Kaczyński zrobił to, co powinien

Obrazek użytkownika Max
Kraj

Po wtorkowej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, po pseudo-dementi Szeląga (pseudo, bo niczego tak naprawdę nie zdementował), reakcje były zróżnicowane. W prorządowych mediach prawie że euforia, różowo-czerwoni politycy zachwyceni. No patrzcie, widzicie, co ten Kaczyński opowiada, przecież "jak tak można"!

Po naszej stronie, w dużej mierze, konsternacja. Obawy, że PiS straci poparcie, ze ludzie się odwrócą po "takich wypowiedziach". Tym bardziej, iż redakcję Rzeczpospolitej też przycisnęli i pojawiły się kolejne oświadczenia na temat porannego artykułu Gmyza.

A ja napiszę prostu z mostu: Ale nam wszystkim skutecznie zrobili (i robią) wodę z mózgu! I już wyjaśniam dlaczego.

 

1. Posmoleńska platformiana socjotechnika.

Cofnijmy się trochę w czasie. Pamiętacie pierwsze miesiące po 10 kwietnia? Wypowiedzi polityków i dziennikarzy? Ok. Zacznę od jednej z podstawowych kwestii. Jak w normalnym, cywilizowanym, kraju wyglądają pierwsze strony gazet w takie sytuacji? Jak zachowują się politycy? A tak, że pojawiają się różne komentarze, różne spekulacje, co mogło się stać - ale wszędzie, w każdej szerokości geograficznej, w każdym praworządnym państwie, będzie się mówiło o prawdopodobieństwie zamachu. Brukowce zareagują w swoim stylu, poważne gazety zaczną zadawać poważne pytania, opozycja zacznie domagać się od rządu wyjaśnienia tej sprawy w pierwszej kolejności, rząd powie: zrobimy wszystko co w naszej mocy. Czy tak?  

A jak to wyglądało u nas? Bardzo szybko, używając tych samych technik co zawsze, tych samych gęb celebryckich zaczęto nam wtłaczać do głów, że o zamachu mowy być nie może, a kto tak mówi: ten oszołom. Nie wolno, zakazane, niepoważne - a jak będzie wojna z Rosją?? Z przykrością muszę napisać, że po raz kolejny im się udało.

Na poziomie "szarego obywatela". Ci z nas, którzy uważali, że to zamach mieli wrażenie, wypowiadając te słowa, że popełniają jakieś niewybaczalne faux-pas. Że to prawie wstyd... A duża część milczała, mimo że myślała dokładnie tak samo. Otóż, domniemania są rzeczą ze wszech miar normalną. Obowiązkiem rządu jest scenariusz zamachu zweryfikować, a prawem obywateli mieć obiekcje, dopóki nie zostaną wyjaśnione w przekonywający sposób.

Hej, takie rzeczy jak zamachy się zdarzają! Na co dzień. Landrynkowa wizja świata - to dobre dla 8-latka, bez obrazy. Wystarczy poczytać gazety, pooglądać wiadomości. Wątpliwości są objawem zdrowego rozsądku i pragmatyzmu - nie żadnego "oszołomstwa".

Co gorsza - jedyna prawdziwa opozycja w tym kraju, PiS, dał się wpuścić w przysłowiowe maliny. Już wtedy. Ciężko, mówimy o 2010 roku, mieć pretensje do Jarosława, ale cała reszta? Nie padły podstawowe pytania, nie było presji na władze, było ostrożne wyczekiwanie, co też wykaże śledztwo. A jak śledztwo było prowadzone, wiadomo. Od pierwszych dni po katastrofie. Nałożyła się na to kampania prezydencka i pomysł na "ocieplanie wizerunku" Kaczyńskiego. Więc, broń Boże, ani słowa. Efekty? Kampania przegrana (kto wie, czy nie dlatego...), a temat pogrzebany na długie miesiące.

 

2. Piramida bredni.

Przez ten czas aparat propagandowy naszej kochanej władzy nie próżnował. Zostaliśmy zarzuceni szeregiem kretyńskich wrzutek. Wróćmy do punktu wyjścia i popatrzmy, kto tu wychodzi na oszołoma. Ten, kto jest w stanie dać wiarę w:

- pijanego generała, który uskutecznia wycieczki do kokpitu;

- pilotów, którzy chcą się popisać i pokazać jak "debeściaki" lądują;

- 15-metrową pancerną brzozę;

- rosyjską przyjaźń, rzetelność, współpracę i dobrą wolę (sic!!).

