Filoktet i Odyseusz

Obrazek użytkownika Bielinski
Kultura

Wyspa bezludna

 

Homer tak przedstawia historię Filokteta w Iliadzie:

 

Melibeą, Metonę dzierżący lud śmiały,

Taumacyją i ostre Olizonu skały,

Mężny wiedzie Filoktet. On strzelaniem słynie,

Siedem naw liczy, pięćdziesiąt ludzi w każdej płynie,

A wszyscy zręczni strzały wypuszczać z cięciwy.

Ale w Lemnie Filoktet leżał nieszczęśliwy,

Tam wielkiego Achiwi zostawili męża,

Skaleczonego żądłem jadowitym węża.

Tam on leżał strapiony; wszakże w czas niedługi

Wspomnieli o nim Grecy, wezwali usługi.

Choć ma Medona, z Reny Oileja syna,

Pierwszego jednak wodza z żalem lud wspomina.

Homer, Iliada, II ks., 729 – 739. tłum. Franciszek Ksawery Dmochowski

 

Gdzie skończył Homer, tam Sofokles podejmuje historię Filokteta rozpoczynając swą tragedię:

 

ODYSEUSZ:

To właśnie tutaj go zostawiłem

Wtedy, przed laty, mój Neoptolemie,

Synu niezrównanego Achillesa,

Tutaj, na brzegu tej bezludnej wyspy,

Którą zwą Lemnos. Nieprzyjemna misja.

Lecz cóż, nie miałem wyjścia. To był rozkaz.

Bo odkąd rana, jaką miał na nodze,

Zaczęła ropieć i strasznie go boleć,

Na cały obóz darł się wniebogłosy

I przez to nie pozwalał składać ofiar.  (Fil. 1 – 10)

 

Wszyscy Odyseusze tego świata mają jedno usprawiedliwienie: rozkaz. Działali na rozkaz. Cudzy rozkaz. Nie oni są winni, lecz inni. Oni tylko wykonywali rozkazy. Zresztą Odys nie traci czasu na bezużyteczne rozpamiętywanie przeszłości i próżne żale. Odyseusz jest konkretny i rzeczowy.

 

ODYSEUSZ:

Do dzieła zatem! Lecz pierwsze zadanie

Należy właśnie do ciebie: masz znaleźć

Grotę o dwóch wyłomach…

…Niżej, z lewej

Winno być źródło, jeśli nie wyschło. (Fil. 15 – 21)

 

Odyseusz, żeglarz nie zapomni położenia groty o dwóch wejściach – dogodnego miejsca schronienia – i źródła słodkiej wody – bezcennej na morzu – choć był tu tylko raz i to przed dziesięcioma laty. Wojna trojańska kończąc się wraca do swego początku. Filoktet to pierwsza ofiara wojny trojańskiej. Pierwszy ranny w tej wojnie. Podczas koncentracji wojsk wąż ukąsił Filokteta w stopę. Na rozkaz Agamemnona Odys porzuca Filokteta na bezludnej wyspie, jak psa. Według innej wersji na wyspie Lemnos. Nie ma znaczenia bezludna wyspa, czy zamieszkała. Nikt nie pomoże Filoktetowi, którego bogowie przeklęli i ukarali. Nikt nie chce słuchać jego jęków, skarg, żalów i wdychać smrodu jego rany. Odys zostawia Filoktetowi nieco łachmanów i jego słynny łuk, dawniej należący do samego Heraklesa. Bez łuku Filoktet zginie z głodu; mając łuk coś sobie upoluje. Ma szansę przeżyć. Ten słynny łuk, to jedyna łaska Greków. Nawiasem mówiąc Filoktet to pierwszy w literaturze Robinson Crusoe – samotny człowiek na bezludnej wyspie – opisany przez Sofoklesa na dwadzieścia wieków zanim Daniel Defoe spisał swoją opowieść o słynnym rozbitku. Ci Grecy zawsze muszą być pierwsi.

