Jesienne liście

Obrazek użytkownika Bielinski
Kraj

Koniec października. Niedługo dzień Wszystkich Świętych, zwane kiedyś Świętem Zmarłych i Dzień Zaduszny. Żadne tam Halloween, ale dzień Wszystkich Świętych. W mediach awantura z panią Gosiewską, wdową po pośle Przemysławie, byłym polityku szczęśliwie nam rządzącej obecnie partii, który „poległ” w katastrofie smoleńskiej. Wdowa, pani poseł Gosiewska zażyczyła sobie ni mniej ni więcej, ale 5 mln złotych ekstra odszkodowania za śmierć swojego nieodżałowanej pamięci małżonka.  Wdowa, pani poseł Gosiewska numer I – albowiem jest i wdowa po Przemysławie Gosiewskim nazwijmy ją wdową Gosiewską numer II – przy tym przeszła pogodnie do porządku nad odszkodowaniami, które już otrzymała. Pieniądze, które do tej pory otrzymała pani Gosiewska I, pani Gosiewska II, ich dzieci, wdowy, małżonkowie i dzieci ofiar katastrofy smoleńskiej są naprawdę wyjątkowe wysokie w skali naszego kraju. Pieniądze płacone z budżetu, czyli z kieszeni wszystkich podatników.

       Poniekąd to oczywiste. Nieszczęśliwy lot do Smoleńska był lotem wojskowym. Nikt z pasażerów, ani z członków załogi nie posiadał ubezpieczenia. Każdy, kto kupuje bilet na lot w linii lotniczej wykupuje jednocześnie ubezpieczanie, które jest wliczone w cenę biletu. W razie katastrofy wiadomo, kto płaci odszkodowanie rodzinie ofiar. Lot do Smoleńska był wojskowy. Nikt nie kupował biletu. Pasażerowie lecieli za darmochę. Koszty pokrywało państwo. I dlatego państwo płaci odszkodowania rodzinom ofiar. Słuszne to i sprawiedliwe. Suma odszkodowań nie jest podana, ale można ją oszacować skromnie na co najmniej 100 mln. złotych. Około 100 ofiar razy średnio milion za głowę, daje powyższą sumę. I końca nie widać. W cywilnej katastrofie, rodzina dostaje odszkodowanie raz. Koniec. Kasa zamknięta. Kto chce więcej, musi iść do sądu. Będzie się procesował aż do usranej śmieci, a i tak nie wywalczy centa więcej. Gdyby kancelaria prezydenta wynajęła na lot do Smoleńska cywilny samolot, wypłacone już byłyby wszystkie odszkodowania. Poza tym żaden cywilny pilot nie byłby tak szalony, żeby próbować lądować we mgle, przy prawie zerowej widoczności, na formalnie zamkniętym lotnisku na pasie startowym przypominającym kołchozową drogę. Więc katastrofa by się nie wydarzyła. Było, minęło, próżne żale. My będziemy płacić jeszcze ze dwadzieścia, trzydzieści lat wdowom, wdowcom i sierotom smoleńskim. Obawiam się, czy aby się wypłacimy? Czy nasz biedny kraj udźwignie ten ciężar? Czy się wypłaci? Jaka szkoda, że kancelaria prezydencka chciała „zaoszczędzić” i wzięła wojskowy samolot na lot do Smoleńska. Po co płacić, jak można darmo się przelecieć? Darmochę każdy woli. Najwięcej kosztuje darmocha. Taka lekcja „smoleńska”.

      Teraz rusza druga fala odszkodowań. Jeśli wdowa Gosiewska I dostanie kilka milionów odszkodowania – chce pięć, ale dostanie pewnie mniej, ze dwa, trzy miliony? – to i inne wdowy, wdowcy, sieroty i sierotki smoleńskie wystąpią o analogiczne rekompensaty za śmierć bliskich. Pierwsza a raczej druga będzie wdowa, europosłanka Gosiewska II. Przecież i jej się należą pieniądze za śmierć byłego męża, z którym się rozwiodła. Po niej ruszą następni. Bo czemu by nie? Nie widać końca roszczeń i odszkodowań.

