Jak (nie) udławić się hamburgerem

Obrazek użytkownika Bielinski
Gospodarka

Wiele jest podziałów pośród ludzi. Według wyznania, płci, rasy, narodowości, zamożności, marki samochodu, itp. Jeden z podziałów to ten, gdy pytamy o ulubione jedzenie. Żyjemy w świecie unifikacji, świat się skurczył, regionalne kuchnie tracą znaczenie. Na tak postawione pytanie, rysuje się podział na wielbicieli hamburgerów, czyli bułek z czymś, obojętnie z czym, wielbicieli placka drożdżowego z dodatkami, czyli pizzy, no i ewentualnie smażonego kurczaka w panierce. Ostatnio rosną w siłę miłośnicy kebabów.

   Weźmy takiego hamburgera, najlepiej z McDonalda. Osobiście nie przepadam za McDonaldami i za hamburgerami w ich wydaniu. Po upadku komuny to był szał. Ludzie czekali na otwarcie McDonalda i nie mogli się doczekać. A gdy wreszcie otworzyli bar z logo McDonald‘s, to pędzili tam stadami i zajadali się hamburgerami, nie mogąc się ich nachwalić. W McDonaldach urządzano komunie, chrzciny, może nawet i wesela…. Kto wie? Dziś hamburgery spowszechniały; jest wiele różnych sieci sprzedających bułkę z wkładką mięsną a bary McDonald są równie powszechne i pospolite jak kiedyś bary mleczne. Nawiasem mówiąc w barach mlecznych można było znacznie lepiej zjeść, ale to inna historia. No i ta miniona a niepowtarzalna atmosfera barów mlecznych.

   Hamburger to „wynalazek” amerykański, choć podobno już starożytni Rzymianie na widowni amfiteatrów pokrzepiali się bułką z kotletem w przerwach między krzyżowaniem chrześcijan a walką gladiatorów. A przecież w takim hamburgerze zawarta jest spora część naszej rzeczywistości i można znaleźć odpowiedź na wiele pytań. Nie tylko na tradycyjną wątpliwość: co zmielono na kotleta? W hamburgerze z McDonalda zawarta jest także odpowiedź na pytanie o inflację i o wzrost gospodarczy w największym mocarstwie świata w USA! Dziwne? Wcale nie. Skoro z kropli wody można dowieść istnienia oceanów…

   Oficjalne dane rządowej agendy głoszą wzrost PKB USA o 4.2 % po 1-szym kwartale 2018, realnie 2.2 % z uwzględnieniem inflacji. W czwartym kwartale 2017 roku realny wzrost PKB to 2.9 %. Dane Bureau of Economic Analisys (BEA), który jest rządowym, amerykańskim odpowiednikiem naszego głównego urzędu statystycznego (GUS). Całkiem niezłe wyniki, realny wzrost PKB rzędu 2.2 – 2.9 % w tak bogatym kraju jak usa! Inne uprzemysłowione krajem mogą tylko pozazdrościć usa siły gospodarki. Czyżby?

   Produkt Krajowy Brutto USA wyraża się w pieniądzu, czyli w amerykańskich dolarach (US dollars $). Dolar amerykański pełni rolę m.in. pieniądza światowego, czyli uniwersalnej miary, którą się mierzy bogactwo, czy PKB wszystkich krajów. Pytanie o PKB USA to pytanie o wartość dolara, czyli o inflację w usa. Inflacja to wzrost cen, albo spadek wartości waluty. Zanim coś zmierzymy należy wszak sprawdzić miarkę, którą się stosuje, prawda? Jeśli mierzy się długość, czy wzrost rozciągliwą miarką z gumy, to otrzyma się taki wynik, jaki się chce. Podobnie ważąc się wagą, w której skala jest przesuwna, nie grozi nam przykre odkrycie nadwagi, przeciwnie mamy gwarancję, że zawsze będziemy ważyć tyle ile powinniśmy. Taka spolegliwa miara to bardzo przyjemna miara, a jaka pożyteczna! I ile przynosi korzyści! Mając taką miarkę rozciągliwą i uległą miarę inflacji, bardzo ważnego wskaźnika w ekonomii, to jakby się miało kurę znoszącą złote jaja. Zatem podstawowe pytanie: jak jest inflacja w usa? Oficjalna inflacja (Core Price Index) to 2 – 3 % rocznie, taka jak jest od kilkunastu lat. Zgodnie z taka inflacją podawany jest realny wzrost PKB USA rzędu 2.2 – 2.9 %, jako rzecze BEA.

