Kości

Obrazek użytkownika Bielinski
Kultura

Na początku lutego w pałacu prezydenckim wręczono noty identyfikacyjne rodzinom 22 pomordowanych. Kości tych ludzi wykopano w różnych miejscach, w Białymstoku, w Lublinie, w Warszawie, Poznaniu i innych miejscach kaźni. Kilka miesięcy trwała identyfikacja na podstawie badań DNA. Wykopano znacznie więcej kości, ale te 22 ofiary udało się zidentyfikować do tej pory. Udało się to zrobić, ponieważ ich krewni żyją i oddali próbki swego DNA. Nieliczni z mnóstwa. Ale cieszą i ci nieliczni, zidentyfikowani. Przynajmniej niektórzy pomordowani odzyskują imię i nazwisko, swoją twarz, losy, swoją tożsamość. Stają się konkretnymi ludźmi a nie cieniem w mroku. Są to ofiary obu totalitaryzmów: hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji, oraz powojennego komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa. Sporą grupę stanowią ofiary jednej masowej egzekucji z 4 listopada 1942 roku. W tym dniu Niemcy rozstrzelali 24 więźniów a zwłoki wrzucili do dołu wykopanego na terenie więzienia w Białymstoku. Masowy grób ofiar tej egzekucji został odkryty a część ofiar udało się zidentyfikować.

    Kim byli ci ludzie? Kilka kobiet, większość mężczyzn, jak to na wojnie. Wszyscy mniej lub bardziej aktywnie uczestniczył w walce z Niemcami i Sowietami. Nie znajdziemy tu żadnych wielkich nazwisk, znanych z podręczników historii, żadni generałowie. Łączniczki, szeregowi żołnierze, podoficerowie, jest kilku niskich rangą oficerów, jeden zasłużony lotnik z Anglii, zamordowany w stopniu podpułkownika. Szarzy żołnierze podziemnej armii. Los każdego był, tak jak każdy z nas jedyny i niepowtarzalny, a przecież ich losy są wspólne, charakterystyczne dla tego pokolenia, które oddało wszystko: życie i majątek w walce o wolność. Ludzie, którzy powiedzieli NIE niemieckim i sowiecki okupantom i przywiezionemu na sowieckich czołgach komunistycznemu reżimowi..

    Oto urzędniczka z poczty, zawodowy podoficer, kolejarz, cywile, oficer lotnictwa z Virtuti Militari za naloty nad Niemcy w polskim dywizjonie bombowym, dużo młodych chłopców. Byli zbyt młodzi, by wziąć udział w walce z Niemcami, ale 1945 podjęli walkę z komunistycznym reżimem. Gdy ich mordowano, mieli około dwadzieścia lat. Wreszcie zwykła, wiejska kobieta, żona rolnika, matka dzieciom – Stefania Zarzycka. Jej historia jest szczególnie… gorzka i bolesna. W domu Zarzyckich znajdowali schronienie ostatni żołnierze niezłomni. Na początku kwietnia 1949 roku UB otoczyło gospodarstwo Zarzyckich. „Uskok”, „Wiktor” i „Żelazny” przebili się przez pierścień obławy a UB aresztowało gospodarzy: Władysława i Stefanię Zarzyckich. Stefania będąca w ósmym miesiącu była bita i torturowana. W szpitalu więziennym Stefania urodziła córkę i w półtorej godziny później zmarła. Tyle mówi oficjalny biogram z IPN. Dlaczego ta kobieta zmarła przy porodzie? Pewnie jakiś ubek uderzył ją mocno, albo kopnął ją w jej wielki, ciążowy brzuch, macica pękła i kobieta się wykrwawiła. Umierała w mękach i nikt jej nie pomógł. Kto by tam się przejmowała jakąś tam polską ku…wą!

 

Heraklit powiedział: „żyjemy ich śmiercią i jesteśmy ich życiem”. Ciemny Heraklit mówiąc te słowa pewnie miał na myśli bogów i ludzi, ale te słowa jakże celnie pasują do tych do tych 22 zidentyfikowanych ludzi, szeregowych żołnierzy walki o wolności i godność i niepodległość. Do ich ofiary, poświęcenia, śmierci. Stosuje się równie mocno do tych niezliczonych a niezidentyfikowanych, nieznanych, którą zostali zaszczuci, zamordowani, zakatowani, wbici w ziemie i których kości będą tkwić w ziemi, nierozpoznane i zmieszane, jako ludzkie skamieliny.