Itd, itp... Czy ten, kto z uporem powtarza: - coraz bardziej mi tu coś śmierdzi jak patrzę na to śledztwo - a może jednak zamach?

Odpowiedź niby oczywista. Niby, bo - dalej mówienie wprost o możliwości zamachu było uważane za strategicznie niewskazane, prawda? Coś im się jednak udało. Część społeczeństwa po prostu "tematem" znużyli, części skutecznie wcisnęli do głowy stek bredni, a pozostali, w najlepszym razie, uznali: lepiej o tym nie mówić głośno, mimo że wiemy, jak mogło być. Ale ważne, żeby "nasi" politycy byli wyważeni w swoich opiniach - czyli, nie robili nic, zapewne czekając na rosyjskiego Dziadka Mroza, co im w worze przyniesie prawdę o Smoleńsku. Wybaczcie gorycz - ale, nie tak?

A PiS? A PiS milczał i dalej był ostrożny. Zamiast zrobić to, co powinni. Mówić, co powinni byli mówić. I ja mam im to za złe.

Nic dobitniej nie świadczy o rozkładzie państwa polskiego jak stopień indoktrynacji społeczeństwa, jak przewrócenie systemu wartości do góry nogami, jak zafałszowanie podstawowych pojęć. Spadek po komunizmie (tam takie operacje socjotechniczne były na porządku dziennym), ale też efekt 23 lat "demokracji".

Popatrzcie: pijany Błasik w kokpicie to całkiem prawdopodobne (!), ale to, że bandyta mający na koncie tysiące ofiar (Litwinienkę pamiętacie? A Politkowską? A "interwencję" kontra czeczeńskim terrorystom, gdzie setkę własnych obywateli poświęcił?) wykorzystał okazję "wykończenia" "polskiej wierchuszki" już niemożliwe? Głupie? No, proszę... Zdrowy rozsądek. W jakim kraju pijani generałowie chodzą do kokpitu i "instruują" pilotów? W żadnym. A w jakich krajach zdarzają się zamachy? W wielu... A nawet, jeśli to nie byli Rosjanie - cała sprawa cuchnie na kilometr. Takie "wypadki" się po prostu nie zdarzają - i tyle. I dlaczego mam o tym nie mówić głośno? I dlaczego teraz ubolewamy nad "błędem" Kaczyńskiego, który to mówi? Oczywiście w formie dużo bardziej stonowanej - ale mówi, wreszcie!

 

3. Im dalej w las, tym trudniej...

  Im więcej czasu mijało od 10 kwietnia, tym trudniej było odrobić zaniedbania. Rządowe szczekaczki różnej maści zrobiły swoje. Pojawiło się powszechne fałszywe przeświadczenie, ze jeżeli PiS do sprawy Smoleńska będzie wracał, jakimś magicznym sposobem straci poparcie. Jeszcze raz odwołam się do zdrowego rozsądku: w kraju, gdzie opozycja tak istotnych zagadnień nie porusza, omija je - traci poparcie i przestaje być uważana za poważną siłę polityczną. Dokładnie odwrotnie, niż nam cały czas wmawiano...

Wróćmy do Polski. I do pewnych mitów. Polakom podoba się PO, PSL, SLD, Palikociarnia. Podoba się, bo na nich głosują - w większości. Ergo - są przekonujący i wiarygodni, przynajmniej dla swoich wyborców. Przykra konstatacja, ale tak wskazują wyniki wyborów. Czy panowie politycy z w/w partii - czy oni, z kolei, są poważni? Czy nie zbłaźnili się nie raz, i nie trzy razy, opowiadaniem bzdur urągających naszej, wyborców, inteligencji? Kłamstwem, nieudolnością, chamstwem? Ale dalej się podobają, jak widać.

To, przepraszam, gdzie tu niebezpieczeństwo dla PiS, polegające na tym, że jak ruszy potencjalnie zapalne tematy, w sposób bezpośredni - straci poparcie? Poparcie u fanów Tuska i Palikota łamanego Pawlakiem? Oni gorsze rzeczy łykają na co dzień. Straci własny elektorat, ten, który jest? W jaki sposób? Jeśli po latach opluwania Kaczyńskiego i PiS dalej na nich głosują, jeśli ci ludzie i tak są przekonani, że Smoleńsk śmierdzi - tym bardziej należy głośno mówić: ZAMACH.