   Wiele jest sposobów, czy indeksów inflacji w usa. Są oficjalne i nieoficjalne. Robią to różne ośrodki, w tym również niezależne od rządu. Zanim przejdę do poważnych ekonomicznych wywodów, skupmy się na prostym indeksie inflacji. Jest nim indeks hamburgerowy, albo Big Mac Index. Tu walutą - miarą jest cena Bic Maca. Hamburgery te od dziesięcioleci sprzedaje się prawie wszędzie, również w krajach muzułmańskich. Tylko w Indiach hamburgery się nie sprzedają, bo Hindusi wierzą w świętość krowy, no i ze dwustu innych bóstw, a jedzenie wołowiny jest zakazane. Spójrzmy jak wygląda produkt Krajowy Brutto i inflacja w usa mierzony w hamburgerach (patrz Tabela).

    Tabelka poniżej przedstawia produkt krajowy usa wyrażony w Big Macach, które są tak popularne również u nas. Big Mac to sztandarowy hamburger firmy McDonald’s i jest jedną z ikon amerykańskiej popkultury jednocześnie jednym z najlepiej sprzedających się produktów spożywczych z gatunku fast foodów. Jedna uwaga. Od zawsze inflację szacowało się poprzez cenny chleba, bowiem chleb to podstawowy artykuł spożywczy od czasu rewolucji agrarnej, jakieś 10 tysięcy lat temu. Wysokie ceny chleba zwiastują głód, czyli bunty, rewolucję i wojny, niskie ceny chleba to okresy pomyślności. Obecnie, w dobie postindustrialnej i postmodernistycznej, cokolwiek ma to znaczyć, chleba się je mało. Uczeni dietetycy głoszą z poważną miną, że chleb jest niezdrowy. Od zawsze człowiek jadł chleb i było dobrze a teraz chleb szkodzi. Zamiast chleba mamy teraz nawet nie bułki, ale bułki z mielonym kotletem, czyli hamburgery. Big Mac to wypasiony hamburger, to bułka z dwiema kotletami z (podobno!) mielonej wołowiny. Piszę „podobno” wołowiny, bowiem tylko Bóg na niebie i władze firmy McDonald’s na ziemi wiedzą, co tam jest mielone, ale niech będzie, że to wołowina.

 

Tabela. PKB USA wyrażony w hamburgerach, Big Mac, Big Mac Index.

 

                                            2017  2007  1997 1987

Cena ($)                                  5.07   3.41     2.42 1.60

Inflacja narastająco               317 %   213 %  150 %  100 %

Inflacja/10 lat                          49 %     41 %    50 %       -

PKB USA (Big Mac x 10^12)  3.83    4.25   3.55  3.06

Zmiana/10 lat                        -10%  +19 % +16 %  -

 

Dane z: https://www.sprottmoney.com/Blog/big-mac-index-suggests-america-in-decad...

 

   Pierwszy wiersz to cena Bic Maca w usa, wg. danych firmy McDonald’s. Dane co dziesięć lat, lata: 1987, 1997, 2007 i zeszły 2017 rok, czyli za ostatnie 40 lat. Drugi wiersz to wzrost ceny Big Maca, alias współczynnik inflacji w usa wg. Big Mac Index narastająco. W ciągu 40 lat ceny wzrosły 3.2 razy! Następnie mamy inflację na 10 lat (dekadę). W latach 1997-1987 inflacja wyniosła 50 %, co daje średnioroczne inflację rzędu 4 %. Trzeba pamiętać, że to procent składany! W następnej dekadzie inflacja spadła do 41 %, średniorocznie do 3 – 3.5 %, by w ostatniej dekadzie 2017 – 2007 ponownie powrócić do prawie 50 (49 %). Według oficjalnych danych BEA średnioroczna inflacja w usa w ostatnich kilkunastu latach była rzędu 1 – 2 %. Bic Mas Index podaje liczbę dwa razy większą!