 

W dyskusji o ofiarach II wojny od zawsze stosowany jest podział ofiar dzielonych na nasze i cudze. Na własne – lepsze i cudze – gorsze. To nie my, nie Polacy wprowadziliśmy taki podział, choć bylibyśmy uprawnieni z racji liczby naszych pomordowanych. Taki podział jest obcy naszej kulturze. Nikt nam tego nie przypisze, bowiem nie nasza to wina. Tak, to Żydzi uczynili. To Żydzi wprowadzili ścisły podział trupów: na trupy żydowskie i te… obce, mniej ważne – albo i całkiem nieważne. Ścisły podział i odmienne traktowanie dotyczy nie tylko zamordowanych, lecz również tych, co przeżyli. Inne zasady, inne prawa, inne obowiązki i inne powinności dotyczą Żydów a inne nie-Żydów. Swoista dialektyka trupów. Świetnym przykładem tej trupiej dialektyki są reakcje na słowa naszego premiera, który powiedział, że sprawcy byli nie tylko niemieccy, że byli sprawcy polscy, byli żydowscy, rosyjscy i ukraińscy. Żydzi nie przeczą, że byli żydowscy kolaboranci, żydowscy sprawcy zbrodni. Kamieniem obrazy jest dla nich nie tyle wspomnienie o żydowskich sprawcach, ile postawienie żydowskich zbrodniarzy obok polskich, czy innych, i to uczynione przez nie-Żyda! Oznacza to zrównanie Żydów i Polaków! Mierzenie jednych i drugich jedną miarą, według tego, co zrobili, a nie, jakiego byli wyznania, czy pochodzenia. Dla Żydów to skandal! To niewybaczalne bluźnierstwo i uwłaczanie zamordowanym i żywym Żydom. To najgorsza ze współczesnych myślo-zbrodni! Żydowskie oburzenie spotęgowały i rozgłosiły na cały postępowy świat anglosaskie media. I tak z jednego zdania wybuchła afera jak supernowa.

   W istocie, czemu się dziwić takiej reakcji Żydów? Dwa tysiące lat temu Jezus Chrystus powiedział Żydom: „Jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą, a nawet wam przydadzą” (Mar. 4, 24). „Albowiem jakim sądem sądzicie, takim i was osądzą, i jaką miara mierzycie, taką i wam odmierzą.” (Mat. 7, 2). Żydzi wydali Go na ukrzyżowanie… również za te słowa. Jak więc się dziwić, że skoro dawniej Żydzi odrzucali jednakowy sąd i jednakową miarę, to również i współcześni Żydzi ich formalni dziedzice, również i dzisiaj nie chcą się na nią zgodzić? O to chodzi w tej całej medialnej awanturze. O to samo, czego kiedyś Żydzi nie wybaczyli Jezusowi.

   Reszta to jedynie kłamstwa, fatamorgana, zasłona dymna mająca przykryć ten podstawowy, fundamentalny żydowski sprzeciw przeciwko jednej mierze i jednemu sądowi. Na tym polega ta myślo-zbrodnia, jaka popełnił polski premier stawiając w jednym rzędzie żydowskich sprawców, polskich, rosyjskich, innych.

 

W warszawskim getcie było sześć tysięcy żydowskich policjantów. Jeśli dodany do tego urzędników gminy żydowskiej, mamy około dziesięciu tysięcy Żydów aktywnie kolaborujących z Niemcami. Dołączyć ich rodziny, średnio cztery sześć osób, rodziny żydowskie są liczne, mamy ostrożnie licząc: 40 – 60 tysięcy Żydów żyjących z kolaboracji z Niemcami, czyli około 10 – 15 % ludności getta warszawskiego, licząc tylko oficjalnie zatrudnionych urzędników i policjantów żydowskich. Do tego dochodzą równie liczni donosiciele, tajni współpracownicy. Getto było przeszpiclowane na wskroś przez donosicieli, aż do tzw. Wielkiej Akcji z lata 1942 roku, kiedy to i ci, na których donoszono i donosiciele pojechali do komór gazowych Treblinki.

