ŻYDOWSKIE LOBBY POLITYCZNE W USA I W POLSCE. WOJNA O 60 MILIARDÓW DOLARÓW AMERYKAŃSKICH

Obrazek użytkownika Aleszumm
Kraj

ŻYDOWSKIE LOBBY POLITYCZNE W POLSCE. WOJNA O 60 MILIARDÓW DOLARÓW AMERYKAŃSKICH

Marian Miszalski "NAJWYŻSZY CZAS!"

Główne cele żydowskiego lobbowania politycznego w Polsce lokują się w sferze ideologiczno-propagandowej oraz w sferze polityki bieżącej i długofalowej, ze szczególnym uwzględnieniem żydowskich roszczeń majątkowych.

W sferze ideologicznej celem głównym jest walka z Kościołem katolickim – nawiasem mówiąc: odwieczny aspekt walki cywilizacji judaistycznej z cywilizacją chrześcijańską. Walka ta toczy się na dwóch płaszczyznach: na płaszczyźnie judaizacji chrześcijaństwa i propagandy neomarksizmu („politycznej poprawności”). Żydowskie lobby polityczne przywiązuje wielką wagę do judaizacji chrześcijaństwa. Prawo ma być słabe i płytkie, a wobec słabości prawa etyka żydowska, niechrześcijańska, ma rządzić tam, gdzie nie sięga prawo. Tylko tam, gdzie chroni interesy żydowskie, prawo ma być twarde i głębokie… Prawo oparte na skromnym „wspólnym mianowniku” religijnym jest słabe w praktyce, bo właśnie ograniczone swą ogólnikową kompromisowością; jest nadto słabe w swym społecznym oddziaływaniu, bo jest płytkie: unika wchodzenia w szczegóły wszędzie tam, gdzie mógłby objawić się jednak poważny konflikt norm etycznych różnych religii, objętych ogólnikowo owym wspólnym mianownikiem, gdy tymczasem każdy spór prawny jest szczególny – „diabeł tkwi w szczegółach”. Takie prawo nie jest też konsekwentne, gdyż tam, gdzie w swej płytkości unika jednoznacznych rozstrzygnięć, pozwala na kształtowanie się stosunków międzyludzkich w drodze walki politycznej, a nie poprzez odwołanie się do ładu prawnego. Takie prawo nie cementuje społeczności – dezintegruje ją. W państwach, których system prawny opiera się na takim słabym, skromnym wspólnym religijnym mianowniku etyczno-moralnym, dokonuje się powolna erozja samego rozumienia sprawiedliwości, a „państwo prawa” ustępuje z wolna miejsca państwu-sitwie, orwellowskiewmu państwu, w którym „jedne zwierzęta są równiejsze od innych”.

PREAMBUŁA MAZOWIECKIEGO

Lobby żydowskie przeforsowało w obowiązującej polskiej konstytucji z 1997 roku tzw. preambułę Mazowieckiego, która sprawia, że polski system prawa zawiera nie tylko ów ograniczający cywilizacyjnie wspólny mianownik religijny, ale nawet wspólny mianownik mający pogodzić religię z programowym ateizmem, wszelkie religie zwalczającym. System prawny oparty na takim „kompromisie” pracuje na rzecz destrukcji samego pojęcia sprawiedliwości, bo jak pogodzić „wartości ateistyczne” z wartościami religijnymi? Stada nie da się pogodzić ze społeczeństwem, cech naturalnych człowieka – z cechami człowieka jako produktu inżynierii społecznej ani nagiej siły – ze sprawiedliwością. Ujawniające się często różnice zmuszają sądy do politycznego lawirowania w uzasadnieniach swych wyroków, a wyroki stają się mało sprawiedliwe, za to bardzo upolitycznione.

Judaizacja chrześcijaństwa (które nie jest przecież kontynuacją, ale przeciwnie – przezwyciężeniem judaizmu) to stały element obecny w działaniu żydowskiego lobby politycznego, nie tylko zresztą w Polsce, ale w Polsce, ze względu na jej katolicką tradycję, działanie to jest szczególnie nasilone. Żydzi nie są „naszymi starszymi braćmi w wierze”. To wyrwane z kontekstu zdanie Jana Pawła II bywa mocno nadużywane… Judaizm i chrześcijaństwo mają wspólną tylko wiarę w jednego Boga – ale nie jest to ten sam Bóg. Judaizm i chrześcijaństwo mają ze sobą tylko tyle wspólnego, że obydwie te religie są monoteistyczne, głoszą wiarę w jednego Boga. Judaizm jest jednak formą monolatrii – wiarą w jednego wprawdzie tylko Boga, ale w Boga jednego tylko narodu, narodu żydowskiego, gdyż podstawą judaizmu jest obietnica polityczna udzielona Abrahamowi: „Potomstwu twojemu daję ten kraj, od rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”. Nie jest to obietnica uniwersalna bo dana jest jednemu tylko narodowi, ma charakter całkowicie polityczny: obiecuje jednemu narodowi, narodowi żydowskiemu, polityczne panowanie nad konkretnym obszarem i innymi narodami.

