernom nie tyle zależy na obniżaniu kosztów produkcji co na zwiększaniu swojej władzy i swoich wpływów na całym świecie. Głównie tym właśnie celom służy przemieszczanie produkcji z Niemiec np. do Polski. Tym sposobem Niemcy pokojowo podbijają kolejne narody. Przytoczę tutaj fragment ze str.65 książki „Zera w garniturach” „Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą eksportować setki tysięcy miejsc pracy” (Wiess – Niemiecki Związek Przemysłowy) ponieważ obsadzenie tych miejsc jest za drogie. Argument ów jest podły ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak Bosh, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF czy Hoechst, chcieliby zostać tzw. global players. (…) Global player to wg nich przedsiębiorstwo, które istnieje na wszystkich rynkach świata. Umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne na zastoje koniunktury, wahania kursów walut oraz kryzysy polityczne.” Tu fragment odnośnie inwestycji niemieckich firm str.66 „Większość zainwestowanych pieniędzy, nie została jednak wykorzystana na budowę nowych fabryk, lecz na zakup od dawna istniejących przedsiębiorstw”. Tu ciekawostka cytat ze str.67 „Producenci tak luksusowych samochodów jak mercedes Benz czy BMW, słusznie zrezygnowali z uruchamiania zakładów montażowych w innych krajach albowiem wydaje się oczywiste że „Mercedes made in Mexico” raczej nie nakłoniłby amerykańskiego klienta do zapłacenia ceny za połowę której mógłby mieć Forda lub Chewroleta.” Tymczasem Mercedes podobno planuje produkcję w Polsce… nasi posłowie podpisali CETA…. (...) Dodatkowe fragmenty z książki „Zera w garniturach” „W roku 1992 Gunter Ogger wydał książkę pt. „Zera w garniturach”. Książka ta została przetłumaczona na język polski i wydana w roku 1994 w Polsce przez Wydawnictwo Profesjonalnej Szkoły Biznesu w Krakowie. Po czym …… tajemniczo znikła z obiegu i jest nie do zdobycia. Jeszcze kilka lat temu była ona dostępna w jednej tylko bibliotece w Polsce. „Zera w garniturach” to bezprecedensowy atak na kastę menadżerów zarządzajacych niemiecką gospodarką. Ogger bez litości demaskuje nikczemność, żadzę zysku, egoizm, karierowiczowstwo, tępotę i korupcję ludzi kierującymi wielkimi koncernami, odsłania mechanizmy toczonych przez nich gier i pozornych sukcesów osiąganych po trupach. Poniżej kilka interesujących cytatów z w/w ksiązki: „Urzędnicy piastujący wysokie stanowiska w niemieckiej gospodarce, zachowują się jak królowie z Bożej łaski: pomimo iż zarządzają jedynie cudzymi pieniędzmi, nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności. Ich pierwszym i najważniejszym celem jest powiększenie posiadanej władzy oraz jej zabezpieczenie. Dlatego wraz z bankierami i agentami ubezpieczeniowymi udaremniają każde poważne współzawodnictwo. Zawsze gdy ktoś z zewnątrz, – obojętne czy jest to prężne przedsiębiorstwo, czy też jakiś zagraniczny koncern – usiłuje zdobyć większe udziały w niemieckiej spółce akcyjnej, szeregi zwierają się w obronie. (…) Przejęcie władzy przez czołowych urzędników odbyło sie po kryjomu. (…) Każdy prezenter telewizyjny, każdy znany piłkarz lub piosenkarz jest bliższy obywatelowi, niż nieporównywalnie bardziej wpływowi, lecz unikający rozgłosu udzielni władcy koncernów. (…) Ta dyskrecja ma określony cel: osobie anonimowej łatwiej jest działać, niż komuś kto stoi w rażącym świetle reflektorów. (…) Wielkie przedsiębiorstwa, jak Daimler, Siemens, czy VW, zatrudniają więcej dziennikarzy niż największe redakcje. (…) Koncern ubezpieczeniowy Allianz jest po Deutsche Bank drugim co do wielkości centrum władzy niemieckiej gospodarki. (…) Firma Allianz tak sporządziła rejestr swoich akcjonariuszy, że przewidziane ustawą prawo wglądu przysługujące poszczególnym akcjonariuszom zostało im odebrane. (…) Cały kapitał przedsiębiorstw (w domyśle niemieckich) opanowanych pośrednio lub bezpośrednio przez banki i towarzystwa ubezpieczeniowe stanowi połowę całego niemieckiego rynku akcji. (ksiażka wydana w roku 1992). Trzynastu przestawicieli zarządu Deutsche Bank dysponuje ponad stu dwudziestoma mandatami w radach nadzorczych innych przedsiębiorstw. (…) Usłuchawszy bankierów zasiadających w radach nadzorczych, niemieccy bossowie postanowili bronić swych