Dla kogo? czyja ta Surmacz(ówka)?na marginesie dzisiejszego protestu związkowców PGNiG

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Na początek kij w mrowisko, choć mrówki kilka metrów wgłąb ( na sczeście bez... E. Kopacz!!) spokojnie sobie zimują!

Czyli! bez mocnych, mądrych, partnerskich związków zawodowych nie będzie silnej polskiej gospodarki!
Bez ich wybranych mądrych, kompetentnych przedstawicieli do zarządów na poziomie firm, władz regionalnych oraz centralnych nie będzie w Polsce zdrowej gospodarki.

Piszę to jako człowiek z doświadzceniem pospołu także związkowym ( NSZZ "S' w l.8-81, nielegalna, podziemna "S") oraz jako wieloletni przewodniczący Rady Pracowniczej w l. 1983-89, odwieszonej przez naiwność przez partię i sb w potężnej firmie chemicznej produkującej włókna poliestrowe. ( 70 000 ton rocznie, 3% światowego potencjału na rynku p[olsietrów) i działającej w mocnej i hałaśliwej opozycji do systemu na bazie minimalnych owoczesnych uprawnień.

Piszę te słowa jako człowiek doświadczony, który przeszedł także w ciągu 16 lat pracy w jednej firmie ( 1977-1993) niemal wszystkie szczeble w hierarchii zakładowej od stażysty pod dyrektora naczelnego w toruńskiej Elanie, a potem kierując innymi dużymi firmami róznych branż o róznym stopniu ich doslownie zabagnienia plus praca w Kancelarii Premiera URM w Gospodarstwach Pomocniczych ( URM za rządów J. Buzka oraz Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu 2008-09).

Mam więc jakiś bagaż różnych, dobrych i złych, ale w sumie POZYTYWNYCH doświadczeń z obu stron.
Jako pracownik oraz jako pracodawca, szef.
z bliska gospodarka księzycowa za prl, potem niwby nowa Polska czyli tzw reformy L. Balcerowicza; bezrefleksyjne, wdrażanie dyrektyw banku światowego za rządów T. Mazowieckiego i J. Buzka czyli b. kosztowna dla Polski terapia schładzania gospodarki, bezmyślne rozdawnictwo majątku pod szyldem NFI.

Jako szef, dyrektor, prezes zarządzałem załogami, społecznościami kolejno liczącymi 7000 ludzi, 700, 500, 100, kilkanaście osób.
Byłem poddawany kontroli oraz różnym próbom i presji Rady Pracowniczej, Rad Nadzorczych oraz kolegialnych zarządów związków zawodowych funkcjonujących w firmach, którymi kierowałem.
Były te zarządy różne.
Generalnie wymagające bez względu jaki poziom merytoryczny, intelektualny był właściwy dla ich indywidualnych członków.
Zawsze to była presja, wymagania, nacisk mniej lub bardziej silny.
Dyskusja merytoryczna, sensowna lub w stylu " my możemy uchwalić wszystko, nawet, że ziemia się nie kręci!" ( to jeden z członków Rady Pracowniczej Elany w roku 1992.).

Jednakże nigdy w żadnej firmie, mimo iż bywały chwile bardzo trudne, wręcz podbramkowe ( brak środków na wypłatę, zwolnienia grupwe ) nigdy w trakcie mojego szefowania nie miałem strajku załogi.
Zawsze potrafiłem się z pracownikami i ich przedstawicielami się dogadać, ułożyć.
I zawsze dotrzymywałem słowa.

I mimo tego całego zestawu, nawet skrajnie niemiłych mi doświadczeń, zdarzeń, ocen, wniosków o odwoływanie nie zmienię swego zdania, że silny, mądry związek zawodowy jest potrzebny polskiej gospodarce.
Bez silnych, mądrych związków zawodowych polska gospodarka będzie po części skarlała.
Bez kompetentnych działaczy w zarządach związków szefowie polskich firm tak państwowych jak prywatnych też będą tracić.
A najbardziej pracownicy, poddawani jakże często nad Wisłą po 89! wręcz niewolniczym praktykom.

Mam takie spostrzeżenie, że takiego antypracowniczego ustawodawstwa jak mamy teraz nie było nawet za prl!
Co prawda ono bywało na papierze, w konstytucji, ale było.
A jeśli się chciało z nich skorzystać, to przykład tych zdrowych, uczciwych rad pracowniczych z l.stanu wojennego 1983-89, w tym toruńdkiej z Elany dowodzi, że można było dużo dobrego zrobić dla pracowników w firmach w sferze płac, bezpieczeństwa pracy oraz socjalnej. Chronić tez pracownków przed niezłusznymi zwolnieniami pod anciskiem partii i sb czy też samowolce przełożonych.

Po 89r. doszło do swoistej degrongolady ustawodawczej i wykonawczej także za zgodą central związków zawodowych ( jedne były za słabe, inne przekupne, wygodne ) czyli w imię fałszywie pojmowanej tzw wolności gospodarczej, prymitywenego liberalizmu.