Chrześcijaństwo niesie zupełnie inną obietnicę. Nie jest to obietnica polityczna (panowania jakiegoś narodu nad jakimkolwiek obszarem i jakimikolwiek innymi narodami), ale obietnica nieśmiertelności i zbawienia duszy każdego, kto przyjmie chrzest.

Chrześcijaństwo jest uniwersalne i ponadnarodowe. Chrześcijaństwo pozbawiło naród żydowski charakteru narodu uprzywilejowanego w oczach Boga i mającego własnego Boga, a tym samym uprzywilejowanego wobec innych narodów – i dlatego zwalczane jest tak zgodnie przez wszystkie żydowskie lobby polityczne, tak przez wierzących, jak i niewierzących Żydów.

 

LOBBY POLITYCZNE

Kościół katolicki w Polsce zwalczany jest zresztą wcale nie przez zarejestrowanych w ledwo ośmiu gminach żydowskich raptem 1200 wyznawców judaizmu… – ale przez niemal całkowicie zdominowane przez ateistyczną lewicę żydowskie lobby polityczne, które – obok zastępczej „świeckiej religii” Shoah (barbarzyńskiego Holocaustu - zmienionego w "Przedsiębiorstwo Holocaust") – wyznaje dzisiaj neomarksizm w postaci „politycznej poprawności”, czyli doktryny Antoniego Gramsciego, włoskiego komunisty, „naprawiacza” Marksa i Lenina. W Polsce po roku 1989 środowiska żydowskie poczuły się silne odnowieniem swych dobrych relacji z komunistami przy okrągłym stole i w Magdalence, zaczęły więc szybko zrywać wątłe więzi nawiązane wcześniej (w latach siedemdziesiątych) z Kościołem katolickim: obserwujemy więc przybierające na sile ataki żydowskiego lobby politycznego na Kościół katolicki, dokonujące się głównie za pośrednictwem „Gazety Wyborczej” – żydowskiej gazety dla Polaków, mającej kształtować ich poglądy zgodnie z interesami żydowskiego lobby politycznego. Przedstawiać żydowski punkt widzenia jako obiektywnie słuszny, a odmienne spojrzenia jako niesłuszne lub „antysemickie” – taka jest istota propagandy tej żydowskiej gazety. W walce z Kościołem katolickim w Polsce żydowskie lobby polityczne ma dzisiaj za sojusznika postkomunistyczną lewicę, która po gospodarczym bankructwie marksizmu-leninizmu przeszła na „polityczną poprawność”, na ten nowy marksizm, prowadzący jednak po staremu ludzkie społeczności w stronę tresowanego stada. A że nie ma stada bez przewodnika, a glina wymaga garncarza, by lepił z niej naczynie – współczesna żydokomuna spotyka się ponownie we wspólnym dążeniu do przewodzenia takiemu ludzkiemu stadu: Żydzi zachęcani są do uznawania swej wyjątkowości i „roli przewodniej” swą trybalistyczną religią, neomarksiści – kultem nagiej siły, jedyną ideologią wszystkich ateizujących totalniaków.