     Nawiasem mówiąc szczerze lubię oglądać wdowy, (euro)posłanki Gosiewskie w telewizji. Cieszą mnie ich wywiady, jak z poważną miną pouczają, jak się wypowiadają na każdy temat, recytując słowo w słowo to, co im przysłano w partyjnych mejlach, jako własne zdanie. Szkoda tylko, że wdowy Gosiewskie nigdy nie występują razem. Wiele bym dał, żeby je zobaczyć w jednym programie, twarzą w twarz. Chyba się tego nie doczekamy. Wdowy Gosiewskie występują tylko osobno. Najbardziej cenię rozważania wdów Gosiewskich I i II na temat moralności tudzież ich pouczenia moralne. Jakby się zastanowić…  Ani to to ładne, ani mądre, ani w niczym się nie wyróżniają, nie mają niczego ciekawego do powiedzenia. Wielu jest takich na naszych szczytach. W polityce, we wszystkich partiach jest ich mnóstwo, i nie tylko w polityce. I człowiek się zastanawia zdumiony: skąd się wzięła taka elita, ci wybrańcy, tak śmietanka narodu? Jak je widzę, to wierzę, to wiem, że wystarczy być. Dokładnie: niektórym, tylko niektórym, wystarczy być. Wystarczy znaleźć się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, albo złowić odpowiedniego faceta, aby być. Być i żyć. Żyć i mieć. Mieć i żreć. Gdyby nie nazwisko nieboszczyka Gosiewskiego, to czy wdowa Gosiewska I dostałaby się do parlamentu, a wdowa Gosiewska II do europarlamentu? Albo na odwrót, bo mogą mi się wdowy Gosiewskie mylić.  Miałyby na to takie same szanse, jak na przeskoczenie Bałtyku o tyczce.

        Powiadają, że ludzkie życie jest bezcenne. Wierutna bzdura. Życie ludzkie ma wymierną wartość. Wdowa posłanka Gosiewska I zna wartość życia swego męża. Wyceniła je na 5 milionów plus. Kiedyś handlowano ludźmi otwarcie. Żywymi. Martwy niewolnik trafiał na śmietnik. Tyle był wart, co zdechły pies. Na rynku wyceniano wartość np. ładnej, młodej kobiety o szerokich biodrach, te o wąskich biodrach warte były mniej, bo częściej umierały rodząc małych niewolników; dobrego kucharza, albo niewolnika o mocnych dłoniach, cieśli, garncarza, etc. Dzisiaj handlowanie żywymi ludźmi jest najsurowiej zakazane przez kodeksy, ale handel nieboszczykami kwitnie w najlepsze. Jest cały przemysł, całe dziedziny, wydziały prawa, miliony prawników skupionych wyłącznie na wycenie cudzego bólu i handlu nieboszczykami. Ba, cale narody, państwa z tego żyją. Najlepszym przykładem państwo Izrael, zbudowane na kościach pomordowanych, i Żydzi już w trzecim już pokoleniu żyjący z odszkodowań. I obecnie, zupełnie jak dawniej życie różnych ludzi ma różną wartość. Wartość zmienną w czasie i zależną od kierunku wiatru i/lub humoru sędziego orzekającego. Tak jest w naszym pięknym kraju.