   Mając PKB usa i cenę hamburgera można przeliczyć PKB usa na ilość Bic Maców – przedostatni wiersz tabeli. Wynik w naszych bilionach (1012) a anglosaskich trylionach (trillion). Ostatni wiersz podaje wzrost PKB usa wg. Big Mac Indeks. Lata 1997-2007 wzrost PKB średnioroczny rzędu +1.5 %. Lata 2007 – 1997 wzrost średnioroczny ~ +1.8 %. I wreszcie ostania dekada, lata 2017 -2007 spadek o 10 %!, średnioroczna ~ -1.0 %! Bic Mac Index pokazuje, ze od 10 lat gospodarka usa jest w recesji. Gospodarka usa się zwija i to w tempie 10 % na dekadę!

   Big Mac index to tylko jeden z indeksów, które wymyśla się, żeby odkryć prawdziwy stan gospodarki usa. Dlaczego? Gdyż władze usa, i wielu innych krajów,  usilnie fałszują dane statystyczne. Amerykański urząd statystyczny: Bureau of Economic Analisys (BEA) jest narzędziem kłamstwa i/lub propagandy

   Oczywiście wnioski płynące z indeksu opartego na cenie kanapki z mieloną wołowiną może być podważany przez tzw. poważnych (!) Ekonomistów. Ma swoje wady. McDonald’s to koncern, którego akcje notowane są na giełdzie. Cena Bic Maca zawiera wiele zmiennych. Najważniejsze to koszty plus marża firmy (zysk). O ile koszty to część, której nie da się za bardzo zbić, np. koszt bułek (pszenica) i wołowiny jest w zasadzie niezależny od koncernu, to marża owszem, lecz zależy ona od wielu czynników m. in. pozycji firmy i siły konkurencji no i presji politycznej. Cena hamburgera w usa to gorący również politycznie temat. McDonald’s kiedyś, np. w latach 80-tych, czy 90-tych, miał pozycję dominującą w usa, dziś działa na bardzo konkurencyjnym rynku fast foodów, i jak się wydaje na rynku usa traci pozycję, a przynajmniej konkurenci rozwijają się szybciej. Typowa pozycja między młotem a kowadłem. Jak cena Big Maca będzie za niska, firma straci, jak będzie za wysoka klienci pójdą do konkurencji. Jest to tajemnica firmy, lecz bardzo prawdopodobne jest, że obecnie marże na flagowym produkcje Big Macu są znacznie mniejsze niż przed dwudziestu, trzydziestu latach, być może są to marże symboliczne. McDonald’sowi opłaca się ścinać marże na flagowym Big Macu, licząc, że konsument przy okazji zamówi inne produkty, na których firma więcej zarobi. Mówię tu tylko i wyłącznie o rynku usa! W Polsce sytuacja wygląda odmiennie. U nas koncern McDonald’s bezkarnie wymusza wysokie marże na swoje produkty żerując na bezkrytycznej miłości Polaków do wszystkiego, co amerykańskie. Ponieważ Big Mac powinien kosztować więcej, sytuacja gospodarki usa wg. Big Mac index wygląda lepiej niż w rzeczywistości, a recesja jest głębsza!

   Ale nie ma idealnego wskaźnika. Czas przejść do nudnych ekonomistów i ich równie nudnych wskaźników. Również w ameryce są pożyteczni, uczciwi i pracowici ekonomiści, którzy liczą tak jak jest, a nie jak być powinno. Jednym z nich jest John Williams i jego Shadow Goverment Statistics. Poniżej wykres PKB usa liczony wg. oficjalnych danych BEA i realnych, opartych na prawdziwych, niezafałszowanych wskaźnikach inflacji w usa.

