CZAS APOKALIPSY - KTO ZAMORDOWAŁ PROFESORÓW LWOWSKICH WYŻSZYCH UCZELNI?

Obrazek użytkownika Aleszumm
Kraj

CZAS APOKALIPSY - KTO ZAMORDOWAŁ PROFESORÓW LWOWSKICH?

 

W poniedziałek  4 lipca 2016 roku będziemy obchodzić  75 rocznicę kaźni profesorów lwowskich na zboczu Kadeckiej Góry, obok ul. Wuleckiej, tzw. Wzgórz Wuleckich we Lwowie.

Zbrodnia została popełniona 4 lipca 1941 roku, w której zginęło 45 profesorów lwowskich wyższych uczelni z profesorem Kazimierzem Bartlem - 5-cio krotnym premierem rządu II RP. Zbrodni dokonał ukraińsko - niemiecki batalion "Nachtigall" (Słowiki)

W miejscu zbrodni gdzie istniał krzyż brzozowy postawiono skromny krzyż metalowy na niewielkim betonowym cokole, aby w terminie późniejszym, zamiast należytego upamiętnienia męczeństwa pomordowanych naukowców właściwym pomnikiem, wykonać tablice z wyrytymi nazwiskami pomordowanych profesorów, nie rozumiem dlaczego akuratnie w języku ukraińskim, współwykonawców mordu.

Każdego roku odbywa się w tym miejscu krótkie nabożeństwo, po którym jako część oficjalną stanowią przemówienia. Nie ma wspomnień rodzin pomordowanych, nie istnieją groby straconych profesorów, jako, że w październiku 1943 roku nastąpiło spalenie zwłok.

W  1943 roku na rozkaz Heinricha Himmlera utworzono specjalne brygady, których zadaniem było niszczenie śladów masowych morderstw oraz ostateczne likwidowanie obozów żydowskich.

Do dzisiaj, nawet pracami historycznymi chroni się  ukraińsko - niemiecki batalion "Nachtigall" wykonawców tego zbiorowego mordu dokonanego na 45 profesorach lwowskich wyższych uczelni.

8 października 1943 roku jedna z takich grup (tzw. Sonderkommando 1005, które tworzyli Żydzi z obozu Janowskiego, zwanego przez nich "Uniwersytetem zbirów", odkopała grób rozstrzelanych w 1941 roku lwowskich profesorów.

9 października w święto Jom Kipur (Sądny Dzień) w obozie znajdującym się w lesie Krzywczyńskim podpalono kolejny stos ponad dwóch tysięcy następnych pomordowanych, po czym popiół rozsiano po lesie i okolicznych polach.

Więźniowie "Brygady Śmierci" chcąc rozpoznać zwłoki, szukali dokumentów. Odnaleźli m. in. przedmioty należące do profesorów Włodzimierza Stożka i Tadeusza Ostrowskiego.

Dane te podał Leon Weliczker, jedyny któremu udało się zbiec z „Brygady Śmierci” w spisywanym przez siebie pamiętniku.

Relacjonował on dalej:

„Ziemia była sucha, więc trupy nie były rozłożone, ubrania mało zbutwiałe. Z ubrań było widać, że to ludzie z lepszej sfery. U jednego wystawał złoty kieszonkowy zegarek z ładnym łańcuszkiem, u innych wypadły złote pióra.

Zwłoki wywieziono do lasu Krzywczyńskiego, dorzucając je do ogromnego stosu z innych masowych grobów".

Istnieje domniemanie, że w lesie Krzywczyńskim, spalono  zwłoki mojego ojca św.p.doc. med. Maurycego Mariana Szumańskiego asystenta prof. Adama Sołowija na Uniwersytecie Jana Kazimierza .

Mój Ojciec został aresztowany przez Gestapo  4 listopada 1941 roku w swoim (naszym) mieszkaniu przy ul. Jagiellońskiej 4 we Lwowie i osadzony w więzieniu przy ul. Łąckiego   wraz z innymi lwowskimi intelektualistami.

