Alternatywą jest: 65 miliardów dolarów do zapłacenia – na początek

Obrazek użytkownika Apoloniusz
Kraj

Po niespodziewanej odpowiedzi polskiego Premiera w ubiegłą sobotę, gdy zamiast paść na klęczki i przepraszać, że żyje – Premier stanął okoniem i wygarnął otwartym tekstem nasze, polskie racje - wychodzi na to, iż obecny rząd ma szczere chęci podjąć rękawicę sponiewieraną przez poprzedników i walczyć o dobre imię Polski.

Nie zamierzam udzielać rad panu Premierowi (stanowisko” Pani Zofii Dobra Rada” jest zajęte), natomiast pragnę się podzielić przemyśleniami z innymi Niepoprawnymi.

Negatywna opinia o Polsce nie wykluła się z niedzieli na poniedziałek, lecz jest świadomą kampanią prowadzoną metodycznie niemałym nakładem środków od wielu dziesięcioleci, stąd wniosek że nie da rady jej naprawić kilkoma przemówieniami na zasadzie: jakoś to będzie. Nie, nie będzie. Mamy do czynienia z działaniami zorganizowanymi, na wysokim poziomie i tylko działania adekwatne mogą być skuteczne.

Dobrego imienia naszej Ojczyzny nie obronią wolontariusze, choćby chwalebna w swym założeniu „Reduta obrony dobrego imienia” (z całym szacunkiem), stowarzyszenie które może być jedynie wsparciem dla działań rządowych.

W tym przypadku nie wystarczy podeprzeć się wierszem Icchaka Kacenelsona „Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie”.  Wstrząsającym i oddającym rzeczywistość tamtych wydarzeń. To zbyt mało, aby powstrzymać zorganizowaną akcję olbrzymią jak oceaniczna fala, sprawy za daleko zaszły i żyją swoim życiem podtrzymywane ciągłą kroplówką zainteresowanych ośrodków.

To pan Premier powinien powołać zespół ( nie instytut, nie agendę) lecz kilku ludzi posiadających legitymację Premiera Rzeczypospolitej do czynności oraz stosowne środki materialne. Naturalnie, że do tego zespołu powinna być dokooptowana pani doktor Ewa Kurek posiadająca dorobek naukowy oraz rozeznanie i doświadczenie, które jest wręcz bezcenne.

W pierwszym etapie  należy wejść w posiadanie wszelkich dostępnych dokumentów z okresu okupacji niemieckiej w Polsce określających prawdziwe relacje: niemiecko – polsko –żydowskie i po opracowaniu dokumentów sporządzić ich tłumaczenie na język hebrajski, angielski, niemiecki, hiszpański, francuski i rosyjski (a może i język arabski).

Takie materiały (być może ze stosownym komentarzem) winny być wysłane w pierwszym rzędzie do wszystkich redakcji liczących się na świecie mediów, a później do wszystkich rządów światowych (a zwłaszcza do ministrów oświaty mącących w głowach nowym pokoleniom młodzieży).

Nie przemawia przez mnie megalomania, lecz przeświadczenie, że wmawiana przez dziesięciolecia nieprawdziwa informacja zapuściła w umysłach ludzi na całym niemalże świecie tak głęboko korzenie, iż należy na zasadzie klina - klinem, wykonać ogromną pracę aby to kłamstwo skutecznie wykarczować.

Natomiast w drugim etapie nadejdzie czas na wprowadzenie w życie zapisów ustawy o IPN-ie i pozywanie przed sąd tych, którzy uparcie będą szkalować naszą Ojczyznę. Nie będzie tłumaczenia, że pomyłka, że brak informacji itp.

Jestem przekonany, że inwestycja się opłaci choćby po to, aby zdjąć szykowane Polakom odium zbrodniarzy; choćby po to aby Polak mógł każdemu przyzwoitemu człowiekowi spojrzeć w oczy, ale także choćby dlatego aby nie dać się naciągnąć na 65 miliardów dolarów – na początek.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)