O fenomenach i dysonansach

Obrazek użytkownika Max
Blog

Siedzę sobie w miarę wygodnie i myślę. Zajęcie to może niezbyt oryginalne, ale też niespecjalnie popularne w naszym pięknym kraju, mimo wszystko, co mi tam...
A myślę sobie o naszym społeczeństwie, uporczywie próbuję znaleźć jakieś wytłumaczenie dla naszych rodaków prezentujących takie, a nie inne, postawy, dla ich opinii politycznych, sympatii i antypatii.
Bo - jak to było w "Alicji" - zdziwniej i zdziwniej...

Nadużywa się nieco słowa fenomen, ja jednak zaryzykuję użycie go w kontekście tego, co chodzi mi po głowie.
Otóż - istnieje w Polsce, od lat kilku zresztą, fenomen Platformy Obywatelskiej. Nie tyle partii, co jej wyborców. A konkretnie - skąd tak naprawdę wypełz.. o, przepraszam - skąd się wzięli.

Cofnijmy się trochę w czasie.
Mamy więc partię, która zwie się Platformą Obywatelską. Nazwa to ździebko komiczna, nie niesie ze sobą też żadnej treści, zazwyczaj normalne partie coś starają się potencjalnemu elektoratowi przekazać już. Niefortunne "Platforma" ... A szlachetne skądinąd słowo obywatel od dawna już jest pustą formułką, używaną jedynie w urzędowych dokumentach (chyba że.. nawiążemy do wzorców Rewolucji Francuskiej: obywatel Danton, obywatel Robespierre... nie - jednak nie sadzę, aby o to chodziło).

Swoją drogą pamiętam moje problemy sprzed lat z przetłumaczeniem znajomemu Niemcowi nazw polskich partii politycznych. Rozmawialiśmy po angielsku - niemieckim nie władam - i o ile jeszcze z Samoobroną jakoś mi poszło, to na Platformie prawie poległem, po czym zacząłem się śmiać.. stare czasy.

Ale nie ma partii politycznej bez wyborców/zwolenników, czas takowych poszukać. I tu dochodzimy do sedna fenomenu. Otóż tacy się znaleźli, ku mojemu wstydowi w ilości znacznej. Trwało to trochę, ale jednak - voila - udało się. Dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie jaki był mechanizm. Czyli: mamy już chorobę rozpoznaną, ona istnieje, teraz czas pobawić się w małego doktora House'a i poszukać przyczyn.

Jak więc to możliwe, że ludzie, wydawałoby się, uczciwi, inteligentni, DOROŚLI, mający pozory normalności - głosują na PO? Ba, nie tylko głosują - oni WALCZĄ. Dyskutują, przekonują, wartościują, oczywiście w duchu kultury, pokoju, europejskości i nowoczesności, fakt, czasem ten duch lekko zapieniony i zapluty.. oj, przepraszam, czyżbym stawał się złośliwy?

Tym niemniej dużo ich. Przerażająco dużo nawet. Dochodzi w końcu do tego, że człowiek nie może spokojnie wyjść z domu, pójść do pracy, ONI czają się za rogiem, stoją pod sklepem, sprzedają papierosy w kiosku. Piją ze mną piwo!
Zaczynam czuć się jak bohater jednego z opowiadań Lovecrafta - gdzieś, za cienką powłoką dzielącą nasz normalny świat od świata wielkich innych czają się potwory. I w każdym momencie mogą się zamanifestować.
Ci INNI.

Mówią, że pierwszym krokiem do skutecznego stawienia czoła irracjonalnym (i racjonalnym) lękom jest poznanie ich genezy.

Szukam.

I znajduję.

Istnieje pewien wspólny mianownik dla wszystkich, którzy podążyli ostatecznie ścieżką - źle! - nie "podążyli ścieżką", oni WESZLI... na platformę.
Tym wspólnym mianownikiem są ASPIRACJE.

W samych aspiracjach, tych odnośnie własnej osoby też, nic złego nie ma. Wręcz przeciwnie.

Gorzej jest, jeśli aspiracje w ewidentny sposób stoją w sprzeczności z MOŻLIWOŚCIAMI. Niedaleka droga od człowieka, który marzy, żeby być Napoleonem, a na co dzień jest, dajmy na to, operatorem dźwigu, do pensjonariusza pewnego rodzaju zakładu - po prostu ten drugi już Napoleonem ZOSTAŁ... czyli zrealizował się, swoje marzenia też zrealizował - tak jak mógł. Była tylko jedna możliwość, aby mu się udało, ale dopiął swego.

Ale zostawmy dźwigi i Napoleonów na moment.
Tak naprawdę dla każdego człowieka najbardziej istotne jest jak ON widzi sam siebie oraz jak chciałby siebie postrzegać. To drugie to cel, to pierwsze jest sumą faktów, mitów, opinii innych, wszystko to poddane drobnym korektom w procesie "trawienia rzeczywistości" daje finalny produkt: wizję własnej osoby.