Taki Balcerowicz, Lewandowski, Bielecki nigdy nie widzieli żadnej firmy z bliska, mieli naiwne tępo-urzednicze wyobrażenie, zza biurka o gospodarce, byli pozbawieni tzw wyobrażni dynamicznej, jeno statycznie sobie wymyślali bardzo kosztowne rozwiązania za które nie ponosili żadnej odpowiedzialności.
Totalna megalomania, pycha, zero pokory.
I do dziś tkwią w tym bezrefleksyjnym samozadowoleniu.

Z jednej strony izby parlamentu i wspierające je w antypracowniczym ustawodawstwie wpływowe grupy tzw pracodawców, karbowych IIIRP suto obdzielanych nie przysługującym im, zawłaszczonym majątkiem Polaków.

Czyli tacy slave driver-poganiacze niewolników!

Z drugiej zaś pracownicy pozbawieni praw, na śmieciówkach, z grożbą utraty pracy, niskie stawki.
Zakazem zakładania zwiazków zawodowych.
Niskie morale, mało wiedzy, strach, wygodnictwo czyli zero skłonności do elementarnej samoobrony!

Właściciele zaś, pracodawcy mieli i nadal mają wsparcie, sojuszników w sądach powszechnych.

Wszystko to sprawia, że gospodarka polska ma w sobie gen karła.
Ten karzeł, to wyjątkowo niekorzystna prawna, nędzna pozycja polskiego pracownika.
To rażąca, niezdrowa, szkodliwa asymetria!
Nie na tym polega wolna gospodarka.
Co gorsza jest to stan akceptowalny także przez instytucje, które winny strzec porządku, harmonii państwo-obywatel, firma-pracodawca-pracownik.
Z drugiej zaś zastarszony parcownik, często minimalista.

A jak sztrzeże się tych relacji?
TK orzeka, że odebranie przez parlament praw nabytych ( wiek emerytalny 60, 65 ) jest... zgodne z Konstytucją.
TK orzeka, że grabież przez rząd D. Tuska prywatnych pieniędzy Polaków w OFE jest... w zgodzie z ustawa zasadniczą.
A gdzie RPO?
Sądy nie reagują na łamanie praw pracowniczych, związkowych.

A jakie są dziś zdobycze 10 milionowej NSZZ"S"?
Co z nich pozostało?
Jeno! ... niedzielna Msza święta w polskim, publicznym radio! ( wystarczy go posłuchać jakże często ono nie jest ani publiczne,ani polskie! a tv?!)

A gdzie wolność pracowników do zrzeszania się?

I gdy dzisiaj przeczytałem wPolityce tekst p. Wojciecha Surmacza o przewinach związkowców PGNiG zagotowało się we mnie.
Mam swoje obserwacje, znam życie, wiele doświadczyłem.
Jak w każdej masie, tak w związkach; w ich wybieralnych zarządach pełne spectrum i zapewne i ... menażeria też!

Ale! na Boga!
Czy to zwiazkowców grupy PGNiG należy obarczać za tę kosztowną łupkową katastrofę?
Czy to oni są winni ciężkiej zapaści w polskim węglu?
Czy to kosztem górników chcą swoim pracownikom wynegocjować, a raczej wyrwać z tłustych, zachłannych gardeł zarządu firmy wyższe nagrody oraz wartość talonów świątecznych, socjalnych bonów!

Czytając ten tekst Surmacza zadawałem sobie pytanie.
Po jaką cholerę to pisze, tak pisze?
Przecież nie jest to jakiś naiwniak, lecz red. naczelny jakże profesjonalnej już choćby z samej nazwy Gazety Bankowej!
A pisze o związkowcach z furią i z pogardą, jak bankster o lemingach, co to wpakowali się w toksyczne kredyty.

Nie zdziwłbym się, gdyby ten tekst napisał ktoś z beneficjetów uwłaszczonych na majątku narodowym, cwaniackich antyzwiązkowców z towarzystwa tzw pracodawców.
Znam ich optykę od lat.
Sama instytucja związków zawodowych, silny związek zawodowy jako wymagający partner to dla nich od lat wróg nr 1.

I niestety w takiej tonacji, związkowcy jako zakała napisał swój tekst red. Surmacz.

Zacytuję jego końcowe zdania:
"...nie macie wstydu za grosz. Jesteście górnikami, dobrze wiecie co się dzieje u Waszych braci w zagłębiu węglowym. Doskonale sobie zdajecie sprawę, w jakim stanie są dzisiaj polskie kopalnie węgla kamiennego. Dobrze wiecie, jak tam działały zarządy, jaka jest nędza na Śląsku, ile tam zarabiają górnicy i co ich czeka. Tym ludziom jest dzisiaj potrzebne ogromne wsparcie, bo byli konsekwentnie krzywdzeni przez ostatnie 26 lat. Nie zdziwiłbym się, gdyby dzisiaj to właśnie górnicy ze Śląska wyszli na ulicę. Nie wychodzą, bo mają honor. A Wy?
Mam nadzieję, że pies z kulawą nogą w resortach podległych Mateuszowi Morawieckiemu nie zainteresuje się Waszymi postulatami."#

To są słowa pełne pogardy i jakichże nieuzasadnionych, dziwnie wybrzmiałych pretensji.
Niby dlaczego ci związkowcy mają się wtydzić za nierobów Tuska i Kopacz ( vide taśma z opinią E.Bienkowskiej)? czy to oni bawili się, obżerali ośmiorniczkami kosztem górniczej braci?
Czy ich nagrody, fundusz socjalny ograbią górniczą barbórkę?