   Przykład. W getcie warszawskim istniało żydowskie Gestapo! Nie było polskiego gestapo, nie było francuskiego gestapo, lecz istniało żydowskie Gestapo liczące 300 – 400 ludzi! Sporo jak na getto. Był to straszliwej sławy: Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją w Dzielnicy Żydowskiej, czyli Trzynastka od adresu: ul Leszno 13. Żydzi bardziej bali się dostać w ręce żydowskich gestapowców z Trzynastki niż prawdziwych Gestapowców z alei Szucha czy Pawiaka. Żydowscy gestapowcy z Trzynastki dyrygowali licznymi sieciami donosicieli w getcie, takimi jak Żagiew. Żagiew znamy, a wielu innych siatkach nie wiemy nic, lub są tylko wzmianki, bowiem Niemcy wymordowali zarówno ich członków, jaki i ich ofiary. Później owa Trzynastka zmieniła się w Pogotowie Ratunkowe! W getcie istniało żydowskie pogotowie ratunkowe, nazwane Pierwsza Pomoc. Biada tym, którzy dostali ową… Pierwszą Pomoc. Następnej pomocy już nie potrzebowali.  

   Liczbę żydowskich agentów trudno oszacować, prawie wszyscy zostali zabici, archiwa zniszczono, ale można bez obawy błędu, że było ich przynajmniej tyle samo, co oficjalnych policjantów, lub więcej, czyli szacunkowo między 5 do 10 tysięcy. Liczby te zmieniały się w czasie. Niemcy rekrutowali lub zwalniali żydowskich donosicieli zależnie od potrzeb. Żydów chętnych do kolaboracji i donoszenia na współbraci nigdy nie brakowało. Dołączając żydowskich biznesmenów robiących olbrzymie majątki na transakcjach z gminą i Niemcami, łatwo oszacować, że ze współpracy, kolaboracji z Niemcami, w warszawskim getcie, żyła lekko licząc, czwarta a może nawet trzecia część mieszkańców getta. A może nawet połowa? Żyła kosztem swoich współbraci. Niemcy nic nie dawali w zamian żydowskim współsprawcom, pozwalali tylko okradać, rabować i mordować innych Żydów. I to wystarczało. Żeby żydowski donosiciel, lub policjant mógł zjeść coś więcej z rodziną, ponieważ wyrwał to jedzenie innym Żydom. Jedni jedli a drudzy umierali z głodu. Niemcy opłacali żydowskich współsprawców, pozwalając im okradać innych Żydów z tego, co w getcie było najcenniejsze: z jedzenia

   O warszawskim getcie wiemy najwięcej. O innych gettach wiemy mało, albo i nic. Ale wszędzie było tak samo, czy to w dużych getta we Lwowie, Krakowie lub w getcie łódzkim (Litzmanstadt), czy w małych miastach, miasteczkach. Można oszacować, że od jednej trzeciej do polowy Żydów w gettach żyło dzięki ścisłej kolaboracji z Niemcami, co oznacza, że utrzymywało się przy życiu kosztem żydowskich współbraci. Ciekawe, iż żydowscy policjanci byli przez innych Żydów znienawidzeni, co nie dziwi, ale byli przedmiotem zazdrości i podziwu. Trudno lubić kogoś, kto leje cię po głowie drewnianą pałką. Lecz szczerze im zazdroszczono, że są tacy obrotni, że umieli się tak sprytnie ustawić. To było marzenie wielu, wielu Żydów w getcie: zostać policjantem, jawnym lub tajnym, obojętnie byle płatnym. Donosić za darmo to głupie, prawda? Na każde zwolnicie miejsce w policji było mnóstwo ochotników. Do żydowskiej policji żydowski młodzieniec mógł się dostać tylko albo dzięki protekcji, i to wysokiego szczebla, bądź wielkim łapówkom. Całe rodziny wyprzedawały, co mieli, składały się, oddawały resztę oszczędności, sprzedawały ślubne obrączki, po to tylko, by jeden z nich został policjantem. Żydzi traktowali to, jako inwestycję. Później ów policjant musiał oddać nakłady… Inwestycja musi się zwrócić. W jaki sposób? Na przykład wymuszając łapówki od Żydów przecież, nie od Polaków. Albo dasz mi tysiąc, albo cię zaprowadzę do Trzynastki. Albo dasz mi pięć tysięcy złotych albo pójdziesz na Umschlagplatz. Kwota się zmieniała zależnie od okoliczności i zamożności klienta. Ci, co nie mieli nic, biedni Żydzi szli na Umschlagplatz i zapełniali komory gazowe w Treblince, zaś żydowscy policjanci żyli i zarabiali na życie.