świętych rewirów przed najeźdźcami z zewnątrz, i otoczyli je niewidzialnymi zasiekami. Już w latach osiemdziesiatych, kiedy to naftowi szejkowie, zasypywali świat, swymi petrodolarami, niemieckie koncerny, np. Hoest, wprowadziły ograniczenie prawa do głosowania. W ten sposób pojedynczy akcjonariusz nie mógł rzucić na szalę więcej niż pięć do dziesięciu procent swego kapitału. (…) Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą „eksportować setki tysięcy miejsc pracy” ( Weiss – niemiecki związek przemysłowy), ponieważ obsadzenie tych miejsc w Niemczech jest za drogie. Argument ów jest podły, ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak: Bosch, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF, czy Hoechst chcieliby zostać tzw. Global players. (…) Global player (…) umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne, na zastoje koniunktury, wahania kursów waluty oraz kryzysy polityczne. (…) W rzeczywistości (…) chodziło raczej o ROZSZERZENIE WŁADZY poszczególnych przedsiębiorstw na rynkach świata. (…) wpadł Jurgen Hippenstiehl z Lahr. Główny dostawca do fabryki gazów trujących libijskiego dyktatora Muamara al Kadafiego stał się chyba ofiarą, jaką musiała złożyć gospodarka niemiecka swym rywalom z amerykańskiej CIA. (…) „Upadek moralny jaki można odnotować w kaście menadżerów – pisze Der Spiegel – ma swoje odbicie w nizinach społecznych”. Wysoko rozwinięte kraje przemysłowe obaliły obecnie wyniki badań socjologów, wykazujących , że wraz ze wzrostem dobrobytu maleje korupcja. Nowa zasada brzmi: Zachłanność rośnie równolegle ze wzrostem dobrobytu”. https://akademiapolityczna.wordpress.com/2017/03/21/czy-to-niemcy-stoja-...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Niepoprawny antykonformista - IDEA i MYŚL - jedyne co nas łączy w tej wojnie informacyjnej i dzięki nim zwyciężymy.

#1535620

"Teraz słów kilka na temat niemieckich koncernów działających na całym świecie i w Polsce. Nagą prawdę można znaleźć w książce pt. „Zera w garniturch” autor to Gunter Ogger. Książka ta została wydana najpierw w Niemczech a w 1994 roku przez wydawnictwo „Profesjonalnej Szkoły Biznesu” w Krakowie po czym tajemniczo znikła z obiegu. Nigdzie niedostępna! Autor opisuje nikczemność, egozim, żądzę zysku, karierowiczostwo i korupcję ludzi kierujących wielkimi koncernami niemieckimi. Okazuje się że niemieckim koncernom nie tyle zależy na obniżaniu kosztów produkcji co na zwiększaniu swojej władzy i swoich wpływów na całym świecie. Głównie tym właśnie celom służy przemieszczanie produkcji z Niemiec np. do Polski. Tym sposobem Niemcy pokojowo podbijają kolejne narody. Przytoczę tutaj fragment ze str.65 książki „Zera w garniturach” „Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą eksportować setki tysięcy miejsc pracy” (Wiess – Niemiecki Związek Przemysłowy) ponieważ obsadzenie tych miejsc jest za drogie. Argument ów jest podły ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak Bosh, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF czy Hoechst, chcieliby zostać tzw. global players. (…) Global player to wg nich przedsiębiorstwo, które istnieje na wszystkich rynkach świata. Umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne na zastoje koniunktury, wahania kursów walut oraz kryzysy polityczne.” Tu fragment odnośnie inwestycji niemieckich firm str.66 „Większość zainwestowanych pieniędzy, nie została jednak wykorzystana na budowę nowych fabryk, lecz na zakup od dawna istniejących przedsiębiorstw”. Tu ciekawostka cytat ze str.67 „Producenci tak luksusowych samochodów jak mercedes Benz czy BMW, słusznie zrezygnowali z uruchamiania zakładów montażowych w innych krajach albowiem wydaje się oczywiste że „Mercedes made in Mexico” raczej nie nakłoniłby amerykańskiego klienta do zapłacenia ceny za połowę której mógłby mieć Forda lub Chewroleta.” Tymczasem Mercedes podobno planuje produkcję w Polsce… nasi posłowie podpisali CETA…. (...) Dodatkowe fragmenty z książki „Zera w garniturach” „W roku 1992 Gunter Ogger wydał książkę pt. „Zera w garniturach”. Książka ta została przetłumaczona na język polski i wydana w roku 1994 w Polsce przez Wydawnictwo Profesjonalnej Szkoły Biznesu w Krakowie. Po czym …… tajemniczo