Bo "słupki" to nie wszystko. Jeszcze jest kwestia elementarnej sprawiedliwości, znalezienia winnych. Sporej części Polaków w tej sprawie nie jest "wszystko jedno"

 

4. Wtorkowa burza medialna.

Nie będę wnikał w to, co dokładnie się stało we wtorek. Jaki był mechanizm przepływu informacji, kto na kogo naciskał, czemu Rzepa się zaczęła wycofywać, nie będę tez analizował retoryki pana Szeląga. Było mnóstwo komentarzy, na pewno lepszych od mojego. Stała się natomiast jedna rzecz, bardzo dobra rzecz. Lider opozycji głośno powiedział, że zamordowanie 96 osób to zbrodnia.Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że rząd mataczy, a wybuchy na pokładzie TU-154 miały miejsce i wiele wskazuje na zamach. To jest powrót do normalności. Uchylenie narzuconego nam przez mediodajnie tabu, które ograniczało uczciwą publiczną debatę o Smoleńsku na - bagatela (powiedziałby Rzecki) - dwa i pół roku!

To powinno nas wszystkich cieszyć - wreszcie wyszliśmy z zaklętego kręgu niedopowiedzeń i eufemizmów.

Wybuchy na pokładzie TU-154 były? Były.

Co jest najbardziej prawdopodobną przyczyną wybuchów - wiadomo.

Rząd Tuska mataczył, "śledztwo" było kpiną? Było.

Rosjanie kłamali i "tuskowe" kłamali? Kłamali.

Nie dajmy dalej robić z siebie idiotów. Nie popadajmy w minorowe nastroje - bo Kaczyński zrobił to, co zrobić powinien. Nie dajmy się po raz kolejny uwieść rządowej propagandzie - pytania o zamach są pytaniami normalnymi i uzasadnionymi, tym bardziej, ze teraz już wszystko inne ("śledztwo", kłamstwa, niewyjaśnione zgony) świadczy, że jest gorzej, niż mogliśmy przypuszczać na początku. Też bym chciał, żeby to był wypadek, awaria, niedopatrzenie... ale, o ile byłem od początku pewien na 95%, że to zamach, tak teraz, już na 99,9%...

Jeszcze jedna refleksja. Dobra machina propagandowa działa wielotorowo. Być może, odrzucimy pewne treści weryfikując, ze to kłamstwa, manipulacja. Ale drugim celem zmasowanego prania mózgów, celem podstawowym, jest przenicowanie systemu wartości. Odwrócenie, zafałszowanie pojęć. Przekonanie nas, że czarne jest białe, ewentualnie trochę szare. W przypadku Smoleńska mamy do czynienia właśnie z taką akcją. Akcją przekonywania nas, że spekulacje co do zamachu z założenia są niepoważne. A politycy, a Kaczyński, a PiS - o, to już w ogóle powinni uważać. Groteska, jak z boku popatrzeć. Machający nóżkami zapieniony Niesiołowski, wygadujący totalne idiotyzmy - to jest ok, w normie. Wibrator z Palikotem (chyba mi się kolejność pomyliła.. "literówka"...) - też. A Kaczyński mówiący, że zabicie 96 osób to zbrodnia - o, groza.

Opamiętajmy się.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

nie warte złamanego Szeląga matactwa.

Pozdrawiam PS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303000

Jest jeszcze jeden aspekt.
My byśmy woleli, ja tez bym wolał (myślenie życzeniowe), żeby to nie był zamach. Implikacje są dość paskudne.
Ale logiką logiką, nie mozna zamykac się w getcie mentalnym i dalej przekonywać, że mercedes sąsiada nie taki dużo lepszy od mojego małego fiata...
Rzeczywistość skrzeczy.

Do matactw ze strony rządu i oficjalnych instytucji jesteśmy już (niestety!) przyzwyczajeni.
Gorsze są ublewania, po naszej stronie barykady, nad głupim Kaczyńskim. No, może nie głupim, bo to zrozumiałem, ale naiwnym...