 

Kiedyś myślałem, że Żydzi jedynie wobec Sowietów wykazywali niezwykła skłonność do kolaboracji, zaś pod okupacją niemiecką ta skłonność Żydów do kolaboracji z Niemcami była wyjątkiem niż regułą. Jak można współpracować, jak pomagać tym, którzy upodlili, zagłodzili i na koniec wymordowali twoich znajomych, przyjaciół rodzinę? Przecież to niepodobieństwo. Myliłem się. To wina mojej głupiej, polskiej optyki, i lektury kilku kłamliwych książek, jak „Zdążyć przez Panem Bogiem” Hanny Krall. Żydzi pod okupacja niemiecką wykazywali taką samą, albo i większą skłonność do kolaboracji, jak Żydzi pod panowaniem sowieckim. Żydzi zawsze szanowali i podziwiali Niemców, jako jedyny chyba naród nie-żydowski. Żydzi przejęli nawet język od Germanów. Jidysz, język polskich Żydów to dialekt niemiecki.

   O wiele chętniej Żydzi kolaborowali z „kulturalnymi” Niemcami, niż z prymitywnymi Sowietami. I to nawet, jeśli owi cywilizowani Niemcy dążyli do eksterminacji Żydów. Warszawskie getto liczyło około 400 tys. ludzi, to jest przepraszam, Żydów. Około 40-50 tys., czyli około 10 %, zmarło z głodu i chorób, lub zostało zamordowanych przez Niemców i żydowskich kolaborantów do lata 1942 roku. W czasie tzw. Wielkiej Akcji od 22 lipca do 21 września 1942 roku, wielkiej akcji likwidacyjnej w warszawskim getcie, wywieziona do komór gazowych w Treblince bądź zamordowano na miejscu około 280 tys. Żydów, około 80 % populacji. Po akcji Niemcy rozdali 32 tyś tzw. numerków życia zaufanym, zasłużonym i jeszcze potrzebnym Żydom. Tym, którzy mieli prawo żyć, według Niemców. Łącznie z tymi, którzy żyli nielegalnie, w getcie zostało około 60, 70 tys. Żydów, w tym owi zaufani, zasłużeni Żydzi… Tylko, w czym zasłużeni? Właśnie. Zasłużonych… w zagładzie własnego narodu, w zamordowaniu swoich dzieci, krewnych, rodzin, przyjaciół. Można przyjąć, iż około przynajmniej połowa, około 15 – 25 tys. zasłużonych Żydów, którzy przeżyli Wielką Akcję (32 minus kilka tysięcy lekarzy, krawców, szewców, ślusarzy, innych potrzebnych fachowców) to najtwardsze jądro żydowskich kolaborantów. Najwierniejsi z wiernych, najposłuszniejsi z posłusznych, najwytrwalsi z wytrwałych. Ci, którym Niemcy czasowo darowali życie w nagrodę za pomoc w zagładzie innych Żydów. Poza tym byli jeszcze potrzebni do roboty. Dla porównania, liczbę walczących Żydów w tzw. powstaniu w getcie warszawskim w pół roku później, szacowana jest około dwustu, choć są i niższe szacunki. Są i wyższe. Według mitologów holocaustu, było ich nawet ponad tysiąc! Ba, śmiało: dwa tysiące! Co tam! Ale mit holocaustu to bajka dla grzecznych, posłusznych i głupich, amerykańskich dzieci.

   W ostatnim dniu akcji, w żydowskie święto Jom Kippur wielu żydowskich policjantów i ich rodziny zostało otoczonych; zaprowadzono ich na Umschlagplatz i wywieziono do gazu, do Treblinki. Taki było koniec żydowskiej policji porządkowej. W ostatnim dniu akcji Niemcy, w akcie swoistej „wdzięczności” wyłapali i wywieźli na gazu większość swoich żydowskich pomocników, już nieprzydatnych, bo z dawnego wielkiego getta został tylko ułomek. Czyli nie opłacało się być żydowskim kolaborantem? Być żydowskim policjantem?