   Łatwo potępiać Agamemnona i egzektura jego rozkazów – Odyseusza. Lecz Agamemnon musiał tak postąpić. Tak samo postąpiłby każdy dowódca na jego miejscu. Tylko pomyśleć. Wojska się zbierają. Zanim dotarli na miejsce, zanim zobaczyli mury Troi, zanim starli się z wrogiem mają pierwszego rannego od jadu węża. Ludzie znacznie mniej zabobonni niż ówcześni Grecy wzięliby te zdarzenie za złą wróżbę. Marynarze to przesądny ludek. Podobnie żołnierze udający się wojnę pilnie baczą na dobre i złe znaki. Wiedzą, jak mało znaczy ich życie, że przyszłość to loteria, że ich los zależy od ślepego trafu. Czyż jest coś gorszego dla floty, dla armii idącej do boju niż wyjący z bólu ranny i to jeszcze zanim zaczęły się prawdziwe walki? Nic mocniej nie niszczy morale, dyscypliny. Armia bez dyscypliny to tylko stado owiec. Każdy z żołnierzy, czy marynarzy widząc Filokteta, lub słysząc jego krzyki, widzi siebie rannego, bezbronnego, umierającego z bólu. I gaśnie w nim odwaga i zapał do walki, a rośnie strach. Żaden dowódca nie może tego tolerować. Dlatego Odys na rozkaz Agamemnona musiał zostawić Filokteta na wyspie, podając jako wymówkę, że krzyki rannego przeszkadzały w modlitwie. Zwyczajny to pretekst mający usprawiedliwić religią, czy wyższą, boską wolą, te małe podłości, jakie są dziełem przecież ludzi. Odys mógł mu zostawić nieco więcej rzeczy, prawda. Odys pewnie przypuszczał, że Filoktet szybko zdechnie od rany, czy z głodu. Po co tracić dobre rzeczy na trupa? Odys doceniał wartość rzeczy; był oszczędny, skąpy, wręcz chciwy.

   Mija dziesięć lat wojny trojańskiej. Nowa przepowiednia głosi, że tylko mając Filokteta i jego łuk Grecy zdobędą Troję. Agamemnon wysyła Odysa i syna Achillesa Neoptolema, by sprowadzili pod Troję Filokteta wraz z jego łukiem. Tu zaczyna się sztuka Sofoklesa, wystawiona po raz pierwszy w roku 409 p.n.e., w dwudziestym trzecim roku wojny. Nic dziwnego, iż szczególnie popularne podówczas były sztuki o tematyce zaczerpniętej z wojny trojańskiej. Wojna trojańska to archetyp wszystkich wojen. Wojna trojańska trwałą dziesięć lat, w 409 roku p.n.e. wojna peloponeska trwała już ponad dwa razy dłużej. Drugie pokolenie nie znało pokoju, lecz wojnę Dla Sofokles, aktorów, czy tysięcy widzów w amfiteatrze ateńskim ta tragedia niby to o wojnie trojańskiej, była dramatem o prawdziwej wojnie, takiej jaką poznali do zbrzydzenia. O postaciach prawdziwych, współczesnych, których znali. Ci ludzie poznali wojnę od podszewki i potrafili wychwycić i bezlitośnie wygwizdać każdy fałsz, każdą nieprawdę, każdą fałszywą nutę.