Między naszym wymarzonym celem a skrzeczącą (często) rzeczywistością istnieje zazwyczaj pewna luka. Te dwa wizerunki nie pokrywają się, tu właśnie zachodzi tytułowy dysonans. Jeśli różnica jest zbyt mała osiadamy na laurach z określonymi konsekwencjami dla nerwów innych, z którymi mamy do czynienia. W optymalnym przypadku konsekwentnie pracujemy nad sobą u własną sytuacją, nie popadając w rozpacz (to mi się nigdy nie uda!), ale też nie przystając po drodze.

Co jednak, jeśli nasze aspiracje są wielkie, możliwości marne, a świat jest złem? Albo przesiadamy się z kabiny dźwigu na cesarski tron, albo... wyciągnie do nas dłoń instytucja charytatywna ukryta pod płaszczem partii politycznej! A imię jej - Platforma Obywatelska!

Już wyjaśniam tę przydługą parabolę, na którą sobie pozwoliłem. Najszybciej chyba na przykładach. Jestem panem Iksińskim, zwykłym człowiekiem, ale chciałbym, żeby ludzie bardziej mnie szanowali (no, jak takiego profesora na przykład, a co!), doceniali, że w tym roku czytam już szóstą książkę - a oni, paskudni, nie chcą. Źle mi bardzo, bardzo, ale... przecież powiedzieli mi w tefałenie, że na Platformę głosują ludzie światli i wykształceni. Głosuję więc, potem bronię jak świętości - wszak to Platforma zrobiła mnie profesorem i członkiem elit. Fajnie, że dopuścili mnie do takiej wspólnoty, dusza rośnie...
"Jacy to dobroczyńcy ci Fremeni..."
Nie wiem co, gdzie i jak, nie wiem dlaczego, ale to mi już prosto powiedzą, jeszcze mi palcem pokażą, kto próbuje nasze okopki Świętej Trójcy atakować.

Bardzo poważnie mówiąc: nie ma nic złego w tym, iż ktoś jest stolarzem, a nie adwokatem. Nie ma ludzi lepszych i gorszych ze względu na majątek, wykształcenie, wiedzę - są natomiast ludzie dobrzy i źli, lepsi i gorsi pod względem etyki i moralności. Cóż z tego, jeżeli mało kto o tym pamięta. A panem Iksińskim może być każdy, każdy kto cierpi na przerost nieuzasadnionych ambicji. A najbardziej podatną grupą, z przyczyn oczywistych, będzie młodzież.

Tak, to ich łączy, stąd narkotyczne uzależnienie od złotej legendy platformianej. A poszli precz krytykanci wstrętni, wrogowie elit, opluwacze nienawiścią opętane. Ja wam tu zaraz - domeczek z kart mi burzycie, na szczycie którego moje wypasione ego spoczywa. Że domeczek z kart, a ego wypasione - tym bardziej trzeba uważać na byle podmuch, bo spadnie mi ono na podłogę, poturla się do błota i co wtedy??? Lipsk 1813??? Koszmar w Dunwich???
Oby nam nigdy wody życia nie zabrakło, a z jabbersmokiem PIS-u powalczymy mieczem migbłystalnym!!!

Ot i fenomen Platformy Obywatelskiej...
______________________________________________________
PS. Po drodze przeczytałem sobie ostatni wiekopomny wpis pana Skalskiego w S24, więc podpiszę się tak:

Wasz opętany nienawiścią
Max

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Siedzenie i rozmyślanie jest według mnie bardzo dobrym przyzwyczajeniem, przybywa fałd na mózgownicy, a czasami człowiek coś fajnego może wymyśli.
PO ma swoich pretorian, swoich beneficjantów i swoich klientów.
Ma też warstwę nad-PO, co przyznali sami założyciele tej formacji (Czempiński i Olechowski).
Opisałeś głównie warstwę kliencką, skąd się wzięli, kim są i czego oczekują. Ale to prawda, ci ludzie (klienci) są potencjalnym targetem (to takie nieładne sformułowanie) do przekabacenia na naszą stronę.
Posiedź jeszcze trochę, pomyśl (to dobry nawyk) i opisz te inne warstwy, to jak taki PO-klient nawet przez przypadek to przeczyta, to może jednak się zastanowi i może choć trochę zmądrzeje - bywały już takie przypadki.

Nie zamierzałem Ci robić złośliwości swoim komentarzem, raczej rozweselić w ten ciężki czas. To dobra analiza.

Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#55528

Tak, to warstwa, jak fajnie ująłeś - w realiach Rzymu, czy moze Pierwszej Rzeczpospolitej - kliencka. Odpiszę coś więcej jutro, bo aktualnie glęboka noc i pora dnia/nocy zaawansowana, co definitywnie nie sprzyja dluższym wypowiedziom.
Mój wpis ocieka jadem, wiem, ale po paru ostatnich dniach i bliskich spotkaniach 3 różowego stopnia moja cierpliwość się skończyła.
Bardzo dziękuje za komentarz, jak najbardziej zgadzam się z meritum.

Czas ciężki, wiem i czuję kazdego dnia...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#55532