Ostatnia ofiara Inkwizycji

Obrazek użytkownika xiazeluka
Historia

Trzynastego grudnia roku pamiętnego,
Wykluła się WRONA z jaja czerwonego…

Tamtej niedzieli nie zobaczyłem na ekranie telewizora kogutka skaczącego po płocie. Gdzie mój Teleranek?

Dlaczego pokazują tylko Spawacza? Tak, tak, mimo młodego wieku wiedziałem, co to za jeden: Fuehrer pzpr (polskiej, kłamstwo: sowieckiej, zjednoczonej, kłamstwo: spędzonej siłą i podstępem, partii, kłamstwo: mafii, robotniczej, kłamstwo: nomenklaturowej). Opozycyjność wobec komuny była wówczas w dobrym tonie już w szkole podstawowej.

Wkrótce to i owo się wyjaśniło: telefony nie działają, po ulicach jeżdżą transportery opancerzone, volkssowieci w TVP się ujawniają zakładając uniformy LWP i tak dalej. Ja mam wcześniejsze ferie, do końca roku szkoły mają wolne. Dyryguje tym wszystkim Ślepiec, wedle legendy chroniąc nas przed losem Węgier czy Czechosłowacji.

Legendy nadal żywej, chętnie używanej w charakterze rozstrzygającego alibi:

Jaruzelskiego i jego ekipę należałoby surowo osądzić, ale tylko wówczas, gdyby bezspornie udowodnić, że Polsce nie groziła żadna sowiecka ingerencja. Ale żaden sąd nie może takiego prawdopodobieństwa wykluczyć.

Tak napisał wczoraj w GW ochotniczy hagiograf Spawacza (i jego „ekipy”) Kurski Jarosław. Respekt i zrozumienie dla genseka pzpr idzie u Kurskiego Jarosława w parze z pryncypialnymi słowami potępienia dla krytyków komunistycznego duce. Kurski Jarosław musi zatykać palcami swój przewrażliwiony narząd powonienia, kiedy przychodzi mu czytać cuchnące oskarżenia spóźnionych bohaterów:

Jedno napawa mnie obrzydzeniem. Ludzie, którzy w stanie wojennym byli dekownikami […] upokarzają starca stojącego nad grobem.
Nazywam to „heroizmem ostatniej godziny”. […] sądzenie bezbronnego Jaruzelskiego dziś jest „heroizmem ostatniej godziny”. Jest wyciąganiem trupów z szafy tylko po to, by jeszcze bardziej dzielić i tak już podzielone społeczeństwo.

Ach, ten obrzydliwy Szymon Wiesental, prześladujący stojących na progu życia i śmierci emerytowanych esesmanów….! Ach, ci Żydzi, którzy dzisiaj maja pretensję do całego świata o to, że generalnie wsiadali bez oporu do wagonów wiozących ich na spotkanie śmierci, rekompensując swoje „dekowanie się” spóźnionym o pokolenie polowaniem na ukrywających się w Argentynie Eichmanów… No i czy sama GW nie jest przypadkiem liderem w rewidowaniu zapomnianych szaf w celu znalezienia martwych kandydatów do „dzielenia społeczeństwa”? Sądzenie bezbronnych mieszkańców Jedwabnego i żołnierzy AK szło swego czasu jak z płatka. Nie pierwszy to, ani z pewnością nie ostatni jaskrawy przykład podwójnych standardów funkcjonariuszy gazety przezywanej słusznie „Wybiórczą”.

W lamencie Kurskiego Jarosława rzuca się w oczy brak właściwego umiejscowienia Jaruzela w sensie ideowym. Padają przeróżne określenia osoby Spawacza: generał, mąż stanu, polityk, szlachcic, wyznawca nowej wiary, ba, nawet prezydent Polski niepodległej… Ot, jeden z wielu kierowników państwowej nawy wymykających się jednoznacznej ocenie. Owszem, raz Kurskiemu Jarosławowi się napisało: sekretarz generalny PZPR, lecz co to konkretnie znaczy w zestawieniu z wyliczonymi uprzednio stanowiskami? Jakaś fucha na boku czy co?

Kurski Jarosław najwyraźniej zapomniał o drobiazgu: Jaruzelski był bossem partii komunistycznej, bolszewikiem z krwi i kości, wyznawcą, sługusem i realizatorem najbardziej morderczej ideologii w dziejach świata. Słowo „komunizm” w powiązaniu z nazwiskiem Ślepca nie pada ani razu! Są za to inne, skandaliczne odniesienia.