Być może został rozstrzelany w akcji "Nachtigall" w drugiej egzekucji na dziedzińcu Zakładu Abrahamowiczów, a zwłoki z tej egzekucji wywieziono ciężarówką za miasto, gdzie spalono je w pobliskim lesie, jak dwa tysiące innych ofiar.

W ten sposób Niemcy, nauczeni odkryciem stalinowskich dołów śmierci w Katyniu, usiłowali zatrzeć ślady własnych zbrodni. Podpalony stos, zawierający około dwa tysiące zwłok, pochłonął ciała lwowskich uczonych i ich towarzyszy. Popiół przesiany ze spalonych zwłok i zmielone resztki kości rozrzucono na pobliskich polach.

Specjalistą w tuszowaniu tych zbrodni batalionu "Nachtigall" jest historyk niemiecki Dieter Schenk, który w swojej pracy „Noc morderców”, usiłuje udowodnić niewinność batalionu „Nachtigall”, równocześnie podając:

„Jako Niemiec wstydzę się nie tylko za zabijanie niewinnych ludzi, ale także za sądownictwo powojennych Niemiec, które uczyniło wszystko, aby mordercy nie ponieśli kary”.

Jednak w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” red. Aleksandrze Solarewicz „Nieukarani zbrodniarze” („RP” 03. 12. 2011 r.) Dieter Schenk przyznaje iż zbrodni na Wzgórzach Wuleckich dokonali Ukraińcy z Niemcami:

 

"RZECZPOSPOLITA"- KTO ZIDENTYFIKOWAŁ NAJWAŻNIEJSZYCH SPRAWCÓW MORDU?

 

Dieter Schenk potwierdza: "Pani Karolina Lanckorońska,  została aresztowana przez dwóch oficerów SS. Jednym z nich był Hans Krüger. Powiedział do niej:

„Ci profesorowie to było moje dzieło. Rozstrzelałem ich w jakiś dzień tygodnia o czwartej”.

Jedynym, który przeżył „noc morderców“, był profesor Franciszek Groër. Po wojnie w zeznaniach podał nazwiska sprawców należących do SS, którzy uprowadzili go z mieszkania. Byli to: Hacker, Köllner, Keller. Według ustaleń Centrum im. Szymona Wiesenthala, egzekucją dowodził SS-Unterführer, Walter Kutschmann. Komando składało się z pięciu folksdojczów – członków SS oraz dwóch ukraińskich policjantów. Dwie osoby strzelające SS to – jak miał ustalić Wiesenthal z pewnością byli  bracia Johann i Wilhelm Maurer.

Egzekucji profesorów lwowskich wyższych uczelni na Wzgórzach Wuleckich dokonali żołnierze ukraińsko-niemieckiego batalionu "Nachtigall" pod dowództwem faszysty i nacjonalisty ukraińskiego Romana Szuchewycza ("Tarasa Czuprynki").

Roman Szuchewicz „wsławił się" m.in. strzałem w tył głowy w 1926 roku przy ulicy Zielonej we Lwowie wykonując swój wyrok śmierci na osobie kuratora ziemi lwowskiej Stanisława Sobińskiego.

Stanisław Sobiński (ur. 12 czerwca 1872 w Złoczowie, zamordowany 19 października 1926 roku we Lwowie) – polski pedagog, społecznik, kurator okręgu szkolnego lwowskiego.

„Taras Czuprynka" sprawował wówczas urząd referenta bojowego OUN-UPA. Był jednym z organizatorów zamachów na posła Tadeusza Hołówkę zamordowanego w Truskawcu w 1930 roku, Bronisława Pierackiego - Ministra Spraw Wewnętrznych, oraz szeregu policjantów.

Zabójstwo Bronisława Pierackiego, polityka sanacji, ministra spraw wewnętrznych w rządzie Leona Kozłowskiego miało miejsce 15 czerwca 1934 roku przed budynkiem Klubu Towarzyskiego przy ulicy Foksal w Warszawie. Minister Bronisław Pieracki został postrzelony przez członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Hryhorija Maciejkę. Przewieziono go do szpitala, ale zmarł tego samego dnia.

