Pomnik grozy

Obrazek użytkownika Bielinski
Świat

Wyjechałem na kilka dni na majówkę i przez ten czas miałem ograniczony kontakt z mediami, oraz Internetem, poświęcając się odpoczynkowi tudzież sprawom… duchowej natury. Za co szczerze dziękuję…, komu? Sam nie wiem. Sobie, bo pojechałem setki kilometrów, chociaż bardzo mi się nie chciało? Pięknej pogodzie, co nie zawiodła? Bogu, który jest wszystkiemu winien i nie-winien zarazem? Nie ważne, kto, ważne, iż było przyjemnie, no i przez kilka dni byłem z dala od mediów, swarów, awantur, krzyków. Wracam, a tu nowa afera. Znowu międzynarodowa, amerykanska i nasza zarazem.

    Oto burmistrz miasta Jersey City niejaki Steven Fulop chce rozebrać pomnik katyński. Jest to to bodaj jedyny pomnik poświęcony polskim oficerom zamordowanym w Katyniu, jaki znajduje się w usa i Kanadzie, a burmistrz Fulop Steven zamierza go rozebrać! Przez media prawicowe przetoczyła się fala potępienia i zgrozy. Wiem, bowiem już zdążyłem co nieco przeczytać. Mediom lewicowym pomysł burmistrza Fuulpoop’a raczej się spodobał, lecz z ostrożności nie zabierają wyraźnego stanowiska, zadowalając się pobudzaniem i szczuciem, jak to ich nazywają, polskich nacjonalistów na tak przez tychże podłych ksenofobów uwielbianą Amerykę. Postępowcy, wielbiciele tolerancji, demokracji liberalnej i zachodniego stylu życia tego nie napiszą wprost, lecz nie mają za złe Sowietom wymordowaniu w Katyniu polskich elit. Chociażby z tego powodu, iż ich dziadowie z łaski Stalina zajęli opuszczone miejsca a oni po nich odziedziczyli uprzywilejowaną pozycję i są naszymi nowymi i lepszymi elytami. Dlatego pomysł Mister Stefana PuułDuupa z Jersey City im się podoba, lecz nigdy tego otwarcie nie napiszą. Niemniej jednak burmistrz Mister Puułpuup wyrósł na cichego bohatera obozu tolerancji i postępu. Oto, co można osiągnąć jedną, lecz właściwie postępową decyzją, no i jeszcze jednym wpisem w interwencie. Z nikomu nieznanego regionalnego polityka, burmistrza pośredniego miasta w małym amerykańskim stanie przeistoczyć się w szermierza postępu i zachodnich, liberalnych wartości. Jersey City to małe miasto jak na amerykańskie warunki. Ledwie ćwierć miliona mieszkańców. Warto jednak pamiętać, że w granicach Jersey City znajduje się słynna Liberty Island ze Statuą Wolności – symbolem ameryki, tj. usa. W tym sensie opinię burmistrza Mister Pułduupa można traktować, jako symboliczne zdanie, jeśli nie całej ameryki, to sporej, postępowej i liberalnej części amerykańskiego narodu.

   U nas, gdzie jest tak wielu i tak bezkrytycznych wielbicieli ameryki, i z tak krótką pamięcią, taka myśl może wydawać się trudno do przyjęcia, lecz, niestety, tak jest. Dla mnie żądanie Mister Stefka Puułpup’a, burmistrza miasta Jersey City, usunięcia pomnika katyńskiego nie jest wcale dziwne. Mister Puułduup wyartykułował po prostu zdanie wielu amerykanów o Polsce, o Polakach i polskich bohaterach, czy ofiarach. Oni nie chcą o nich słyszeć. Co innego Żydzi! Kolejny pomnik ofiarom Holocaustu? Jak najbardziej! Polacy precz z publicznego widoku. Jeśli już muszą, niech sobie Polacy stawiają te pomniki, lecz nie tu, nie u nas, w porządnym amerykańskim mieście. Miejsce polskiego pomnika nie na eksponowanym placu w centrum miasta, lecz gdzie indziej… Gdzie? Wszędzie, tylko dalej od nas. Najlepiej na śmietniku.

