Manewry polityczne i nie tylko

Obrazek użytkownika Henryk Dąbrowski
Kraj

Polscy pseudopolitycy powinni zrozumieć, że polityka międzynarodowa to odpowiedzialność za 38 mln obywateli i nie jest tym samym czym polityka wewnątrzpartyjna, czyli walka o stołek między

prezesem i wiceprezesem. Polityka taka wymaga poczynienia pewnych założeń i utrzymywania ich przez lata tak, aby partnerzy mogli mówić: „Polska jest krajem przewidywalnym”. Piszę ten artykuł ze względu na szum medialny i polityczny po manewrach Rosji i Białorusi w pobliżu polskich granic. I mam pytanie do pseudopolityków: czy zakładacie, że możliwa jest wojna w Europie? Czy dopuszczacie możliwość piątego rozbioru Polski? Jeśli tak, to należy

  1. odbudować armię poprzez powrót do poboru
  2. uruchomić projekt budowy w Polsce bomby atomowej
  3. zbadać jakimi środkami przenoszenia możemy dysponować

Jeśli zaś wasza odpowiedź brzmi: „nie, nie spodziewamy się w dającym się przewidzieć czasie wojny w Europie”, to należy konsekwentnie taką politykę realizować i nie ośmieszać się działaniami nie adekwatnymi do zagrożeń.

Teraz kilka moich przemyśleń. Zmiana doktryny militarnej Rosji i wprowadzenie możliwości prewencyjnego użycia broni atomowej sprawia, że układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej traci sens. Jest to już racjonalny powód, aby poważnie stawiać pytanie: czy Polska powinna mieć broń atomową. Nie wpadałbym z tego powodu w panikę. Nie trzeba było ogłaszać zmiany doktryny wojskowej, aby zaatakować prewencyjnie. Jest to bardziej sygnał dla NATO – ekspansja na wschód jest odczuwana w Rosji jako zagrożenie, zatem bez paniki, ale pytanie pozostaje.

Następnym problemem są Niemcy. W jakim kierunku pójdzie ich polityka? Wydaje się, że na dziś i Rosjanie i Niemcy są zgodni w jednym: im mniej Ameryki w Europie tym lepiej, bowiem wtedy głos tych krajów będzie znaczył więcej. Zauważmy, że to nie leży w interesie Polski! W szczególności Niemcy mogą doprowadzić do znaczącej redukcji lub nawet całkowitego wycofania wojsk amerykańskich z Europy, co pozwoli im w przyszłości na budowę własnego potencjału atomowego.

Tyle na temat możliwych scenariuszy militarnych. Nie sądzę, aby wizja wojny w Europie została zrealizowana, zatem obecność wojsk amerykańskich nie jest kwestią życia i śmierci. Powiedziałbym: więcej dystansu panowie. Zagrożeniem dla Polski jest neokolonializm. Polska po II Wojnie Światowej była krajem okupowanym przez ZSRS, aby po 1956 stać się kolonią. Niewydolność gospodarki socjalistycznej sprawiła, że system się rozleciał. Ale zauważmy jak wiele zrobiono, aby Polska nie stała się krajem niepodległym. I tutaj dostrzegam najpoważniejsze zagrożenie dla naszego kraju: Polska jako kraj zależny, na wzór neokolonializmu w Afryce. Zaskakuje mnie fakt, że nie słychać polskiego NIE w Brukseli, nie widać walki o każdą firmę, o każde euro! Wbrew pozorom my naprawdę możemy wiele, a zadowalamy się ochłapami. Kolejne rządy odpuszczają temat po temacie, a później słyszymy, że już za późno. Psujemy stosunki z Rosją w nadziei, że świat będzie nas postrzegał jako obrońcę przed rosyjskim imperializmem. Niestety świat jest nastawiony na robienie z Rosją interesów i postrzega Polskę jako kraj zdumiewająco nierozsądny. Polska nie jest i nie będzie dla USA krajem na miarę Izraela. Interesy USA w Europie nie są w chwili obecnej zagrożone. Dlaczego? Ponieważ USA nie przewidują wojny w Europie, a to jaki układ sił gospodarczych wyłoni się tutaj za lat kilkanaście nie jest dla nich problemem. Uważam, że podstawowe cele w polityce, to utrzymanie dobrych stosunków z Rosją, stosunki z Niemcami powinny być specjalne, o ile Niemcy zechcą (i nie róbmy tragedii, gdy będą kupować ziemię i osiedlać się na ziemiach zachodnich – jesteśmy w UE na własne życzenie). Co oznaczają specjalne stosunki z Niemcami? Niemcy jeśli już czegokolwiek potrzebują, to wsparcia politycznego (np. polityka historyczna – możemy pomóc sprawić, aby świat nieco zapomniał o II WŚ i korzystajmy z okazji - świat niedługo i tak zapomni), my potrzebujemy wsparcia gospodarczego (w walce z eurokracją i bezpośredniego). Rozmowy mogłyby być owocne pod warunkiem jasnego określenia stanowisk stron. Stany Zjednoczone powinny być dla Polski strategicznym partnerem i konsekwentnie rząd powinien zrobić wszystko, aby wycofać się z Afganistanu (lub uzyskać wsparcie finansowe).