I ten apel do ministra! o zlekceważenie protestujących.
Ileż w nim buty?
Czy to taka nowa, medialna zmiana GB? czy chwilowo tylko słabszy dzień jej red. głównego?

Do czego? do kogo przygrywa red. Surmacz?
Co chciał osiagnąć? wygrać tym tekstem?
Komu miał zagrać, zabrzmieć ten Surm(y)acz?

Czyja to, ta zajawka, Surmacz(ówka)?
a może już Surmacz(ówka_-sygnałówka?

Oby tylko nie o sztrzelby gładkolufowe do ministra Błaszczaka!

I któż tu musi się zawstydzić?
Bynajmniej nie ja! uważający, że polska gospodarka potrzebuje silnych, mądrych związków zawodowych.

pzdr

#I wiele opinii też pod tym tekstem# jakby wyjętych żywcem z ust tzw pracodawców ze skórzanych foteli hotelu Sobieski!

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:9)

Komentarze

Czy razem z PObandą do zniszczenia zmierza?

Takie można odnieść wrażenie z tematu

Żyjący ponad stan pragną tu schematu

By żyć jeszcze lepiej niech inni głodują

Z tego świata do Nieba się wypromują

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#1499757

Jednak tak nie jest - i chyba jeszcze (nawet mimo zmiany rzadu) dlugo nie bedzie. Glowna przeszkoda sa i beda nierownosci spoleczne: ci co maja bardzo dyuzo zawsze chca miec jeszcze wiecej, a ci co im na zycie nie starcza - sluza najczesciej za "chlopcow do bicia" ewentualnie jako zyjace "dowody" , ze w Polsce miliony ludzi zarabiaja ponizej 2 tys zl za miesiac pracy, z niektorzy, ze mozna przezyc miesiac z rodzina za 1500 zl..

Trudno sie dziwic pracownikom PGNiG, ze chca zarabiac wiecej - kto by nie chcial. Przeanalizujmy sytuacje tej firmy na polskim rynku: to w zasadzie monopolista w zaopatrywaniu w gaz polskiej gospodarki i mieszkancow oraz mocny gracz na arenie energetycznej (udzialy w innych formach ). Monopolistyczna pozycja pozwala (mimo kontroli i "uzgadniania" cen) uzyskiwac zysk (dyzy zysk!!!) niezaleznie od faktycznych wynikow - a cena gazu w Polsce (nalezaca do najwyzszych w Europie) raczej zle swiadczy o gospodarnosci w tej firmie.

Teraz porownajmy : przecietna placa w Polsce to okolo 4000 zl. mediana zas tylko 3100zl - co po odliczeniu podatkow daje 2200 zl na reke (czyli 50% pracujacych Polakow dostaje co miesiac 2200 zl lub mniej.

Na tym tle zarobki pracownikow PGNiG wygladaja wiecej niz przyzwoicie. Udsalo mi sie znalezc dane za koniec 2014 r. - srednie wynagrodzenie w PGNiG wynosilo ponad... 6800 zl - czyli blisko DWA RAZY wiecej niz w calej gospodarce, przynosi zysk idacy rocznie w miliardy - wiec pracownicy rzadaja wyzszych wynagrodzen.

Mam tylko pewne zastrzezenia co do solidarnosci spolecznej - czy to zjawisko zniknelo juz zupelnie z mysli zwiazkow zawodowuych i pracownikow? Przeciez PGNiG stosujac monopolistyczne ceny uzyskuje zyski kosztem spoleczenstwa, ktore to spoleczenstwa zarabia znacznie mniej, niz pracownicy - ktorzy walcza dzisiaj o podwyzki ...

Co ma powiedziec  ojciec rodziny, ktory za ciezka prace "wyciagnie" 2 tys zl miesiecznie - majac na utrzymaniu zone (bo nie moze znalezc pracy)  i dwoje dzieci, szczesliwy posiadacz malego domku (po dziadkach), ktory za ogrzewanie gazem musi zaplacic 650zl miesiecznie (grzejac bardzo oszczednie)? On nie ma "sily przebicia" bo nie pracuje w monopolistycznej firmie, tylko w malym warsztacie, ktorego wlasciciel zarabia nieduzo wiecej niz pracownicy - i zdaja sobie oni sprawe, ze jesli np. zastrajkuja - to wlascieiel zbankrutuje...

Gdzie tu miejsce na "SOLIDARNOSC", ktora pamietamy wszyscy? Dzisiaj ten silniejszy, kto ma mocniejsze lokcie i struny glosowe... nawet zmiana rzadu niewiele tu zmienia...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1499794