 

Przykre, ale cóż poradzić? Nic, więc robię, co mogę. Dlatego od dawna i tak uparcie piszę ameryka przez małe ‘a’ zaś usa z małych liter. Jest to sprzeczne z gramatyka, lecz zgodne z duchem i charakterem tego kraju i tego narodu, którego jakże reprezentatywnym przedstawicielem jest Mister Steven Foolduup i jego głębokie przemyślenia oparte na dogłębnej wiedzy. Nasi antysemiccy dyskutanci z prawej strony wyniuchali, że Mister ĆwierćDup pochodzi z żydowskiej rodziny. Jest synem Żydówki, ocalonej z Holocaustu w okupowanej Polsce. Zawrzeli z oburzenia: syn Żydówki ocalonej z Holocaustu przez Polaków a takie antypolskie uprzedzenia! Głupie gadanie. Przed kim Polacy ocalili mamusię CwierćDupa? Przez innymi Polakami! Dalej. Mamusia PoołPupa ocalała, ale jej siostra zginęła, brat, tatuś, wujek, dwie ciotki, babcia chrzestna i stryjeczny kuzyn też. Wszyscy zostali zamordowani przez Nazistów i Polaków. Nic dziwnego, że Mister PuułPuup, burmistrz Jersey City, nie lubi Polski i Polaków. Jak tu lubić sprawców Holocaustu, co mu wymordowali bliskich i zrabowali spadek po nieboszczkach?  Ocalenie mamusi nie ma nic do rzeczy.

   Jest jeszcze gorzej, bowiem burmistrz miasta Gotham City, czy Jersey City, Mister Ćwierćduup ma rację. Nie da się ukryć, ani od tej prawdy uciec. Gdybyśmy byli bardziej otwarci, szczerzy, żyli w prawdzie a nie w kłamstwie i narodowej martyrologii, to byśmy to dawno głośno wyznali. Jak to uczynię. Nie zawaham się pokalać własnego gniazda w imię prawdy i to prawdy transatlantyckiej. Jedynej prawdy. Stopniowanie słowa prawda: jest prawda. Następnie cała prawda. Stopień najwyższy: tylko prawda. Mister PuułDuup’ek to syn Żydówki, zatem Żyd pełną gębą i pełnym zadem wbrew nazwisku. Prawda ma nie tylko stopnie, ale i narodowość. Pierwsza prawda jest amerykanska. Druga prawda – cała prawda – należy do narodu wybranego. Albowiem Żydzi zawsze i wszędzie mówią prawdę, a inni kłamią, jak powszechnie wiadomo. Najwyższa: tylko prawda – ta należała kiedyś do narodu sowieckiego. Nic dziwnego, że naczelny organ Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego nosił nazwę PRAWDA. Głosiła (tylko) Prawdę od początku do samego smętnego końca Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, w roku 1991, kiedy to zdechła biedaczka na galopujące suchoty, nowotwór mózgu, syfilis, paraliż postępowy i piorunującą sepsę. Wszystko na raz. Prawda sowiecka to była najprawdziwsza z prawd. Przykład tylko prawdy. Od odkrycia katyńskich grobów po sam swój koniec Prawda twierdziła stanowczo, że Polaków zamordowali Niemcy, tj. przepraszam naziści. No, czasami żurnaliści Prawdy przebąkiwali, iż nie jest wykluczone, że Polacy sami się zabili i zakopali w lesie z nienawiści do Kraju Rad. Tą sowiecką Prawdę przez dziesięciolecia powtarzali dziennikarze wielu najznakomitszych zachodnich, anglosaskich gazet. I proszę, teraz ta prawda powraca, za sprawą Mister PuułDupa z Jersey City. Czy decydujące jest żydowskie pochodzenie burmistrza Jersey City, podobnie jak wielu dziennikarzy PRAWDY, tudzież anglosaskich mediów typu Times, Washington Post, czy CNN, czy wielu innych? Czy też niezłomne poświecenie oświeconych żurnalistów służbie prawdy, demokracji i wolności? Trudno mi to rozstrzygnąć. Może jedno i drugie?