PROPAGANDA HISTORYCZNA

W sferze ideowej mieści się także inny cel żydowskiego lobby politycznego w Polsce: jego polityka historyczna, a więc propaganda dotycząca obrazu przeszłości. W naszej epoce, naznaczonej religijnym wątpieniem (którego doświadcza także judaizm), rośnie potrzeba „religii zastępczych”, świeckich. Holokaust – rozumiany jako wyjątkowe, nie mające precedensu w dziejach ludobójstwo – wykorzystywany jest przez żydowskie lobbies polityczne jako instrument cementujący społeczność żydowską w epoce sekularyzacji. Holokaust dokonany przez niemieckich socjalistów podczas II wojny światowej wywołał w świecie zrozumiałe wielkie współczucie dla Żydów, dość długo utrzymujące się po wojnie. Niektórzy z nich nie zadowolili się niemieckimi odszkodowaniami; zauważyli, że oskarżając inne narody o współudział w Holokauście, można i od innych państw żądać „odszkodowań”. Stąd żydowska polityka historyczna, czyli propaganda żydowskiego lobby politycznego w Polsce fabrykuje i mnoży oskarżenia wobec Polski i Polaków o „współudział w Holokauście”. Gdy pod rządami kanclerza Gerharda Schrödera Niemcy oświadczyły w latach dziewięćdziesiątych, że „czas niemieckiej pokuty skończył się” – oznaczało to, że Niemcy uznały, iż wystarczająco zapłaciły już Żydom za ludobójstwo

wojenne. "Przedsiębiorstwo Holokaust" (badania naukowe Normana Finkelsteina-żydowskiego historyka) skoncentrowało się zatem na Polsce, obalając mnożące się oskarżenia Polaków o współpracę w niemieckim ludobójstwie. Ta żydowska polityka historyczna – propaganda – stanowi stały element wojny psychologicznej, jaką przedsiębiorstwo holokaust wypowiedziało Polsce w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Israel Singer zaszantażował polskie władze, mówiąc: „Jeśli Polska nie spełni żydowskich roszczeń majątkowych – będzie upokarzana na arenie międzynarodowej”. Było to wypowiedzenie Polsce wojny, na razie psychologicznej, mającej uzasadniać planowany rabunek majątkowy. Ta żydowska polityka historyczna, ta żydowska propaganda oskarżająca Polaków o współudział w ludobójstwie niemieckim zbiega się z propagandą niemiecką, z niemiecką „polityką historyczną”, dążącą z kolei do wybielania Niemców z win za wojenne ludobójstwo. Fakt, że przedstawiciele politycznego lobby żydowskiego w Polsce milczą na temat ścisłego współdziałania niemiecko-żydowskiego w atakach na Polskę świadczy dobitnie, że i dzisiaj polityczne lobby żydowskie w Polsce żyje swym odrębnym, niepolskim życiem – jak to było przed wojną i jak to było, w jeszcze większej mierze, w czasach I Rzeczypospolitej. To nadal bardziej obce ciało w ciele narodu: „przybysze”, „goście” – jak określali Żydów Czartoryski, Staszic… – niż „sąsiedzi”.

60 MILIARDÓW DOLARÓW AMERYKAŃSKICH

Propaganda żydowskiego lobby politycznego w Polsce w zakresie „polityki historycznej” łączy zatem w sobie dwa cele: cel roszczeniowy, ekonomiczny – z elementem ściśle politycznym, jakim jest zwiększenie swego wpływu na władzę. Obydwa te cele wiążą się z niemiecką polityką wobec Polski, spętanej i ograniczonej w swej suwerenności traktatem lizbońskim i członkostwem w Unii Europejskiej. Wyłudzenie od władz polskich majątku szacowanego na ponad 60 miliardów dolarów jest najważniejszym ekonomicznym celem żydowskiego lobby politycznego w Polsce. Zważywszy na rażącą bezczelność i brak podstaw prawnych tych żądań majątkowych, są one w Polsce formułowane przez żydowskie lobby polityczne w Sanach Zjednoczonych (na razie?) dość oględnie; rolę „głównych naganiaczy” wzięły na siebie trzy amerykańskie organizacje żydowskie: Światowy Kongres Żydów, Amerykański Kongres Żydów i Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego. Jednak w roku 2011 także Państwo Izrael udzieliło oficjalnego wsparcia tym żądaniom, powołując agendę rządową rządu Izraela – agencję HEART, afiliowaną przy Unii Europejskiej (za zgodą polskiego rządu Platformy Obywatelskiej i PSL!). Kiedy reprezentujący rząd Tuska Władysław Bartoszewski usiłował zbagatelizować ten fakt, stwierdzając tuż po afiliacji, że agenda rządu izraelskiego nie będzie żądać żadnego majątku od Polski – szefostwo agendy natychmiast zdementowało to oświadczenie Bartoszewskiego deklarując, że – przeciwnie – „tym też będzie się zajmować”!… Na to dementi ani rząd Tuska, ani Bartoszewski nie zareagowali. Zaspokojenie bezprawnych żydowskich żądań majątkowych oznaczałoby zubożenie Polaków a zarazem stworzenie dla Żydów w Polsce potężnej materialnej podstawy, stawiając ich w pozycji uprzywilejowanych właścicieli, uprzywilejowanej warstwy, dominującej ekonomicznie. Ustawa o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w jej obecnym kształcie przyczynia się także do budowania potężnej i nieuzasadnionej podstawy materialnej dla żydowskiego lobby politycznego w Polsce. Szwindle związane z realizacją tej ustawy opisane zostały we wspomnianym powyżej tekście opublikowanym w magazynie „Forbes” i w wywiadach prasowych Bolesława Szenicera. Wydaje się, że to wierzchołek góry lodowej – bo jakże wytłumaczyć fakt, że osiem żydowskich gmin wyznaniowych w Polsce, zrzeszających łącznie niespełna 1200 członków, żąda od państwa ponad 6 tysięcy nieruchomości „na cele religijne, społeczne i kulturalne”?! Mienie szacowane już nie w milionach złotych, a w miliardach dolarów amerykańskich… Czy nie mamy tu do czynienia z zakamuflowaną formą realizacji części żydowskich żądań przedsiębiorstwa holokaust?…

