Wczasy w ciepłych krajach

Obrazek użytkownika Bielinski
Kultura

Wkrótce wakacje. Sezon wakacyjnych wczasów, urlopów zbliża się nieubłaganie. W telewizji pojawiają się reklamy rozmaitych biur podróży zachwalające odpoczynek w ciepłych krajach. Wczasy w ciepłych krajach są modne i stosunkowo niedrogie. Grecja, Hiszpania w Europie i trochę dalej: Egipt, Tunezja, Turcja. Ciepłe morze, gwarantowana, słoneczna pogoda, świetny wypoczynek tak dla rodzin, jak i osób samotnych. Chciałbym wrócić do historii sprzed roku. Dobra okazja do tego, bowiem kilka dni temu w mediach przewinęła się informacja o częściowych wynikach sekcji zwłok młodej kobiety, Magdaleny Ż., która zginęła ponad rok temu w Egipcie. Pojechała na wymarzone wczasy do znanego kurortu w Egipcie a wróciła w trumnie. Pisałem o tym prawie dokładnie rok temu w tekście pt. „Żaby”. Czy aby Magdalena nie pojechała do Egiptu właśnie z tym tak usilnie reklamowanym biurem podróży? Mniejsza o to.

    Krótkie przypomnienie. Magdalena Ż była młodą, piękną dziewczyną. Można znaleźć jej zdjęcia w Internecie. Blondynka o wielkich, błękitnych oczach. Miała jechać na wycieczkę do Egiptu ze swoim chłopakiem, ale jemu coś wypadło i nie mógł wyjechać, więc Magdalena Ż. poleciała sama. Szkoda, żeby się zmarnowały pieniądze wydane na wycieczkę, których biuro podróży nie zwróci. Poza tym, co złego może jej się stać w dużym hotelu, w popularnym kurorcie w miejscu, wysławianym w tysiącach spotów reklamowych i gdzie jest mnóstwo ludzi? Czasem ludzie giną przez głupstwo, drobiazg, coś bez znaczenia, jak zaliczka na wycieczkę. Właściwie, jakby się nad tym głębiej zastanowić, to ludzie prawie zawsze giną nie przez wielkie rzeczy, pisane z dużej litery, lecz przez jakiś drobiazg, błahostkę. Raczej nie grozi nam śmierć z powodu uderzania asteroidy, czy innej globalnej katastrofy, a jakże wielu odeszło z tego świata, bo się np. potknęło o kamień, lub spotkało durnia w samochodzie na drodze, czy np. udusiło się jedzeniem? Albo jakaś komórka, która zmieniła się i podzieliła się, chociaż nie powinna. Podczas wojny, okupacji ludzie ginęli za wielkie rzeczy, za wolność, godność, za niepodległość, choć gdy się głębiej wczytać we wspomnienia, to widać, że i wówczas mnóstwo ginęło z powodu przez niedbalstwo, głupią brawurę, nie-myślenie i nie-przewidywanie.

    Wracając do Magdaleny Ż. Gdyby była wiedziała, jak się skończy jej wycieczka do znanego kurortu w Egipcie z pewnością odżałowałaby wpłaconą zaliczkę, ba jeszcze dołożyłaby z dziesięć razy tyle, oddała wszystko, co posiada, byle tylko tam nie lecieć. Lecz Magdalena Ż., podobnie jak każdy z nas, nie posiadała daru przepowiadania przyszłości. W tym była jej wina, jeśli jakąś winę można jaj przypisać. Że poleciała sama do muzułmańskiego kraju, gdzie kobieta jest z definicji czymś niższym i całkowicie podporządkowanym mężczyźnie, zaś kobieta biała, niewierna jest niczym. Może być tylko materacem, kiedyś niewolnicą.  Śmierć Magdaleny Ż. wywołała rok temu wielką debatę. Gubiono się w domysłach, bowiem tak naprawdę niewiele było wiadome. Młoda kobieta poleciała do Egiptu na wycieczkę; tam nie wiadomo, dlaczego zachowywała się dziwnie. Ujawniono fragmenty nagrań z monitoringu, na których Magdalena Ż zachowuje się… dziwnie. Jakby nie była w stanie sobie z czymś poradzić, czemuś podołać, jakby coś jak dręczyło. Jakby była pod wpływem leków, narkotyków? Umieszczona w szpitalu Magdalena Ż. wyskoczyła oknem, ze skutkiem śmiertelnym, jak to piszą w policyjnych protokołach. I tak do Egiptu na upragniony wypoczynek pod palmami wyjechała młoda, zdrowa kobieta a wrócił zimny, sponiewierany trup.