 

 

 

Produkt Krajowy Brutto (Gross Domestic Produkt) USA dane oficjalne (linia czerwona) i niezależne wg. shadowstats.com (linia niebieska)

 

   Jako rzecze BEA: oficjalne dane amerykańskie to sam miód. Gospodarka usa rozwija się stale za wyjątkiem roku 2009  w tempie 2, 3 % rocznie. W rzeczywistości gospodarka usa jest w recesji od 2000 roku, z wyjątkiem roku 2004. Od 18 lat gospodarka usa zwija się w tempie rzędu 2 % rocznie średnio! Skumulowana recesja trwająca od 18 lat zredukowała gospodarkę usa o 1/4 lub 1/5, czyli 20 - 24, 25 %! Wyniki te są zgodne z wynikami Big Mac Index. Jak tak dalej pójdzie, to za jakieś dziesięć lat gospodarka czerwonych, komunistycznych Chin rozwijająca się w tempie 6, 7 % rocznie wyprzedzi gospodarkę usa zwijającą się o 2 % rocznie!

   I tak znad stolika w barze McDonalda, gdzie zajadamy hamburgerem, np. Bic Makiem z nie wiadomo z czym, dochodzimy do wcale nie gastrycznych wniosków. Znajdujemy obraz największej gospodarki świata, jakże różny od różowych komunikatów rządowego biura statystycznego (BEA). Wzrost, czy spadek PKB to tylko ważny, ale element amerykańskiej rzeczywistości. Gdy przyjrzymy się bliżej to okaże się, że zamiast inflacji oficjalnie rzędu 2 – 3% od lat inflacja wynosi około 10 %; stopa bezrobocia to 21.5 % miast oficjalnych 4 – 5 %; i do prawie czternastu lat największa gospodarka świata jest w recesji, zwija się, rzędu 2 % rocznie.

   Co nas, tu w środku Europy obchodzą kłopoty mocarstwa zza wielkiej wody? Niby nic, ale gdy wali się wielki dom, wstrząs odczują wszyscy. Może nie warto za bardzo polegać na ameryce? Bo że nie wolno jej ufać to wiemy od czasów wojny numer dwa. Amerykanie, w końcu zobaczą jak to jest, gdy się obudzą ze snu, że najlepsi i najwspanialsi, i wszystko im się udaje, bo są obywatelami najcudowniejszego kraju na świecie.

   Myślę, że wielu amerykanom, gdy tak siedzą w swoich McDonaldach, i zjadają się swoimi ulubionymi hamburgerami to kęsy Bic Maca rosną im w gardle. Oby się nimi nie udławili.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.6 (głosów:12)

Komentarze

Jak sama nazwa wskazuje - z Hamburga.

Podobnie jak frankfurter, czyli hot-dog, z Frankfurtu. Mamy tu więc źródło niemieckie. Amerykanie tylko to rozwinęli. Nawiasem mówiąc, rozwijanie teorii ekonomicznych bazując na tym, ile kosztuje Big Mac, to trochę niepoważne. Równie dobrze można zbadać ile kosztował powiedzmy chleb praski, czy bilet tramwajowy za komuny w 1980 roku, a ile kosztuje teraz, porównać ze średnią pensją i wysnuć wniosek, że nic się nie rozwijamy. 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1566255

interesujące. na pierwszy rzut oka to znaleziona bliska korelacja. musi być masa sposobów na przeliczanie PKB na realny, bezinflacyjny. cały koszyk zakupów powinien dać dokładniejszą średnią. a jeden produkt? nie chleb, nie mleko, nie mięso, nie alkohol, nie dragi, nie dziwki no to może coś innego, co powszechnie sie produkuje podobną technologią i ma podobne warunki na rynku, przez te jakieś 30 lat. może nabój?