Autor artykułu półgębkiem przyznaje, że jego bohater był dyktatorem. Bardzo pouczający jest zabieg, który Kurski Jarosław w związku z tym wykonuje – za kontrapunkt przyjmuje dyktatorów prawicowych lub z prawicą potocznie wiązanych. Po prostu jeden z wielu autokratów w dziejach świata, ani lepszy, ani gorszy od pozostałych. Dlaczego więc „inkwizytorzy” czepiają się jakiegoś tam Jaruzela, jeśli znajdują usprawiedliwienia dla Pinocheta czy Franco?

Dlaczego więc pałka Pinocheta ma być lepsza od pałki Jaruzelskiego?

To pełne parszywej perfidii pytanie Kurski Jarosław mógł zadać dzięki przemilczeniu aktywnej przynależności Spawacza do partii komunistycznej. Gangu odpowiedzialnego za największy holokaust w dziejach świata, za mord popełniony na ponad 100 milionach ludzi (bez ofiar II wojny światowej, konfliktu wywołanego przez komunizm pospołu ze swym ideowym bratankiem, nazizmem), za zdruzgotanie dusz i umysłów kolejnych setek milionów. Zanim jednak Kurskiemu Jarosławowi i jego wesołej kompanii uda się zamieść tę kwestię ostatecznie pod dywan, zdążę jeszcze odpowiedzieć: Dlaczego pałka Pinocheta była lepsza? Ponieważ spadała na karki komunistów, tłukła łby kamratów ideowych Jaruzela, pacyfikowała wyznawców kanibalizmu materialistycznego, chroniąc w ten sposób Chile przed tragedią, która dotknęła szereg innych państw nie mających kogoś pokroju Pinocheta na podorędziu.

Ten przekręt intelektualny to i tak drobiazg. Co tam jacyś zamorscy dyktatorzy, co to nas obchodzi? Aby ukochać Spawacza potrzebny jest bliższy ciału argument, najlepiej usadawiający gienierała na jednej szali z polskimi patriotami:

Dla drugich [apologetów] polski patriota, bohater, Wallenrod i Wielopolski w jednej osobie…

Kurski Jarosław co prawda zastrzega, że to nie jego koncepcja, tylko niezidentyfikowanych „apologetów”… A propos - identyfikacja siewców nienawiści jakoś trudności nie sprawia, autor potrafi ich precyzyjnie zidentyfikować: antykomuniści, prawicowi publicyści, IPN, inkwizytorzy… Tak czy siak dobór argumentów „apologetów” bardzo się Kurskiemu Jarosławowi spodobał, ponieważ o Wielopolskim wspomniał później raz jeszcze. Przejaw skrajnego dyletanctwa czy rozmyślna prowokacja?

Lata osiemdziesiąte XX wieku to dla prl okres stracony. Marazm, beznadzieja, brak perspektyw, stagnacja i całkowita niezdolność gangu Spawacza do wykonania jakiegokolwiek kroku w obliczu narastającego kryzysu nadwiślańskiej guberni. To okres zwijania się socjalistycznej gospodarki, zakończony wielkim kolapsem po 1989 roku. Nie działo się nic. Dokładnie odwrotnie niż w Królestwie Polskim pod zarządem Aleksandra hr. Wielopolskiego, który wyszarpywał od caratu tyle korzyści, ile tylko było w ludzkiej mocy. Polskie szkolnictwo, administracja i przemysł przeżywało największy rozwój od dekad, odbudowując się po represjach polistopadowych. Było to wielkie dzieło, które po dziś dzień nie zostało nagrodzone szacunkiem i podziwem. I nawet jeśli nie będzie, to pozostaną niezbite, suche fakty zawarte w liczbach statystyk i rejestrów.

Panie Kurski Jarosławie. Skoro inaczej pan nie możesz, to kochaj pan tego swojego Ślepca. Miłuj go bez monogamicznie, afekt do Wielopolskiego zostawiając patriotom.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Też czytałem odlotowe wypociny Kurskiego Jarosława. Zaś co do Pinocheta - fakty są znane: Chile do dziś jest najstabilniejszym gospodarczo i politycznie krajem Ameryki Pd. W tamtym regionie to już coś, choć może Kurski Jarosław wolałby np takiego Chaveza...
 
Pozdrowienia
 
G.G.
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#9144