Poseł Tadeusz Hołówka zginął w Truskawcu zamordowany przez nacjonalistów ukraińskich (mordercy Dmytro Danyłyszyn i Wasyl Biłas) z OUN. Decyzję o zamachu podjęła trójka - Iwan Gabrusewycz - Roman Szuchewycz - Zenon Kossak.

Na elewacji bocznej polskiej szkoły im. św. Marii Magdaleny (Szkoła nr 10) we Lwowie istnieje żeliwna płaskorzeźba - relief,  poświęcona mordercy OUN-UPA Romanowi Szuchewyczowi „Tarasowi Czuprynce”, ("W hołdzie Romanowi Szuchwyczowi"), którą uważam za prowokację uwłaczającą polskiej racji stanu. Dyrektor szkoły nie protestował, jak również władze Rzeczypospolitej do dnia dzisiejszego( lipiec 2016 roku).

Armia niemiecka wkroczyła do Lwowa 30 czerwca 1941 roku wypierając z niego pierwszych sowieckich okupantów.

Niemcy witani byli gorąco przez część Ukraińców i Żydów.

Już następnego dnia do miasta weszło Einsatzkommando pod dowództwem SS- Brigadenfurhera dr Eberharda Schongartha, człowieka osławionego akcją aresztowania profesorów krakowskich (Sonderaction Krakau), w dniu 6 listopada 1939 roku.

Równocześnie z oddziałami niemieckimi do miasta wkroczył ukraińsko - niemiecki batalion SS "Nachtigall" pod dowództwem Theodora Oberländera.

Grupa Schongartha rozpoczęła swoją działalność już następnego dnia po wkroczeniu do Lwowa, ściśle według zaleceń Hitlera:

"Polacy będą mieli tylko jednego Pana - Niemców. Dwaj panowie obok siebie nie mogą, i nie powinni istnieć. Dlatego wszystkich przedstawicieli polskiej inteligencji należy zgładzić".

Generalny gubernator Hans Frank w przemówieniu do SS i policji w dniu 30 maja 1940 roku powiedział:

" Nie da się opisać ile mieliśmy zawracania głowy z krakowskimi profesorami. Gdybyśmy sprawę tę (Sonderaktion Krakau) załatwili na miejscu miałaby ona całkiem inny przebieg.

Proszę więc panów usilnie, by nie kierować już nikogo do obozów koncentracyjnych w Rzeszy, lecz podjąć likwidację na miejscu, względnie wyznaczyć karę zgodnie z przepisami. Każdy inny sposób stanowi obciążenie dla III Rzeszy i dodatkowe utrudnienie dla nas. Posługujemy się tutaj (Sonderaktion Lemberg) całkiem innymi metodami, które będziemy stosować nadal".

Pierwszym aresztowanym wśród inteligencji polskiej w dniu 2 lipca 1941 roku we Lwowie był pięciokrotny premier II Rzeczpospolitej Polskiej prof. Kazimierz Bartel.

Niemcy posiadali imienne listy osób przeznaczonych do likwidacji, sporządzone przez ukraińskich studentów-nacjonalistów z Uniwersytetu im. Jana Kazimierza,  dokonywane z książek telefonicznych na zlecenie ukraińsko - niemieckich morderców z batalionu Nachtigall.

Aresztowani po rewizji, tzn. grabieży pieniędzy i wartościowych przedmiotów przewożeni byli do Bursy im. Abrahamowiczów na szczycie Wzgórz Wuleckich.

Tam po krótkim przesłuchaniu wprowadzani byli grupami na pobliskie wzgórze Wuleckie i rozstrzeliwani przez ukraińsko - niemiecki batalion "Nachtigall".

Zbocza wzgórza stanowią górną część Góry Kadeckiej, powyżej ulicy Wuleckiej.

