Pułkownik Hans Landa...

Obrazek użytkownika Zebe
Kultura

Część 1
 
Tak się złożyło, że dopiero wczoraj zdecydowałem się obejrzeć film Tarantino „Bękarty Wojny”…
Tak jakoś mi zeszło…
Napisałem swego czasu u toyaha, że Tarantino pozostanie u mnie ikoną, bo mimo kolejnych produkcji, nie zrobi nic lepszego niż Pulp Fiction. Owszem, on trzyma poziom, ponadprzeciętny, zawsze, ale od czasu „Pulp…” nic nie było „do przodu”, tak przynajmniej ja to oceniałem. Były „Kill Bile”, doskonałe, ale gorsze… choć coś tam mogło sugerować niezapowiedziane trzęsienie ziemi. Druga część, czyli tak naprawdę pierwsza, odwołała ten alarm w moich zmysłach.
No i wczoraj, za namową syna, „odpaliliśmy”  tę płytę… „Bękartów…”
 
Część 2
 
Hans Landa, pułkownik SS…
Powiem szczerze, że zrobiło mi się mroźno, by nie powiedzieć, że schłodniałem. Wystarczyło pierwsze 15 minut filmu.
 
**********************************************************************************
Część 3
 
Doskonale pamiętam styczeń roku 1982. To wtedy, jako podchorąży , byłem przesłuchiwany przez kapitana kontrwywiadu wojskowego. Skąd  wiem, że był z kontrwywiadu ? Wiem to stąd, że sam mi to powiedział, przedstawiając się.
…był „lotnikiem”, takie miał dystynkcje na mundurze. Młody, na ten czas. Nie miał więcej niż 30 lat, tak na oko. Był uprzejmy i grzeczny.
Przywitał mnie w drzwiach na stojąco, z uśmiechem na twarzy, zaprosił do pokoju. Wypaliliśmy po papierosie, Marlboro !!! (młodzi może nie załapią, trudno).
Trwała przyjemna rozmowa o wszystkim. Wojsko, wywiad, kontrwywiad, perspektywy na życie…
Nie kręciło mnie, marlboro przestało smakować…
Kapitan widząc moje zniechęcenie rozpoczął ciekawy monolog…
Zadawał niby to pytania, na które sam odpowiadał, pokazując tym samym, że wie o mojej rodzinie przynajmniej tyle samo, co wiem ja. Ba, on twierdził wprost, że wie więcej !
On nie groził, to ja sobie groziłem, bo nie byłem w stanie mu przerwać.
Był jednak uprzejmy, dawał mi coś tam wydukać, ale przerywał, delikatnie i przepraszał, ściszając głos. Martwił się o karierę mojego ojca i matki. Autentycznie.
W końcu zapytał wprost: „Czy obywatel podchorąży jest przeciwny ustrojowi socjalistycznego państwa” ?
Odpowiedziałem w mgnieniu oka:  wypaczeniom nie, demokracji tak ! (zapamiętam do końca życia).
Spojrzał na mnie, tak z boku i po chwili powiedział: „Daleko, to ty nie zajedziesz, już na początku kariery się sam skreślasz, to ja ci mówię, a powiedzą też inni”.
Wyszedłem. Miałem ciarki na całym ciele, bo on groził. Mnie, a także  rodzicom. Miałem 24 lata.
 
 
Część 4
 
No i przypomniał mi się ten kapitan gdy oglądałem tych Bękartów(…). Znów dostałem te ciarki na ciele. Zaschło mi w gardle. Powróciłem do 1982 roku. Tarantino mnie zaskoczył. Pozytywnie. Dziś wiem, że zrobi jeszcze coś na skalę absolutnie światową. On jeszcze się dociera, ale jak „wypali”, to nie pozostanie kamień na kamieniu.
 
**********************************************************************************
Część 5
 
Christoph Waltz otrzymał wczoraj Oskara za najlepszą rolę drugoplanową.
To on ‘odegrał” tego pułkownika  Landę, a dla mnie kapitana-pilota…
 
Christoph Waltz... on tylko gra, diabła wcielonego. Wypada odetchnąć, przynajmniej na ten czas.
Czyż jednak w nas samych nie drzemią grzeszne myśli w stosunku do blizniego, gdy czujemy przewagę sytuacji, niekoniecznie stanowiska ?
Ocena wpisu: 
Brak głosów