Merlin - czarodziej książkowy

Obrazek użytkownika Anonymous
Kraj

Merlin to imię jednej z postaci legend arturiańskich. Był wielkim czarodziejem. Najprawdopodobniej postać tę wymyślił Geoffrey z Monmouth.

W Polsce mamy rodzimą odmianę czarownika. To Merlin.pl - sklep internetowy. Mimo, że to sklep, to zachowuje się jakby był czarownikiem i wymyśla różne sztuczki. Ostatnio miałem nieprzyjemność korzystać z tego sklepu. Zrobiłem to raz pierwszy, ale też i ostatni. Nikt mi nie kazał wybierać akurat tego sklepu. To fakt. Skusił mnie niższą niż u konkurencji cenami książek i to na tyle niższą, że przy zakupie 3 książek czwartą mogłem kupić za zaoszczędzone pieniądze.

Założyłem konto i wybrałem książki. Według spisu internetowego wszystkie były dostępne. Zamówiłem więc książki, wybrałem opcję odebrania książek w punkcie odbioru w moim mieście, dokonałem szybkiego przelewu i ... czekałem.

Czynność zamówienia dokonałem w piątek(17.04). Myślałem, że Merlin dostarczy mi książki najpóźniej w środę. I srodze się pomyliłem. Gdy w środę zadzwoniłem do księgarni, konsultant poinformował mnie, że jednej z pozycji nie będzie. Ktoś nie zamieścił adnotacji, iż pozycja jest niedostępna. Spytano mnie czy chcę zwrotu pieniędzy, czy mają zostać na moim koncie sklepowym. Chciałem zwrotu pieniędzy. Dla pewności potwierdziłem moją decyzję na formularzu kontaktowym. W trakcie rozmowy konsultant poinformował mnie, że sklep ma 3 do 6 dni na skompletowanie mojego zamówienia, więc mają czas do poniedziałku 27.04. Wyraziłem zdziwienie na tak długi termin realizacji zamówienia, ale konsultant pozostał głuchy na moje zdziwienie, że przy takiej dużej knokurencji oni pozwalają sobie na tak długie terminy. Dodał tylko, że termin 27.04. jest terminem maksymalnym i może się skrócić.

Nie skrócił się. Za to po kolejnych dwóch dniach dostałem maila, iż moje pieniądze za pozycję, której nie ma zostały przelane na moje konto sklepowe. Jak widać sklep miał w nosie, że złożyłem inną dyspozycję, czyli chciałem zwrotu pieniędzy.

Napisałem kolejnego maila z ponowioną dyspozycją i numerem konta. W poniedziałek 27.04. otrzymałem od Maerlina dwa maile. W jednym informowano mnie, że zamówienie już zostało skompletowane i wysłane a w drugim twierdzono, że nie otrzymali maila z numerem mojego konta. Wyparował. Czary, jak to przy Merlinie ! Informację o możliwości odebrania książek dostałem we wtorek 28.04. Informacja zawierała pogróżkę, że książki będą na mnie czekały tylko 5 dni ! Nie poinformowano mnie, co będzie, gdybym nie odebrał książek.

Po książki nie mogłem się udać tego samego dnia. Odebrałem je 29.04. Tak więc od chwili zamówienia do chwili otrzymania informacji o możliwości odbioru książek upłynęło 11 dni, a 12 dni do chwili ich odbioru. Tempo iście ekspresowe !

Z reguły zamawiam książki w dwóch dużych księgarniach, które realizują zamówienia w 2-3 dni. Tym razem zrobiłem błąd i zamówiłem książki w Merlin.pl . Dodam, że jednocześnie zamówiłem inne książki w jednej z księgarń i te już dawno posiadam w domu.

A co z pieniędzmi za nieobecną książkę? Wróciły na konto 29.04, czyli po 12 dniach bezprawnego przetrzymywania przez Merlin.pl . Oczywiście o odsetkach nikt z księgarni nie pomyślał. O przeproszeniu też nie.

Muszę stwierdzić i ostrzec potencjalnych klientów sklepu Merlin.pl: nie radzę korzystać z usług tych handlarzy, a nie handlowców mających klienta gdzieś. Terminy ich realizacji zamówień są z czasów pierwszych domów wysyłkowych, działających w czasach PRL-u. Ponadto gubią dyspozycje klientów i przetrzymują bezprawnie pieniądze, oraz nie umieszczając informacji o braku pozycji - wyłudzają pieniądze, które potem przetrzymują.

Nie wierzycie? zamówcie sobie coś w Merlinie.pl - ja ostrzegałem !

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.4 (głosów:5)