Istnieją opisy świadków mordu obserwujących egzekucję z okien pobliskich zabudowań.

Wstrząsająca jest relacja prof. Franciszka Groëra wybitnego lwowskiego pediatry, który ocalał, dzięki temu, iż żona profesora była Angielką.

Franciszek Józef Stefan Groër (ur. 19 kwietnia 1887 w Bielsku, zm. 16 lutego 1965 w Warszawie) - polski lekarz pediatra, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

 

Oto fragmenty owej relacji:

 

"…brutalnie popychając wtłoczono nas do budynku i ustawiono w korytarzu twarzą do ściany. Jeżeli ktoś się poruszył, uderzali go kolbą lub pięścią w głowę.

Była może 12.30 w nocy, a stałem tak nieruchomo do godziny 2 00. Mniej więcej co 10 minut z piwnicy budynku dobiegał krzyk i odgłosy wystrzałów.

Wezwano mnie jako dziesiątego, może dwunastego z rzędu. Jednym z zabitych w Bursie był młody inżynier Adam Ruff, zabrany wraz z matką i ojcem z mieszkania profesora Ostrowskiego.

Gdy w trakcie przesłuchania doznał ataku epileptycznego, rozwścieczony oficer niemiecki bez wahania zastrzelił go. Krwawiące zwłoki wynieśli później czterej profesorowie, prowadzeni na własną egzekucję, a matce Ruffa i profesorowej Ostrowskiej kazano zmyć krew z posadzki Bursy…"

 

Około 3 rano 4 lipca 1941 roku, w płaskiej wnęce na stoku wzgórza żołnierze batalionu "Nachtigall" wykopali prostokątny dół. Miał on kilkanaście metrów kwadratowych i był przedzielony w poprzek nie przekopanym wałem.

Skazanych przyprowadzano z Bursy im. Abrahamowiczów i ustawiono na płaskiej części zbocza, prawdopodobnie tam, gdzie obecnie znajduje się krzyż i tablice z nazwiskami pomordowanych.

Po obu stronach grupy stali żołnierze ukraińscy i niemieccy oficerowie z rewolwerami w ręku. Skazanych sprowadzano kilkanaście metrów niżej do miejsca egzekucji. Pluton egzekucyjny składał się z 4 - 6 umundurowanych Ukraińców. Skazanych czwórkami ustawiano na wale.

Po salwie plutonu wszyscy, przodem lub tyłem wpadali do dołu. Wśród rozstrzelanych 4 lipca były 4 kobiety i ksiądz. Ostatnią rozstrzelaną była kobieta w długiej czarnej sukni. Schodziła sama, słaniając się.

Gdy przyprowadzono ją nad jamę pełną trupów, zachwiała się, ale oficer przytrzymał ją, żołnierz strzelił i wpadła do jamy.

Po egzekucji żołnierze zdjęli płaszcze, zakasali rękawy i łopatami zasypywali grób. Następnie ubito ziemię. Robiono to ostrożnie, aby się nie zabrudzić, bo ziemia była silnie zbryzgana krwią.

Niektórzy skazani mogli zostać zasypani żywcem, gdyż po salwie nie dobijano rannych. Zamordowano wtedy 40 osób, a dzień później dalsze dwie. Najstarszy (prof. Adam Sołowij) miał w chwili rozstrzelania 82 lata. Dopiero 26 lipca 1941 roku zgładzono prof. Politechniki Lwowskiej Kazimierza Bartla - pięciokrotnego premiera Rządu II Rzeczypospolitej Polskiej.

Aresztowany najwcześniej, bo 2 lipca, przebywał w więzieniu na Łąckiego do 26 lipca, gdzie usiłowano zrobić z niego konfidenta Gestapo. Profesor Kazimierz Bartel oddał życie z honorem.

Na Wzgórzach Wuleckich ukraińsko - niemieccy zbrodniarze zamordowali 45 polskich uczonych.