            Pamiętam pewien wypadek, wiele tal temu. W stojący samochód uderzył od tyłu inny pojazd. Samochód zapalił się, była to chyba Syrenka 105, podobną miał kiedyś mój kolega. Syrena 105L, L znaczył luksus, choćby nie wiem jak byłoby śmieszne połączenie luksusu z samochodem maki Syrena. Działo się kilka lat po upadku komuny. Kierowca przeżył cudem, spaliło mu się 80 % powierzchni ciała, został potwornie okaleczony. Stracił ręce, wzrok… Po latach sądowej batalii wywalczył odszykowanie: kilka tysięcy złotych! Na tyle niezależny sąd wycenił jego życie, jego kalectwo, jego cierpienie… Nie trzeba dodawać, iż był to tzw. zwyczajny, szary człowiek. Jak wdowa Gosiewska I i II przed wyjściem za mąż za posła Gosiewskiego. Inny przykład. Kilka lat temu, dwa, lub trzy, samochód uderzył w drzewo na łuku drogi. Wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Samochód był służbowy i służbowo podróżowały w nim dwie urzędniczki. Obie zginęły. Miały po trzydzieści kilka lat, męża, dzieci. Mimo iż kobiety były w pracy, w podróży służbowej, w urzędowym samochodzie, urząd odmówił wypłaty odszkodowania rodzinom tych kobiet, ich dzieciom… Urzędniczki mogły się same ubezpieczyć, indywidualnie. Urząd argumentował, że kierowca, jedna z urzędniczek, nie zachowała warunków bezpieczeństwa, choć świadkowe twierdzili, iż to nie była wina kierującego tym pojazdem… Urząd przecież nie ma ekstra pieniędzy ani na ubezpieczenia pracowników, ani na wypłaty odszkodowań. Aby zapłacić np. dzieciom tych kobiet rekompensatę finansową urząd musiałby obciąć np. premie. Obciąć premie naczelnikom, prezesom, kierownikom, by wypłacić odszkodowania czyimś tam bachorom! Nie do pomyślenia! Śmieszny pomysł. Co nas obchodzą cudze dzieci! Poszło jak po maśle. Sąd potwierdził wyrokiem te ustalenia i rodziny, w tym dzieci kobiet „poległych” w wypadku samochodowym nie dostały grosza odszkodowania. Był człowiek, nie ma człowieka, była matka nie ma matki. Gońcie się! Co nam zrobicie?

        Czyż nasze państwo znacznie lepiej nie potraktowało rodziny „poległych” w katastrofie smoleńskiej niż rodziny „poległych” w innych, licznych katastrofach: samochodowych, autobusowych, kolejowych? To znaczy wiem, że ból bliskich „poległych” w Smoleńsku jest niewyobrażalny i nic tego nie zrekompensuje, żadna suma, żądne zadośćuczynienie nie wynagrodzi im straty… Ale oni otrzymali mnóstwo pieniędzy w odszkodowaniach, gdy inni, nie mniej wszak kochający swoich „poległych” nie otrzymali nic. Albo drobne. Wiele jest przecież takich przypadków. W wypadkach samochodowych w Polsce ginie średnio pięć tysięcy ludzi rocznie. Zdarzają się wypadki jak z koszmaru, gdy ginie cała rodzina – tu nie ma problemu, bo nikt nie powalczy o odszkodowania. Albo giną tylko rodzice, zostawiając małe dzieci. Tu będą się sądzić. I bliscy jakże często muszą dochodzić odszkodowań w trakcie wieloletnich procesów sądowych, przeciąganych w nieskończoność różnymi kruczkami prawnymi przez cwanych, bezczelnych, wyszczekanych adwokatów sowicie opłacanych przez firmy ubezpieczeniowe. Gdy wyrok w końcu zapada, te rodziny otrzymują kilka, kilkanaście tysięcy złotych, za śmierć swoich najbliższych, po prostu drobne w porównaniu do odszkodowań, jakie dostały rodziny smoleńskie. I nikogo to nie obchodzi. Z czego będą żyły sieroty? Za co będą się leczyć okaleczeni? Kto i kiedy zapłaci odszkodowanie za zwyczajnych „poległych” w wypadkach?

      No, tak, ale tam zginęła nasza elita. Ci ludzie warci są każdych pieniędzy. Są ludzie i ludzie. I tak wdowy, posłanki Gosiewskie, co i rusz wystawiają nowe rachunki za życie i śmierć swego, doprawdy bezcennego, męża Przemysława, który po śmierci okazuje się wart więcej niż za życia. Wart więcej niżby był wykonany ze szczerego złota. Ich prawo.

