Patrzaj jutra!

Obrazek użytkownika civilebellum
Idee

„Jutro zaczyna się dziś” – znane to powiedzenie zwraca naszą uwagę na planowanie swoich następnych poczynań. Obowiązek planowania obrzydził nam wprawdzie obóz neoliberalny (wyśmiewając peerelowską „gospodarkę planową”), gloryfikując „wolność jednostki” (owsikowe „róbta co chceta”), ale przecież żadne hasło nie może osobie zdroworozsądkowej zastąpić myślenia o własnej przyszłości. Rzymska maksyma quidquid agis, prudenter agas et respice finem celnie to ujmuje. Czym innym jest jednak “przyszłość”, a czym innym “jutro” – i w naszych rozważaniach o wartościach indywidualnych owo „jutro” nie jest „planowaniem” (swoich nowych poczynań), a ugruntowaniem własnej postawy, wynikającym z wniosków z dokonanego wczoraj Raportu Dziennego!

Czy mianowicie jesteśmy jutro gotowi, zgodnie z wczorajszym przeglądem, dokonać stosownej korekty swojego postępowania, tj. np. naprawić popełniony wczoraj błąd? Być przyzwoitym a posteriori? Od tego zależy nasz postęp moralny, bo o ile nikt nie jest bez grzechu i nie sposób się ich ustrzec, to jednak dopiero refleksja nad nimi i natychmiastowa naprawa, zadośćuczynienie – mogą naszą deklarowaną (samemu sobie!) przyzwoitość zachować i umocnić.

 

Zatem zanim zaczniemy na dobre kolejny dzień – postarajmy się uregulować zaszłości* tak, by problemy się nie nawarstwiały; tylko tak możemy go przeżyć efektywnie i z czystym sercem. I nie znaczy to przecież, iż mamy przez to dążyć do jakiegoś postulowanego przez innych ideału – świat jest skomplikowany i niejasny, gotowe wzorce często nie przystają do rzeczywistości: chodzi jedynie o podjęcie własnej decyzji, jakie kroki uznamy za słuszne w tym względzie. Bo nikt nie może zawłaszczać sobie naszego sumienia: tylko my za nie odpowiadamy, przed samym sobą. Odpowiadamy, zatem ponosimy odpowiedzialność: nie zaniedbujmy zatem pracy nad sobą, nie powielajmy własnych błędów!

 

A poza tym: carpe diem**!

 

Na zakończenie tego mini cyklu o sposobach dążenia do przyzwoitości w naszym niełatwym życiu – pozwolę sobie na ostatnią uwagę: nie da się osiągać takiego celu bez autorefleksji. Dopiero wówczas, gdy sami siebie oceniamy, nie w chwilowej emocji a z koniecznego dystansu – mamy szansę być lepszym człowiekiem. Tylko szansę, ale i aż szansę: próbujmy ją wykorzystać i nie przestawajmy próbować!

 

 

*OBOJĘTNIE, KIEDY ZACZNIEMY stosować technikę raportów dziennych (przecież przerwy są nieuniknione)...

**jakby ktoś uważał, że zawołanie Horacego jest przyzwoleniem na hedonizm – niech wie, że ten znawca Epikura (epikurejczycy nakazywali cieszenie się zwykłym dniem, odrzucenie trosk i lęków) powtarzał jednak za nim, że najwyższą formą szczęścia jest rozumne i cnotliwe życie!

A już poza wszystkim: widać na tym przykładzie, jak łatwo wszelkie hasła - zwłaszcza te na politycznych sztandarach czy w rękach różnej maści ideologów i ich propagandzistów - zatracają swój pierwotny, głęboki sens i przepoczwarzają się we własne zaprzeczenie. Nie przyjmujmy zatem cudzych nawoływań bezkrytycznie i sprawdzajmy ich sedno!

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:7)

Komentarze

Kiedyś w jakiejś dyskusji powiedziałem że wolę sam pobłądzić dochodząc do tego jak jest niż być mądrym cudzą mądrością.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1568989

- "poradnik" jest dla ludzi młodych (tak też i sądzi Admin, że go tak mile dla moich starań eksponował), a ci tej "cudzej mądrości" nie powinni jednak omijać... mają jeszcze czas na swoją!

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1569023

że gdzie nie splunąć to się na jakąś trafi. Młodych trzeba nauczyć jak szukać źródeł informacji, jak dokonywać selekcji i jak  oceniać różne mądrości. Wiadomo, że na początku się błądzi i to nie grzech. Najgorzej jak się nie weryfikuje swoich poglądów w czasie. Potem z przewartościowaniem może być problem.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1569140

problem jednak jest, które źródło wybrać jako godne zaufania, gdy instytucje państwa nie kwapią się do sporządzenia "listy etycznej"... Zresztą pojęcie "państwa" jest obecnie dyskusyjne - są podobno "dwa państwa" i się żrą. Jak najbardziej trzeba weryfikować na bieżąco to, co uznaliśmy za słuszne - o tym jest przecież cały ten mój cykl! - zachęca do tego właśnie (zajrzyj w sobotę - będzie "O dążeniu do mądrości").