Raz. Pokutuje opowiastka, ze Jarek to czasem coś tak chlapnie, ze błędy robi, że mogłoby być lepiej, gdyby nie non...
Opowiastkę dawno już kupiły lemingi (zrozumiałe), ale kupiło to też dużo ludzi lemingozą nie skażonych.

Dwa. Wtłoczyli nam do głowy mnóstwo zakazów, tabu - wyssanych z palca, a sprzyjających systemowi. Z europejskości, moherowej zaściankowości, ciemnogrodu już się większosc śmieje. I dobrze. No, ale z tym zamachem tam mówić... no my, ludzie z ulicy, to jeszcze możemy - ale Prezes?
I co teraz, o la Boga.
No jak on mógł.
PiS poparcie straci (u kogo, pytam?) a poza tym takie to niedyplomatyczne i w ogóle. Smiać się bedą!
Ci sami co śmiali się z Lecha Kaczyńskiego?
A będą... No i?

Tego typu pytania, tego typu słowa należały się władzy od początku. I, w miarę jak ta parodia śledztwa postępowała, powinno ich być więcej i ostrzejsze.

Zamiast tego ludzie wzieli za dobrą monetę standardy... dobre chyba dla Kambodży pod rządami Pol-pota, serio.
Zabane, nie razi opinii publicznej ewidentne schamienie (nawet jeśli się oburzają, to nic z tego nie wynika) różowych posłów i senatorów (odziennikarzach nie wspomnę, bo to środowisko... słów brak), ale uważają za nietakt i bład pytanie - a co udowodniliśie juz, że nie było zamachu? A czemu kręcicie? I teraz - a skąd te ślady?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303032

To klejny wpis, w którym autor "chciałby i sie boi". Każde swoje zdanie najpierw artykułuje, a nastepnie natychmiast sie wycofuje (bo tylko tak przypuszcza). Ptania każdy ma prawo zadawać, jak również mieć wątpliwości. Rolą władzy mającej dostęp do dokumentów i dowodów jest te wątpliwości rozwiewać i tłumaczyć. Pamiętajmy, że nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. A ja obserwuję od początku jakiś niezrozumiały strach przed zadawaniem pytań. Jasnych, konkretnych, zrozumiałych dla wszystkich. Jak się nie ma odwagi pytać, to nie można mieć potem pretensji, że nie otrzymuje się jasnych odpowiedzi.Zapanowała jakaś chora psychoza, że ten co zadaje konkretne pytanie na temat wydarzeń w Smoleńsku może być potraktowany jak "oszołom". Najlepszą ilustracją była ostatnia konferencja pana Szeląga. Jak zaczęły się konkretne pytania, to uciekł. I to był przykład, że albo ma sie coś konkretnego do powiedzenia, albo nie organizuje konferencji prasowej. Mam prawo przypuszczać, że artykół p. Gmyza był wynikiem przekonania członków ekipy badajacej szczątki Tupolewa, że znowu wyniki nich badań zostaną utajnione i zablokowane przez Rosjan, ponieważ próbki zostawiono w Moskwie ("zabezpieczone"). Myślę, że dodatkowym argumentem była niewyjaśniona (i nie wyjaśniana) śmierć ważnego świadka, pana Remigiusza Musia. Posiadanie trefnej wiedzy jest w Polsce wyjatkowo niebezpieczne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Anka1

 

#303002

Szczerze mówiąc, troszkę nie rozumiem.
Celem mojej notki nie było udowodnienie, w ten czy inny sposób, że to BYŁ zamach. Ja to wiem, inni to wiedzą, sam o tym psiałem kilka razy, inni pisali.
Na potrzeby dyskusji mogę napisać dlaczego myślę tak, jak myślę - i żadne ślady trotylu nie są mi tu potrzebne. Tylko że to kwestia uboczna - moje przekonania. Oczywisćie MOGĘ to zrobić, nie ma sprawy...

Próbuję raczej pokazać, w jaki sposób dokonano na Polakach swoistej wiwisekcji mentalnej, doprowadzając do momentu gdzie najbardziej oczywiste przypuszczenia stają się tabu, fe, zakazane. A już zwłaszcza teraz, kiedy bylismy świadkami karkołomnych kłamstw i oszustw w trakcie śledztwa.
I tu się zgadzam odnośnie "psychozy".

