#JaTeż

Obrazek użytkownika Bielinski
Humor i satyra

#jateż molestowałem. Mówiłem sobie, że to część jej gry. Że tak naprawdę jej się to podoba.  Nie wiem, ile razy to robiłem nieświadomie, bo tak trzeba, bo tak robią inni mężczyźni, ale raz zapamiętałem bardzo dokładnie. Młoda dziewczyna przyszła do redakcji zaraz po studiach. Młoda, ładna, drobna, nieśmiała. Zaczęło się normalnie, poklepywanie po pupie, głaskanie, żenujące męskie żarty, potem przytulnie, całusy, seks oralny w ubikacji. W kilka dni później ona zniknęła. Redaktor naczelny powiedział, że przysłała maila, ze rezygnuje z pracy w redakcji, bo ją molestuję seksualnie. Poczułem się jakbym dostał w twarz. Ja i molestowanie! Przecież to niemożliwe! Ja zwalczam męskie, szowinistyczne zachowanie, od zawsze jestem za równouprawnieniem płci, tolerancją, wolnością i ja miałbym molestować? Potem sobie przypomniałem, co było i uświadomiłem sobie, że ona miała rację. Że niechcący, że mimowolnie, ale jednak molestowałem. Poczułem się jeszcze gorzej. Dziś to okropne wspomnienie nie daje mi spokoju. Wiem już, że tego już więcej nie zrobię. Stałem się lepszy i chciałem tylko tamtą dziewczynę gorąco przeprosić, za to jak się zachowałem, że ją skrzywdziłem – zakończył redaktor Jan Studencki, a jego opowieść zakończył aplauz zgromadzonego prześwietnego zgromadzenia.

   W studio telewizji postępowej TVW48 na dyskusji o molestowaniu seksualnym kobiet – tak powszechnym w naszych wstrętnym, zacofanym, kato-talibskim społeczeństwie – zgromadziła się śmietanka postępowego dziennikarstwa, elity intelektualnej, świata artystycznego. Aż pióro drży mi w ręku z przejęcia, gdy przystępuję do wymienia uczestników i uczestniczek owej pamiętnej dyskusji. Najlepsi, z najlepszych, najznakomitsi celebryci ze stolicy, najlepsza elita, jakiej nie znajdziesz nigdzie indziej. To znaczy drżą mi palce na klawiaturze komputera, ale śmiało. W dyskusji żywo uczestniczyli: redaktor Jan Studencki opoka i podpora postępowego dziennikarstwa, Gienia Piątek, profesorka i orędowniczka ery Wodnika, dalej znana socjolożka, psychpatolożka, pisarka, krytyczka i feministka Ksienia Zdun oraz sławna gwiazda filmu i stołecznej sceny Andżelika Pipka. Moderatorem dyskusji był Mordechaj Mordechajowicz Burumstein vice naczelny prześwietnej gazety popularnej, mój guru i przewodnik duchowy.

   Takie to znamienite grono gorąco dyskutowało w studio TVW48 o molestowaniu seksualnym kobiet. Na widowni zgromadziło się grono zaangażowanych społecznie młodych kobiet, między innymi studentek dziennikarstwa, czy szkół aktorskich, które gorąco reagowały na padające słowa wyrażając burzliwe aplauz bądź dezaprobatę. I ja tam byłem i wszystko widziałem, a com widział opisuję wiernie. Ja, Wacek – blogier postępowy – bo mnie wielce szanowny Mordechaj Mordechajowicz Burumstein wprowadził do studia jako swego asystenta.