mierzenie PKB ma swoje wady a to tylko dobra i usługi na terenie danego państwa. gdy kapitał wędruje lub firma zmienia właściciela, nie jest to ujęte. wydatki na armię czy urzędników też nie są inwestycją, przynoszącą zysk finansowy. posłanie człowieka na Księżyc podniosło PKB ale przecież samo w sobie nie oznacza wzrostu gospodarczego. USA raczej nie może mieć niezauważonej 10-letniej recesji. odbijałoby sie to znacząco na zyciu codziennym a przez dekadę niżu pod kreską oznaczałoby spore straty. aby wykazać, że jest niedobrze, starczy oficjalny wzrost, ten ponad 2%. pomijając wszystko inne, kluczem jest innowacyjność a tym USA przoduje. no i, mimo wszystko, stać ich jako państwo na cokolwiek- od wojen po potężne kryzysy. niech sie obawiają ci, co są na końcu kolejki dziobania- i najbiedniejsi, i takie kraje. 

 

z komentarzem końcowym nie sposób sie zgodzić. a może to wrzutka propagandowa, że panie, nie ufać usa a dolar upada itp. państwa mają interesy. tak sie składa, że USA u nas w regionie ma interes, innymi słowy USA potrzebuje Polski. więc to nie jest tak, że to my w zaślepieniu ciągniemy to i owo bez sensu. co do kwestii zaufania, dla USA kluczowa jest wiarygodność. nie ta z komentarzy w necie, tylko ta polityczna w świecie. USA ma wszelkie narzędzia i dość sił na cokolwiek. to najpotężniejszy kraj, więc nawet jeśli słabnie, wciąż jest najsilniejszy, co mówi samo za siebie. podważanie wiarygodności jest typowo agenturalną robotą, więc jesli ktoś to robi stale, warto się zastanowić. co do wojny numer dwa, to wielkiego wyjścia nie mieli. ja ich za Teheran i Jałtę nie winię, choć to niemoralne było, tylko świat za wycofanie poparcia dla legalnego rządu RP oraz za brzydki deal za plecami, czyli znów- niemoralnośc w polityce. nie mielismy układu z USA, dla nich byliśmy tylko sojusznikiem sojusznika po tej samej stronie. Stalin i tak by zajął, co chciał a USA w obliczu przewagi ruskich w Europie nie poszłyby na kolejną wojnę. nikt nie napisze, jak niby mieliby wyzwolic i ochronić Polskę wraz Kresami. mogli co najwyżej nie uznawac PRL z braku wolnych wyborów ale to w niczym nie zmieniłoby sytuacji.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1566256

Jasne, dla usa byliśmy tylko sojusznikiem sojuszników, więc nie ma co im wyrzucać. Żadna zdrada, tylko własne interesy, F. D. Roosevelt, 32 prezydent usa, to był fajny gość. Uczciwy i dobry. Ale Józek Stalin robił to samo, dbał o interesy Związku Sowieckiego, czyli starał się zagarnąć jak najwięcej w Europie, i Azji. Stalin też był cooool! Hitler również dał o to, by III Rzesza, jego Heimat, była jak najpotężniejsza. Co się go tu czepiać o jakieś obozy śmierci, komory gazowe, masowe mordy? Może  Hitler był zbyt radykalny, ale chciał dobrze, dla Niemiec  i Niemców rzecz jasna. 

Wychodzi na to, że tylko Polacy zawsze byli tymi złymi, niefajnymi, tępymi ludźmi, co stawali w poprzek tym co chcieli dobrze: Hitlerowi, Stalinowi i F. D. Rooseveltowi. Piękna teoria. 

Podobnie piękna teoria głosi, że usa są nadal najwspanialszym krajem na ziemi, obrońcą wolności, krajem mlekiem i miodem płynącym,. Obszczekiwanym tylko z oddali przez różne nienawistne, wredne a tchórzliwe typki. 

Niech tak będzie. Mogę być małym pieskiem sikającym na wielki pojazd na drodze, o ile jest to karawan z napisem usa jadący w kondukcie pogrzebowym. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1566292

Szanowny Panie ,

Na temat bezsensu ekonomii wypowiadaliśmy się już w styczniu 2017.(Gorzki smak statystyki #1531680)

Wtedy wątpił Pan,czy emigranci zechcą przyjeżdzać do Polski. 