   Oczywiście, jak to zwykle, wylała się rzeka pomyj. Najpierw na chłopaka Magdaleny. Pisano, że to on jest wszystkiemu winien, że to on wszystko ukartował, to on sprzedał Magdalenę do burdelu w Egipcie, że to handlarz żywym towarem. Chociaż tak na zdrowy rozum, to niby jak mógłby to zrobić? Jeśli ten mężczyzna czymś zawinił, to mimowolnie tym, ze nie pojechał ze swoją dziewczyną do Egiptu. Gdyby był poleciał, to i on i ona szczęśliwie wróciliby z Egiptu. Coś zawsze może się zdarzyć, np. w pracy. Gdyby wiedział, co się wydarzy, to rzuciłby pracę, i poleciał… Gdyby wiedział. On też jest ofiarą tej zbrodni. Ale to nic i tak odsądzano go od czci i wiary. Potem wylano kubły pomyj na Magdalenę. Może powodem było jedno ze zdjęć i jej nieco wyzywająca poza? Pisano, że Magdalena pojechała nie na wczasy, ale do pracy w barze. Że tańczyła przy rurze, że to po prostu prostytutka i pojechała pracować w Egipcie. Kompletna bzdura. W Egipcie, kraju ortodoksyjnie muzułmańskim, nie żadnego klubu go-go i nie uświadczysz tam w żadnym barze nagich dziewczyn tańczących przy rurze, nawet w kurortach turystycznych. Gdyby komuś strzelił do głowy nieszczęśliwy pomysł otworzenia baru go-go, czy baru ze striptizem w Egipcie, to sąsiedzi – muzułmanie poderżnęliby mu gardło, zarżnęliby i dziewczyny i klientów a lokal spalili. Żadna polska prostytutka tez nie pojedzie pracować do Egiptu. Nie brak tam tłumów jurnych i chętnych klientów, prawda, potencjalnych a wyposzczonych klientów w bród, ale za to bez kasy, niestety. Egipcjanie żyją w ciężkiej biedzie, właściwe nędzy i wielkim przeludnieniu. Przykładowo większość personelu w hotelach, kurortach pracuje za całkowicie za darmo, tylko za spanie i za jedzenie; jedyny ich zarobek to napiwki od turystów. Miesięczne zarobki rzędu 200 $ w Egipcie to wymarzona, świetna pensja, za którą daliby się zabić. Piszę to bez drwiny, czy wywyższania się, tak częstego u tych z Zachodu. Pamiętam, bowiem, że gdy zaczynałem prace, a było to w dobie upadku komuny, to zarabiałem równowartość 7 (SIEDMIU) dolarów miesięcznie! Pracujące kobiety, alias panienki lekkich obyczajów nie szukają seksu, lecz łatwego zarobku i nie będą się puszczać za kilka dolców z niewyżytymi i niewymytymi Arabami narażając się na zarażenie jakąś amebą, afrykańskim tryprem, lekooporną rzeżączką, czy AIDS. W kraju zarobią o wiele więcej i jest znacznie bezpieczniej. Więc i to odpada.

    Była i inna, szczególna kategoria obelg, wynikająca z narodowości, z tego, że Magdalena byłą Polką. Dla sporej części naszych mediów – przoduje w tym gazeta, niegdyś tak popularna – jeśli gdzieś na świecie zdarzy się jakieś nieszczęśliwe wydarzenie z udziałem Polaka (Polki) to winien jest zawsze Polak. Nieważne, co się zdarzyło, czy polski obywatel jest ofiarą, czy sprawcą, czy okradł, czy został okradziony, zamordował, czy został zamordowany w ciemno, z góry wiadomo, że winien jest zawsze Polak. Dlaczego? Bo Polacy to złodzieje i pijacy, a Polki to k…wy. Domniemanie winy: winny wszelkiego zła jest zawsze Polak. Jak go nie ma, to trzeba go znaleźć. Tak naprawdę, ponieważ ci ludzie nienawidzą Polaków i głęboko nimi pogardzają. Bo pogardzają i nienawidzą. Coś złego zdarzyło się w egipskim kurorcie, w co uwikłana była kobieta polskiej narodowości. W spawie Magdaleny było identycznie. Sprawcami całego zła nie mogą być Egipcjanie, czy muzułmanie, to wykluczone. Winna jest tylko i wyłącznie Magdalena Ż. Magdalena Ż. jest Polką, więc musi być prostytutką i sama jest sobie winna nieszczęść, jakie ją spotkały. Pokłóciła się klientami, czy coś innego, dlatego brutalnie ją potraktowano. Swoją drogą ciekawa i znamienna jest tak nienawiść i pogarda części elit do narodu, z którego te elity wyszły i podobno go reprezentują, w państwie stworzonym przez i dla tegoż narodu. Ale to temat na inny, obszerny tekst. 

