O co tak naprawdę chodziło z UCHWAŁĄ z dnia 22.07.2016 r.?

Obrazek użytkownika Andrzej Łukawski
Kraj

Uchwała w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1943–1945

To już niespełna rok jak sejm najjaśniejszej podjął tą uchwałę więc pokuszę się na pewien bilans będący konsekwencją uchwalenia tego dokumentu a konkretniej, to komu przyniósł rzeczone zyski a komu straty.
Uchwalenie tego dokumentu w 11 dni po 73. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu kładzie się cieniem w jej skuteczność i wątpliwej jakości szczerości w oddaniu hołdu ofiarom ludobójstwa bo to tak jakby podano „musztardę po obiedzie”. Wygląda to fatalnie i tak jakbyśmy np. Sylwestra obchodzili w połowie stycznia. Komu więc ta uchwała ma służyć i jakie konsekwencje mają z niej wynikać nie wiem i jedynie mogę spekulować, że ten legislacyjny gniot niesie za sobą jakieś bliżej nieokreślone przesłanie.
Na końcu dokumentu podpisanego przez Marszałka Sejmu: M. Kuchcińskiego znajduje się pewna deklaracja z którą jako niepoprawny nie mogę się zgodzić.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża solidarność z Ukrainą walczącą z zewnętrzną agresją o zachowanie integralności terytorialnej. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża przekonanie, że jedynie pełna prawda o historii jest najlepszą drogą do pojednania oraz wzajemnego wybaczenia. Jak mówił w 2001 roku we Lwowie św. Jan Paweł II „Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności”.
      