Ekonomia i życie gospodarcze oparte są na umowach społecznych. System nie sprawdził się. Ponieważ sami go stworzyliśmy, sami możemy go zmienić. Ekonomia to nie nauka, nie opiera się na prawach uniwersalnych. A więc zmiana tych praw jest możliwa i konieczna.

Zła mitologia wzrostu jako jedynego kryterium rozwoju, a nawet sensu gospodarki, dominacja molochów, nieskuteczność pomocy krajom (nie)rozwijającym się to problemy, które narodziły się kilkadziesiąt lat temu i które żyją nadal, nierozwiązane. Taka ekonomia staje się domeną demonów, sposobem na zniewolenie ludzi, czymś antyludzkim. W 1971 r. prezydent Nixon zdecydował , że od tej pory dolar nie będzie miał pokrycia w złocie i zatriumfował pieniądz fiducjarny. Jest on oparty teoretycznie na powadze państw, które go drukują i ściągając podatki w tej walucie, zapewniają jego użyteczność. W praktyce umożliwia on bankom kreację pieniądza. (pisaliśmy o tym już tutaj: http://prawy.pl/72716-pieniadz-jako-dlug-czyli-jak-robi-sie-z-ludzi-niew... (link is external)). Przerażające jest to, że tym właśnie śmieciowym pieniądzem płacą nam za ciężką, realną pracę, nabywając za bezcen jej owoce. Dziś i jutro nasze oszczędności istnieją, ale jutro i pojutrze mogą okazać się garścią papieru lub zostać przejęte, jak stało się na Cyprze. Oznacza to, że nasz patologiczny system finansowy powoduje, że za wszystko przepłacamy, bo musimy łożyć na banki, które często nie ponoszą żadnego ryzyka bądź minimalne.

Nasza ciężka praca nie przynosi owoców, albo nie takie jak powinna, bo jej efekty musimy oddawać innym, którzy wywalczyli sobie nieuprawniony przywilej do kontroli podaży pieniądza. W skali indywidualnej oznacza to nieustanny wyścig szczurów, przymus pracy często na dwóch etatach, brak czasu na cokolwiek innego poza pracą i koniecznym wypoczynkiem. W skali narodowej wiąże się to z nieustannym uzależnieniem i brakiem niepodległości. Niepokornym obniży się ocenę kredytową, wymusi tym samym droższe raty, pozbawi środków i doprowadzi do zmiany władzy na bardziej posłuszną.

Taka ekonomia staje się domeną demonów, sposobem na zniewolenie ludzi, czymś antyludzkim. http://prawy.pl/72790-pieniadz-fiducjarny-jako-postac-satanizmu/ (link is external) #1565555

https://www.youtube.com/watch?v=tIgVBf82wXw

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1566305

Ma Pani rację, ciężko pracujemy, zarabiamy mało, zawsze za mało. W ogóle jest do  kitu. System jest do kitu. 

Wczoraj był mecz naszej pożal się Boże reprezentacji. I co? Jedenastu facetów biega po boisku, każdy zarabia miliony, niektórzy mają miliony tygodniowo! I ca co im tak płacą? Za tę amatorszczyznę? Za tę żenadę!? Dać im łopaty do ręki i niech kopią, ale kopią rowy za minimalna płacę. Będzie więcej pożytku.

System jest do niczego. Nie tylko ekonomia, ale i życie. Mój kolega mawiał: życie jest ciężkie i kończy się śmiercią. Czy jest coś bardziej niesprawiedliwego niż to nasze.... życie?

Nawet pan Bóg nas nie lubi. 

Światli teoretycy marksizmu rozwiązali ten dylemat i orzekli: każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości!!

Pamiętam to hasło z komuny, jak zdartą płytę. 

Czy tutaj Karol Marks miał rację? 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1566339

możliwości są nieograniczone, tam i podwójny wieśmak czytaj śmieciowe żarcie wejdzie i jeszcze coś się zmieści.

Można by obwozić po Polsce jako ciekawostkę przyrodniczą.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1566474