znikła z obiegu i jest nie do zdobycia. Jeszcze kilka lat temu była ona dostępna w jednej tylko bibliotece w Polsce. „Zera w garniturach” to bezprecedensowy atak na kastę menadżerów zarządzajacych niemiecką gospodarką. Ogger bez litości demaskuje nikczemność, żadzę zysku, egoizm, karierowiczowstwo, tępotę i korupcję ludzi kierującymi wielkimi koncernami, odsłania mechanizmy toczonych przez nich gier i pozornych sukcesów osiąganych po trupach. Poniżej kilka interesujących cytatów z w/w ksiązki: „Urzędnicy piastujący wysokie stanowiska w niemieckiej gospodarce, zachowują się jak królowie z Bożej łaski: pomimo iż zarządzają jedynie cudzymi pieniędzmi, nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności. Ich pierwszym i najważniejszym celem jest powiększenie posiadanej władzy oraz jej zabezpieczenie. Dlatego wraz z bankierami i agentami ubezpieczeniowymi udaremniają każde poważne współzawodnictwo. Zawsze gdy ktoś z zewnątrz, – obojętne czy jest to prężne przedsiębiorstwo, czy też jakiś zagraniczny koncern – usiłuje zdobyć większe udziały w niemieckiej spółce akcyjnej, szeregi zwierają się w obronie. (…) Przejęcie władzy przez czołowych urzędników odbyło sie po kryjomu. (…) Każdy prezenter telewizyjny, każdy znany piłkarz lub piosenkarz jest bliższy obywatelowi, niż nieporównywalnie bardziej wpływowi, lecz unikający rozgłosu udzielni władcy koncernów. (…) Ta dyskrecja ma określony cel: osobie anonimowej łatwiej jest działać, niż komuś kto stoi w rażącym świetle reflektorów. (…) Wielkie przedsiębiorstwa, jak Daimler, Siemens, czy VW, zatrudniają więcej dziennikarzy niż największe redakcje. (…) Koncern ubezpieczeniowy Allianz jest po Deutsche Bank drugim co do wielkości centrum władzy niemieckiej gospodarki. (…) Firma Allianz tak sporządziła rejestr swoich akcjonariuszy, że przewidziane ustawą prawo wglądu przysługujące poszczególnym akcjonariuszom zostało im odebrane. (…) Cały kapitał przedsiębiorstw (w domyśle niemieckich) opanowanych pośrednio lub bezpośrednio przez banki i towarzystwa ubezpieczeniowe stanowi połowę całego niemieckiego rynku akcji. (ksiażka wydana w roku 1992). Trzynastu przestawicieli zarządu Deutsche Bank dysponuje ponad stu dwudziestoma mandatami w radach nadzorczych innych przedsiębiorstw. (…) Usłuchawszy bankierów zasiadających w radach nadzorczych, niemieccy bossowie postanowili bronić swych świętych rewirów przed najeźdźcami z zewnątrz, i otoczyli je niewidzialnymi zasiekami. Już w latach osiemdziesiatych, kiedy to naftowi szejkowie, zasypywali świat, swymi petrodolarami, niemieckie koncerny, np. Hoest, wprowadziły ograniczenie prawa do głosowania. W ten sposób pojedynczy akcjonariusz nie mógł rzucić na szalę więcej niż pięć do dziesięciu procent swego kapitału. (…) Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą „eksportować setki tysięcy miejsc pracy” ( Weiss – niemiecki związek przemysłowy), ponieważ obsadzenie tych miejsc w Niemczech jest za drogie. Argument ów jest podły, ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak: Bosch, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF, czy Hoechst chcieliby zostać tzw. Global players. (…) Global player (…) umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne, na zastoje koniunktury, wahania kursów waluty oraz kryzysy polityczne. (…) W rzeczywistości (…) chodziło raczej o ROZSZERZENIE WŁADZY poszczególnych przedsiębiorstw na rynkach świata. (…) wpadł Jurgen Hippenstiehl z Lahr. Główny dostawca do fabryki gazów trujących libijskiego dyktatora Muamara al Kadafiego stał się chyba ofiarą, jaką musiała złożyć gospodarka niemiecka swym rywalom z amerykańskiej CIA. (…) „Upadek moralny jaki można odnotować w kaście menadżerów – pisze Der Spiegel – ma swoje odbicie w nizinach społecznych”. Wysoko rozwinięte kraje przemysłowe obaliły obecnie wyniki badań socjologów, wykazujących , że wraz ze wzrostem dobrobytu maleje korupcja. Nowa zasada brzmi: Zachłanność rośnie równolegle ze wzrostem dobrobytu”. https://akademiapolityczna.wordpress.com/2017/03/21/czy-to-niemcy-stoja-...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Niepoprawny antykonformista - IDEA i MYŚL - jedyne co nas łączy w tej wojnie informacyjnej i dzięki nim zwyciężymy.