   Nieprawda. Błędne myślenie. Przeciwnie. Z punktu widzenia Żyda, jak najbardziej się opłacało. Żydowscy policjanci dostali to, co mogli dostać: ostatnie miejsce w kolejce do gazu. Przez trzy letnie miesiące żydowscy policjanci łapali Żydów i prowadzili ich na Umschlagplatz, do zagazowania. Mieli normę: 10 łepków dziennie. Początkowo można było przebierać w złapanych i policjanci żydowscy brali wielkie łapówki od bogaczy, którzy mogli się wykupić. Kwota łapówek rosły w miarę trwania akcji likwidacyjnej i zmniejszania się populacji łownej zwierzyny - Żydów. Żydowscy policjanci zbijali kolosalne majątki. Na próżno. To jeden z nielicznych przypadków w dziejach, gdy złoto dawało nic, albo prawie nic. W końcu już żadne pieniądze nie ratowały od Umschlagplatz, bo nie było, kogo łapać, a żydowski policjant musiał wyrobić normę. Zdarzało, że gdy żydowski policjant szedł na służbę łapać innych Żydów do gazu, to koledzy – żydowscy policjanci otaczali jego dom.  Gdy wracał ze służby, nie zastawał ani zony, ani dzieci, czy rodziców – jego koledzy pognali ich na Umschalgplatz.

   Żydom opłacała się kolaboracja z Niemcami. Z pozoru Niemcy swoim żydowskim kolaborantom nie płacili nic, nie dawali im przecież pieniędzy ani złota, ani nawet żywności. Pozwalali tylko okradać innych Żydów no i dawali to, co najcenniejsze: życie, dokładniej szansę na życie. Poprzez współudział w eksterminacji innych Żydów, Żydzi dostawali to, co najcenniejsze: ostatnie miejsce w kolejce do gazu, a więc szansę na życie. Sowieci nie dawali tyle, właściwie to nic nie dawali, lub prawie, że nic. Niemcy dawali szansę na przeżycie i dlatego żydowska kolaboracja była tak powszechna i to we wszystkich gettach, dużych, średnich i tych całkiem małych, jak również w obozach zagłady, koncentracyjnych, obozach pracy…

   Kolaboracja, współsprawstwo, współdziałanie nawet w zagładzie własnego narodu, swoich braci, sióstr, dzieci, rodzin, przyjaciół było modus operandi, sposobem działania, sposobem życia i przeżycia Żydów pod panowaniem niemieckim w czasie II wojny światowej.

 

Czy Niemcy nie mogliby wymordować Żydów sami? Owszem, zrobiliby to sami, mieli chęć i możliwości tylko musieliby zaangażować znacznie więcej sił i środków, których tak im brakowało w toku morderczej wojny toczonej na wielu frontach. Dzięki pomocy Żydów zagłada Żydów została wykonana przy użyciu minimalnych sił i środków. Gettem w Warszawie zarządzał oficer SS w stopniu podporucznika! Cały niemiecki personel w getcie to ledwie kilku, czy kilkunastu Niemców. W Treblince, najbardziej wydajnej niemieckiej rzeźni dla ludzi – 16 miesięcy „działalności” a liczba ofiar 800 - 900 tysięcy – załogę stanowiło 30 Niemców i około 100 ukraińskich wachmanów, no i około tysiąca Żydów - więźniów pomagających w zagładzie. Zdumiewa niesłychana efektywność niemieckiej machiny zgłady. I kolosalne zyski, jakie przyniosła dla niemęckiego państwa. Koszty minimalne, praktycznie żadne zyski – dobra zrabowane pomordowanym, wliczając złote zęby wyrywane zagazowanym – gigantyczne! Żydzi zapłacili za budowę muru getta w warszawie, to wiedza powszechna. Mało kto wie, że gminy żydowskie zapłaciły za budowę obozu zagłady w Treblince i dostarczyły materiałów niezbędnych do budowy! Żydzi płacili za gaz, którym ich gazowano i za kule, którymi ich zabijano. I za wagony kolejowe, którymi ich wożono na zagładę. Dla Niemców koszty były minimalne. Zyski kolosalne. Finansowo rzecz ujmując: dla niemieckiej III Rzeszy zagłada Żydów to było finansowe perpetuum mobile. Złoto, drogie kamienie, dzieła sztuki, rzadkie metale, twarda waluta: dolary, funty… Zyski te znakomicie wydłużyły zdolność Niemiec do prowadzenia wojny. Za to żydowskie złoto i żydowskie dolary Niemcy kupowali szwedzką rudę żelaza, wolfram, wanad, miedź, ropę naftową, i inne rzadkie a niezbędne materiały… Czy ktoś wyliczył, o ile wydłużyła się wojna przez zyski, jakie Niemcom przyniosły miliony zamordowanych Żydów?

