oPOzycja sięga dna?

Obrazek użytkownika bambi441
Blog

 Dopóki brudne łapy oPOzycji szargając świętość polskiej demokracji w swej kreciej robocie za pieniądze podatników lub z ulicznej ściepy, urządzały sobie pikniki albo zagraniczne wojaże, nie musiałem zabierać głosu na Naszym Portalu, bo wszyscy jego aktywni blogerzy doskonale wiedzieli, że ich działania są jedynie pożywką dla łżemediów, które prędzej czy później (raczej prędzej) podzielą los Gazety Wyborczej.

 W dziisiejszy poranek przy śniadaniu słuchając radia "Pogoda" które emituje stare nagrania (jestem 70-latkiem) w wiadomościach poseł PO stwierdził, że rząd PiS musi odejść bo ich akcja protestacyjna w sejmie w obronie demokracji udowodniła, że PiS nawet budżetu w Sejmie nie potrafi uchwalić zgodnie z prawem i konstytucją w sali sejmu. Prowadzący audycję poinformował, że pod koniec stycznia planowane są w Warszawie i kilku innych miastach antyrządowe demonstracje studentów!

 Nie wiem co tym razem planują oPOzycjoniści w swoich brudnych skorumpowanych rozgrywkach wyciągając młodzież na ulice, ale jest to na pewno bardzo groźne posunięcie wymagające moim zdaniem zdecydowanej reakcji wszystkich polskich patriotów niezależnie od ich przekonań. Nie patrzmy biernie jak skorumpowane elity wyciągają swe brudne łapy po to co jeszcze nie zostało zbrukane od czasu obalenia ich poskomunistycznych rządów! 

     

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

1. W Polsce rządzi stabilna większość, która nie ma najmniejszego problemu ze stabilnym głosowaniem rządowych ustaw, w tym budżetowej.
2. Prezydentem jest polityk, który wywodzi się z rządzącego środowiska i generalnie wspiera jej działania, także jeśli chodzi o sprawy gospodarcze i budżetowe.
3. Budżet przygotowano na czas i spokojnie, zgodnie z wszelkimi procedurami, przedstawiono parlamentowi.
4. Następnie, pod hasłem obrony mediów i wykluczenia jednego z posłów, opozycja całkowicie i na prawie miesiąc zablokowała głosowania budżetowe w Sali Plenarnej w Sejmie.
5. Wobec użycia przemocy (także przez bojówki zwołane przez KOD pod Sejm), chcąc uniknąć starcia bezpośredniego, Marszałek Sejmu przeniósł obrady do Sali Kolumnowej. Zaproszono tam posłów, budżet przegłosowano.
To są fakty podstawowe. Obóz rządzący postępował legalnie i - choć został zaatakowany - spokojnie. Opozycja sięgnęła po bezprawie i przemoc.
Widzieli to Polacy i dlatego nie dali się nabrać na opowieść o fałszującym głosowanie budżetowe rządzie. Na zdrowy zresztą rozum, dla cyników: po co fałszować coś, co można zrobić normalnie?
Wie o tym doskonale także Donald Tusk. A jednak wchodzi w narrację o zagrożonej wiarygodności Polski. A właściwie robi dużo gorzej: on tę narrację narzuca.
Podpowiada, sugeruje, bo nie ma ANI JEDNEJ innej zewnętrznej wypowiedzi w tym klimacie. To troska w stylu sowieckich nadzorców martwiących się iż jeśli w Polsce nie będzie spokoju, to ktoś może nam zrobić krzywdę. Wiadomo było (jak w znanym skeczu z czasów „Solidarności”), że jedynymi, którzy mogą tu „wejść”, są właśnie Sowieci. Tusk sięga po podobną metodę.
Zacytuję jego słowa:
„Każdy, kto będzie miał na przykład złą wolę, albo kto będzie chciał bardzo dociekliwie zbadać prawną sytuację Polski z tym właśnie dwuznacznie uchwalonym budżetem, będzie miał mocne argumenty”
Kto poza Tuskiem i jego kolegami może mieć tam aż tak „złą wolę”? Kto może być aż tak „dociekliwy”? I cóż się stało z potęgą „króla Europy”, że nie może tej złej woli i tej dociekliwości zatrzymać, wytłumaczyć, przedstawić faktów? Języka zapomniał?
Martwi się więc były polski premier (sic!) o konsekwencje awantury budżetowej, wywołanej przez jego kumpli, choć doskonale wiemy, że te konsekwencje może na nas sprowadzić właśnie pan Donald.
Nie uda mu się, ale próbuje.
Staram się być w polemikach grzeczny, ale tym razem trzeba sięgnąć po mocne słowo: to jest dno. Całkowite dno w podejściu do własnego kraju, do państwa, którego niedawno było się premierem. I tego nie da się nawet wytłumaczyć zacietrzewieniem politycznym. Nie, tu zapewne w grę wchodzą inne czynniki, zapewne związane ze zobowiązaniem Tuska, że jeśli on w Brukseli, to nad Wisłą nadal będzie zapewniona kontrola. Ktoś mu tam bez litości wystawia rachunek, zmuszając go do haniebnego postępowania, do gry spekulacyjnej na załamanie polskiej waluty, na krach na giełdzie, na biedę Polaków. Ktoś tam przebiera nogami, że kolejnego roku z takim rządem, nie wytrzyma. Bo miliardy łatwych przychodów im uciekają!

Zapamiętajmy ten dzień bo oto człowiek, który rządził nami przez osiem lat teraz gra spekulacyjnie na krach ekonomiczny w Polsce. Ale też dlatego, że polityk, który podobno zabiega o poparcie rządu polskiego na drugą kadencję w roli szefa Rady Europejskiej właśnie wydał temu rządowi totalną wojnę.
Jest to zatem nie tylko dno, ale i koniec rozmowy. Teraz polski rząd po prostu nie może poprzeć tak niebezpiecznej dla Rzeczypospolitej osoby na jakiekolwiek stanowisko.
I na koniec: że ten ten cynik niczego po Smoleńsku się nie nauczył, nie zrozumiał, że przed prawdą i historią nie ucieknie.

http://wpolityce.pl/polityka/323277-dno-tuska-jak-spekulant-gra-na-ekono...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1530379