#1535621

"Teraz słów kilka na temat niemieckich koncernów działających na całym świecie i w Polsce. Nagą prawdę można znaleźć w książce pt. „Zera w garniturch” autor to Gunter Ogger. Książka ta została wydana najpierw w Niemczech a w 1994 roku przez wydawnictwo „Profesjonalnej Szkoły Biznesu” w Krakowie po czym tajemniczo znikła z obiegu. Nigdzie niedostępna! Autor opisuje nikczemność, egozim, żądzę zysku, karierowiczostwo i korupcję ludzi kierujących wielkimi koncernami niemieckimi. Okazuje się że niemieckim koncernom nie tyle zależy na obniżaniu kosztów produkcji co na zwiększaniu swojej władzy i swoich wpływów na całym świecie. Głównie tym właśnie celom służy przemieszczanie produkcji z Niemiec np. do Polski. Tym sposobem Niemcy pokojowo podbijają kolejne narody. Przytoczę tutaj fragment ze str.65 książki „Zera w garniturach” „Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą eksportować setki tysięcy miejsc pracy” (Wiess – Niemiecki Związek Przemysłowy) ponieważ obsadzenie tych miejsc jest za drogie. Argument ów jest podły ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak Bosh, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF czy Hoechst, chcieliby zostać tzw. global players. (…) Global player to wg nich przedsiębiorstwo, które istnieje na wszystkich rynkach świata. Umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne na zastoje koniunktury, wahania kursów walut oraz kryzysy polityczne.” Tu fragment odnośnie inwestycji niemieckich firm str.66 „Większość zainwestowanych pieniędzy, nie została jednak wykorzystana na budowę nowych fabryk, lecz na zakup od dawna istniejących przedsiębiorstw”. Tu ciekawostka cytat ze str.67 „Producenci tak luksusowych samochodów jak mercedes Benz czy BMW, słusznie zrezygnowali z uruchamiania zakładów montażowych w innych krajach albowiem wydaje się oczywiste że „Mercedes made in Mexico” raczej nie nakłoniłby amerykańskiego klienta do zapłacenia ceny za połowę której mógłby mieć Forda lub Chewroleta.” Tymczasem Mercedes podobno planuje produkcję w Polsce… nasi posłowie podpisali CETA…. (...) Dodatkowe fragmenty z książki „Zera w garniturach” „W roku 1992 Gunter Ogger wydał książkę pt. „Zera w garniturach”. Książka ta została przetłumaczona na język polski i wydana w roku 1994 w Polsce przez Wydawnictwo Profesjonalnej Szkoły Biznesu w Krakowie. Po czym …… tajemniczo znikła z obiegu i jest nie do zdobycia. Jeszcze kilka lat temu była ona dostępna w jednej tylko bibliotece w Polsce. „Zera w garniturach” to bezprecedensowy atak na kastę menadżerów zarządzajacych niemiecką gospodarką. Ogger bez litości demaskuje nikczemność, żadzę zysku, egoizm, karierowiczowstwo, tępotę i korupcję ludzi kierującymi wielkimi koncernami, odsłania mechanizmy toczonych przez nich gier i pozornych sukcesów osiąganych po trupach. Poniżej kilka interesujących cytatów z w/w ksiązki: „Urzędnicy piastujący wysokie stanowiska w niemieckiej gospodarce, zachowują się jak królowie z Bożej łaski: pomimo iż zarządzają jedynie cudzymi pieniędzmi, nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności. Ich pierwszym i najważniejszym celem jest powiększenie posiadanej władzy oraz jej zabezpieczenie. Dlatego wraz z bankierami i agentami ubezpieczeniowymi udaremniają każde poważne współzawodnictwo. Zawsze gdy ktoś z zewnątrz, – obojętne czy jest to prężne przedsiębiorstwo, czy też jakiś zagraniczny koncern – usiłuje zdobyć większe udziały w niemieckiej spółce akcyjnej, szeregi zwierają się w obronie. (…) Przejęcie władzy przez czołowych urzędników odbyło sie po kryjomu. (…) Każdy prezenter telewizyjny, każdy znany piłkarz lub piosenkarz jest bliższy obywatelowi, niż nieporównywalnie bardziej wpływowi, lecz unikający rozgłosu udzielni władcy koncernów. (…) Ta dyskrecja ma określony cel: osobie anonimowej łatwiej jest działać, niż komuś kto stoi w rażącym świetle reflektorów. (…) Wielkie przedsiębiorstwa, jak Daimler, Siemens, czy VW, zatrudniają więcej dziennikarzy niż