Uważam za wysoce niestosowne i nieetyczne przemycanie tego rodzaju deklaracji do uchwały mającej oddać hołd ofiarom ludobójstwa a odwoływanie się do autorytetu  J.P II za niepoważne.
Jakie podejście do historii ma kijowska junta wszyscy wiemy a gloryfikowanie przez szefa junty Poroszenkę „bohaterów” spod znaku tryzuba na czerwono-czarnej szmacie budzi niesmak i stawia mur uniemożliwiający wspomnianą „solidarność. Za taką konstrukcją uchwały zagłosowało 432 posłów, a 10 wstrzymało się od głosów.
Wróćmy zatem do początku uchwały w której czytamy:
Ziemie dawnych wschodnich województw Rzeczypospolitej szczególnie mocno zostały doświadczone w czasie II wojny światowej. Na tych terenach ścierały się dwa największe totalitaryzmy XX wieku: III Rzesza Niemiecka i komunistyczny Związek Sowiecki. Działania niemieckich i sowieckich okupantów stwarzały sprzyjające warunki do budzenia się nienawiści na tle narodowościowym i religijnym, a podejmowane próby osiągnięcia porozumienia przez przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego z ukraińskimi organizacjami nie przyniosły rezultatu.
Dlaczego uchwała nie oddaje hołdu ofiarom ludobójstwa systemów totalitarnych na „mocno doświadczonych”  Polakach nie wiem. Dlaczego ustawa obejmuje tylko lata 1943-1945 też nie wiem i te fakty wzbudzają mój niepokój bo najwyraźniej widzę nieuprawnione wartościowanie śmierci a co się z tym wiąże wartościowanie ofiar i pamięci.  
Na mocy tej ustawy oddaje się hołd ofiarom śmierci zadanej przez ukraińskich nacjonalistów a nie pamięta się już o ofiarach nazizmu i nacjonalizmu: niemieckiego, sowieckiego, białoruskiego czy litewskiego. Termin Kresy Wschodnie to nie tylko Wołyń i o ile każdy Wołyniak jest Kresowianinem, to nie każdy Kresowiak jest Wołyniakiem i o tym zdaje się zapomnieli „mędrcy” którzy wymyślili tak krzywdzącą Kresowian i ofiary ludobójstwa uchwałę. Wszystkie akty ludobójstwa na Polakach z Kresów rozłożone były w czasie i przestrzeni i tak:
Sowieckie wielkie deportacje (czystki etniczne) Polaków do Kazachstanu odbyły się w latach latach 1934–1936 oraz 1940–1941 a pochłonęły dziesiątki tysięcy ofiar. Druga deportacja to już bestialskie ludobójstwo bowiem w wagonach zwanych „Białymi Krematoriami” deportowani zamarzali żywcem. Ciała zamarzniętych wyrzucano z wagonów na tory  a więc ich szczątki do dzisiaj roznoszone są przez wiatr i zwierzęta. Nierzadko też dokonywano przy tych wagonach egzekucji. Deportacje z lat 1934-1946 objęły Polaków z zapomnianych dzisiaj części Kresów zwanymi Kresami dalszymi. To ta część Polski która po początkowych zdobyczach w ramach odtwarzania przez Piłsudskiego przedrozbiorowej Rzeczypospolitej została utracona na rzecz  Sovietów w wyniku Traktatu Ryskiego.
Na Kresach dalszych Operacja Polska NKWD to kolejne co najmniej 100-150 tysięcy straconych Kresowian w ramach czystek etnicznych Stalina, których wykonawcą był Ludowy Komisarz NKWD Nikołaj Jeżow.
Niemiecki i Sowiecki system totalitarny jaki zapanował podczas następujących po sobie okupacji przyniósł kolejne akty ludobójcze których liczby ofiar nie sposób zliczyć. Katyń znamy ale czy znamy wszystkie akty ludobójstwa i terroru dokonywane przez kolaborujących z Hitlerem nacjonalistów z Białorusi i Litwy.
Czy wszyscy znamy zbrodnie żydowskiej „partyzantki” działającej na Litwie i Białorusi w ramach partyzantki sovieckiej.
Tu muszą paść takie nazwy jak Koniuchy, Naliboki… czy też zbrodnia w podwileńskich Ponarach gdzie w latach 1941–1944 masowo mordowano polskich obywateli. Zbrodni tej dokonali oddziały SS, policji niemieckiej i kolaboracyjnej policji litewskiej w której skład wchodzili litewscy strzelcy - szaulisi. Ofiary przywożono pociągami lub ciężarówkami (czasem transportami pieszymi), rozstrzeliwano i grzebano w niedokończonych zbiornikach paliwa dla powstającego do VI 1941 r. lotniska sowieckiego.
Kolaborujący z okupantami nacjonaliści wywodzący się mniejszości II RP to bliżej nieokreślona liczba wywiezionych Polaków na wschód i na zachód do przymusowej pracy lub bezpośrednio do miejsc zagłady. Ta służalcza wobec Hitlera policja składająca się ze wspomnianej mniejszości była panem życia i śmierci ochoczo uczestnicząc  w selekcjach do transportów Polaków a nie -co zrozumiałe- swoich pobratymców.     
Uchwała ogranicza przestrzeń czasową do lat 1943-1945 a przecież na podstawie powyższych faktów należałoby tą czasową przestrzeń poszerzyć do faktów rzeczywistych czego niestety nie wiedzieć dlaczego nie zrobiono.
Nie można też przymykać oczu na przywiezione przez Hitlera bataliony śmierci: Roland i Nachtigal złożone przez bezpaństwowców nazywających siebie ukraińcami którzy siali terror wśród Polaków i aktywnie brali udział w mordach m.in. profesorów lwowskich i stanisławowskich.
Po zakończeniu w roku 1945 działań wojennych, nie zakończyło się banderowskie ludobójstwo Polaków które na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu trwało do roku 1947.  
Powyższe okropności jakich doświadczyli Kresowianie stanowią zaledwie cześć olbrzymiej całości ludobójczego okrucieństwa zwanego Golgotą Kresów i dlatego uważam, że pamięć i oddanie hołdu ofiarom powinno być takie samo dla wszystkich Kresowian i odbyć się w jednym dniu, dniu symbolu.
Uchwała tego nie jednak nie przewidziała a jej twórcy,  zwłaszcza narodowa frakcja z Kukiz ’15 wraz z „wisienką na torcie” posłem Winnickim stwierdzili, że środowiska kresowe mogą sobie ustalić oddzielne dni czczenia pamięci „swoich” ofiar. To i boli i bulwersuje bo jak można żądać od 80-90 latków, by u schyłku żucia dopominali się i walczyli o kolejne i kolejne święto.
Polska Kresowa ma jednak dzień który nader krwawo zapisał się w historii i ten dzień da się przypisać konkretnej dacie. Ten dzień to 11 lipca 1943, dzień apogeum ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Wołyniu, dzień który od wielu lat stanowi symbol dla wszystkich zbrodni na Kresach. Dlaczego więc ta uchwała i to w sposób brutalny pomniejszyła rangę tego symbolicznego dla WSZYSTKICH KRESOWIAN dnia prześledźmy wspólnie odnosząc się do faktów i zdarzeń zalewie sprzed kilku lat.
Przez całą poprzednia kadencję sejmu jako Ruch Społeczny Porozumienie Pokoleń Kresowych zbieraliśmy podpisy pod obywatelskim projektem ustawy obejmującej pamięcią ofiary ludobójstwa z CAŁYCH Kresów i od czasu uzyskania przez Polskę niepodległości. Robiliśmy to najpierw w wersji elektronicznej a widząc olbrzymi odzew przerwaliśmy tą formę i zbieraliśmy podpisy na listach spełniając warunki KIE czyli Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej jak zapisano w stosownej Ustawie. W trzech podejściach zbierania podpisów zobaczyliśmy przy okazji, jaką wielka pustkę historyczną wyrządziło w głowach Polaków wieloletnie zamiatanie Kresów pod dywan. Brak podstawowej wiedzy historycznej w zakresie polski kresowej powalał z nóg. Zebraliśmy niecałe 100 tys. podpisów a to za mało by sejm pochylił się nad podpisami i zajął się procedowaniem projektu
Nazwa obywatelskiego projektu USTAWY a nie uchwały brzmiała „Dzień Pamięci Męczeństwa Kresowian” a więc nazwa która od wielu lat funkcjonowała i nadal funkcjonuje w kresowych środowiskach. Identycznie brzmiącą nazwę święta zgłosiły jako inicjatywę poselską PSL, PiS, SP i SLD. Niestety, większością głosów PO sprawa święta została uwalona cokolwiek miałby ten kolokwializm znaczyć.  
Nie poddawaliśmy się. W nowej kadencji sejmu, zaraz po zaprzysiężeniu posłów zwróciliśmy się na piśmie dla nowopowstałych kół i klubów parlamentarnych o pomoc w ustanowieniu tego święta. W lutym 2016r. poseł Dworczyk ogłosił, że m.in. wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu Kresowian na takie święto złożył do laski marszałkowskiej stosowny projekt ustawy o ustanowieniu NARODOWEGO Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian. Wyraz NARODOWY został dodany do nazwy o jaką latami zabiegaliśmy w sejmie.
W kilka godzin po tym briefingu, część kresowian popierających narodowców z Kukiz ’15 rozpoczęła krucjatę przeciwko PiSowi, Dworczykowi i Bóg wie komu jeszcze wysyłając listę mailingową w której pisano o jakiejś zdradzie, kłamstwie i takich tam innych niedorzecznościach. Oszczerstwo, goniło oszczerstwo słowem kresowe piekiełko zawrzało ze zdwojoną mocą. Zawrzało też na FB gdzie jedni Kresowianie zaczęli banować innych Kresowian – słowem horror. W sejmie ruszyła giełda projektów zgłaszanych bądź to przez ugrupowania bądź to indywidualnie przez posłów a wszystko po to, by „uwalić” projekt Dworczyka. Pisałem wówczas, że źle się stało że to Dworczyk zgłosił projekt ale jeżeli już jest, należało go poprzeć, „dopieścić” poprzez naniesienie poprawek i nie rozmieniać się na drobne. W sieci pojawiła się już nowa kartka z kalendarza z naniesioną poprawką do nazwy projektu Dworczyka: Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Męczeństwa i Ludobójstwa Kresowian.
Procedowanie rokującego nadzieję na raz a dobrze załatwienie tego o co latami ubiegali się Kresowianie  -oczywiście z obowiązkowymi poprawkami- do dzisiaj nie zostało wznowione i mrozi się.
„Para poszła w gwizdek” i zamiast Ustawy mamy jakąś okolicznościową uchwałę która niczego twórczego nie wniosła i wnieść nie może bo jest tylko uchwałą.
Kto na tym stracił…???? Ano ofiary ludobójstwa dokonywanego na kresowych Polakach od uzyskania przez Polskę niepodległości do roku 1947.
Zwyciężyła opcja sejmowych narodowców którzy spłycili święto ograniczając winnych sprawstwa oraz skandalicznie zawęzili przedział czasowy w których działy się te potworności.
Źle się stało, że zaspokajanie politycznych ambicji wzięło górę nad zdrowym rozsądkiem.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