      Ostatni przykład, najświeższy. Bo to samo podejście sprzed kilkunastu lat, czy kilku lat trwa nadal oczywiście, jeśli chodzi o zwyczajnych ludzi. Nie posłów, nie polityków, nie celebrytów. Przy czym pojęcie polityków obejmuje wszystkie partie w Sejmie, bez wyjątku, bez podziału na rządzącą partię i opozycję. Jedna wspólnota wybranych, lub inaczej nadzwyczajna kasta ludzi. W Polsce mamy kilka kast. Jest osławiona kasta sędziów, lecz nie zapominajmy o najważniejszej kaście: polityków. No i plebs na dole. Podejście odziedziczone po komunie. W komunie byli swoi, elita, ci stworzeni do rządzenia, nomenklatura, wybrani, oraz masa, pospólstwo, lud pracujący miast i wsi. Ludzie nie warci uwagi, których życie nie warte było grosza. Kilka miesięcy temu na lotnisku w Brukseli wybuchła bomba podłożona przez islamskich terrorystów. W zamachu zostało ciężko rannych dwóch polskich urzędników. Urząd wysłał ich na służbową delegację do Brukseli. Załatwili zlecone, urzędowe sprawy i rankiem czekali na lotnisku na samolot do kraju, gdy wybuchła bomba podłożona przez terrorystów. Ranny jednego urzędnika były lżejsze. Podleczono go w Brukseli i już wrócił do kraju. Drugi odniósł ciężki uraz mózgowo-czaszkowy. Na głowę spadla mu stalowa belka. Do tej pory leży nieprzytomny w brukselskim szpitalu. Kilka tygodni temu w urzędzie, gdzie pracował, ogłoszono zbiórkę pieniędzy na, jak się domyślano, rehabilitację ciężko rannego kolegi. Zebrano sporą sumę. Ludzie dawali chętnie pieniądze na taki cel. Okazało się, ze pieniądze były potrzebne, nie na rehabilitację, lecz na pokrycie pierwszej raty kosztów leczenia! Ten człowiek został ciężko ranny podczas delegacji służbowej. Rzecz jasna nie miał ani on, ani inni, żadnego ubezpieczenia, a urząd, który go wysłał odmówił pokrycia kosztów lecenia! Szpital w Brukseli leczył rannego, jako nieubezpieczonego, a faktury za koszty leczenia wysyłał do żony rannego w Polsce. Ktoś musi zapłacić rachunek za leczenie. Urząd odmówił, została rodzina, czyli żona. Ta biedna kobieta, zostawiona całkiem samej sobie, jeździła miedzy Brukselą, gdzie odwiedzała nieprzytomnego męża, a krajem, a do domu regularnie spływały rachunki za leczenie. Nie są to małe kwoty. Koszty kilkumiesięcznego specjalistycznego leczenia łatwo mogą przekroczyć kwotę stu tysięcy euro. Jej mąż był w takim stanie, że nie można go było przewieść do kraju. Zresztą sam transport, tylko specjalistyczny, medyczny transport wchodzi w grę, to koszty ponad dziesięć tysięcy euro. Nawet na przewiezienie męża do kraju nie miała pieniędzy. A urząd milczał. Gdy ucichła wrzawa medialna wokół zamachu terrorystycznego nad losem rannych polskich urzędników zapadło milczeniu. Nikogo nie obchodziło, co się z nimi stanie? Gdzie się leczą? Jaki jest ich stan? Kto zapłaci za leczenie? Czy żonę stać na opłacenie kolosalnych kosztów leczenia? Nikt nie śpieszył z pomocą, nie podsyłał psychologów, nie rozwodził się nad bólem, cierpieniem i lękiem rodzin rannych urzędników.  W końcu szpital z Brukseli zagroził, że jak nie zostanie zapłacona pierwsza rata, to zakończy leczenie rannego. Wyjęcie wtyczki, gdy rannego utrzymuje przy życiu aparatura medyczna, oznacza jego śmierć. W Belgii eutanazja jest dozwolona. Stąd zbiórka w urzędzie. Nie wiem, czy na pomysł zbiórki wpadła zrozpaczona żona, czy ktoś inny. Ale się udało. Pierwsza rata za leczenie została zapłacona. Co będzie dalej? Nie wiadomo. A raczej wiadomo. Nic dobrego. Żony nie stać na opłacenie kosztów leczenia ciężko rannego męża idących w setki tysięcy złotych. Ministerstwo odmówiło ponoszenia kosztów leczenia, zrzucając zadanie na urząd. Urząd odpowiedział, że nie zapłaci. Nie ma z czego i nie zapłaci. Nie, bo nie. Nie zapłaci i już. W końcu to tylko jeden szeregowy urzędnik, żadna szycha, jeden z setek, tysięcy. Wydadzą pieniądze i co dalej? Żadnego pożytku z tego człowieka nie będzie. Tylko warzywo. Szkoda czasu i pieniędzy. Dajcie nam spokój. Przestańcie się naprzykrzać. Nie damy i już. Nie będzie ten, będzie inny. Na każde miejsce w urzędzie czeka dziesięciu chętnych. Ludzi nie zabraknie.