największe redakcje. (…) Koncern ubezpieczeniowy Allianz jest po Deutsche Bank drugim co do wielkości centrum władzy niemieckiej gospodarki. (…) Firma Allianz tak sporządziła rejestr swoich akcjonariuszy, że przewidziane ustawą prawo wglądu przysługujące poszczególnym akcjonariuszom zostało im odebrane. (…) Cały kapitał przedsiębiorstw (w domyśle niemieckich) opanowanych pośrednio lub bezpośrednio przez banki i towarzystwa ubezpieczeniowe stanowi połowę całego niemieckiego rynku akcji. (ksiażka wydana w roku 1992). Trzynastu przestawicieli zarządu Deutsche Bank dysponuje ponad stu dwudziestoma mandatami w radach nadzorczych innych przedsiębiorstw. (…) Usłuchawszy bankierów zasiadających w radach nadzorczych, niemieccy bossowie postanowili bronić swych świętych rewirów przed najeźdźcami z zewnątrz, i otoczyli je niewidzialnymi zasiekami. Już w latach osiemdziesiatych, kiedy to naftowi szejkowie, zasypywali świat, swymi petrodolarami, niemieckie koncerny, np. Hoest, wprowadziły ograniczenie prawa do głosowania. W ten sposób pojedynczy akcjonariusz nie mógł rzucić na szalę więcej niż pięć do dziesięciu procent swego kapitału. (…) Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą „eksportować setki tysięcy miejsc pracy” ( Weiss – niemiecki związek przemysłowy), ponieważ obsadzenie tych miejsc w Niemczech jest za drogie. Argument ów jest podły, ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak: Bosch, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF, czy Hoechst chcieliby zostać tzw. Global players. (…) Global player (…) umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne, na zastoje koniunktury, wahania kursów waluty oraz kryzysy polityczne. (…) W rzeczywistości (…) chodziło raczej o ROZSZERZENIE WŁADZY poszczególnych przedsiębiorstw na rynkach świata. (…) wpadł Jurgen Hippenstiehl z Lahr. Główny dostawca do fabryki gazów trujących libijskiego dyktatora Muamara al Kadafiego stał się chyba ofiarą, jaką musiała złożyć gospodarka niemiecka swym rywalom z amerykańskiej CIA. (…) „Upadek moralny jaki można odnotować w kaście menadżerów – pisze Der Spiegel – ma swoje odbicie w nizinach społecznych”. Wysoko rozwinięte kraje przemysłowe obaliły obecnie wyniki badań socjologów, wykazujących , że wraz ze wzrostem dobrobytu maleje korupcja. Nowa zasada brzmi: Zachłanność rośnie równolegle ze wzrostem dobrobytu”. https://akademiapolityczna.wordpress.com/2017/03/21/czy-to-niemcy-stoja-...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Niepoprawny antykonformista - IDEA i MYŚL - jedyne co nas łączy w tej wojnie informacyjnej i dzięki nim zwyciężymy.

#1535622

"Teraz słów kilka na temat niemieckich koncernów działających na całym świecie i w Polsce. Nagą prawdę można znaleźć w książce pt. „Zera w garniturch” autor to Gunter Ogger. Książka ta została wydana najpierw w Niemczech a w 1994 roku przez wydawnictwo „Profesjonalnej Szkoły Biznesu” w Krakowie po czym tajemniczo znikła z obiegu. Nigdzie niedostępna! Autor opisuje nikczemność, egozim, żądzę zysku, karierowiczostwo i korupcję ludzi kierujących wielkimi koncernami niemieckimi. Okazuje się że niemieckim koncernom nie tyle zależy na obniżaniu kosztów produkcji co na zwiększaniu swojej władzy i swoich wpływów na całym świecie. Głównie tym właśnie celom służy przemieszczanie produkcji z Niemiec np. do Polski. Tym sposobem Niemcy pokojowo podbijają kolejne narody. Przytoczę tutaj fragment ze str.65 książki „Zera w garniturach” „Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą eksportować setki tysięcy miejsc pracy” (Wiess – Niemiecki Związek Przemysłowy) ponieważ obsadzenie tych miejsc jest za drogie. Argument ów jest podły ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak Bosh, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF czy Hoechst, chcieliby zostać tzw. global players. (…) Global player to wg nich przedsiębiorstwo, które istnieje na wszystkich rynkach świata. Umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne