DZIECI MATOŁA: MR GRASS & DR EWA (17)

Obrazek użytkownika Arnold Parszawin
Kraj

- Ewaaa?

- Donald...to tyyy? Wreszcie!

- Nie, to ja... Paweł. Cześć Ewa, co słychać? Powiedz, jak tam nasze sprawy?

- Jak to...to ty? Co się dzieje...? Przejąłeś telefon Donka... A może tak naprawdę to ty jesteś już szefem Rady Europejskiej - nie on!

- No gdzie... Ja szeregowy żołnierz naszego boskiego Donaldiego. Po prostu byłem najbliżej telefonu, no więc odebrałem...

- Co ty Paweł pie... Przecież to ty do mnie dzwonisz...

- No taaa... Sama widzisz, że pamiętamy o tobie, nikt cię nie lekceważy... Nie ma o tym mowy...

- Dobrze, daruj już sobie... Gdzie Donald?

- Donald... Donald jak to on...ciężko pracuje, ciągle zajęty...

- Zajęty... Mam nadzieję, że nie przez Molly...

- No co ty, w jego życiu jest tylko Gosia... i Angela. No i...ty też się przecież liczysz... I to jak!

- Ooo tak ! Tak bardzo, że nikt nawet nie raczył mnie uprzedzić, że zaczynacie akcję ze mną w roli głównej! Oglądałeś wiadomości?

- No jeszcze nie oglądałem... Coś się zaczęło, mówisz...

- Coś! Ładne mi coś! Piekło się zaczęło... Dla mnie to będzie piekło!

- Wiedziałaś, że to nie będzie łatwy spacer... Wszyscy ryzykujemy, od Smoleńska na każdym z nas wisi topór. Przecież, nie muszę ci tłumaczyć, o co toczy się gra. Nie ma innej drogi...

- Tratatata...tratatata... Słyszałam to już ze sto razy, te wasze wielkie słowa, wyuczone teksty na każdą okazję!

- Nie wasze, Ewa, nie wasze. Nasze! Nie zapominaj...

- Niczego nie zapominam... Nie mogę zapomnieć, jak mnie tam wtedy wystawiliście na pożarcie, mężowie stanu ...od siedmiu boleści. I teraz historia się powtarza!

- Kto mógł przewidzieć, że to akurat ty będziesz wtedy ministrem zdrowia. Zresztą, przecież nikt nie planował katastrofy... W każdym razie nikt od nas...

- A co ma i miał minister zdrowia do wiatraka!? Gdzie był minister sprawiedliwości, gdzie spraw zagranicznych...? Dlaczego akurat ja...kobieta?

- Dlaczego? Przecież znasz Donalda, jest dżentelmenem do szpiku kości. Najbardziej ceni kobiety i ufa tylko wam... Miałaś z nim wyjątkowy kontakt, szczególną więź...

- Tratatata!

- Daj spokój Ewa, nie histeryzuj... To w niczym nie pomoże: ani tobie, ani nam...

- To nie histeria, to prosta sprawa... Albo działamy razem i nikt nie próbuje nikogo wykorzystać, albo na mnie nie liczcie!

- W porządku, my możemy na ciebie nie liczyć, damy radę, ale zastanów się, na kogo ty możesz liczyć poza nami? No chyba, że spodziewasz się wsparcia od Władimira... Zdradzę ci, że ostatnio w rozmowie z Donkiem wynosił cię pod niebiosa. O ile dobrze zrozumiałem, to ich cerkiew chce ogłosić cię nawet świętą.

- Po co mi to mówisz? Mów, co będzie dalej? Dalej ze mną... Co planujecie? Czego mam się spodziewać?

- No cóż, wiesz, do czego chcemy ich sprowokować. Trzeba wywołać po tamtej stronie smoleńską furię i czekać.

- Na co?

- Aż do naszych rodaków wreszcie dotrze, że oni są niebezpieczni i nic z nimi nie wygrają, raczej stracą.

- A w szczegółach?

- Jak wiesz, przewidujemy, że nie cofną się przed aresztowaniem. Być może uderzą już teraz, a może trzeba będzie im jeszcze coś podsunąć. Tak czy siak, to powinno wystarczyć...

- Komu i do czego?

- Żeby wywołać poruszenie i powszechny sprzeciw.

- A jeżeli to nie wystarczy?

- Wystarczy, wtedy - we właściwym momencie - do akcji z całą determinacją, w obronie swojej najbliższej współpracownicy, przystąpi Donald ze swoim europejskim autorytetem i kontaktami. Myślisz, że to może być za mało?

- Byłabym spokojniejsza, gdybym znała więcej szczegółów. Do czego jesteście gotowi się posunąć?

- Wiesz przecież, kto i jak organizuje takie akcje. Zasada podstawowa służb: im mniej osób wtajemniczonych tym większa szansa na sukces. Powiem ci, że wśród wtajemniczonych mnie nie uwzględniono. Tak jest lepiej, lepiej - też dla ciebie, nic nie rób, nic nie musisz - przynajmniej na razie. Inni zrobią wszystko, co trzeba.

- Mam tylko nadzieję...wierzę, że mnie nie poświęcicie...

- Więcej wiary, Ewa, więcej wiary... A, no... i solidarności...

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:5)

Komentarze

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1537642