Pozdrówka!

P.S.

Zajrzyj, proszę, na swoją pocztę.

 

PPS: ten Twój wpis z 12.56 to, rozumiem, do Dratwy?

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1569142

Też tak kiedyś myślałem. Tyle, że nie starczyło mi wówczas czasu i chęci, by dochodzić istoty tego błądzenia. Gdy stanąłem w takim punkcie swojego życia, że trzeba było zapłacić dość wysoką cenę za swoje błądzenie, zacząłem w końcu słuchać tego, co inni mają do powiedzenia.

Znałem przyzwoitego faceta, któremu w pewnym momencie życia pojawiły się kłopoty. I choć były to problemy rozwiązywalne, facet zaczął szukać zapomnienia w alkoholu. Pił coraz częściej, więc problemy się nawarstwiały, z czasem żadna praca nie wchodziła już w rachubę. Brak pracy to brak gotówki na picie. Nie potrafił jednak ukraść, by sobie to zrekompensować. Mimo, iż wcześniej mieszkanie swoje traktował jak sanktuarium, wybranych tylko zapraszając do środka, później, w czasie picia, nasłuchiwał tylko, czy jakiś koleżka nie pojawi się z jakąś ćwiartką, by pomóc mu podreperować kaca. Za którymś razem koleżka przyprowadził ze sobą swego koleżkę, później koleżka koleżki swego. Z czasem pojawiła się też jakaś panienka. I tak to się kręciło. Po kilku miesiącach spanie na wygodnej kanapie zamieniło się w koczowanie na podłodze. Któregoś ranka zabrali faceta z podłogi i wywieźli do kostnicy.

A wszystko zaczęło się od małego błędu…

Pozdrawiam.
dratwa3

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1569036

ale pedagogika nie znosi alarmistycznych przykładów jaki podałeś: odpowiedzią na nie jest słynne "mnie się to nigdy nie zdarzy" i wzruszenie ramion zamiast głębokiego namysłu. Opis Twojego własnego doświadczenia przynosi tymczasem cenny argument za potrzebą autorefleksji ZANIM pojawi się dramat - i to legło u podstaw pojawienie się mojego minicyklu: bo ludzie młodzi nie otrzymują tego rodzaju wskazówek w okresie dojrzewania (a nie jest to okres krótki: co najmniej do ukończenia 30-tego, ale i może 50-tego roku życia?).

Brak systemowej propozycji szkolnej w tym względzie (jest wychowanie fizyczne - a nie ma etycznego!) umożliwia np. pojawianie się Owsiaków... nie mówiąc już o popkulturze, tak hojnie sponsorowanej przez zagraniczne ośrodki medialne i fundacje, których celem jest zniszczenie naszej rodzimej tradycji i chrześcijańskich, katolickich korzeni. Dom tego nie zastąpi także dla tego, że masowo (czyli w większej części) ukształtował się w PRL-u.

Dużo by pisać...

 

Pozdrawiam   

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1569098

"…pedagogika nie znosi alarmistycznych przykładów…".

Jeśli chodzi o postawę umiaru jest to dla mnie zrozumiałe.

Gdy jednak chodzi o przejście z postawy nadmiaru do postawy umiaru, zazwyczaj lęk jest decydującym czynnikiem zmuszającym wejście na nową drogę. Gdy popełniam pojedyncze błędy, dobra rada zazwyczaj wystarczy. Gdy trwam w błędzie, potrzebuję silniejszych bodźców, by przejrzeć.

Wydaje mi się, że nasza mijanka myślowa bierze się stąd, że ja swoje codzienne rozważania kieruję ku postawie nadmiaru, która rządzi się trochę innymi prawami.

dratwa3

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1569118

Bardzie mi chodzi o kształtowanie się światopoglądu a nie o sprawy które opisałeś. W tym przypadku powinna wystarczyć zwyczajna logika, niewielka doza asertywności.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1569141

Wybacz.

Trochę inaczej to sobie zinterpretowałem.

Pozdrawiam.
dratwa3

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1569199

napisałem, że kara nie odstrasza (tak twierdzą przecież kryminolodzy), a Pan, że odstrasza; ma Pan oczywiście prawo do własnego zdania, ale po co Panu ta kazuistyka? My się przecież nie "mijamy" tylko mamy przeciwne zdania - ja przynajmniej nie owijam w bawełnę i Panu też to radzę.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1569143

... Czasami kara odstrasza , czasami nie . Można znaleźć wiele przykładów na "każdą okoliczność" :-) . Ale jakoś schemat "sssiiii ! gorące , nie ruszaj bo się sparzysz " powtarza się przez wieki . Ale z drugiej strony zdarzają się np. tacy co pchają się do płonącego budynku i próbują polewać wodą :-) .