 

Żydzi sami zakupili materiał na szubienice, własnymi rękami szubienice zbudowali, sami się zagnali po schodach, sami założyli stryczek sobie nawzajem na szyję i… prawie sami się na niej powiesili. Prawie sami. Do pociągnięcia za dźwignię i otworzenia zapadni niezbędna była jednak obecność tych trzydziestu niemieckich esesmanów i tych stu ukraińskich wachmanów. Za dźwignie pociągali i zapadnię szubienicy otwierali jednak Niemcy.

 

Kości polskie, kości żydowskie, czyjeś, nie wiadomo, kogo. Kości nie wiadomo czyje. Ziemia pełna kości. Niby takich samych, nie rozpoznasz, czyje to kości, a jednak innych. Dla niektórych ma to duże znaczenie. Podobno po wojnie w Izraelu uchwalono prawo w myśl, którego nie podlega winie i karze Żyd cokolwiek by zrobił, jeśli uratował innych Żydów, Nawet, jeśli uratował tylko sam siebie, również nie podlega karze, jakkolwiek by się zachowywał, cokolwiek by uczynił np. w getcie położonym w Generalnej Guberni, czy w obozie koncentracyjnym. W końcu on także jest Żydem. Oznacza to, że nie ważne ile osób zabiłem, ile wydałem na śmierć, ilu zamęczyłem, nie liczy się to, gdy jestem Żydem. Takie izraelskie prawo, dotyczące Żydów ma sens.

   Lecz obcych, gojów, Polaków takie prawo nie dotyczy. Im nie wolno zapomnieć, ani wybaczyć żadnej winy, żadnego występku, żadnej zbrodni. Dlatego nie ma żadnego celu ani sensu rozmowa z Żydami na takie tematy. Oni wiedzą swoje. Nie mają sensu rządowe delegacje do Izraela i tłumaczenie im, że nie rozumieją, o co nam chodzi, że nie chcemy w żadnej mierze zaprzeczać holocaustowi. Żydzi doskonale rozumieją, czego chcą, i nic ich nie obchodzi, co jest zapisane w jakiejś tam polskiej ustawie. Oni bronią swej fundamentalnej wartości. Swojej inności, uświęconej kiedyś przez Jahwe, a ostatnio przez Holocaust. Mają swoja historię, swoje prawo i swój i tylko swój holocaust. Wiedzą, że nie wolno mierzyć jedną miarą Żyda, i Polaka. Bo życie Żyda i życie goja to całkiem inna wartość. Choć nigdy nie powiedzą tego wprost. Jawnie. Zawsze znajda wymówkę, wybieg, jakieś kłamstwo.

   Ci sami, o których powiedział Jezus: „Czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w swoim nie dostrzegasz? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąc źdźbło z oka brata swego” (Mat. 7, 3-5). Obłudnicy, faryzeusze, hipokryci, kłamcy. Co innego można uzyskać w rozmowie z obłudnikiem poza…  kłamstwem?

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

a jednak.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1559326

...„Jak można współpracować, jak pomagać tym, którzy upodlili, zagłodzili i na koniec wymordowali twoich znajomych, przyjaciół rodzinę? Przecież to niepodobieństwo.”
I dalej „Co innego można uzyskać w rozmowie z obłudnikiem poza… kłamstwem?"

Czy zatem „nasza” delegacja na rozmowy z kłamcami nie świadczy o ich upodlonej i upadlającej mentalności i moralności?
Czy to brak tej głupiej, polskiej optyki, o której Pan wspomina, że tego nie dostrzegamy?
Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1559374

Witam Panią,

moim zdaniem w pewnym sensie tak jest. Sami się oszukujemy, na siłę staramy się zobaczyć cokolwiek dobrego i miłego z drugiej strony, nawet jeśli to coś na granicy złudzenia optycznego. Śmieszą mnie te zapewnienia, ze Izrael protestuje, bo nie zna naszej ustawy i nie rozumie o co nam chodzi. Żydzi doskonale wiedzą o co IM chodzi i konsekwentnie realizują swoje cele. Oni wiedzą, czego chcą. A my? Jak zestrachany piesek. Wystarczy, że tupną, a piesek skomli i ucieka. 

Poza tym jeździć, konferować, obradować, wygłaszać dyrdymały na konferencjach prasowych  to przecież praca dyplomatów. Za to im płacą. Jak im tego zabronić? Pojadą, pogadają, poleżą w luksusowym hotelu, potem bankiet, roboczy lunch, wrócą, pogadają, i znów lecą i tak to leci. Trudna i pełna poświęceń jest służba dyplomatyczna dla ojczyzny. 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1559385

... mają odwagę pisać. Gdyby zabrakło Autora i podobnie piszących, toby już dawno nas z kaszą zjedli.