   Mister Stefek PuułDup’ek ma rację i ma za sobą prawdę, to nie ulega wątpliwości. Postaram się wykazać, że słusznie chce wyrzucić pomnik omierzłych sobie Polaków, który kala park w amerykańskim mieście średniej wielkości. Najważniejszy powód, to ten, że Mister Puułduup nienawidzi Polski i Polaków. Jak się kogoś nienawidzi to przecież trudno tolerować postawione im pomniki, prawda? Nawet jak się kogoś nie lubi to nie przejdziesz obojętnie koło jego pomnika, czyż nie? Dlaczego Mister CwierćPuup nie lubi Polaków? Ma swoje niepodważalne powody. Oczywiście winni są tylko i wyłącznie Polacy! Polacy wymordowili jego rodzinę, a przynajmniej jej nie uratowali. Już to wystarczy. Po drugie nie dość, że zamordowali babcię Rachelę, dziadka Moszna, stryjka rabina Ajerkoniaka wraz z jego ukochaną kozą, wujków, ciotki rozliczne i mnogich kuzynów, to na domiar złego nie chcą płacic odszkodowań ani zwrócić spadków po zamordowanych. A każdy z nich miał, co najmniej po cztery kamienice, osiem placów i dwa tory kolejowe. Tak to bywa w grze Monopoly. Poza tym Polacy to antysemici, nienawidzą Żydów. Polacy są antysemitami, bo wymordowali Żydów, Polacy wymordowali Żydów, bo są antysemitami, to logiczne przecież. Tautologia. Po wtóre Polacy to biali nacjonaliści. Zarzut, ze Polacy są biali brzmi trochę dziwnie, to oczywistość, lecz trzeba tu brać pod uwagę, że szanowny burmistrz Jersey City pisze do amerykanów. Lewicowy polityk nawet z pośledniego Jersey City nie może zapominać o Murzynach, Latynosach i innych kolorowych wyborcach. Dobrze i korzystnie jest przy lada okazji i pogłaskać ich z włosem, lub i pod włos. W dobie poprawności politycznej nazwanie kogoś białym nacjonalistą to w liberalnych kręgach usa nader uwłaczające określenie. Wynika z tego, że może i jacyś Polacy ginęli na wojnie, ale ginęli, dlatego bo byli polskimi nacjonalistami i ginęli za Polskę. Kto by chciał ginąć za Polskę poza tymi głupimi, polskimi, białymi nacjonalistami?

   Podobnie pytali Francuzi w pamiętnym 1939 roku. Ukuli nawet slogan polityczny zawarty w pytaniu. Dlaczego mamy umierać za Gdańsk? (fr. Pourquoi mourir pour Dantzig?). Pokolenia mijają a wszystko powtarza się i zazębia. Nawet to, że ginęli w walce ze wspólnym wrogiem nie jest dla Polaków, i tylko dla nich, powodem do pochwały. Co innego inni; Anglicy, Amerykanie, nawet Francuzi, a już zwłaszcza Żydzi. Oni mają powody do chwały i stawiania pomników. Polacy ginęli za jakąś tam brudną, zacofaną, ksenofobiczną Polskę, zaś tacy Żydzi ginęli za światło, za postęp, ludzkość, za Wszechświat! Za Jahwe! Jakby tego było mało, Polacy ośmielają się zaprzeczać Holocaustowi. Co znaczy śmierć jakiś tam Polaków wobec zagłady Żydów! A ten tępaki uparcie nie chcą uznać oczywistej prawdy, że tak jak za życia Żyd jest nieporównanie więcej warty od goja, a zwłaszcza Polaka, tak i po śmierci zamordowany Żyd to niezmiernie większa strata niż zamordowany Polak! Zamordowany Polak to gnijące zwłoki, to ziemia, zaś zamordowany Żyd to strata duchowa. Nie ma sensu przerzucanie się liczbami. Holocaust, zagłada Żydów, to największa zbrodnia w historii. Na Ziemi, we Wszechświecie. I szlus! A ci antysemici, Polacy stawiają znaki równości; liczą, kalkulują, porównują, podważają, oceniają. Zamiast paść na kolana i zakrzyknąć: nasza wina! Nasza wina! To my zamordowaliśmy Żydów. To my, Polacy jesteśmy nazistami! Nienawidziliśmy Żydów i ich zamordowaliśmy, bo Żydzi byli od nas nieskończenie mądrzejsi, zdolniejsi, uczciwsi. Lepsi pod każdym względem. Dlatego damy wam wszystko, co chcecie, byle wam zadośćuczynić! Bierzcie, domy, ulice, place, bierzcie fabryki, tory kolejowe, porty i lotniska! Bierzcie, co chcecie. Tylko wybaczcie nam nasze winy! A Polaki nie! Buntują się, wierzgają, wyciągają jakieś fakty wyrwane z kontekstu. Łżą w żywe oczy. Polacy zaprzeczają Holocaustowi. Dlatego tacy ludzie, ich zdanie ma zerową wiarygodność.