    - Nie ma nic gorszego dla kobiety jak molestowanie seksualne – pośpiesznie odezwała się profesorka Gienia Piątek by nikt jej nie ubiegł w mądrości – Nic bardzie poniżającego uwłaczającego, czyniącego z niewinnej, czystej kobiety lalkę, zabawkę dla męskich szowinistycznych świń. Ja nie mogie o tym nawet spokojnie myśleć. Nie mogie spać, gdy przyśni mi się, że do mojej cipki, do sanktuarium kobiecości wtargnie jakieś obce ciało, jakiś wielki, obcy, najlepiej czarny członek, jak poskręcany czarny konar, to aż mdleję, aż czuję słabość, i ciarki w całym ciele. Ja nawet nie mogie patrzeć na takie przedmioty bez przerażenia, jak te mikrofony – tu profesroka Gienia wskazała mikrofony rozwieszone w studio – takie wielkie, grube, czarne, aż mnie tam… skręca – wydyszała – wszystko przez te myśli o molestowaniu. Nie ma nic gorszego niż molestowanie…

    - Oj tam, oj tam, wielkie mi mecyje – prychnęła artystka scen stołecznych Andżelika Pipka – Co poniektórym to by się przydało, żeby ich ktoś porządnie wymolestował. Przynajmniej babo lepiej byś spała – poradziła profesorce i potrząsnęła głową, a burza blond-tlenionych loków falami spłynęła jej na ramiona – Mnie tam nikt nie molestował. Wielu chciało, ale nikomu się nie udało. Chyba, że sama chciałam wtedy i owszem. Jak powiadają: jak suka nie da to pies nie weźmie. No, owszem, jak facet jest brzydki, stary, lub takie nic, co nic nie może, niczego nie załatwi: ani roli, ani kastingu, ani marnej reklamy to tak. To jest molestowanie. Paskudztwo, brrr, z takim obleśnym typem…! Jak kobieta jest młoda, ładna, atrakcyjna, podoba się, to czemu ma nie skorzystać ze swoich atutów? Molestowanie jest obrzydliwe, to chamstwo i prostactwo. Żeby tak za nic? Ale jak się odwdzięczy to czemu nie? Po co mi ta kobiecość, jak nie po to by korzystać? Faceci są śmieszni i napaleni. Ale gość musi zapłacić. Nic za friko. Ja tam nikomu nie dają za darmo. Nie jestem szmatą.

   - Młode aspirujące lewicowe elity (MALE), które nigdy nie przyznają, że chcą być elitami, stawiają na sprawy bytowe. Pensje, mieszkania, zmaganie się ze społeczną niesprawiedliwością. Na końcu seks. A wybór jest trochę wyborem z gatunku, czy myć ręce czy nogi. Te wszystkie wzmożenia antyuchodźcze i historyczno-militarne są prężeniem narodowej pały, a to zawsze ma jakiś związek z tym, jak definiujemy w danej kulturze męskość i kobiecość. Nie bardzo rozumiem, o co chodzi, przyjmijmy jednak, że chodzi bardziej o poglądy niż biologię i walkę o to, kto teraz będzie waderą alfa. Czy prawa kobiet to jest ta najbardziej fundamentalna kwestia? I znów ten dylemat: co umyć? Ręce, czy nogi, czy cipkę i penisa? Byłoby mi bliżej do MALE, gdyby byli gotowi poważnie uwzględnić tę perspektywę. Mężczyzna to patriarchat i właśnie dlatego powinniśmy powiedzieć mu: nie – odezwała się Ksenia Zdun, która już od dłuższego czasu wierciła się w fotelu niecierpliwie by zabrać głos.

   Prawdę mówiąc, jej odpowiedź była ni przypiął ni przyłatał, ale nikt tego nie zauważył, bowiem profesorka Genia Piątek zaatakowała znaną aktorkę Andżelikę Pipkę.

    - Wstydziła byś się, kobieto tak się zachowywać, i tak wypowiadać. Takie jak ty sprawiają, że mężczyźni nie szanują kobiet. Kobieta musi się szanować, a nie jak ten wycieruch, wycierać wszystkie kąty.

   - Odczep się ode mnie, wywłoko jedna. Czy moja wina, że nikt ciebie nie puka, zdziro? Zazdrościsz? Po co ci dyskusja o molestowaniu? Ciebie to nikt nie ruszy! Chyba ślepy. O molestowaniu możesz tylko pomarzyć! – odpowiedziała zjadliwie Andżelika Pipka.