Tak trzymać.

Odnośnie ich reakcji, nie ma sensu się tym zupełnie przejmować, gdyż im chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Duże pieniądze. Wszyscy o tym wiedzą, i my i oni, i nasz rząd i rządowi dyplomaci, ale co komu szkodzi pomydlić ludziom oczy?

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1559390

Najpewniej po tym, jak Pański tekst pojawił się na Niepoprawnych, to nie może się Pan opędzić od propozycji jego opublikowania przez różne historyczne i literackie periodyki (to oczywiście żart).

Jestem pod ogromnych wrażeniem Pańskiego tekstu. Napisać znakomity - to za mało!

Pozdrawiam 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1559432

Dziękuję za miłe słowa, z tymi propozycjami to oczywiście żart.

Najważniejsza jest moralna satysfakcja i moralne zwycięstwo. 

Jak pan wie, u nas te moralne "zwycięstwa" są najważniejsze. 

I to od bardzo dawna.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1559453

Gdyby miało dojść do potraktowania na serio wywabiania białych plam w najnowszej historii Polski, to ten właśnie Pański tekst powinien się znaleźć się w kanonie lektur obowiązkowych zarówno dla uczniów szkół średnich, jak i dla ich nauczycieli. Powinni go też przeczytać nauczyciele akademiccy, zwłaszcza z wydziałów historycznych, i polecać swoim studentom. Także nie powinien być on obcy przewodnikom po Warszawie, a już szczególnie tym, którzy specjalizują się w oprowadzaniu po dawnym warszawskim getcie.    

PS Nie jestem pewien czy Pański tekst o Hotelu Polskim i Trzynastce jest jeszcze w tutejszym archiwum; on  powinien spełniać taką samą rolę, jak wyżej zamieszczony.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1559481

Dziękuję, to miłe, co Pan pisze. Ludzie, fachowcy, czyli np. historycy nie chcą pisać o pewnych sprawach. O jednych będą pisać do bólu, robić z igły widły, dąć we wszelkie trąby, jak Jedwabne, o innych ani słowa. Takim tematem tabu jest kolaboracja Żydów z Niemcami w czasie II wojny światowej. Rozumiem,czemu o tym nie piszą, ani innym  nie pozwalają pisać. Jest silna presja środowiskowa, to mały krąg ludzi, którzy się znają. Nikt nie chce trafić na czarną listę, bo to oznacza koniec kariery zawodowej a przynajmniej zepchnięcie na boczny tor. Zero grantów, wyjazdów zagranicznych, zero publikacji. 

Ja zaś piszę, to co pisze, bo nie należę do tego środowiska, nie jestem humanistą z zawodu ani wykształcenia, więc mam nadzieję, że nic mi nie zrobią. Albo się łudzę. CI ludzie maja długie ręce. Poza tym inaczej by mi się nie chciało. Pisanie jest tak męczące, przykre i pochłaniające, że nie chce mi się pisać coś, ot tak, byle co, byle jak. Nie kosztem prawdy, przynajmniej takiej prawdy, jaka jest mi dostępna. Skoro nikt mi za to nie płaci, to przynajmniej piszę to, co mi się podoba, o tym, co dla mnie jest ważne, i tylko to, co jest zgodne z moim sumieniem i wiedzą i tak, jak ja to uznaję za słuszne i właściwe. Muszę to robić, bo gdybym ja tego nie napisał, to pewnie nikt inny tego nie napisze. 

Ciesze się, że moje pisanie, trudne pisanie, wiem to, znajduje pilnych i wrażliwych czytelników. Taka świadomość zawsze cieszy i zachęca do dalszych wysiłków. W następnym tekście planuję zając się analizą, dlaczego według Żydów i mitologów holocaustu tak strasznym bluźnierstwem jest stawianie w jednym rzędzie Żydów i Polaków. I czy aby Żydzi nie mają jednak racji? No bo czemu nie? Takie mam plany. Co wyjdzie, to się zobaczy. 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1559487

Nie nazwałabym tego akurat racją...ale na pewno mogą robić różne bezeceństwa z racji wolnej woli,którą każdy człowiek posiada. Jeżeli o tę rację idzie - to oczywiście -mają. Podobnie zresztą jak banderowcy czy komuniści.