CZERPANIE Z NIESUWERENNOŚCI

Gdy spogląda się wstecz na historię stosunków polsko-żydowskich, nasuwa się spostrzeżenie, że żydowskie lobby polityczne słabsze było wobec władz polskich wtedy, gdy społeczność żydowska była w Polsce o wiele liczniejsza niż dzisiaj. Jak wytłumaczyć ten paradoks? Czy umyka nam – z braku dokumentów historycznych – obraz prawdziwych ówczesnych wpływów lobby żydowskiego, które w praktyce były silniejsze? Czy może powodem tak silnych dzisiejszych wpływów lobby żydowskiego w III, "spodstolnej" Rzeczypospolitej są nowe przyczyny, które nie występowały w czasach I i II Rzeczypospolitej? I Rzeczpospolita – zanim upadła – była przez długie wieki państwem suwerennym; II Rzeczpospolita – przez cały okres swego krótkiego istnienia. PRL nie była państwem suwerennym, a III, "spodstolna" Rzeczpospolita (która nie wywalczyła swej suwerenności, a przyjęła ją „w darze” od umawiających się stron – amerykańskiej i sowieckiej – w 1989 roku, i w której nie dokonano dekomunizacji, a która przyjęła nadto traktat lizboński) – państwem suwerennym też nie jest. W państwach niesuwerennych rola lobbies politycznych zależy nie tyle od liczebności środowiska, jakie reprezentują, ile od obcych sił politycznych, jakie za nimi stoją. Wydaje się, że żydowskie lobby polityczne w Polsce było najsilniejsze w stalinowskim okresie PRL, czyli w latach 1945-1956.

W Ameryce rola żydowskiego lobby politycznego była wielka już przed II wojną światową, jego wpływ na amerykańską politykę już wtedy był spory – ale suwerenna II Rzeczpospolita niełatwo poddawała się amerykańskiej polityce w takim zakresie, w jakim kształtowało ją w Ameryce lobby żydowskie (pisze o tym m.in. Roman Dmowski w swej „Polityce polskiej”). Dzisiejsza niesuwerenna III RP jest państwem szalenie słabym – a wpływy żydowskiego lobby politycznego w Ameryce niepomiernie w międzyczasie wzrosły. W porównaniu z II Rzeczpospolitą wzrosło też uzależnienie polityki polskiej od Niemiec. Dzisiejsze żydowskie lobby polityczne w Polsce i Ameryce czerpie więc swą siłę w głównej mierze z niesuwerenności III Rzeczypospolitej i z siły lobby żydowskiego w Stanach Zjednoczonych. Powiedziałbym nawet, że w mierze przeważającej. Ale swoją rolę odgrywa też serwilistyczna mentalność "spodstolnych" elit politycznych III RP (jakież podobieństwo do czasów saskich, poprzedzających rozbiory I Rzeczypospolitej!), ta sama destrukcyjna siła, o której mówili – każdy swoim językiem – i Roman Dmowski, i Józef Piłsudski.