   Jaki fałsz i obłuda cechuje tych Polaków! U siebie Polacy likwidują pomniki Armii Czerwonej, która ich wyzwoliła od nazistów, i przez lata kontrolowała ten antysemicki, ksenofobiczny, paskudny naród, a sami narzucają swoje pomniki innym i nie pozwalają ich ruszyć. To prawda, że Armia Czerwona narzuciła w Polsce totalitarny reżim i te pomniki powstały troszkę przymusem. Lecz czy pomnik w Jersey City to nie rodzaj moralnego przymusu? Co nas, porządnych amerykanów, uczciwych amerykańskich Żydów, obchodzą jacyś polscy pomordowani oficerowie? Jakieś straszne, wschodnioeuropejskie mordy i rzezie. Oni zawsze się wyżynali wzajemnie, jedni drugich, i na odwrót. Nie nasz to interes. Czy w Polsce postawiono pomniki amerykańskim bohaterom? Czy w Polsce stoją pomniki Myszki Micky, Kaczora Donalda, Goofiego, czy Poofiego? Albo pomniki Johna Rambo, Spider-mena, Supermena, czy Srebrnego Syfilisa? No, gdzie? A ze w Polsce stawiają pomniki ofiarom Holocaustu to słuszne. Nie było większej zbrodni niż zagłada Żydów i nawet ten nazistowski, polski naród musiał to uznać. Lecz nic im się w zamian od nas nie należy. Niech się cieszą, ze ich tolerujemy. I pozwalamy pożywić się przy nas, odpadkami spadającymi ze stołu. I tego nie są warci.

 

Polacy są żartem. W najlepszym wypadku są żartem. Jak w polish jokes. Polacy mogą być hohaterami, ale w żartach, w polish jokes. Nigdzie indziej. Dlatego ten pomnik z Jersey City trzeba usunąć. Przenieść. Byle zniknął. Nie drażnił sumienia, oczu i gustu tych lepszych, mądrzejszych, bardzie wartościowych… Poza wszystkim ten pomnik to koszmar dla oczu. Niesamowicie brzydki. Wygięta konwulsyjnie, chuda postać, w plecy wbity bagnet z karabinem. Coś takiego może się przyśnić w koszmarze sennym. Jak postać wyjęta z najpaskudniejszych, najdziwaczniejszych kreskówek. Obraza dla oczu rozsądnego, zamożnego, zdrowo i poprawnie myślącego obywatela amerykańskiego miasta średniej wielkości.

   Czyż Mister Steven Fulop alias Stefek PuułDuup burmistrz Jersey City nie wyraża zdania wielu amerykanów, i to nie tylko żydowskiego pochodzenia? Czy nie jest to powszechne zdanie naszych tzw. przyjaciół? Tzw. sojuszników? Powstaje proste pytanie. Jaki to może być sojusz z krajem, z narodem, który ma takie zdanie o swoim sojuszniku? Czy nie taki sam jak z Francją i Wielką Brytanią w 1939 roku? Czy nasi sojusznicy i przyjaciele nie zapytają, jak kiedyś: dlaczego mamy umierać za Gdańsk?