na zastoje koniunktury, wahania kursów walut oraz kryzysy polityczne.” Tu fragment odnośnie inwestycji niemieckich firm str.66 „Większość zainwestowanych pieniędzy, nie została jednak wykorzystana na budowę nowych fabryk, lecz na zakup od dawna istniejących przedsiębiorstw”. Tu ciekawostka cytat ze str.67 „Producenci tak luksusowych samochodów jak mercedes Benz czy BMW, słusznie zrezygnowali z uruchamiania zakładów montażowych w innych krajach albowiem wydaje się oczywiste że „Mercedes made in Mexico” raczej nie nakłoniłby amerykańskiego klienta do zapłacenia ceny za połowę której mógłby mieć Forda lub Chewroleta.” Tymczasem Mercedes podobno planuje produkcję w Polsce… nasi posłowie podpisali CETA…. (...) Dodatkowe fragmenty z książki „Zera w garniturach” „W roku 1992 Gunter Ogger wydał książkę pt. „Zera w garniturach”. Książka ta została przetłumaczona na język polski i wydana w roku 1994 w Polsce przez Wydawnictwo Profesjonalnej Szkoły Biznesu w Krakowie. Po czym …… tajemniczo znikła z obiegu i jest nie do zdobycia. Jeszcze kilka lat temu była ona dostępna w jednej tylko bibliotece w Polsce. „Zera w garniturach” to bezprecedensowy atak na kastę menadżerów zarządzajacych niemiecką gospodarką. Ogger bez litości demaskuje nikczemność, żadzę zysku, egoizm, karierowiczowstwo, tępotę i korupcję ludzi kierującymi wielkimi koncernami, odsłania mechanizmy toczonych przez nich gier i pozornych sukcesów osiąganych po trupach. Poniżej kilka interesujących cytatów z w/w ksiązki: „Urzędnicy piastujący wysokie stanowiska w niemieckiej gospodarce, zachowują się jak królowie z Bożej łaski: pomimo iż zarządzają jedynie cudzymi pieniędzmi, nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności. Ich pierwszym i najważniejszym celem jest powiększenie posiadanej władzy oraz jej zabezpieczenie. Dlatego wraz z bankierami i agentami ubezpieczeniowymi udaremniają każde poważne współzawodnictwo. Zawsze gdy ktoś z zewnątrz, – obojętne czy jest to prężne przedsiębiorstwo, czy też jakiś zagraniczny koncern – usiłuje zdobyć większe udziały w niemieckiej spółce akcyjnej, szeregi zwierają się w obronie. (…) Przejęcie władzy przez czołowych urzędników odbyło sie po kryjomu. (…) Każdy prezenter telewizyjny, każdy znany piłkarz lub piosenkarz jest bliższy obywatelowi, niż nieporównywalnie bardziej wpływowi, lecz unikający rozgłosu udzielni władcy koncernów. (…) Ta dyskrecja ma określony cel: osobie anonimowej łatwiej jest działać, niż komuś kto stoi w rażącym świetle reflektorów. (…) Wielkie przedsiębiorstwa, jak Daimler, Siemens, czy VW, zatrudniają więcej dziennikarzy niż największe redakcje. (…) Koncern ubezpieczeniowy Allianz jest po Deutsche Bank drugim co do wielkości centrum władzy niemieckiej gospodarki. (…) Firma Allianz tak sporządziła rejestr swoich akcjonariuszy, że przewidziane ustawą prawo wglądu przysługujące poszczególnym akcjonariuszom zostało im odebrane. (…) Cały kapitał przedsiębiorstw (w domyśle niemieckich) opanowanych pośrednio lub bezpośrednio przez banki i towarzystwa ubezpieczeniowe stanowi połowę całego niemieckiego rynku akcji. (ksiażka wydana w roku 1992). Trzynastu przestawicieli zarządu Deutsche Bank dysponuje ponad stu dwudziestoma mandatami w radach nadzorczych innych przedsiębiorstw. (…) Usłuchawszy bankierów zasiadających w radach nadzorczych, niemieccy bossowie postanowili bronić swych świętych rewirów przed najeźdźcami z zewnątrz, i otoczyli je niewidzialnymi zasiekami. Już w latach osiemdziesiatych, kiedy to naftowi szejkowie, zasypywali świat, swymi petrodolarami, niemieckie koncerny, np. Hoest, wprowadziły ograniczenie prawa do głosowania. W ten sposób pojedynczy akcjonariusz nie mógł rzucić na szalę więcej niż pięć do dziesięciu procent swego kapitału. (…) Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą „eksportować setki tysięcy miejsc pracy” ( Weiss – niemiecki związek przemysłowy), ponieważ obsadzenie tych miejsc w Niemczech jest za drogie. Argument ów jest podły, ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak: Bosch, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF, czy Hoechst chcieliby zostać tzw. Global players. (…) Global player (…) umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne, na zastoje koniunktury, wahania kursów waluty oraz kryzysy polityczne. (…) W rzeczywistości (…) chodziło raczej o ROZSZERZENIE WŁADZY poszczególnych przedsiębiorstw na rynkach świata. (…) wpadł Jurgen Hippenstiehl z Lahr. Główny dostawca do fabryki gazów trujących libijskiego dyktatora Muamara al Kadafiego stał się chyba ofiarą, jaką musiała złożyć gospodarka niemiecka swym rywalom z amerykańskiej CIA. (…) „Upadek moralny jaki można odnotować w kaście menadżerów – pisze Der Spiegel – ma swoje odbicie w nizinach społecznych”. Wysoko rozwinięte kraje przemysłowe obaliły obecnie wyniki badań socjologów, wykazujących , że wraz ze wzrostem dobrobytu maleje korupcja. Nowa zasada brzmi: Zachłanność rośnie równolegle ze wzrostem dobrobytu”. https://akademiapolityczna.wordpress.com/2017/03/21/czy-to-niemcy-stoja-...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Niepoprawny antykonformista - IDEA i MYŚL - jedyne co nas łączy w tej wojnie informacyjnej i dzięki nim zwyciężymy.

#1535623

"Teraz słów kilka na temat niemieckich koncernów działających na całym świecie i w Polsce. Nagą prawdę można znaleźć w książce pt. „Zera w garniturch” autor to Gunter Ogger. Książka ta została wydana najpierw w Niemczech a w 1994 roku przez wydawnictwo „Profesjonalnej Szkoły Biznesu” w Krakowie po czym tajemniczo znikła z obiegu. Nigdzie niedostępna! Autor opisuje nikczemność, egozim, żądzę zysku, karierowiczostwo i korupcję ludzi kierujących wielkimi koncernami niemieckimi. Okazuje się że niemieckim koncernom nie tyle zależy na obniżaniu kosztów produkcji co na zwiększaniu swojej władzy i swoich wpływów na całym świecie. Głównie tym właśnie celom służy przemieszczanie produkcji z Niemiec np. do Polski. Tym sposobem Niemcy pokojowo podbijają kolejne narody. Przytoczę tutaj fragment ze str.65 książki „Zera w garniturach” „Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą eksportować setki tysięcy miejsc pracy” (Wiess – Niemiecki Związek Przemysłowy) ponieważ obsadzenie tych miejsc jest za drogie. Argument ów jest podły ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak Bosh, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF czy Hoechst, chcieliby zostać tzw. global players. (…) Global player to wg nich przedsiębiorstwo, które istnieje na wszystkich rynkach świata. Umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne na zastoje koniunktury, wahania kursów walut oraz kryzysy polityczne.” Tu fragment odnośnie inwestycji niemieckich firm str.66 „Większość zainwestowanych pieniędzy, nie została jednak wykorzystana na budowę nowych fabryk, lecz na zakup od dawna istniejących przedsiębiorstw”. Tu ciekawostka cytat ze str.67 „Producenci tak luksusowych samochodów jak mercedes Benz czy BMW, słusznie zrezygnowali z uruchamiania zakładów montażowych w innych krajach albowiem wydaje się oczywiste że „Mercedes made in Mexico” raczej nie nakłoniłby amerykańskiego klienta do zapłacenia ceny za połowę której mógłby mieć Forda lub Chewroleta.” Tymczasem Mercedes podobno planuje produkcję w Polsce… nasi posłowie podpisali CETA…. (...) Dodatkowe fragmenty z książki „Zera w garniturach” „W roku 1992 Gunter Ogger wydał książkę pt. „Zera w garniturach”. Książka ta została przetłumaczona na język polski i wydana w roku 1994 w Polsce przez Wydawnictwo Profesjonalnej Szkoły Biznesu w Krakowie. Po czym …… tajemniczo znikła z obiegu i jest nie do zdobycia. Jeszcze kilka lat temu była ona dostępna w jednej tylko bibliotece w Polsce. „Zera w garniturach” to bezprecedensowy atak na kastę menadżerów zarządzajacych niemiecką gospodarką. Ogger bez litości demaskuje nikczemność, żadzę zysku, egoizm, karierowiczowstwo, tępotę i korupcję ludzi kierującymi wielkimi koncernami, odsłania