Czy przez koryto,  przeszłości zapomniało?

Prezes mówi i uczyni temu zadość

By krety nie ryły i nie miały  radość

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1543406

Mój Boże na Wołyniu i Kresach w nieludzkich w nieopisanych mękach, ginęły całe polskie rodziny, wyrzynano, rąbano dosłownie całe polskie wsie i kolonie w liczbie przerastającej setki. Drodzy niepoprawni to nie były dwie stodoły w Jedwabnem, to były setki takich stodół! Mija taki szmat czasu i wciąż pomimo tysięcy relacji naocznych świadków, setek świetnie udokumentowanych książek, najwierniejszych wspomnień, wciąż tak trudno cokolwiek wywalczyć dla Nich dla Męczenników Wołynia i Kresów. Dlaczego tak się dzieje?! To proste muszą być duże i b. wpływowe siły, które dla jakiś swoich, ważnych, często ukrytych interesów, blokują wszystkie poczynania Kresowian.

Powstaje zatem naturalne pytanie, czym Ci ubodzy, biedni ludzie wołyńskich, kresowych wsi, tak sobie jak to się mówi potocznie nazbierali u swoich wrogów?! Otóż wystarczy być uczciwym i wziąć do ręki tylko jedne wspomnienia tamtych ludzi, kresowych ludzi, przeczytać o Ich pobożności, o Ich umiłowaniu Polski, o Ich tradycjach kresowych, o Ich dużych, wielopokoleniowych rodzinach, o Ich pięknych wsiach i koloniach, obsadzonych gęsto sadami, o Ich przywiązaniu do ziemi ojczystej, Ziemi Ojców, o wielkiej pracowitości, a wszystko stanie się jasne, jak jasne były schody, którymi dziesiątkami szli do Niebieskiego Jurasalem. Serdecznie Pana Andrzeja Łukawskiego pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1543469