Ten pierwszy – gdy wspominając konferencję wersalską, mówił o „mentalności niewolniczej”, skłonnej do buntu przeciwko aktualnym panom, ale nie do prowadzenia suwerennej polityki; ten drugi – gdy mówił, że dość miał siedzenia w „wychodku” w Priwislinskim kraju pod carskim zaborem. Tej tandety „elit” boleśnie oświadczyliśmy dwukrotnie: raz w czasach saskich, poprzedzających rozbiory, gdy obcy jurgielt zastępował nagminnie politykę polską, a następnie w czasach „transformacji ustrojowej” z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku – aż do dzisiaj…

Najnowsza książka Mariana Miszalskiego pt. „ŻYDOWSKIE LOBBY POLITYCZNE W POLSCE” jest do nabycia w wersji papierowej.

Źródła:

Najwyższy Czas!

http://nczas.com/publicystyka/26457/

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Zacząć można od Szechtera, ja wiem szkody jakie ostatnio wyrządził w polskim społeczeństwie są trudne do oszacowania, ale na pewno można policzyć. Chociażby koszt wykształcenia młodego Polaka wyjeżdżającego za chlebem, albo decyzje Lewandowskiego, Balcerowicza, Mazowieckiego.
A powinniśmy wrócić się do takiego okresu rozliczeń jak Żydzi.

Myślę, że nawet jakby zastawili Izrael to by było za mało.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1488140

temat zastępczy, ale je

dnak cos w rodzaju przykrywki odwracającej uwagę. Albo może: kropki nad i wieńcząca dzielo, zarówno z powodów uzyskania nieporównywalnej z Polakami pozycji finansowo-materialnej, jak i tego, ze zostanie dokonane w sposób na tyle jawny i otwarty, by Polacy akceptowali ich jawną rolę kierowniczą. Czyli jak w swiadomości ludzi utrwali się że "zwracany jest Ż-om nieslusznie odebrany majątek", to ich nie będzie dziwić, ze stanowiska kierownicze zupelnie jawnie będą przejmowac ludzie średnio związani z polskością. Czyli nie będą to tylko absolwenci polskich liceów i polskich czy amerykanckich czasem unijnych uczelni, posiadający "korzenie", acz się z nimi nieobnoszący, ale takze absolwenci izraelskich,ukraińskich, rzadziej unijnych czy amerykanckich liceów i róznych uczelni.

 

Dlaczego nazwalem to jednak przykrywką, czy nawet tematem zastępczym? Bo - moim skromnym zdaniem -nawet gdy do tego nie dojdzie (60 mld), albo może:zanim do tego dojdzie w jakiś tam sposób; to co juź mają i  majątek, finanse przejęte i pozycja w mediach, "kulturze", polityce i finansach są olbrzymie i będzie wciąż rosnac, z tym że może wolniej, no i epatowanie korzeniami jest/będzie  nieco bardziej  powściągliwe niz w przypadku realizacji akcji 60  mld. Takie jest moje zdanie, jeśli wolno je jeszcze wyraźac.

Przypomnę Micha-cza, co wg jego opisu działo się już dawno, czyli bez "60 mld":  

 

"Żeby było śmieszniej, przypomnę rozmowę francuskiego dziennikarza Guy Sormana z ś.p. drem Markiem Edelmanem w jego łódzkim mieszkaniu. Byłem jej świadkiem, bo umówiłem Guy Sormana z drem Edelmanem, a nawet go do Łodzi zawiozłem. W pewnym momencie Sorman zapytał dra Edelmana, czy nie obawia się wzrostu w Polsce nastrojów antysemickich z powodu nadreprezentacji w polskich władzach osób pochodzenia żydowskiego. Dr Edelman się żachnął, że jaka tam niby „nadreprezentacja”, ale wtedy jego rozmówca zaczął wyliczać te osoby po nazwiskach. Skąd to wszystko wiedział - nie wiem, chociaż nie od rzeczy będzie dodać, że Guy Sorman jest również z pochodzenia Żydem, w dodatku o polskich korzeniach - ale widziałem, że ta jego wyliczanka zrobiła wrażenie nawet na doktorze Edelmanie, który o tubylczych władzach sam też przecież coś musiał wiedzieć. Zatem trochę skonfundowany odpowiedział, że nie, że żadnego wzrostu nastrojów antysemickich z tego powodu się nie obawia - i rozmowa potoczyła się dalej. Jeśli zatem Żyd francuski może o takich sprawach swobodnie rozmawiać sobie z Żydem polskim, a następnie taką rozmowę we Francji opublikować, to dlaczego tego samego nie może zrobić w Polsce Jan Kobylański? Czyżby dlatego, że należy do narodu mniej wartościowego? Oto do jakich wniosków można dojść, traktując serio ekspertyzy „ekspertów”."

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1488227