 

W swoim tekście sprzed roku pisałem, ze Magdalena Ż została oszołomiona narkotykami, może padła ofiarą tzw. pigułką gwałtu, i była gwałcona, wykorzystywana seksualne przez arabski, męski personel hotelu. W końcu trafiła do szpitala, tam oszołomioną lekami pewnie też gwałcili ją arabscy sanitariusze. W końcu wyskoczyła oknem. Tak wersja wydawała mi się najbardziej prawdopodobna. Dziś znamy ujawnione częściowo wyniki sekcji zwłok. Sekcji wykonanej przez egipskie władze. Wyników sekcji wykonanej na zlecenie polskiej prokuratury nie znamy i szybko nie poznamy. Polska prokuratura zgodnie z uświęcona od 1945 roku zasadą tumiwisizmu i rozwiniętą sztuką spychologii stosowanej z zasady nie zajmuje się przestępstwami, no chyba, że musi. To znaczy formalnie się zajmuje, z namaszczeniem, w blasku fleszy WSZCZYNA, ale potem nie robi nic. Dowodów na to mamy mnóstwo. Gdyby taka historia zdarzyła się w polskim kurorcie, to niewykluczane, że nasza prokuratura by się tym zajęła. Albo i nie. Jeśli przestępstwo zostało popełnione w Egipcie nawet na polskiej obywatelce, to nie ma zmiłuj. Nic i nikt nie zmusi naszej prokuratury do zrobienia czegokolwiek poza wzmiankowanym wSZCZANIEM. Zdrowy sen i spokojne trawienie w naszej prokuraturze jest najważniejsze. No i wytwarzanie tysięcy stron nikomu niepotrzebnej makulatury.

   Zostaje egipska prokuratura i ichnia sekcja zwłok Magdaleny Ż. Najważniejszy wynik: wykryto środki psychotropowe w ciele Magdaleny Ż. Jak enigmatycznie napisano, środki stosowane w leczeniu schizofrenii i głębokiej depresji. Poza tym na ciele Magdaleny Ż. nie znaleziono śladów walki, czy obrony. Pod paznokciami nie wykryto obcego naskórka. Stwierdzono także autorytatywnie, że Magdalena Ż. nie odbyła żadnego stosunku seksualnego w Egipcie (sic!). Stanowisko Egipcjan jest proste. Magdalena Ż. była niezrównoważona, chora psychicznie; stąd bierze się jej dziwne zachowanie, co potwierdzają ślady środków psychotropowych znalezione w jej ciele podczas sekcji zwłok. Magdalena Ż nie była gwałcona, nie była wykorzystywana seksualnie, Egipcjanie, personel hotel nic tu nie zawinili, była po prostu osobą chorą.

   Niby wszystko jasne. Wszystkiemu „winna” jest Magdalena Ż., winna w cudzysłowie, ponieważ była chora, a nikt nie jest winien chorobie psychicznej. Atoli zabrała głos siostra Magdaleny Ż. i stwierdziła, że Magdalena nie była chora psychicznie, ani nie leczyła się psychiatrycznie.. Była to osoba pogodna, ciepła, zrównoważona, pełna radości życia i nadziei na przyszłość. Nie cierpiała, ani nie leczyła się na depresję, bo gdyby tak było, to ona, to ich mama, rodzina o tym by wiedziała, a nic nie wiedziała. I tu jest problem, bo mamy dwie wykluczające się wersje. I jeden fakt, którego nikt nie podważa: obecność substancji psychotropowych w ciele Magdaleny. Egipcjanie musieli podać informację o psychotropach, bowiem polskie władze wykonały druga sekcję, i ten fakt musiał wyjść na jaw.