mechanizmy toczonych przez nich gier i pozornych sukcesów osiąganych po trupach. Poniżej kilka interesujących cytatów z w/w ksiązki: „Urzędnicy piastujący wysokie stanowiska w niemieckiej gospodarce, zachowują się jak królowie z Bożej łaski: pomimo iż zarządzają jedynie cudzymi pieniędzmi, nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności. Ich pierwszym i najważniejszym celem jest powiększenie posiadanej władzy oraz jej zabezpieczenie. Dlatego wraz z bankierami i agentami ubezpieczeniowymi udaremniają każde poważne współzawodnictwo. Zawsze gdy ktoś z zewnątrz, – obojętne czy jest to prężne przedsiębiorstwo, czy też jakiś zagraniczny koncern – usiłuje zdobyć większe udziały w niemieckiej spółce akcyjnej, szeregi zwierają się w obronie. (…) Przejęcie władzy przez czołowych urzędników odbyło sie po kryjomu. (…) Każdy prezenter telewizyjny, każdy znany piłkarz lub piosenkarz jest bliższy obywatelowi, niż nieporównywalnie bardziej wpływowi, lecz unikający rozgłosu udzielni władcy koncernów. (…) Ta dyskrecja ma określony cel: osobie anonimowej łatwiej jest działać, niż komuś kto stoi w rażącym świetle reflektorów. (…) Wielkie przedsiębiorstwa, jak Daimler, Siemens, czy VW, zatrudniają więcej dziennikarzy niż największe redakcje. (…) Koncern ubezpieczeniowy Allianz jest po Deutsche Bank drugim co do wielkości centrum władzy niemieckiej gospodarki. (…) Firma Allianz tak sporządziła rejestr swoich akcjonariuszy, że przewidziane ustawą prawo wglądu przysługujące poszczególnym akcjonariuszom zostało im odebrane. (…) Cały kapitał przedsiębiorstw (w domyśle niemieckich) opanowanych pośrednio lub bezpośrednio przez banki i towarzystwa ubezpieczeniowe stanowi połowę całego niemieckiego rynku akcji. (ksiażka wydana w roku 1992). Trzynastu przestawicieli zarządu Deutsche Bank dysponuje ponad stu dwudziestoma mandatami w radach nadzorczych innych przedsiębiorstw. (…) Usłuchawszy bankierów zasiadających w radach nadzorczych, niemieccy bossowie postanowili bronić swych świętych rewirów przed najeźdźcami z zewnątrz, i otoczyli je niewidzialnymi zasiekami. Już w latach osiemdziesiatych, kiedy to naftowi szejkowie, zasypywali świat, swymi petrodolarami, niemieckie koncerny, np. Hoest, wprowadziły ograniczenie prawa do głosowania. W ten sposób pojedynczy akcjonariusz nie mógł rzucić na szalę więcej niż pięć do dziesięciu procent swego kapitału. (…) Menedżerowie skarżą się obłudnie, że rokrocznie muszą „eksportować setki tysięcy miejsc pracy” ( Weiss – niemiecki związek przemysłowy), ponieważ obsadzenie tych miejsc w Niemczech jest za drogie. Argument ów jest podły, ponieważ przyczyny tego gigantycznego eksportu leżą gdzie indziej. W rzeczywistości szefowie takich firm jak: Bosch, Siemiens, Daimler, VW, Thyssen, Bayer, BASF, czy Hoechst chcieliby zostać tzw. Global players. (…) Global player (…) umie sobie ono poradzić nie tylko z ustawami podatkowymi czy przepisami o ochronie środowiska danego kraju, ale jest również odporne, na zastoje koniunktury, wahania kursów waluty oraz kryzysy polityczne. (…) W rzeczywistości (…) chodziło raczej o ROZSZERZENIE WŁADZY poszczególnych przedsiębiorstw na rynkach świata. (…) wpadł Jurgen Hippenstiehl z Lahr. Główny dostawca do fabryki gazów trujących libijskiego dyktatora Muamara al Kadafiego stał się chyba ofiarą, jaką musiała złożyć gospodarka niemiecka swym rywalom z amerykańskiej CIA. (…) „Upadek moralny jaki można odnotować w kaście menadżerów – pisze Der Spiegel – ma swoje odbicie w nizinach społecznych”. Wysoko rozwinięte kraje przemysłowe obaliły obecnie wyniki badań socjologów, wykazujących , że wraz ze wzrostem dobrobytu maleje korupcja. Nowa zasada brzmi: Zachłanność rośnie równolegle ze wzrostem dobrobytu”. https://akademiapolityczna.wordpress.com/2017/03/21/czy-to-niemcy-stoja-...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Niepoprawny antykonformista - IDEA i MYŚL - jedyne co nas łączy w tej wojnie informacyjnej i dzięki nim zwyciężymy.

#1535625