   Profesorka Genia Piątek nadęła się jak żaba i Bóg jeden wie, czym by się to skończyło, gdyby do dyskusji nagle nie wtrącił się Mordechaj Mordechajowicz Burumstein.

   - Panie, panie, niech panie spokoit’sia. Praszu ja was. Pered nami mnoga bolszich wyzwań. My musim walczit’ o prawa kobiet, o swobodu, o demakracjiu. Oto wrażyj rząd dumajet jak narzucić nam prawo zakazujące aborcju. Eto zamach na prawa kobiet, na nowczesnyj kraj, na postęp, na swobodu, na ideały zachodniej ewropy. O tem nam nada gawarit, nam nużna jedność, solidarność, jak kiedyś, a nie kłótnie.

   Słowa Mordechaja Mordechajowicza Burumsteina otrzeźwiły panią aktorkę i panią profesorkę.

   - To zamach na nasze narządy rodne. Prawicowy rządzie miernot i nieudaczników. Moja cipka, moja borszka! Ręce precz od naszych cipek! Same zrobimy sobie dobrze! – zakrzyknęła pani profesorka Genia Piątek naraz zapominjąc urazy.

   - To wstrętne, niepojętne, takie okropne. Jak rząd zakaże aborcji, to cena skrobanki skoczy ze dwa, lub trzy razy. Takie koszty. Ja przykładowo w zeszłym tygodniu miałam skrobankę, już trzecią w tym roku. Skąd na to ma brać aktorka na dorobku?  I jak tu żyć?  - rozłożyła ręce Andżelika Pipka.

   - Moja ty dzielna dziewczyno! Jestem z ciebie dumna, że miałaś skrobankę i nie wstydzisz się o tym mówić, nie boisz się do tego przyznać – odezwała się profesorka Genia Piątek patrząc z zachwytem na Andżelikę Pipkę – To przykład niezwykłej odwagi przyznać się do skrobanki. Niech będzie więcej takich kobiet jak ty! Niech zachodzą w ciążę. Niech się skrobią i głośno o tym opowiadają! Tylko takie odważnie i mądre kobiety jak ty zmienią to zaściankowe, zacofane, uformowane w kościelnej kruchcie społeczeństwo.

   - Pozwólcie panie wtrącić kilka słów – próbował się wciąć do rozmowy redaktor Jan Studencki głaszcząc z lubością swoja brodę, ale skąd. Zero szansy na zabranie głosu. Pierwsza nie dała mu dojść do słowa pisarka i krytyczka Ksienia Zdun, która miała jak zwykle wiele do powiedzenia.

   - Patriarchat, który wyłania się z tych tekstów, stoi na dwóch nogach. Jedna to tradycyjna, katolicka rodzina, narzucane przez nią wzory życia, role i przekonania. Druga to szeroko rozumiane państwo, które trudno nazwać przyjaznym. Instytucje publiczne, takie jak często pojawiająca się w tych opowieściach służba zdrowia, to nie są miejsca przyjazne, a kobiety są tu lekceważone i poniżane. Skrobcie się dziewczyny z miast i ze wsi! I piszcie swoje wspomnienia. Posłuchajcie, co kobiety mają do powiedzenia! Jak często mówią, że nikt ich nie słucha. Więc posłuchajmy, a zobaczymy Polskę, jakiej nie znamy. Widzianą z małych miast i już z zewnątrz, z doświadczeniem życia na emigracji. Posłuchajmy młodych dziewczyn, dojrzałych kobiet i seniorek. Wózkowych. Towarzyszących mężczyzn także. Nie lekceważmy tych głosów! Zwalczmy patriarchat ze zwisem między nogami. Wprowadźmy prawo kobiet. Ich wolę, marzenia, ich prawo, ich etos - powiedziała jak zwykle nieco od rzeczy pisarka i krytyczka Ksienia Zdun, a jej manifest wywołał entuzjazm na widowni.