       Co innego gdyby takie nieszczęście zdarzyło się posłowi, ministrowi, czy senatorowi, Wtedy byłoby zupełnie inaczej. Tłum psychologów wszelkich specjalności pośpieszyłby z pomocą rodzinie, i pokrycie kosztów leczenia, jak najlepszego leczenia, bez względu na koszty, i wszechstronna pomoc. Całkiem co innego, gdy nieszczęście spotyka zwykłych ludzi, niż gdy nieszczęście spotyka członka najwspanialszej kasty ludzi – polityków. Nieszczęście normalnego człowieka jest jego nieszczęściem jego i jego rodziny. Nieszczęśliwa śmierć polityka, np. w katastrofie lotniczej, jest nieszczęściem całego kraju, jest narodową traumą, dotykającą wszystkich i każdego. Dlatego Gosiewska I z kamienną twarzą zażądała dodatkowych 5 milionów złotych rekompensaty za śmierć jej niecenionego Przemka. Bo jej się to należy. Jeszcze się uskarża na nagonkę medialną, jaką wywołało jej żądanie. Bo wywołała burzę, trzeba to przyznać, choć nie w poprawnych, prawicowych mediach. Najlepiej byłoby, zdaniem wdowy, posłanki Gosiewskiej I, gdyby ministerstwo wypłaciłoby jej kilka milionów kolejnego odszkodowania za śmierć męża cichcem, w tajemnicy tak, żeby nikt postronny się o niczym nie dowiedział. A ona jak dawnej występowałaby w telewizji mówiąc o swoim bólu, o spisku, zamachu, o nieodżałowanej stracie i o moralności. Zdumiewająca czelność.

         Nawet nie wiadomo jak to nazwać. Widać, że nasza demokracja jest bardzo młoda. Podobne postepowanie posła, polityka partii rządzącej w takiej Anglii czy USA byłoby nie do pomyślenia. Byłoby końcem jego politycznej kariery. Może się łudzę, co do Anglosasów. Oni mają swoje brudy za uszami. Jednakże zdumiewa niesłychana bezczelność, arogancja i tupet tych naszych, pożal się Boże… wybrańców narodu. Czy tylko niektórych? Nie sądzę. Tacy ludzie byli we wszystkich partiach, jakie rządziły po upadku reżimu, czyli widać ich za czasów całej naszej nowej demokracji. Czy na tym polega demokracja? Że inne reguły obowiązują rządzących, a inaczej rządzonych? Że ból po stracie najbliższych polityka, ministra, posła jest więcej warty niż tzw. szarego człowieka? Że wybrani przez naród wybrańcy zyskują przez zasiadanie w parlamencie prawo do o niebo lepszego traktowania niż ci, co ich wybrali? Od ćwierć wieku jedno i to samo. Jestem u władzy i mi się należy. Jestem u władzy i trzeba chapać, aż się nie pęknie, albo nie skończy się słodkie życie, czyli dolce vita. I władzy nie obejmie ta paskudna opozycja. Póki władzy to żyć i żreć. Jak najwięcej! Ile wlezie. Niech trwa muzyka. Nie mknie taneczny korowód władzy. A co? Należy mi się! Wygrałem wybory. Jestem posłem partii rządzącej. Potrzebne mi są te pieniądze. Należą mi się te pieniądze.

         Hmmm, mi też przydałoby się kilka milionów. Tej nieszczęsnej żonie ciężko rannego urzędnika z Brukseli te pieniądze przydałyby się jeszcze bardziej. Komu się nie należy pięć milionów? Kto by odmówił ich przyjęcia? Ale my nie dostaniemy nic. Pani poseł, wdowa Gosiewska numer jeden dostanie. Jak nie pięć milionów, to trzy, lub dwa miliony. W najgorszym wypadku posłance Gosiewskiej I wpadnie z milion na otarcie gorzkich, wdowich łez. Przecież jej, posłance partii rządzącej, wdowie po pośle, jej się należy.