Batalion "Nachtigall" wchodził w skład Legionu Ukraińskiego, utworzonego przez Niemców z ukraińskich nacjonalistów.

Żołnierze batalionu "Nachtigall" rekrutowali się w pierwszym rzędzie z Ukraińców, którzy dostali się do niemieckiej niewoli jako żołnierze armii polskiej. Theodor Oberländer był po części odpowiedzialny za szkolenie wojskowe oddziału , a także pełnił funkcję oficera łącznikowego tej nowo utworzonej jednostki z pułkiem "Brandenburg", w którego skład wchodził batalion "Nachtigall".

Jednostka specjalna "Nachtigall" skladała się z 300 Ukraińców i 100 Niemców. Każda  z trzech kompanii składała się z jednego niemieckiego i dwóch ukraińskich plutonów.

Batalion  ubrany był w mundury niemieckie, stąd dociekania, iż byli to wyłącznie niemieccy żołnierze.

Nie podlega żadnym wątpliwościom, że członkowie batalionu "Nachtigall" brali udział w masowych mordach we Lwowie, w tym w mordzie profesorów lwowskich wyższych uczelni na stoku Góry Kadeckiej - Wzgórzach Wuleckich we Lwowie w dniu 4 i 26 lipca (prof. Kazimierz Bartel) 1941 roku.

Wbrew niedbale  prowadzonym postępowaniom prokuratorskim jest oczywiste, że ukraińscy członkowie batalionu "Nachtigall" ubrani w mundury niemieckiego Wehrmachtu, tworzyli szpaler w więzieniu "Brygidki" przy ul. Kazimierzowskiej we Lwowie i bili przebiegających środkiem Żydów kolbami karabinów i innymi przedmiotami. Szpaler tworzyli oni również pod więzieniem NKWD.

Świadek Goldberg relacjonował: "Niemal wszystkich Żydów z pierwszej grupy, którzy musieli przebiec środkiem zakłuto bagnetami".

W okresie poprzedzającym wojnę ze Związkiem Sowieckim batalion "Nachtigall" był specjalnie szkolony do zadań sabotażu i dywersji w Neuhammer.

Szkolenia te nadzorował osobiście profesor niemieckiego uniwersytetu im. Karola IV w Pradze, dziekan wydziału nauk politycznych, porucznik Abwehry - Theodor Oberländer.

Po zajęciu Lwowa przez Niemców nastąpił szczególnie okrutny pogrom ludności, zwłaszcza żydowskiej. Na terenie Lwowa działały niezależnie od siebie - dwie grupy: jednostki Abwehry, wspomagane przez nacjonalistów ukraińskich z batalionu "Nachtigall", formacje Sicherheistdienstu, wspomagane przez milicję ukraińską i oddziały Wehrmachtu.

Milicja ukraińska występująca po cywilnemu, jedynie z żółto - niebieskimi opaskami na ramionach stanowiła organ terroru samozwańczego rządu Stećki, powołanego do życia dekretem wodza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Stepana Bandery.

Po wybuchu wojny niemiecko - sowieckiej Lwów został zajęty przez Niemców jak wspomniałem 30 czerwca 1941 roku, lecz już na 7 godzin przed zajęciem miasta przez dywizję strzelców alpejskich wkroczyła do miasta niemiecko-ukraińska grupa Abwehry, pozostająca pod osobistym dowództwem Theodora Oberländera.

W skład grupy oprócz oddziałów wojska i policji niemieckiej wchodził również batalion ukraiński "Nachtigall" pod dowództwem Romana Szuchewicza - "Czuprynki" i por. Herznera z oficerami będącymi w ścisłym kontakcie ze Stepanem Banderą, Iwanem Hryniochem i Jurijem Łopatynśkim, a także grupą cywilów z kierownictwa radykalnego skrzydła OUN: Jarosławem Stećko, Iwanem Radłykiem, Stepanem Pawłykiem, Stepanem Łemkowśkym, Dmytro Jaciwem.

