Dwór Temidy IIIRP; książeta i błazny

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

W jednym ze swoich ostatnich tekstach na temat wymiaru sprawiedliwości użyłem terminu dwór!

Okazało się, że nie zawiódł mnie instynkt nie tylko znawcy gęsi irlandzkiej, koni berberyjskich tudzież kobył inflanckich.

Dziś sama pani prezes SN jako żywo, niemal dosłownie nie tylko przywołała moje słowa, lecz także wysłała jednego ze swych licznych błaznów na obrady senatu.

Cytuję dosłownie panią I prezes: "To jest taki trochę książęcy zawód. Tak jest, a jak będzie to zobaczymy...", tyle pani prezes.
Była więc kasta, teraz mamy ich książęce ichmości i mości książęta.

Czyli dwór!
Książęta, księżniczki, infantki i delfiny w togach!

Szczerość pani prezes Gersdorf jest doprawdy wyjątkowa.
I to zamiłowanie do arystokracji.

Dlatego tak szczerze o sobie napisali na gmachu SN" ten sąd jest nas"!
Ale te zwrot sąd należy odczytywać i rozumieć jako court czyli dwór po naszemu.

Tak więc skoro jest dwór; księżniczki, książęta, to muszą być infantki i delfiny.

A błazny?

Jest i błazen!

Wystąpił dziś w senacie zamiast pani prezes.
W drelichu, mycce i z blaszanym kubkiem!

Kubek!
Czyżby to jakaś aluzja, alegoria przestrogi przed ...bębenkiem blaszanym?

I cóż tu jeszcze dodać?

Chyba tylko to, że ten błazen występujący przed senatem zamiast pani I prezes SN, robiący mocno za małpę, przypominający tę małpiarnię wrzeszczącą, kopiącą wściekle w metalowe zapory-barierki, zamiast brzytwy miał za pazuchą białą różę.

Ale uwaga! brzytwę też ma i chlastać nią będzie.

pzdr

Przeczytaj cały komentarz

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)