            Jest koniec października. Spadają liście z drzew. Na chodnikach szeleszczą pod stopami kobierce z martwych liści. Na skwerach, w parkach, na cmentarzach. Przy grobach krzątają się rodziny, sprzątają, grabią liście, szorują marmurowe, lub betonowe płyty nagrobne. Jak komu wypadło, jak kogo stać. Na grobach płoną znicze, kwiaty chylą ociężałe a strojne głowy, jakby czcząc pamięć tych, co odeszli. Ludzie nieśpiesznie idą powoli alejami, zapominając na chwilę o codziennych kłopotach pamięcią wracając do tych, których już nie ma. Wkrótce listopad. I dzień Wszystkich Świętych. Dzień Zaduszny. Niezwykłe nasze święto. Święto, jakiego nie spotkasz nigdzie indziej na Ziemi w takiej postaci. Listopad, to miesiąc opadających liści. Piękna nazwa najtrudniejszego, najbardziej ciemnego, przytłaczającego i ponurego miesiąca w roku. Miesiąca samobójców. I miesiąca martwych liści. Miliardy martwych byłych liści miotane wiatrem w kolorze złotym, czerwonym, brązowym. Wszystkich kolorach tęczy, prócz… zieleni. Koloru życia. Bo te liście są martwe. To nie liście, lecz trupy liści. Na wiosnę już ich nie będzie. Takie masy martwych liści. Znikną, nie wiadomo gdzie. By powstały nowe liście. Młode, zielone, radosne młodością.

       Jesienne, żółte, martwe liście. Przypominają, że wszyscy muszą umrzeć. Bogaty i biedny. Potężny pan, absolutny władca i ostatnie popychadło. Mędrzec i głupiec. Piękna księżniczka i ostatnia pomywaczka. Zarówno. Banalny wniosek. Równie banalny, jak pospolite sa żóte, martwe liście w dniu Wszystkich Świętych, w miesiącu listopadzie. Banalne, ale przecież są. Jesienne liście. Martwe liście. Jest życie i jest śmierć. Nie sprzeczne, ale tworzące jedność. Jak dwie strony medalu. Życie, śmierć. Śmierć, życie. Wolimy zycie... gdyż życie to życie.  Życie ma wszystkie, prawie, zalety.

         Lecz to śmierć jest sprawiedliwa. 

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą autora. 

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.3 (głosów:13)

Komentarze

"Nigdy nie dostałam odszkodowania, otrzymałam tylko zadośćuczynienie za straty moralne. Nikt nam tyle nie da, ile na nas niektóre media naplują - tu chodzi o to, żeby nas zniechęcić, zamknąć usta" - mówi w rozmowie z "Polską The Times" Beata Gosiewska.

Źródło: http://niepoprawni.pl/polecanka/1846-zl-to-za-malo-by-leczyc-dysleksje-b...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1524146

"Tylko śmierć jest sprawiedliwa "....chciałoby się powiedzieć, dobre i to. Dobrze ,że chociaż tu jest sprawiedliwość. Smętny tekst tym razem....ale próbuję sobie wyobrazić obie panie G. w TV i Pana jako prowadzącego program ...i odrazu mi mniej smutno. Dobrze ,że chociaż czasem Pan coś napisze....bo już nie mam co czytać. Jesień na blogach, jesień w księgarniach, a w TV....to już chyba cmentarz. Byle do wiosny.
Serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-8

Verita

#1524149

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Równa Babka został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1524163

Czy ty aby nie przesadzasz
 
Czy ty czytasz  to co piszesz
 
Żenada
Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1524166

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Równa Babka został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1524168

...apeluję, aby równym babkom zabrać klawiaturę:)) choroba może się bardziej pogłębić :)) i mogą zajść nieodwracalne zmiany, czy jest na sali lekarz?!!??

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-7
#1524171

Na nic twoje ciche popiski...jeżeli  ta równa ma satyryczne fory. Przecież wiesz,że tu się pałuje lub faworyzuje za nicki lub za inne przysługi  a nie za treść komentarzy. Tego się nawet główny stowarzyszony z tym nie kryje..ani jego towarzysze..którzy o tym piszą otwartym tekstem. Jaki jest więc sens komentowania tych akademickich nauczycieli?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-8

Verita

#1524181

"Przecież wiesz,że tu się pałuje lub faworyzuje za nicki "

Wiem Verito, wiem.