   Potem zaczęły wszystkie mówić na raz: i profesorka-etyczka Genia Piątek, artystka Andżelika Pipka, wojująca krytyczka i myślicielka płci Ksienia Zdun. Redaktor Jan Studencki również wykrzykiwał swoje mądrości widząc, że inaczej nikt nie da mu się wypowiedzieć. Do tego Mordechaj Mordechajowicz Burumstein usiłował im przerwać i uspokoić dyskusję swoim niskim, ciężkim basem. Na próżno. Nikt i nic nie może powstrzymać rycerzy i rycerek postępu w walce o lepsze jutro. Ani odebrać im głosu. Zwłaszcza w studio telewizyjnym. Na koniec wszyscy mówili głośno i do siebie, i nikt nikogo nie słuchał, co nikomu nie przeszkadzało i co jest normalne w dyskusjach w naszej telewizji. Słowem zrobił się straszliwy rwetes i harmider. Nic dziwnego, ze telewizji TVW48 nie puściła na antenie tego spotkania. Mordechaj Mordechajowicz Burumstein aż się spocił, zachrypł i poczerwieniał cały z wysiłku a i tak trzech feministek (plus redaktor postępowy) nie miał szansy przekrzyczeć.

   Na koniec wybuchła awantura, bowiem redaktor prowadzący odmówił zapłaty za dyskusję, co strasznie oburzyło Mordechaja Mordechajowicza. Zachrypniętym głosem krzyczał, że… on nie jest byle blad’ i nie budziet rabotat’ za darmo. Na uwagę, ze chodzi o walkę o wolność, o demokrację o prawa kobiet, Mordechaj Mordechajowicz Burumstein zakrzyknął, że redaktor, i te j…ne feministki mogut mu na kant … skoczyć, byle dziengi były! No tak to się skończyło

   - Gawarju ja tebia, Wacek, nigdy więcej tych bladi, tych feministek – powiedział do mnie wychodząc Mordechaj Mordechajowicz Burumstein ocierając z potu poczerwieniałą twarz – Czełowiek nagada się, nakrzyczy, aż ochrypnie i nic za to nie ma. Ani kopiejku. Feministki eto najgorsze k…wy: wyszczekane, wredne i natrętne. Psakudne, kak zdechły kot! Głupie jak but. Na szto chłopu baba, jak on jej pomolestowat’ nie możet? I baba takoż lubit, jak ją chłop za cycek chwytit, lubo po tyłku klepniot, bo kobita wie, że się podoba, i że ma te swoje kobiece wdzięki… Tak było, tak jest i tak budziet i żaden głupie feministki etowo nie zmiejajut’.

   Dobrze powiedziane. Ja wszelako sobie nie krzywduję. Poznałem po programie Anię – studentkę dziennikarstwa i Kasię chyba aktoreczkę. Ani powiedziałam, że pracuję z Mordechajem Mordechajowiczem Burumsteinem i mogę jej załatwić staż w gazecie. Było to łatwe, bo mnie z nim widziała. Kasi napomknąłem, że razem z reżyserem T. pracuję nad scenariuszem do jego nowego filmu, i że szukamy nowych, nieodkrytych talentów. Stara sztuczka, ale kto wie! Zobaczymy.

     Zauważyłem, że redaktor Jan Studnicki oddalił się ze studia z dwiema nowo poznanymi studentkami dziennikarstwa. Zgodne to z hasztagiem: #JaTeż. Czy ja gorszy, bo młodszy? Koniec końców, czy i ja nie mogę kogoś pomolestować?

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:4)

Komentarze

I tak głośno o tym mówi? I nie wstydzi się Pan? Zgorszą Pana do cna !!!! To już lepiej niech Pan chodzi do kina.
Pozdrawiam :-)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1551350

Tak, oglądam TVN24 ale rzadko, coraz rzadziej. Dlaczego? Po pierwsze z wiekiem coraz bardziej szanuję własne nerwy. Po wtóre... TVN podobnie jak Gazeta coraz rzadziej denerwują a coraz częściej nudzą. I to przynudzają okropnie.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1551391

- myślę, ze suka prędzej da niż nie da.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1551357

z linią przewodnią  zgoda, "aluzju paniała", ale forma ... niezbyt smaczna...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1551365