Toruń. Pogrzeb śp profesora Lecha Morawskiego

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Nietuzinkowy prawnik-artysta, artysta-prawnik w swoim zawodzie o pięknym umyśle i wolnym duchu.

Dziś o g. 13.00 w Toruniu na osiedlu Wrzosy w kościele pw św Antoniego odprawiona została żałobna msza święta koncelebrowana w intencji zmarłego kilka dni temu śp profesora Lecha Morawskiego, sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Lech Morawski ur. 14 września 1949 r. w Bydgoszczy. Studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w 1978 r. obronił doktorat, w 1988 habilitację.
W sierpniu 1999 r. otrzymał tytuł profesora.

Od 1990 r. był zawodowo związany z Uniwersytetem Mikołaj Kopernika; Katedra Teorii Prawa i Państwa na Wydziale Prawa i Administracji. Był również kierownikiem Katedry Teorii i Filozofii Prawa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
W grudniu 2015 r. Sejm wybrał go na członka Trybunału Konstytucyjnego, jego kandydaturę zgłosiło PiS.

Koncelebrans w kazaniu przywołał jego dokonania naukowe, przymioty, talent.
Mówił też, że zmarły profesor był dobrym człowiekiem, patriotą, Polakiem.
Wspomniał też o brutalnych atakach nie wskazując ich autorów.

W imieniu pan prezydenta Andrzeja Dudy min. Andrzej Dera poinformował o pośmiertnym odznaczeniu prof. Morawskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i przytoczył słowa listu prezydenta; "Jego odejście jest wielką stratą dla polskiej nauki oraz dla praworządnej, demokratycznej Rzeczypospolitej. Błyskotliwy intelektualista oddany klasycznym ideałom nauki, żarliwy patriota na zawsze zostanie w naszej pamięci"
prezydencki minister mówił o olbrzymim dorobku naukowym prof. Morawskiego jako wybitnego prawnika, osobę zasłużoną dla środowiska akademickiego, na którego podręcznikach wychowało się wielu studentów.

Bardzo pięknie, osobiście i ciepło wybrzmiały słowa pani Julii Przyłębskiej prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Momentami tez gorzko, gdy wspomniała na niesamowitej agresji z jaka się spotykał

"Lech Morawski poprzez swoją myśl, książki, dzieło swojego życia - będzie trwał. Będzie trwał z najlepszej strony. Wszyscy go podziwialiśmy, a swoim odejściem wyrządził nam wielką pustkę. .
Lechu, zostawiłeś nas samych i długo nie będzie nam łatwo bez ciebie funkcjonować. Znaliśmy wszyscy Lecha Morawskiego jako profesora, ale my również poznaliśmy go jako sędziego. Reprezentował on wszystkie ideały i cechy sędziego niezawisłego, które powinien reprezentować każdy niezawisły sędzia. Dlatego bolało go, gdy mówiono o nim źle, zarzucano, że jest od kogoś zależny.
Lechu był wolny od jakiejkolwiek zewnętrznej ingerencji.
Jego umysł i duch były wolne.

To był niezwykle prawy człowiek, wielki patriota. Oceniła, że właśnie tego oraz namysłu nad każdą, nawet najdrobniejszą sprawą, będzie brakowało innym członkom TK po jego odejściu.

Bardzo sobie ceniłam rozmowy z nim, nie tylko jako prawnikiem, ale również filozofem.
On potrafił wnikać w istotę.
Był wielkim filozofem.
Kiedy wyjeżdżałam za granicę na konferencje filozoficzne, to bardzo często przytaczano mi wypowiedzi prof. Morawskiego.
Mam nadzieję, że będzie on żył w naszej pamięci, nie tylko naszej, ale wszystkich, którzy kochają prawdę, prawość i zasady ".

Słowa pożegnania wygłosili też wychowankowie profesora oraz ksiądz. prof. z KUL, który razem pracowali na uczelni.

Po mszy świętej udaliśmy się na cmentarz św Jerzego w centrum Torunia.
Tam najbliższa rodzina, przyjaciele, znajomi, sędziowie TK, pani poseł prof. Krystyna Pawłowicz pożegnali zmarłego w ub. tyg. profesora Lecha Morawskiego.

Spoczywaj w pokoju panie profesorze.

Od siebie dodam nawiązując także do opinii nie tylko mojego syna ( był na seminarium mgr u profesora, napisał u niego pracę zdał egzamin magisterski ), że śp Lech Morawski był artystą w swoim zawodzie.
A jak wiadomo w środowisku wyrobników, rzemieślników artyści mają ciężko.
I tak samo ciężko miał Lech Morawski, który górował intelektualnie, jakością dorobku naukowego.

Mój wychowawca, promotor śp pan profesor Sławomir Kalembka, także niesamowicie zdolny, artysta o olbrzymim dorobku naukowym, JMR UMK przez dwie kadencje po r. 1990 wielokrotnie mawiał do nas na seminarium mgr, że " słowik, skowronek ma zawsze trudno, ciężko" w towarzystwie ...wróbli!

Artysta wśród wyrobników ma ciężko.

I tak samo miał Lech Morawski?

Czy dlatego dzisiaj w kościele, potem na cmentarzu nikogo, dokładnie NIKOGO; ani z władz UMK, ani z rady wydziału prawa i administracji NIE BYŁO!
Nie ujrzałem też żadnego z moich znajomych z wydz. prawa i admin., a mam ich sporo.

Małość, nicość, substandard?

Dno?

Dlaczego znaki zapytania?

Otóż wczoraj była w Toruniu wieczorna schadzka z lampionami pod tytułem "ten sąd jest nasz" pod gmaszyskiem sądu mającego bardzo złą, paskudną historię.
Tam sądzono rodziców polskich dzieci za strajk szkolny w Toruniu w l.1905-1907 za obronę mowy polskiej.
Tam skazywano polskich obywateli na Stutthoff ( w tym mojego teścia).
Tamże w l. 1945-1955 wydawano drakońskie wyroki, z bardzo częstą karą śmierci za AK, za działalność przeciw stalinowskiej agenturze przywleczonej na bagnetach sowieckich.
I wreszcie tam sądzono, skazywano nasze koleżanki i kolegów z NSZZ"S" , NZS w tym tych dzielnych Torunian za odważne wystąpienia przeciw stanowi wojennemu w dniach 1-3 maja 1982r.

I być może wczoraj wieczorem wielu członków rady wydziału prawa i administracji oraz być może władz rektorskich UMK doznała
oparzeń od lampionów!?
Oparzenia, poparzenia, zgorzelina.
Czyli szpital, sala oparzelinowa.

I to chyba jedyne wyjaśnienie dlaczego dosłownie nikt nie zjawił się w imieniu władz UMK oraz rady wydziału na pogrzebie profesora, byłego pracownika UMK.

Tak, czy owak małość, nicość, bylejakość aż wali.

pzdr

p.s.

Miałem okazję razem z synem poznać osobiście Panią Julię Przyłębską prezes TK, sędziego TK pana M. Muszyńskiego oraz panią poseł Krystynę Pawłowicz i zamienić z nimi kilka zdań.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)