Wystarczy wizyta Lotnej i wszystko jasne :-)))

-24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:10
Negatywna ocena wpisu 
(116)Zatwierdzoneview -24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:10Negatywna ocena wpisu 
(116)Zatwierdzoneview -24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:09Negatywna ocena wpisu 
(116)Zatwierdzoneview -24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:07Negatywna ocena wpisu 
(116)Zatwierdzoneview -24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:06Negatywna ocena wpisu 
(116)Zatwierdzoneview -24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:06Negatywna ocena wpisu 

 

(116)Zatwierdzoneview -24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:05Negatywna ocena wpisu
(116)Zatwierdzoneview -24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:04Negatywna ocena wpisu
(116)Zatwierdzoneview -24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:03Negatywna ocena wpisu
(116)Zatwierdzoneview -24Punkty blogera30 Października, 2016 - 15:02Negatywna ocena wpisu
(116)

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1524183

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Bombowy Szybowi... został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Bombowy Szybowiec Antka

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje - Mark Twain

#1524167

co poniektórzy wyrywają z ławeczki pojedyncze deseczki i ładują na oślep...ja to wiedziałem, że w końcu psycha im będzie siadać:))...kurde wykruszą się niechybnie mamroty, jak babcie kocham:)))

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-7
#1524169

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Bombowy Szybowi... został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Bombowy Szybowiec Antka

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje - Mark Twain

#1524172

...kiedyś tutaj taki portalowy dochtor maruś się do niej zalecał, ale dała mu kopa, ups kosza i faktycznie jej noga o mały włos nie utknęła:))nic takiego, pensjonariusze domu pod kukułczym gniazdem:))

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-8
#1524173

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Bombowy Szybowi... został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Bombowy Szybowiec Antka

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje - Mark Twain

#1524175

.. Maruś to był i jest fajny facet, daleko ci do niego, poza tym ja i Maruś jesteśmy ludzmi cywilizowanymi i zawsze zachowaliśmy się z klasą wręcz doskonale:))), nie porównuj szlachetnej znajomości do prymitywnych łajdactw, które wasza trójka uskuteczniała.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-6

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1524177

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Bombowy Szybowi... został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Bombowy Szybowiec Antka

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje - Mark Twain

#1524211

I ja panią serdecznie pozdrawiam. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

Bielinski

#1524174

Wscieklosc idiotow i lemingow nie ma konca. Zwykla dzicz tak mozna skomentowac klamstwa na temat B.Gosiewskiej

Kamieniowanie Beaty Gosiewskiej

Jak można inaczej nazwać to, co dzieje się od kilku dni wokół europosłanki Beaty Gosiewskiej? Obrażaniem? Niewybrednym atakiem? Tak zwany mainstream czyli salonowy rynsztok nie przebiera w słowach, zupełnie tak, jakby chodziło o zbrodnię albo zawłaszczenie olbrzymiej sumy pieniędzy. Niestety to przybrało formę kamieniowania osoby, która straciła w Katastrofie Smoleńskiej męża i ojca dwójki dzieci. Doszliśmy do politycznego bagna. Skandalizujący jak zawsze reżyser Andrzej Saramonowicz "wrzucił" na TT taki wpis:

"5 milionów złotych za śmierć męża w wypadku lotniczym? Cholera, zaczynam mieć wyrzuty sumienia wobec rodziny, że nie wsiadłem."

Pod wpisem fala ścieku, niewartego cytowania. Śmiem twierdzić, że gdyby coś tak haniebnego zdarzyło się w Stanach Zjednoczonych, Saramonowicz po przegranym procesie z wdową po Przemysławie Gosiewskim chodziłby w tym samych gaciach i boso do końca życia. A inni hejterzy za nim, niczym drużyna finansowych golasów. Beata Gosiewska stara się cokolwiek wyjaśnić  w wywiadzie, jakiego udzieliła dziś gazecie "Super Express". Oczywiście wyjaśnia, że wniosek o odszkodowanie w kwocie 5 milionów złotych został złożony kilka lat temu, że dotyczy całej Jej rodziny (po 1,25 miliona złotych na każdą osobę), że został oparty przez prawników na standardach europejskich. A zgodnie z nimi średnie odszkodowanie za śmierć w wypadku lotniczym wynosi 2 miliony euro, czyli około 9 milionów złotych na osobę. Porażające jest w tym wszystkim to, że wdowa po pośle PiS musi się tłumaczyć z przysługujących Jej praw, że jest dosłownie kamieniowana w sieci przez zwykłych chamów.