 

NEOPTOLEM:

Prawda jest taka, że wojna zabiera

Głownie najlepszych. Łajdaków oszczędza. (Fil. 436 – 437)

 

Gdy aktor grający Neoptolema wypowiadał tą frazę, to myślę, że widownia zareagowała wybuchem aplauzu. Bo widzami byli prawie sami wojenni weterani; byli, obecni i przyszli (bo tam byli również nastolatkowie) żołnierze armii lądowej i marynarze floty wojennej zahartowani w rozlicznych walkach i ciężkich kampaniach, uczestnicy niezliczonych bitew lądowych i morskich. Nic dziwnego, iż trylogia trojańska Sofoklesa: Ajas, Filoktet, Elektra wygrała w agonie tragicznym (zawodach czy rywalizacji trzech autorów) w roku 409 p.n.e. I że te sztuki przyjęto z entuzjazmem. Sofokles miał wówczas około 87 lat, ale potrafił pisać genialne teksty na najbardziej palące tematy. A nie było w ówczesnych Atenach tematu ważniejszego niż wojna. Warto zauważyć, iż Sofokles w sztuce o mitycznych bohaterach jest realistyczny, wręcz naturalistyczny. Nie cofa się przed brzydotą, brudem i smrodem gnijącej rany.

 

NEOPTOLEM:

I jeszcze jakieś szmaty rozwieszone.

Suszą się w słońcu. Poplamione krwią.

 

ODYSEUSZ:

A więc to jego leże, bez dwóch zdań!

Na pewno kręci się gdzieś tu w pobliżu,

Bo z ta gnijąca od tylu lat nogą

Nie zaszedłby daleko. Pewnie szuka

Jakiegoś ziela na ból albo strawy

I zaraz wróci. (Fil. 38 – 45)

 

Oto świetny przykład naturalizmu w sztuce sprzed 24 wieków! Sofokles w niczym nie przesadza. Rany od ukąszeń wielu jadowitych stworzeń węży, czy pająków nie chcą się goić. Jeśli ukąszony przeżyje, zdarza się, że przez całe miesiące, nawet lata pozostaje mu niezgojona rana, z której sączy się ropa i krew. Rana się zabliźnia i znów pęka. Ciało gnije za życia. Również współcześnie, gdy chirurg regularnie oczyszcza ranę, gdy mamy do dyspozycji nowoczesne leki w tym surowice, antybiotyki, rozmaite aseptyki, takie rany potrafią jątrzyć się latami. Łatwo domyśleć się, jaki to ból, jakie cierpienie, no i jakie to uciążliwe i… obrzydliwe dla chorego i jego bliskich. Zdarza się, że nawet gdy rana się w końcu zagoi ból nie ustaje. Są to tak zwane bóle fantomowe. Ukąszony cierpi tak jak dawniej, mimo iż rana się zagoiła. Ból będzie mu towarzyszył do końca jego życia. I nic na to nie można poradzić.

 

Pora przedstawić bohaterów tragedii. Sami mężczyźni. Rzadki przykład dramatu bez kobiet. Dziś, w dobie równouprawnienia i tyjumfalnego pochodu feminzmu, takie przedstawienie jest nie do pomyślenia. Oto dwaj bohaterowie tragedii, przybyli z obozu pod Troją: Odyseusz i Neoptolema, syn Achillesa. Sofokles chyba po raz pierwszy właśnie w Filoktecie, przedstawił grany po dziś dzień i zgrany do szczętu, szczególnie w amerykańskich filmach schemat dwóch bohaterów (dwóch policjantów) całkiem sobie przeciwnych z charakteru i zachowania, którzy jednoczą swe siły mając zadanie do wykonania: doświadczony, zmęczony wojną weteran i młody, pełen zapału zółtodziób. Cynik i naiwny młodzieniec, oszust i kłamca naprzeciwko idealisty i marzyciela. Czyli Odyseusz i Neoptolem.