Nastały straszne, tragiczne dni i noce dla miasta. Ślepa nienawiść, okrucieństwo, bestialstwo zaczęły prześcigać się w masowych zbrodniach na bezbronnej, niewinnej ludności Lwowa - wspomina tamte dni prof. Jacek Wilczur świadek tamtych wydarzeń.

Morderstwa pojedyncze i grupowe rozpoczęły się nazajutrz po zajęciu Lwowa przez hitlerowców. Razem z Niemcami wkroczyli do Lwowa Ukraińcy w mundurach niemieckich.

Była to grupa wyjątkowo wrogo odnosząca się do w stosunku do ludności polskiej i żydowskiej. Ich to właśnie nazywano "Ptasznikami"(Słowiki). Nazwa ta pochodziła od symboli ptaków wymalowanych na jej wozach i motocyklach.

Powszechnie wiadomo było, iż grupy nacjonalistów ukraińskich, ukraińska milicja i Niemcy dokonują aresztowań z uprzednio przygotowanych list.

Aresztowano w pierwszych dniach inteligencję - profesorów, artystów, nauczycieli szkół powszechnych, młodych księży.

Aresztowanych wożono do gmachu Gestapo przy ulicy Pełczyńskiej, do Brygidek, do więzienia przy ul. Łąckiego, lub więzienia na Zamarstynowie. Osoby aresztowane już wieczorem 30 czerwca i w następne dni wywożono do kilku miejsc i rozstrzeliwano.  Aresztowanych bito przed egzekucją.

Miejscami straceń były Winniki pod Lwowem, Wzgórze Kortumówki, Żydowski Cmentarz, ul. Zamarstynowska. Egzekucje masowe (pogromy Polakow i Żydów) trwały do 2 lipca.

Później nadal trwały egzekucje poszczególnych osób i grup. Mówiono, iż „Ptasznicy" mordowali czterema sposobami: rozstrzeliwali, zabijali młotem, bagnetem, bądź bili, aż do zabicia.

Od ludzi którzy byli świadkami aresztowań zamieszkałymi przy ul. Arciszewskiego, Kurkowej, Teatyńskiej, Legionów i Kazimierzowskiej wiadomo było, iż "Ptasznicy" w czasie aresztowań nosili mundury Wehrmachtu kończy swą opowieść prof. Jacek Wilczur.

 

A tymczasem ?

 

Nieopodal kościoła św. Elżbiety we Lwowie stoi pomnik ludobójcy i polakożercy Stepana Bandery, ul. Leona Sapiehy we Lwowie nosi nazwę Stepana Bandery, a b. prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko wyniesiony do prezydentury przez TW "Bolka" Lecha Wałęsę - Lejbę Kohne  i Aleksandra Kwaśniewskiego  - Izaaka Stolzmana TW "Alek" weteranom OUN - UPA przyznał prawa kombatanckie, przywożąc wcześniej garść ukraińskiej ? (- czytaj lwowskiej) ziemi która urodziła Jacka Kuronia na jego grób, równocześnie określając Kuronia jako wielkiego Polaka i wielkiego Ukraińca!

 

                                   Aleksander Szumański "Głos Polski" w Toronto

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)

Komentarze

To wszystko prawda, straszna prawda, zarówno co do zbrodniarzy jak i polityków. Ale czas nie stoi w miejscu. Konsekwencje tamtych zaniedbań trwają.
Jakie jest Pana zdanie na temat listu p. Marii Pyż ze Lwowa, który zamieścił obok p.Piotr Szelągowski?

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/3951-moralna-kompromitacja-marszale...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1515790

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Równa Babka został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1515793

Tragedie jak opisana, wolają o pomszczenie a potem już tylko o pamięć.

A ta wciąż ginie na ołtarzach partykularyzmów.

Dlatego pamiętajmy.

Aby wykrzyczeć ją w twarz autorom kolejnych cudów pojednania i bicia się za cudze grzechy we własne piersi.

 

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1515812