 

Od samego początku, od 1o kwietnia 2010 roku rodziny ofiar, które domagały się wnikliwego śledztwa w sprawie katastrofy, spotykały się z niechęcią mediów, były obrzydliwie atakowane przez takich ludzi jak Palikot czy Niesiołowski. Premier Tusk traktował je per noga, a dziś były minister Sikorski sugeruje by rodziny ofiar domagały się odszkodowań od Federacji Rosyjskiej, skoro był to zamach. Z jakichś nieznanych nam bliżej powodów, spec od dorżnięcia watahy, wie, że zamachu dokonali Rosjanie. Intersujące, skąd ta jego sugestia. Ani we Francji, ani w Niemczech, nikt nie odważałby się zaatakować polityka, posła, osoby publicznej za to, że stara się o odszkodowanie z powodu śmierci bliskiej osoby w katastrofie. Zezwięrzęcenie dziennikarzy i komentatorów wspierających szamoczącą się PO czy KOD nie zna najwyraźniej żadnych granic.

 

Najprawdopodobniej Beata Gosiewska nie otrzyma tak wysokiego odszkodowania, sama zresztą o tym mówi. Dziś płaci wysoką cenę za to, że Polska, dzięki tak zwanym elitom przypomina zwykłą dzicz. Tak, tak, te elity narzucają od dawna standardy dziczy w walce z PiS. Te niby wykształcone i obyte na europejskich salonach. Beata Gosiewska przetrzyma tę dzicz z salonów. Tych komentujących wykształconych  z wielkich miast. "Zajęto" się europosłanką, by wskazać jaki ten PiS jest pazerny na kasę, jaki jest zepsuty. Adresatem nie są bywalcy drogich restauracji tylko ludzie biedni. Większą hipokryzję sytych i zadowolonych trudno sobie wyobrazić. Żerowano na bólu bliskich ofiar Katastrofy Smoleńskiej od samego początku, od 10 kwietnia 2010 roku. Puszki po piwie, oddawanie moczu na znicze. Milczeli znani i skundleni artyści. Żyją wśród nas, w środku Europy zwykli barbarzyńcy.

 

http://benevolus.salon24.pl/733765,kamieniowanie-beaty-gosiewskiej

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1524158

Mówi pan, że to hipokryzja? Pisanie o żadaniu ekstra, dodatkowych 5 mln. odszkowoania? Żerowanie na bólu ofiar Katastrofy Smoleńskiej? Czym jest ich ból większy od tych, co stacili bliskich np. w wypadku samchodowym? Tu katastrofa, tam katastrofa. Róznica w ofiarach. Tam elita, tu zwyczjani ludzie. Dochodzimy do wniosku, że ci co rzadzą są inni, mają błekitną krew? A błekitna krew kosztuje więcej niż czerwona? 

Czy hipokryzja nie pokrywa hipokryzji? Bo jak inacze nazwać to użalanie się nad "nagonką meidalną", jaka spadła na panią Gosiewska I, lub II, za żądanie 5 mln, inaczej jak nie hipokryzją? 

Jesli pan uważa, że ofiarom ofiar Katastrofy Smoleńskiej należy się więcej, i wielu jest takich, to zawsze możecie się zrzucić i ofairować własne pieniądze. Macie do tego prawo. Wasze pieniadze, wasza sprawa. Pani Gosiewska I, II będzie zadowolona i nie będzie żadnej nagonki.

 

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-6

Bielinski

#1524201

Bardzo proszę o kulturalne komentowanie. Bez obrażania, bez używania słow powszechnie uważanych za wulgarne. Nikt tu nie musi być. Nie musimy się lubić. Ale nie wszystko jest dozowlone.

Jak kto chce bluzgać, wyzywać innych, to niech idzie sobie do meneli na ogródki działkowe. Tam znajdzie kompanów do wszystkiego. 

Żaluję pierwszy raz, że nie ma możliwości banowania. Szkoda, naprawdę szkoda.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-4

Bielinski

#1524178