 

ODYSEUSZ:

Owszem, potrafię być sprytny, gdy trzeba,

Ale w istocie jestem jak nikt prawy. (Fil. 1050)

 

Uwielbiam czelność tego człowieka. Odyseusz jest szczery. I prawy jak nikt, bo jego prawem, jedynym prawem, jest własna korzyść. Odyseusz to prawdziwy kamień probierczy podstępu, kłamstwa, przemocy, jeśli można i trzeba. Wzór i niedościgły ideał podłości, literackiej tylko, niestety. Odyseusz ma rozkaz: sprowadzić pod Troję Filokteta z jego łukiem. Inaczej Troja nie padnie. Wojna się nie skończy. Grecy nie wrócą spod Troi do domu. Jest dziesiąty rok wojny. Już i wcześniej Odys na wyścigi spełniał rozkazy Agamemnona. Teraz mając w perspektywie zakończenie wojny i powrót do domu, żadne prawo ludzkie, czy boskie nie powstrzyma Odyseusza przed wykonaniem rozkazu. Odyseusze, mniejszego lub większego kalibru byli, są i będą. Wszędzie dookoła pełno małych Odyseuszy. Ostatni do boju, czy pracy, lecz pierwsi do wypinania piersi do odznaczeń.  W pierwszym szeregu do nagród, awansów, zaszczytów. Wszystkie zasługi są ich, za wszelkie porażki odpowiadają inni, nigdy oni. Odyseusze nigdy nie giną. Zawsze „cudem” ocaleją. Odyseusze zawsze wygrywają. Zawsze są ze zwyciężcami. Nieustannie na szczycie, lub w cieniu przy szczycie; w każdym rządzie, w każdym ustroju, w każdej epoce pełno małych Odyseuszy. Podobnie jak dzisiaj, Sofokles i ateńska widownia znała swoich Odyseuszy i nie cierpiała ich szczerze. Odyseusz Sofoklesa jest podstępny, podły, cyniczny i… tchórzliwy. W krótkim dramacie Odyseusz tchórzy dwa razy! Odyseusz ucieka przed Filoktetem z łukiem, jak kundel z podwiniętym ogonem,. Wcześniej cofa się przed walką z Neoptolemem. Stary wilk nie będzie walczył z młodym wilczkiem. Odys jest na to za mądry: walka to duże ryzyko, a za mały zysk. Po co trupowi majątek, honory, część i łupy? Aby mieć, trzeba żyć. Według Odyseusza on sam nie jest tchórzem. On jest… rozsądny. Walczy tylko, gdy musi. Gdy walki nie da się uniknąć. Odyseusz od miecza woli posługiwać się słowem. W posługiwaniu się podstępem Odyseusz jest mistrzem. „Moc języka… jest znacznie więcej warta niż naga siła” (Fil. 99)

   W przeciwieństwie do Odyseusza, postać Neoptolema wygląda na pozytywną. Były nawet głosy naiwnych krytyków głoszących, że Neoptolem to najpiękniejsza, najjaśniejsza postać w całej tragedii greckiej. Młody, nieco naiwny, ale szczery, uczciwy i szlachetny. Z gruntu błędna interpretacja. Neoptolem jest synem swego ojca, Achillesa. Najważniejszym imperatywem dla niego, jest dorównać ojcu, a przynajmniej nie zawieść pamięci swego sławnego Achillesa. Poza tym Neoptolem jest slaby. Zmienny. Przez to nieobliczalny. Według zgodnej tradycji po homerowskiej Neoptolem był najokrutniejszym z Greków, zdobywców Troi. To on w płonącej Troi zarżnął przy ołtarzu starego Priama. To Neoptolem roztrzaskał o mur główkę kilkuletniego syna Hektora i Andromachy – Astyanaksa. Według innej wersji zrzucił dziecko z wieży. Neoptolem zarżnął Poliksenę, córkę Hekuby i Priama na ofiarę na grobie Achillesa, jako należną mu część łupu. Jeszcze w cztery stulecia później Wergiliusz włoży w usta Andromachy, która przypadła w podziale Neoptolemowi, gorzkie słowa skargi niewolnicy:

 

My, kiedy zgorzał rodzinny gród, wywiezione za morze,

Syna Achillesa zniewagi znosiłyśmy, branki, młodzieńczą

Butę, rodziłyśmy dzieci (Eneida, III, 325-327)