   Pytanie: skąd psychotropy w ciele Magdaleny Ż.? Albo leczyła się psychiatrycznie, albo psychotropy podano jej w egipskim kurorcie. Jeśli leczyła się psychiatrycznie, to łatwo to wykazać. Musiała chodzić do lekarza - psychiatry, miała kartotekę w przychodni, łatwo znaleźć lekarza, który ją leczył, który wystawiał jej recepty na leki. Leki psychotropowe są ściśle kontrolowane. O niczym takim nie słychać. Nie ujawnił się lekarz, który by leczył Magdalenę Ż. z depresji, bo o ciężkiej depresji tu mowa. Czy da się ukryć przed bliskimi, matką, siostrą, partnerem depresję? Dziś depresję mają wszyscy; modne mieć depresję, Depresja oznacza, że jesteś wrażliwy, że masz delikatną psychikę. Świat jest zły, jest okropny, ty jesteś cacy i niewinny jak ta śnieżka, a więc cierpisz duchowo. Mowa o prawdziwej depresji, o chorobie psychicznej, leczonej ciężkimi i szkodliwymi, z licznymi efektami ubocznymi, środkami farmakologicznymi. Kiedyś była nazywana cyklofrenią, obecnie mówi się choroba afektywna jedno (tylko depresja), lub dwubiegunowa – cykliczne nawroty depresji i manii. Psychotropy, znalezione w ciele Magdaleny Ż. to leki uspokajające i wyciszające, neuroleptyki. Zatem jeśliby Magdalena chorowała, to miałby chorobę afektywną dwubiegunową, czyli fazy depresji i manii. Jeśli fazy depresji teoretycznie – tylko teoretycznie można ukryć przed najbliższymi, faktycznie nikomu się to nie uda – to nie da się ukryć przed otoczeniem faz manii, silnego pobudzenia chorego. Siostra twierdzi, że Magdalena był zdrową, normalną osobą…? Skąd, więc te psychotropy w jej ciele?

  Obecnie mamy wiele uspokajających środków farmakologicznych. Są tak mocne środki, że rozszalałego, pięciotonowego słonia zamienią w potulnego baranka. Kiedyś zażyłem jedna tabletkę takiego lekarstwa. Głupi eksperyment. I koniec. Nie pamiętam nic. Obudziłem się, dokładniej zostałem obudzony, nie bez trudu, po dwunastogodzinnym śnie. Normalnie coś się pamięta, człowiek się budzi, przewraca w łóżku, ma sny. A tu nic. Czarna dziura. Wycięty, dwunastogodzinny kawałek filmu. Pobudzeni chorzy są niezwykle silni, odporni, potrzeba naprawdę potężnych dawek leków, aby ich uspokoić, dawek, które położyłyby słonia. I które niszczą ich wątroby. Osławione tabletki gwałtu, np. GHB, to leki psychotropowe; ich charakterystyczną cechą jest to, ze powodują kilkogodzinną amnezję. Cenne dla sprawców, bo z ofiarą można zrobić, co się chce, a ona niczego nie będzie pamiętać. Ale każdy neuroleptyk powoduje to samo. Ofiara po podaniu leku, nie może się opierać. Jest całkowicie bezwolna i bezbronna. To tylko kwestia rodzaju leku i dawki a na czole ofiary można wytatuować młot i sierp. Nie będzie się opierać. Można zrobić wszystko. Jak z ta młodą, piękną i samotną blondynką w egipskim kurorcie. Tyle, że może pamiętać, co i kto z nią robił. Pigułki gwałtu, trudno zdobyć, psychotropy znacznie łatwiej. W każdej prawie rodzinie jest ktoś, kto się leczy psychicznie.

   Wystarczy jedna pigułka. Jedna dawka leku podana w drinku, czy jedzeniu. Jeden błąd. Lub niefrasobliwość. Niewczesna uprzejmość. Szczególnie podejrzany jest rezydent biura podróży, z którymi turyści maja kontakt i któremu ufają. Samotna kobieta w obcym, muzułmańskim jest całkowicie bezbronna. Wydana na pastwę sprawcy, lub sprawców. Oszołomią lekiem, zrobią z nią, co zechcą, jeszcze nakręcą film smartfonem, zrobią zdjęcia, którymi będą ją szantażować. Cóż dziwnego, że na fragmentach filmów Magdalena Ż. zachowywała się dziwnie? Leki psychotropowe jeszcze działały, to rzadkie świństwo, poza tym pamiętała to, co się z nią działo minionej nocy, i wiedziała, ze wkrótce nadejdzie wieczór i znów do niej przyjdą i będą z nią robić to samo. Była z pułapce. Sama. Bez pomocy. Bez nadziei. Zamiast w raju ocknęła w obcym, strasznym świecie. I znikąd ratunku. Nikogo nie obchodziło, co z nią się dzieje.