Henryk Dąbrowski

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jeszcze jeden postulat , zarezerwować środki budżetowe na zakup Inflantów od Imć Pana Onufrego .

Problemem w Europie jest Polska - nieodpowiedzialny bękart .

Odnosząc się do artykułu ; w czasie ostatnich ćwiczeń nastąpił atak hakerski na polskie serwery - to były tylko ćwiczenia, w Estoni kraj stanął na kila dni-

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37749

Środki na wyjazd do Afganistanu są? Realizację niektórych decyzji przewiduje się na 10-15 lat. Tak czyni się w krajach normalnych. Atak na serwer?! Super - nie daliśmy się! Uważam, że hakerzy, którzy złamią rządowe zabezpieczenia (i nie wyrządzą szkód) powinni dostawać nagrodę. Polityka karania tych, którzy wykazali naszą nieudolność jest bardzo WYGODNA...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37757

... zbombardowali by nas nuklearnie, zajęli stolicę, a ocalałych zaczęli by rusyfikować. Nic z tych rzeczy. Teraz wojny to kilkadziesiąt godzin, co najwyżej kilka dni po których następuje szybkie przejście do negocjacji i załatwiania interesów. Gruzja to pokazała i dlatego jest tak ważna.
Tyle, że tego na co musielibyśmy się zgodzić nie odrobilibyśmy przez kilka następnych pokoleń.

Podstawową sprawą jest dzisiaj dyslokacja polskich wojsk. W tej chwili wygląda ona dokładnie tak samo jak w latach 80-tych: na Dolnym Śląsku gotowe są jednostki do uderzenia na zgrupowania NATO w Niemczech. Należałoby je oczywiście przerzucić w rejon Białegostoku, tyle, że są to ogromne koszty, idące w steki milionów złotych i nikt za to nie ma zamiaru się zabrać.

Tak więc albo pyskujemy do Rosji bez sensu, albo udajemy, że nie ma żadnego problemu. Finowie prowadzą w tym względzie świetną politykę: spora elastyczność, wręcz uległość w kwestiach symbolicznych, za to zdecydowane działania jeśli chodzi o realne zabezpieczenie granic.

Bomba atomowa to nie jest oczywiście realny pomysł. I również nie jest nam potrzebna.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37778

Jakie wojska ? Masz na myśli tą garstke spieszonych generałów z przybocznymi oficerami ?
"Przyszła wojna "Sikorskiego Władysława .
Przyszła wojna - Radusia Sikorskiego .
Rus ma respekt dla zdeterminowanych przeciwników - niemało kości zostawili w konflikcie granicznym roku pamiętnego .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37780

... ostały. Jeśli by do czegoś doszło, to odegrały by pewnie kluczowe znaczenie.
Choć oczywiście nędze dzisiejszej polskiej armii ciężko kwestionować.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37782

Brygady bez wsparcia powietrznego - darujmy sobie .
Nie lepiej grzyba zbierać w Świętoszowie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37784

Nie ma rzeczy nie realnych. Są tylko rzeczy w które nie wierzymy. Nie wykluczałbym budowy bomby atomowej - oczywiście nie dla ataku, ale dla odstraszania na zasadzie: jak mnie zaatakujesz, to ci oddam. Ja widzę Polskę tak: nic się nie robi (od 20 lat) i NIC NIE BĘDZIE. Nie będzie sukcesu gospodarczego, nie będzie pieniędzy na wojsko, nie będzie elektrowni atomowych, nie będzie bomby atomowej, bowiem krajem rządzą ludzie którzy już sięgając po władzę DOBRZE wiedzieli, że tego wszystkiego nie będzie, bo przecież tego nie da się zrobić (czytaj: bo przecież my nie nie wiemy jak to zrobić). Skoro nie wiemy jak się robi politykę, to robią ją za nas inni. Skoro nie wiemy jak zarządzać państwowymi przedsiębiorstwami tak, aby przynosiły zyski i stanowiły pewien standard na rynku pracy (!), to musimy je prywatyzować. Tak wygląda ten kraj...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#38627