 

U Sofoklesa Neoptelomen niby z początku się wzdraga przed podstępem, leczy gdy Odyseusz wykaże mu, że mu się to opłaci, Neoptolem szybko zmienia zdanie. „O nikczemniku, wcielenie podłości!” (Fil., 927) – woła na Neoptolema zrozpaczony i oszukany przez niego Filoktet. Neoptolem to nikczemny gnojek. Chwiejny i slaby. Człowiek bez właściwości, lecz pilnie wypatrujące własnej korzyści. Już Odyseusz jest uczciwszy w swoim bezwstydzie. Nie jest tak zakłamany. Neoptolem oszukuje Filokteta i podstępem zdobywa jego łuk, by później pod wpływem błagań zwrócić mu go. Lecz czyni tak nie z dobroci serca, czy porywu szlachetności, tylko pod wpływem chwili i rozmówcy zmienia ponownie zdanie. Poza tym Neoptolem boi się co ludzie powiedzą, o tak podłym czynie syna Achillesa. Nigdy nie zapomina, ze jest synem wielkiego Achillesa.

 

FILOKTET:

Jak mam się nie bać, skoro już raz wpadłem,

Gdy zaufałem twoim pięknym słowom.

 

NEOPTOLEM:

Zmieniłem się i teraz jestem inny.

 

FILOKTET:

A kto to wie? – Gdy brałeś łuk ode mnie,

Też byłeś niby wiarygodny…

 

NEOPTOLEM:

                                   Ale,

Teraz już jestem taki niezawodnie. (Fil., 1269 -1275)

 

Neoptolem zawsze jest taki sam i zawsze się zmienia. Zależnie od okoliczności, otoczenia, własnego humoru i kształtu chmur. Odyseusz go przejrzał w lot, Filoktet też nie ma co do Neoptolema żadnych złudzeń.

 

NEOPTOLEM:

Tylko, co powiem Grekom?

 

FILOKTET:

Daj sobie z nimi spokój

 

NEOPTOLEM:

A jak napadną na mój kraj?

 

FILOKTET:

Stanę u twego boku.

 

NEOPTOLEM:

I w czym mi pomożesz?

 

FILOKTET:

Mam łuk Heraklesa. (Fil., 1403 -1407)

 

Oto oni: Odyseusz i Neoptolem. Sprytny i silny. Mózg i jego narzędzie. Naprzeciwko nich – Filoktet. „Głowa wygięta nieprzytomnie w tył, całe ciało miał zlane potem, a z sinej rany cieknie czarna krew.” (Fil. 822 – 824) Odyseusz nazywa Filokteta śmierdzielem. Filoktet z kolei Odyseusza - bękartem Syzyfa. Ojcem Odysa nie jest Laertes, lecz Syzyf. Podwójna obelga. Bękart to była wielka obraza w czasach, gdy szczycono się pochodzeniem. Syzyf to mityczny złodziej, oszust, koniokrad, skazany za swe zbrodnie przez bogów na pracę bez końca. Syzyf to najgorszy ojciec, do którego można by się przyznać w mitologii. Lecz Odys to również bystry, przenikliwy i zimny obserwator. Twardo stąpający po ziemi. Można mu wierzyć, że Filoktet śmierdzi. Śmierdzi smrodem cieknącej ropy i gnijącej rany. Smrodem wojennych szpitali. Szpitale wojenne: przepełnione sale, mnóstwo rannych, rany są brudne, zanieczyszczone. Brud oznacza gangrenę. Gangrena to nic innego, jak gnijące mięso z mnóstwem ropy o odrażającym zapachu. Szpitale wojenne śmierdzą, jak rana Filokteta. Lub to Filoktet śmierdzi smrodem wojskowych lazaretów. Mdły, ckliwy, ciężki odór gnijących ran powtarza się we wszystkich wojennych wspomnieniach. Widzowie i aktorzy owego przedstawienia w Atenach znali ten odór aż za dobrze. Sofokles także znał ten smród i dlatego tak dokładnie go opisał.