Ale swoją drogą ,to ciekawe jakby wyglądał świat ,gdyby odczucie bólu ,było nie prawie natychmiastowe ,ale powiedzmy odległe o rok .
Może to tak
http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/miedzy-nami/
daltonistami
http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/ballada-czarno-biala/
:-)
No dobra nie do końca daltonistami ,więc cóż pozostaje ? ...

http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/litania/
?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1569144

"zero-jedynkowe", jak piszesz, podejście zawodzi zwłaszcza (gdy chodzi o ludzkie poczynania) w sytuacjach nietypowych: to co racjonalne ustępuje wtedy temu, co emocjonalne i nigdy nie wiesz, co wtedy zrobisz...chyba że jesteś opancerzony zbroją Jacka K.

A wiesz? "kara za rok" chyba bardziej boli - ale i demoralizuje: "a co mi tam"... dlatego postulowana jest szybka.

Notki są jednak o tej zbroi - trzeba ją sobie szykować, i to zawczasu!

 

pzdr

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1569149

Jeśli tak twierdzą kryminolodzy, więzienia stają się zbędne.

Choć bywa i tak, że zawodowy złodziej ewentualną karę wpisuje sobie w koszty swego działania.

Myślę, że kara nie odstrasza, jeśli jest formą zemsty. Bo wyzwala tylko głód odwetu. Rodzic, który wcześniej nie reaguje na zachowania dziecka, by później, przez byle drobiazg wymierzyć mu dotkliwą karę, nie celuje w wychowaniu dziecka, lecz próbuje sobie tylko w swej nagromadzonej złości ulżyć.

Chyba jednak we wcześniejszym komentarzu nie dotykałem typowego karania.

W dzieciństwie wpojono mi, że "jak będziesz niegrzeczny, to Pan Bóg cię ukara".

Wiele lat trzeba było, by dotarło do mnie, że to nie tak. Że to ja sam, w momencie dokonywania swoich codziennych wyborów, wybieram "życie lub śmierć". Bo, czy ja tego chcę, czy nie, za moimi decyzjami idą skutki tych decyzji. Nagroda lub kara. Lęk przed konsekwencjami złych wyborów zmusza mnie więc do tego, bym roztropniej pochylał się nad swoimi wyborami.

Często upominamy się o rozliczenie polityków. Twierdzimy, że pojęcie "grubej kreski" to wymysł tych, którzy nie chcą ponieść odpowiedzialności za swoje wcześniejsze działania. Ileż to jednak razy sami stosujemy "grubą kreskę" w drobnej formie w naszym życiu? "Było, minęło", "Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr". Próbujemy wypierać na zewnątrz sprawy, które wywleka nam sumienie, nieświadomi, że odkładają się one na półkach naszej pamięci. Że te niezałatwione sprawy kształtują naszą przyszłą "świadomość". I że się kiedyś odbiją czkawką.

"Raport Dzienny" , o ile wsparty jest naprawianiem popełnionych błędów, "zeruje mi" przeżyty dzień. Prowadzi do tego, bym "nikomu nie był nic winien". I gdybym wprowadził go w życie we wczesnych latach swojej młodości, raport ten w sposób stabilny porządkowałby te życie. Gdy jednak wprowadzam go w wieku kilkudziesięciu lat, z braku wcześniejszych "raportów" pozostaje mi "niewyzerowana" przeszłość, która niekoniecznie pomaga w obiektywnym tworzeniu takiego bieżącego "raportu".

Mnie osobiście na tą przypadłość pomógł i skutkuje nadal "raport" z całego życia.

Pozdrawiam.
dratwa3

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1569198

(przy okazji: więzienie nie jest karą, tylko: 1. odseparowaniem złoczyńcy od społeczeństwa 2. czasem na poprawę)

- z powyższej notki wynika,

Czy mianowicie jesteśmy jutro gotowi, zgodnie z wczorajszym przeglądem, dokonać stosownej korekty swojego postępowania, tj. np. naprawić popełniony wczoraj błąd? Być przyzwoitym a posteriori? Od tego zależy nasz postęp moralny, bo o ile nikt nie jest bez grzechu i nie sposób się ich ustrzec, to jednak dopiero refleksja nad nimi i natychmiastowa naprawa, zadośćuczynienie – mogą naszą deklarowaną (samemu sobie!) przyzwoitość zachować i umocnić.

że "jutro" należy rozpocząć od naprawienia błędów - OBOJĘTNIE, KIEDY ZACZNIEMY stosować technikę raportów dziennych (przecież przerwy są nieuniknione)...

Stały problem z dyskutantami to taki, że zajmują się nie ideą, a szczegółami: Pan tak daleko nie idzie, więc tak tylko wspomniałem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1569204