Nie rozumiem jednak jak można od kogoś wymagać aby mnie lubił, szanował czy "plusował" moje teksty, o co tak drą szaty niektórzy młodzi lub głupi. Tylko właśnie oni i im podobni mogą tego wymagać, nie dając innym możliwości wolnego wyboru.

Co do pisania...mądre pisanie, tak jak życie, jest trudne. Zatem życzę dużo sił.

Warto by coś napisać o kulturze języka polskiego. Nawet komuniści nie używali takich określeń w parlamencie - jak "mordy" czy "kozojeby" na portalach społecznościowych. Skoro poloniści na ten temat milczą...może Pan się przebije.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1559489

Temat współczesnego języka jest ważny i ciekawy. Nie z zawodu lecz z upodobania jestem miłośnikiem języka polskiego. Niewiele rzeczy tak mnie nie irytuje jak niechlujstwo języka. Już bluzgi i wulgaryzmy prędzej znoszę niż błędy językowe. Dzisiaj mało kto mówi, czy pisze, poprawnie, jasno i ładnie. Dodatkowo, żyjemy w czasach zalewu różnego rodzaju anglicyzmów. W czasach baroku co drugie słowo to była łacina, niedługo dojdziemy do tego, że co drugie słowo będzie angielskie. Signum temporis. Co nie znaczy, że trzeba się z tym godzić.

Ciekawy temat, dziękuje za radę. 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1559537

W każdym zakątku świata i w każdym narodzie rządzą te same prawa biologiczne. Człowiek chce żyć, chce się rozmanażać i che panować tam gdzie ma taką możliwość. I Żydzi nie są inni, też podlegają tym samym naturalnym prawom, a nawet jest to w sposób szczególny zapisane w Ich wierze i kulturze.

Dla właściwie każdego Żyda żyć i mieć dużo dzieci, to wielkie błogosławieństwo. Dlatego w skrajnych warunkach niemieckiego holocaustu, wszystkie drogi i wszystkie możliwości, by ratować siebie i swoją rodzinę, dla Żyda były dopuszczalne. Podobnież i po wojnie uznano! Straszna ta logika i moralnie potworna ale człowiek sprowadzony przez nazistę w obozie, stalinistę w gułagu, czy banderowca pod siekierą do poziomu zwierzęcia często musiał robić, to czego nigdy by nie zrobił, byle tylko się ratować. Sprawca sadysta zawsze chce pozbawić ofiarę godności, zanim uderzy gazem, głodem, czy siekierą! Naturalnie bohaterstwem było zachowanie godności w każdych warunkach i do końca. Nie wszyscy jednak zachowali się jak trzeba!

Niemcy byli nadwyraz świadomi tych mechanizmów i do bólu wykorzystali naiwność wielu Żydów, oferując Im szansę na przeżycie jeszcze jednego choćby dnia więcej, jeszcze jednej miski zupy, jeszcze jednego kartofelka. Żydom i wielu innym w skrajnych warunkach, sprytnie odbierano godność właśnie za przeżycie! To przerażające ale tak było. Dziękuję Bielinski i pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1559540

Ciekawa wypowiedź. Charakterystyczna argumentacja tych, co mówią, że ponieważ Żydzi w gettach czy obozach byli poddani skrajnemu terrorowi, to nie można ich mierzyć taką samą miarą, co innych, np. Polaków. O tym chcę napisać następnym razem i przeanalizować te argumenty. Pisze Pan:"....wszystkie drogi i wszystkie możliwości, by ratować siebie i swoją rodzinę, dla Żyda były dopuszczalne."

Mam pytanie:czy Polaka też się tyczy ta zasada? Cokolwiek Polak nie zrobi dla ratowania siebie, swego życia, życia swych bliskich też jest usprawiedliwiony i bez  winy, bez kary? Czy chodzi o okoliczności, czy o to, kto jest mordowany? Żyd, czy nie-Żyd? Polak czy Żyd? Czy ważny jest sam czyn, a Temida jest ślepa? Czy ważne nie jest to, co się robi, ale KTO to robi, a Temida zerka przez szparę? Czy wszyscy są równo osądzani za swe czyny, czy też niektórzy są wybrani? I traktowani szczególnie. Czy wszyscy są równi, czy tez są równiejsci, których zycie jest cenniejsze, bardziej wartościowe?

Proszę się zastanowić i odpowiedzieć tylko szczerze na te proste pytania. Na mój nos, and takimi argumentami unosi się odór... co najmniej...  hipokryzji. Jak nie gorzej.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1559645