   Filoktet został ukąszony przez węża na wyspie Chryste. Przekroczył granice świętego miejsca i został ukąszony w stopę przez węża, strażnika ołtarza. Jego rana ma cechy również boskie, nadprzyrodzone. Jest karą bogów za świętokradztwo. Odtąd Filoktet nie sięgnie już po boskie sacrum; będzie chodził po ziemi, powoli, w męce, powłócząc nogą. Według najstarszych mitów Filoktet zranił się swoją własną zatrutą strzałą. Filoktet był łucznikiem, a łucznicy zatruwali groty swoich strzał. Dalej zatruwają. Filoktetowi zatruta strzała wypadła z dłoni i przebiła stopę. Widziałem kiedyś w telewizji z jaką uwagą, pieczołowitością i ostrożnością Indianie z Amazonii obnosili się ze swoimi zatrutymi strzałami. Wiedzą z doświadczenia, że niemniejsza nieuwaga i małe skaleczenie może skończyć się śmiercią lub ciężką do uleczenia raną. Mniejsza, czy to była rana ludzkiego, czy boskiego pochodzenia. Filoktet to kaleka z otwartą, gnijąca raną, porzuconym na bezludnej wyspie przez swoich towarzyszy. Nic przecież nie zawinił. Ukarany niewinnie. Skazany na wyniszczenie za nie swoje zbrodnie. Wydawałoby się, że jest na dnie. Ale gdy na wyspie zjawiają się jego towarzysze broni, jest jeszcze gorzej. Odys i Neoptolem nie przypłynęli tu po to by mu pomóc, ale by go wykorzystać, by go zniszczyć. Zabrać mu jedyną cenną rzecz, jaka mu została – łuk Heraklesa.

 

ODYSEUSZ:

Krótko i węzłowato: nakazuję,

Byś mnie przez krótki czas wspomagał kłamstwem.

To cię nie splami. Dalej będziesz czysty.

 

NEOPTOLEM:

Odyseuszu, już same twe słowa

Wstręt we mnie budzą.

Jako twój wspólnik, mający cię wspierać,

Nie chcę cię zawieść, ale mówię szczerze:

Wolę porażkę w honorowej walce

Niż odniesione zwycięstwo – podstępem. (Fil., 84 -95)

NEOPTOLEM:

Jakie zadanie prócz kłamstwa mi stawiasz?

 

ODYSEUSZ:

Podstęp. Powiadam, podejdź go podstępem.

 

NEOPTOLEM:

Czemu podstępem, a nie przekonując?

 

ODYSEUSZ:

Bo nie usłucha, a siłą nie wygrasz. (Fil., 100 -105)

 

Odwieczny problem. Jak skłonić kogoś, by zrobił to, czego od niego chcesz? Nie tylko na wojnie, wojnie trojańskiej, ale i w życiu. Na wojnie i w miłości stosuje się te same metody. Weźmy dziewczynę i chłopaka. Spotykają się, chodzą ze sobą, mówią o miłości. Chłopak chce od dziewczyny tego, czego… chcą chłopcy. Jak chłopak ma skłonić dziewczynę, by mu się oddała? Powinien spytać o radę Odysa. Odyseusz zna odpowiedź. Ma plan. Odyseusz wie, że są jedynie trzy drogi, by inni robili to, co chcemy: kłamstwo, czyli namowa, po tym oszustwo i wreszcie przemoc. Filoktet to szczególnie trudny przypadek. Jak skłonić kogoś, kto cię nienawidzi, kto marzy o tym, by cię zabić, by był ci powolny? W dodatku w przypadku Filokteta najłatwiejsza przemoc odpada. Filoktet ma łuk. Szczególnie trudne zadanie. Prawie beznadziejne. Ale Odys się nie poddaje. Wie, że zawsze znajdzie się sposób, by kogoś trafić celną strzałą. Odys i Neoptolem wypróbują wszystkie trzy metody na Filoktecie. Spróbują oszustwa, znajdą jakże wymowne argumenty, aby nakłonić Filokteta, wreszcie sięgną po brutalną przemoc. To plan A. Bezskutecznie. Plan się nie uda.