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.6 (głosów:9)

Komentarze

I caała Aaamerka słuucha z zaapartym tcheem żżydowskich oddgłosów  ĆwierćDuupy, PuułDuupy, a nawet CaałejDuupy Steefka. 

Pozdraawiam 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1563513

To taki sam jak nasz, Stefek Burczymucha.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1563522

oceniał absolutnie negatywnie wartość artystyczną pomnika w New Jersey?

Ciekawe, czemu jeszcze nie dyskutował na temat pomnika katyńskiego we Wrocławiu.

I nie jest/nie był to żaden przedstawiciel "narodu wybranego".

Dzielono kiedyś panie na damy, same damy i nie damy. Jak podzielić tych dupo-dajów czy pół-dupków?

Pozdrawiam. Za wpis +5,

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1563539

Dziękuję za miłe słowa.O gustach się nie dyskutuje, ale moim zdaniem gdyby ogłoszono konkurs na najszpetniejszy pomnik na świecie, to ten pomnik katyński z Jersey City byłby moim faworytem. Niestety, ale dobre intencje artysty, czy godny temat nie ma znaczenia, gdy mamy potworka  w brązie. Trudno o prawdziwych artystów. Ale to inny temat. Ten pomnik jest jak z koszmaru, lub paskudnej kreskówki. Trudno się dziwić mieszkańcom Jersey City, że tego koszmaru nie chcą u siebie. A jak nie chcą, to go usuną, proste.

Pomnik z Wrocławia to prawdziwe cudo w porównaniu. Obejrzałem go na zdjęciach po Pani wpisie. Można by się czepiać, że naiwny, że jest tam jakiś anioł z mieczem? Kobieta z trupem? Że to historia obrazkowa. Ale w porównaniu z tym, z Jersey City to prawdziwe cudo. Przynajmniej od oglądania tego pomnika z Wrocławia  nie bolą oczy, jak to jest z pomnikiem w Jersey City. Dzisiaj równie łatwo znaleźć prawdziwego artystę, jak żywą wodę. Choć artystów  mamy całe dywizje.

Co do podziału, to myślę, że ów podział na na damy, same damy i nie damy, stosuje się tak do kobiet, jaki mężczyzn. 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Bielinski

#1563563

....podzielam Pańskie zdanie co do wartości artystycznych tego pomnika ale to sprawa drugorzędna.

Niepokoi mnie jednak fakt, że nie bierze się zupełnie pod uwagę terenu, na którym pomnik stoi i który jest czyjąś własnością.

Mimo całej tragedii katyńskiej i szacunku do ofiar i ich rodzin, zastanawiam się, dlaczego próbujemy wpływać na decyzje właścicieli ?  To jest podobne działanie do działania  żydów, którzy próbują decydować co i gdzie ma się dziać w Polsce a co jest głupie i bezczelne. Podobnie zresztą ma się rzecz z dyskusją na temat antypolonizmu czy antysemityzmu.....co mi się kojarzy z wymuszaniem sympatii i szacunku do jakiegoś narodu. To jest śmieszne bo tego się nie osiągnie takimi metodami.

A może jestem w błędzie?

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1563575

Nie znam sprawy dokładnie, ale wydaje mi się, że pomnik postawiono na terenach miejskich, municypalnych. Jeżeli burmistrz Fulop i rada miejska zdecyduje się go usunąć, to go usunie, bo ich teren, choćbyśmy się tu wszyscy... Nic na to nie poradzimy. Ciekawsze jest, dlaczego teraz powstała ta afera? Jak się chce psa uderzyć... Ale, szczerze mówiąc, cieszy mnie to.

Lepszy jawny wróg, niż fałszywy przyjaciel.  Prawdziwa wrogość, niż fałszywa przyjaźń. 