A teraz prosze pójść krok dalej. Nie byłoby tearz kręcenia z niesmakiem głowami, rozważań, czy Kaczyński dał się wypuścić czy nie dał się wypuścić, ile to PiS może stracić, gdyby nie ubiegłe dwa lata (ponad). Nie byłoby tego, gdyby nie narzucony nam matrix pojęciowy, bzdura, iluzja.

Od kiedy to zadawanie pytania "zamach?" jest złe? W jakim kraju? A jeśli tak jest (a jest, w myśl oficjalnej wykładni, czyż nie?), to jak to świadzcy o kondycji Polski jako państwa? Gdzie my żyjemy?

Wciśnięto nam, Polakom, do głowy totalną bzdurę. O tym jest ta notka.

pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303026

Zrobił to, co było jego moralnym i politycznym obowiązkiem.
Badania polskich specjalistów od kryminalistyki ujawniły przecież obecność materiałów wybuchowych.
Prokurator Szeląg nie powiedział, że nie było tam materiałów wybuchowych. Powiedział "nie stwierdzono" - w języku używanym w ich procedurach "stwierdzenie" nastąpi po wydaniu pisemnego raportu z badania laboratoryjnego, z odpowiednią pieczątką.
Oczywiście pod warunkiem, że polskie laboratorium dostanie autentyczne fragmenty z samolotu.
Gdyby się okazało, że tych fragmentów nie dostanie, to wyniki podane przez te detektory również mogą być materiałem dowodowym. Polskie prawo nie wylicza literalnie, co może być dowodem w postępowaniu sądowym, o tym ostatecznie decyduje sąd. Badanie laboratoryjne jest zawsze silniejszym dowodem niż badanie detektorem (podobnie jak z alkomatem), ale w tym przypadku użyto nie jednego detektora, ale kilku, które wskazały to samo, co oznacza, że możliwość pomyłki jest zerowa.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ixi band

#303004

Zgadza się, jak najbardziej.
Dlatego uzyłem sformułowania pseudo-dementi.
Natoamist, jak dobrze powiedział wczoraj KAczyński - w świat poszedł przekaz "nie ma śladów", bo tak Szeląg "ustawił" swoje wystąpienie.

A jak już chciał być takie bardzo "papieski" powinien powiedzieć: oficjlanie jeszcz nie stwierdzono.

Tutaj skupiłem się troszkę na czym innym: na tym, jak nam skutecznie perswadowano od lat, że nawet pomyślenie o możliwosci zamachu to wariactow, profanacja (czego? stosunków polsko-rosyjskich? śmiechu warte),nietakt i bzdura, I jak głęboko ta bzdura się jednak w umysłach Polaków zalęgła.

A to przecież całkowicie normalne i NA MIEJSCU przypuszczenie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303023

stało się tak oszołomsko nacechowane, że użycie go - nawet w przypadku oczywistego zamachu - powodowało niekontrolowane imponderabilia, nawet wśród tzw. naszych. I tutaj, pełna zgoda, to im się udało perfekcyjnie.

Przyznam, że początkowo też uważałem ostrożne milczenie prezesa Kaczyńskiego za słuszne. Bo obszczekają, bo wyśmieją, bo zniszczą. No ale w końcu i obszczekali i wyśmiali bez tego zakazanego słowa. Czyż można ze skończonego oszołoma zrobić jeszcze większego oszołoma. No nie można. A przy okazji okazało się, że tego oszołoma nie da się zniszczyć...

Już w kilka/kilkanaście tygodniu po zamachu, będąc już praktycznie pewnym, że zamach był, uknułem taką opowiastkę na potrzeby rozmów z debilami.

Wyobraź sobie człowieku, że przychodzisz do mojego domu na imprezę. Bawimy się przednio aż tu nagle stwierdzasz, że wcięło ci portfel. Przychodzisz z tym do mnie, ja cię uspokajam mówię, że portfel na pewno się znajdzie, po czym wypierniczam cię z domu i mówię przyjdź jutro. Przychodzisz jutro, mówię, że przeleciałem wszystkie szafy, tapczany, komody i jeszcze portfela nie znalazłem ale jak tylko to się stanie dam znać. (tu był początkowo koniec ale kolejne zagrywki ruskich i wmawianie nam jakie to mamy do nich zaufanie historyjkę wydłużyły). Po miesiącu przychodzisz, ja witam cię w drzwiach i mówię, że portfela nie ma ale właśnie zrywam panele więc pewnie za chwilę się znajdzie, no ale nie możesz wejść bo mam syf w chałupie. Po kolejnym miesiącu przychodzisz, znowu witam cię w drzwiach i oznajmiam, że pod panelami portfela nie było więc teraz zrywam kaCHelki w kuchni i w łazience no i nie możesz wejść do chaty bo, wiadomo, syf. (od trotylowego wtorku zakończenie brzmi tak - jeszcze nie miałem okazji sprzedać:). Po dwóch latach spotykamy się w sklepie, przy kasie, przychodzi do płacenia, wyciągam portfel a ty krzyczysz, że to twój. A ja mówię, a Dzietam stary twój, w twoim było zdjęcie twojej żony a ten jest mój, bo w moim jest zdjęcie mojej...