   Magdalena Ż. nie byłą dziwką. Nie szukała seksu, ani przygód. Gdyby tak było, to po wszystkim by się podmyła, wykąpała, ładnie ubrała, umalowała, wsiadła do samolotu i wróciła do kraju jakby nigdy nic. Ale nie. Magdalena Ż. nie dala się zeszmacić. Stawiała opór do końca, tak jak mogła. Dlatego w końcu trafiła do egipskiego szpitala, gdzie wszystko się pewnie powtórzyło. I dlatego wyskoczyła oknem, bo już nie mogła tego wytrzymać. Bo nie miała innego wyjścia. Podczas sekcji zwłok egipscy spece przepłukali jej pochwę, inne otwory ciała, wyczyścili paznokcie, usunęli ślady, jak się dało. Biznes turystyczny to podstawa gospodarki Egiptu. Turyści, turystki muszą przyjeżdżać. Zwiedzać piramid, świątynie, kąpać się w lazurowym morzu. Biznes musi się kręcić. Ale krwi trupa nie da się oczyścić. Leków psychotropowych nie ukryje. Stąd uporczywa, puszczana od samego początku sprawy legenda, że Magdalena Ż. była chora psychicznie, że cierpiała na ciężką depresję.

   Nie, nieprawda. Magdalen Ż. Była zdrowa. Była zdrowa psychicznie. Pełna radości życia i nadziei na przysolić, która stała przed nią otworem. Jej życie runęło, wystarczył jeden błąd. Zachciało jej się pojechać na wypoczynek do turystycznego kurortu w Egipcie, jak wiele innych osób, innych kobiet. Jej choroba zaczęła się, gdy Magdalen Ż. sama pojechała do Egiptu szukać odpoczynku w turystycznym raju, gdzie pogoda, gdzie słońce jest gwarantowane. Jej choroba zaczęła się od pierwszej dawki leku, która połknęła nieświadoma. A potem było już tylko gorzej i gorzej, Choroba pogłębiała się, aż do samego skoku przez okno egipskiego szpitala. Wychodzi na to, że miałem rację w swoim tekście sprzed roku. Odgadłem, co się tam, w egipskim kurorcie wydarzyło. Piszę to ze smutkiem, bowiem naprawdę wolałbym się mylić. 

   Tylko czy to Magdalena Ż jest chora? Czy też chorzy i niebezpieczni są ci, co jej to zrobili? Rezydent biura podróży? Męski personel, któremu właściciel hotelu nie płaci i żyją z napiwków od turystów? Dlaczego wiec nie mieliby zeszmacić, zerżnąć niewiernej, białej, półprzytomnej dziwki, jeśli nadarzy się taka okazja? Pielęgniarze ze szpitala? A może chory jest cały ten system? Egipt? Kraj rządzony przez autorytarny reżim? Świat muzułmański, stworzony przez tego pseudo proroka, pedofila i zbrodniarza, która z kobiety czyni własność mężczyzny? Kto tu jest chory? 

   Magdalena Ż. nie była ani pierwszą, ani jedyną ofiara. To nie przypadek. Padła ofiarą zorganizowanej grupy działającej od dawna. Całe gangi miejscowych gwałcicieli poluje na samotne i ładne turystki, najlepiej z kłopotami osobistymi. Metody rozmaite: narkotyki, alkohol, leki psychotropowe. Weźmy samotną turystkę. Wypiła kilka drinków w barze. Nie szukała przygód, ani towarzystwa. Wróciła do swego pokoju, nie była pijana. Zamknęła starannie drzwi, poszła spać. W nocy drzwi się otwierają, personel ma przecież klucze - kartę, wchodzi kilku byczków i ją gwałcą. Wszystko nagrywają telefonem. Przed, lub po wlewają jej do ust pól butelki wódki. Komu ma się poskarżyć ta kobieta? Miejscowym policjantom, których krewni pracują w hotelu i są w ten proceder uwikłani? Egipskim władzom które jak ognia boją się międzynarodowego skandalu? Jak się wytłumaczy, ze nie była pijana i że seks był gwałtem, a nie dobrowolny? Nie. Kobieta wróci do swego kraju i będzie milczeć. Nawet jak uda się jeden atak na dziesięć, to po sezonie dziesiątki, jak nie setki kobiet wraca z traumatycznymi przeżyciami z wymarzonych wakacji i potem długo się leczy się z urazu psychicznego i chorób wenerycznych. I usiłuje zapomnieć.