   Jednakże znający ludzi i życie Odys kryje w zanadrzu plan B. Od początku tak naprawdę Odysowi chodziło nie o Filokteta, tego śmierdzącego nędzarza, lecz o jego łuk – słynny łuk Heraklesa. Odyseusz – mądry, cyniczny polityk, zaufany władców – wie, że wyrocznie, podobnie jak królowie, nieraz gadają od rzeczy, a przynajmniej wieloznacznie, a ich słowa można rozmaicie tłumaczyć. Lub wytłumaczyć, jak się chce. Doświadczany latami wojny wódz, Odys, wie, że żołnierze są… wymienni. Giną, umierają z ran, zostają kalekami; odchodzą, by ustąpić miejsca nowym rekrutom. Żołnierze ścierają się na wojnie, jak miotly, zużywają jak skórzane podeszwy i tyle samo są warci. Lecz Odyseusz, żołnierz, weteran wie, że cudowna, wspaniała broń jest nie do przeceniania na polu bitwy. Cudowna broń zapewnia zwycięstwo. Daje chwałę i bogate łupy. Wunderwaffe nie było bynajmniej wymysłem Adolfa Hitlera. Cudowna broń to marzenie generałów wszelkich wojen, począwszy do wojny trojańskiej. Dla Odysa od samego początku liczył się tylko łuk Heraklesa. Plan B okazał się planem A.

 

ODYSEUSZ:

Puśćcie go! Nie ma potrzeby go brać,

Gdy mamy jego broń – Jak nie, to nie,

Obejdzie się bez niego.

Dam sobie radę nie gorzej od niego.

Tak więc cóż po nim? Niewiele lub nic.

 

Do Filokteta

Bądź zdrów na Lemnos! Niech ci się wiedzie!

Na nas już czas. Ruszamy. Może mnie

Przypadnie chwała przeznaczona tobie.

(Fil., 1054 -1062)

 

Te szyderstwo Odysa! Te pozdrowienie: Bądź zdrów! Niech ci się wiedzie! Do człowieka, którego zostawia na śmierć. Dla Odyseusza Filoktet nie jest wart tego, by go dobić. Nie chce mu się mu nawet rozdeptać tego robaka. Odysowi szkoda tego małego wysiłku, by zadać mu cios litości. Niech sobie sam zdechnie: z głodu, rzuci się ze skały, lub do morza. Odyseusz to najsławniejsza postać z mitologii greckiej. Znana po dziś dzień. Imię Odyseusza, czy Ulissesa w rzymskiej wersji, stało się przysłowiowe. Zazwyczaj przedstwiana bardzo pozytywnie. Nikt nie przedstawił Odyseusza gorzej, z większą dawką żółci i goryczy niż Sofokles.

   I ten plan się nie uda. Zawiodą wszystkie plany, zawiedzie podstęp, na nic się zdadzą najpiękniejsze kłamstwa – wymowne argumenty perswazji, nawet przemoc – rzadki wypadek – tu nic nie zdziała. Wszystko zawiedzie. Filoktet zwycięży. Nie da się złamać. Nie ulegnie podstępowi, nie da się zwieść namowie, nie uda się go wziąć siłą. A przecież Filoktet ulegnie. Zrobi to, czego od niego żądają ci, których najbardziej nienawidzi na świecie: Agamemnon i Odyseusz.

   Troja musi zostać zdobyta.

 

Literatura

Sofokles, Filoktet, PIW,  2012

Homer, Iliada, PIW 1990

 

 

 Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą autora. 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)