W Warszawie stoi wielki pomnik tzw. bohaterów hetta warszawskiego. Postawiony za Gomułki,  upamiętniający "słuszne" "powstanie" żydowskie , a przeciwko "złemu" powstaniu z 44. Do tej pory ten pomnik był mi obojętny. Od tej afery stał się mi wybitnie niemiły. Pomnik warszawski artystycznie jest znacznie lepszy, niestety. Może by tak powstał w Polsce ruch, mający na celu przeniesienie tego pomnika w jakieś, inne godne miejsce? Gdzieś na jakiś kirkut porośnięty zielskiem? Wolno radzie Jersey City? Wolno i radzie Warszawy! Jest wiele innych pomników do przeniesienia i ew. usunięcia . Amerykańscy Żydzi nie wygrają wojny na pomniki, to pewne.  

Słuszne to i sprawiedliwe odpłacać pięknym za nadobne, jak sądzę. 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1563586

...że zarówno w jednej jak i drugiej radzie miejskiej zasiadają ci sami decydenci.

https://www.youtube.com/watch?v=JGVOtZjtY-s

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1563587

Być może rozmawiałeś z tym burmistrzem i wiesz co on sądzi o Polakach, ale moim zdaniem to on nawet nie wie gdzie owa Polska leży. Ja, mimo, iż z nim nie gadałem to mogę iść o zakład, iż problem ma zupełnie inne podłoże. Moim zdaniem do owego bądź co bądź burmistrza w taaaakim miejscu udało się z wizytą dwóch lub więcej pejsatych facetów w czarnych kapeluszach i zaserwowali mu "propozycję nie do odrzucenia", aby usunął pomnik, gdyż w ten sposób przysłuży się żydowskiej sprawie oskubania gojów z 300 miliardów $, a poza tym niczym nie ryzykując ma zagwarantowane następne kadencje.

To nie jest wymysł coby nie  mówić (tylko) burmistrza, to można olać, to jest akcja. Przemyślana, zorganizowana akcja międzynarodowej diaspory żydowskiej. Nie chodzi o żadną prawdę, chodzi o grubą forsę. O zabezpieczenie wybranej grupy na kilkadziesiąt, a może na kilkaset lat. Jest się o co bić. I oni się biją, biją się o forsę, która coraz bardziej nabiera realnych kształtów.

Nasz problem leży zupełnie gdzie indziej. Naszym, Polaków problemem jest nie dać się okraść !

Obserwuję tę ich walkę. Walczą jak potrafią: podle, kłamliwie, bez elegancji, bez pardonu, ale jak na razie skutecznie. Są zorganizowani, a ich współwyznawcy jawni i ukryci zajmują strategiczne stanowiska w wielu rządach, parlamentach, środkach przekazu wielu państw. Także w naszym. Dlatego zadaję sobie pytanie: kiedy polski rząd podejmie walkę? Co musi się jeszcze wydarzyć, aby rządzący Polską otrzepali się z letargu i przeszli do kontruderzenia? Jest takie powiedzenie: czy gorzej tym lepiej. Co jeszcze muszą nam "wykręcić" aby została przekroczona "cienka, czerwona linia". Innymi słowy: kiedy wreszcie Polacy się wk....ią. Bo mimo wszystko jestem optymistą i głęboko wierzę, że taki moment nastąpi, a wówczas skończy się czas wchodzenia bez mydła... , mówienia, że deszcz pada gdy nam plują w twarz i nadstawiania drugiego policzka. Skończy się czas sielanki i zaczną się schody.

Sursum corda Panowie Bracia.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1563554

jasne, że akcja. prowokacja.

pisałem już, przy okazji akcji Polonii amerykańskiej, dlaczego MSZ się tam nie pcha na oczy. właśnie dlatego. nawet kluby gazety polskiej, by nie było aj waj, że PiS tam chce zaingerować, bo żydy od razu zrobia nagonkę. ale po paru tematach i tak nie ma wyjścia. sprowokowali. teraz juz gazeta polska tam oficjalnie działa, nie tylko sam kongres polonii amer. bez powodu symbolu martylologii się nie rusza, jak w papierach jest, że ma tam stać. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1563556