Pozdrawiam

;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303009

Opowiastka pasuje jak ulał.
Bardzo trafne :)

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303021

Opowiastka jakże trafna w analogii do tego, co dzieje się w sprawie wyjaśniania zamachu smoleńskiego. Dopisz epilog. Ufam, że będzie on chyba najbardziej fascynujący z całej opowiastki. 

Pozdrawiam, Satyr 
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303045

Mówic o nim, oswajać ludzi z tematem, a jednocześnie równolegle mówić o amber gold, o kryzysie gospodarczym, o przestępczości i korupcji.

Polska nie wstanie z kolan bez rozstrzygnięcia sprawy Smoleńska. Trzeba zgrillować R-PRL do końca i bezapelacyjnie.

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303044

Oczywiście.
Nie może być tak, że PiS musi jak ognia Smoleńska unikać, bo to niepopularne, słupki spadną, a medialne autorytety paluszkiem pogrożą. Taki był plan od początku - społeczeństwu temat obrzydzić i ośmieszyć. Wszystkie godne kołchozowego oratora tudzież aspirującego przodownika pracy teksty jak "granie trumnami" (i pokrewne) miały to na celu.

Musi być sprawiedliwość, a jeśli rządzący mają tę sprawiedliwość w poważaniu - należy to społeczeństwu powiedzieć. Niech wiedzą.

Jarek dobrze powiedział wczoraj, ze nawet bez Smoleńska ten rząd nie ma racji bytu, ze względu na swoje "osiągnięcia" gospodarcze i inne. A sam Smoleńsk to skandal na skalę światową.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303051

Dobrze, że to rzekłeś. Zgadzam się z całokształtem wypowiedzi:)
Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303075

Dziękuję. Nawzajem! :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303089

 Trafnie pan zdiagnozował stan świadomości społecznej rodaków oraz stosowane socjotechniki w celu zamącenia, ukrycia prawdy.Trzeba jak najczęściej o katastrofie smoleńskiej  przypominać, aby odkłamać fakty, dowolnie interpretowane dla potrzeb rządowej propagandy, przywrócić normalność zachowań i wolność wypowiedzi dotyczących niewygodnych dla ekipy rządowej sytuacji Myślę,że da się to zrobić, jeżeli będziemy konsekwentnie i z uporem trzymać się faktów i prawdy. Postawa solidaryzmu narodowego, społecznego bardzo w tym pomoże.Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mika54

#303113

dobry tekx Max, oceniam go an maxa 8-).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303114

Zgadzem sie z autorem i komentatorami stwierdzacymi,ze nalezy odwaznie nazywac rzeczy po imieniu. A stan spoleczenstwa obrazuje najlepiej satyra Vitka Skoniecznego z 27.10., do zobaczenia na Pomniksmolensk

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303161

Również zgadzam się z autorem,tudzież z komentatorami.Aczkolwiek wczoraj opadły mi już ręce,szczęka i co tam jeszcze możliwe,po tym,jak usłyszałam,(od mojej siostry)że Kaczyński wywoła wojnę.Żadne argumenty nie przemawiają i nie docierają.Jeszcze zarzuciła,że artykuł C.Gmyza,nie w każdym egzemplarzu Rzepy,był publikowany.Skąd taka wiedza?Bo kioskarka powiedziała.Zabrakło mi słów,nie chciałam już kontynuować tej jałowej dyskusji,żeby nie denerwować mamy(91 lat).W przypadku części mojej rodziny,pranie mózgu zdało egzamin.Obawiam się,że tak jest w dużej części naszego społeczeństwa.Oczywiście 10/10.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Janowa

#303435