   Przed nami nowy sezon wakacyjny. Znów tłumy mężczyzn, kobiet i dzieci wyleci do ciepłych krajów szukać pogody, słońca, niezapomnianych widoków, i przygody. Wrócą syci wrażeń, opaleni, szczęśliwi, z filmami, ze stosami zdjęć na kartach pamięci. Kto by się przejmował jedną nieszczęśliwą kobietą, jakąś tam Magdaleną Ż.?

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:6)

Komentarze

Polecam wakacje nad Bałtykiem południowym.

Może jest zimno i często pada.

Ale jak ciepło brzmi.

"Bałtyk południowy"

W kontekście północnego (brrr) morza Śródziemnego,

to spora przewaga pijarowa.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1564453

 Ciepłe morze, temperatura w lecie jak w piecu hutniczym, natomiast jesienią tylko do 30 stopni, palmy i plaże oraz atrakcji bez liku. Ryanairem dolecimy za 145 PLN w obie strony. Dostępne trzy opcje 8 dniowych wakacji za 950 PLN, 1226 PLN i 1683 PLN od osoby.

Za dodatkowy grosz do wyboru:

- parasailing czyli lot spadochronem ciągniętym przez łódkę motorową;

- przejażdżka na bananie;

- kurs nurkowania;

- kurs surfingu na falach Morza Czerwonego;

- jeep safari po pustyni Negew + noc przy ognisku przed beduińskim namiotem;

- wycieczki na wielbłądach po pustyni;

- pływania z delfinami;

- usługi SPA.

Do niedawna kurorty nad Morzem Czerwonym były całkiem bezpieczne. Zdaniem Polskich turystów w Izraelu rośnie niechęć wobec obywateli naszego kraju.

http://nczas.com/2018/02/02/dobry-polak-to-martwy-polak-polka-zaatakowan...

Dodatkowo nie należy wykluczyć spotkania z irańską rakietą…

http://alexjones.pl/aj/aj-swiat/item/130439-hasan-nasrallah-syria-narzuc...

PS

Magdalena Ż. -  RiP [ * ]

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

casium

#1564483

Przedstawiona interpretacja faktów znanych - bardzo prawdopodobna. Mam jednak pewną pesymistyczną uwagę o "rodakach". Czy normalny człek, najbardziej ogólnie orientujący się do jakiego kraju jedzie ukochana kobieta, zgodziłby się na to, aby pojechała tam sama? Nasi rodacy grzeszą naiwnością. Samotna białą kobieta na Biskim Wschodzie to obiekt łowów, a nie oczekiwany cenny turysta. W internecie można przeczytać setki relacji o tym, jak są traktowane samotne białe kobiety w Egipcie. Żal mi pięknej pani Magdaleny, ale Jej narzeczony (partner) okazał się człowiekiem nieodpowiedzialnym, gdyż pozwolił na to, aby Jego Piękna Pani, pojechała samotnie do kraju zamieszkałego przez dzicz. Tak nie postępuje odpowiedzialny za swą kobietę mężczyzna. Tyle w tym temacie

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1564488

...ale ten przeczytałam z uwagą ze względu na autora. Z przypadkiem Magdaleny jest podobnie jak ze wszystkimi, które się ostatnio zdarzają. Z biegiem czasu, lat...coraz więcej niewiadomych, niewyjaśnionych i nielogicznych sytuacji. Początkowo śledziłam informacje o "faktach" ale jak się pojawiło nazwisko pewnego prywatnego detektywa , zrezygnowałam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1564515

Nie zgadzam się w tej materii z Panią. Prawda, w miarę upływu czasu pada coraz więcej słów, coraz więcej hipotez. Można się w tym zgubić. Ale wierzę, że prawda istnieje i że można do niej dotrzeć. Prawdę można i trzeba wyłowić z mętnej wody kłamstw. Najważniejsze pytanie w sprawie Magdaleny Ż.: kto ma w tym korzyść? Is fecit, cui prodest (ten uczynił, czyja korzyść). Rodzina, bliscy nie mają żadnego powodu by kłamać, zaprzeczać jej chorobie psychicznej. Władze egipskie maja interes ,by tuszować sprawę, jeśli ta kobiet padła ofiarą gangu gwałcicieli. Dlatego o niej piszę, bowiem ta młoda kobieta Magdalena Ż. prawdopodobnie została okrutnie skrzywdzona przez tych którym płaciła za opiekę nad sobą. 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1564563