Niestosowne pytania, niewygodne informacje

Obrazek użytkownika kataryna
Kraj


Łukasz Warzecha przedstawił długą
listę pytań, na jakie trzeba znaleźć odpowiedź, zanim się wykluczy winę
- umyślną lub nie - kogoś innego niż polski pilot i poganiający go
prezydent, który spóźnił się na lotnisko i przez niego całe
nieszczęście. Bo zdaje się w takim kierunku zmierza narracja. Warzecha
jest chyba pierwszym dziennikarzem, który zebrał wątpliwości, jakie od
tragicznej soboty mają nie tylko internauci, ale także osoby świetnie
się orientujące w rosyjskiej rzeczywistości, jak Wiktor Suworow czy
Władimir Bukowski i dobrze byłoby aby doczekały się szybkiego i
dogłębnego wyjaśnienia, na którym najbardziej powinno dzisiaj zależeć
tym, którzy w nie ani przez chwilę nie wierzyli i traktują je wyłącznie
jako symptom spiskowej histerii.

Ignorowanie lub wykpiwanie pojawiających się wątpliwości i niewygodnych
pytań jest kontrskuteczne i tylko potęguje wrażenie, że próbuje się
ukryć niewygodną prawdę, która może, ale przecież nie musi, być
mroczna. Zamiast więc kpić z pytań Warzechy, dziennikarze nie
podzielający jego wątpliwości powinni się z nimi merytorycznie
rozprawić, jeśli są tak bezpodstawne i absurdalne, nie powinno być z
tym problemu, prawda?

Na całym świecie dziennikarze
prześcigaliby się w wyjaśnianiu przyczyn tragedii, a wszystkie
szanujące się redakcje zaraz po niej wysłałyby do Moskwy swoich
najlepszych dziennikarzy, żeby patrzeć śledczym na ręce, i równolegle
szukać odpowiedzi na pytanie "co się stało?". Na całym świecie, ale nie
u nas. U nas dziennikarze zajmują się głównie tłumaczeniem, że w tym co
się stało nie ma właściwie nic sensacyjnego, nic wartego powęszenia,
jeśli nie liczyć drobiazgowego wyjaśniania dlaczego prezydent spóźnił
się pół godziny na lotnisko i co z tego wynikło. A jeśli znajdzie się
ktoś informujący o niewyjaśnionych zdarzeniach, zaraz dostaje po łbie
od dziennikarzy, którzy swoją rolę widzą w wygaszaniu, tonowaniu i
uciszaniu. Tak jak obsługująca katastrofę dziennikarka Gazety
Wyborczej, która ma pretensje do telewizyjnych "Wiadomości", że
poinformowały opinię publiczną o tajemniczym i bardzo niepokojącym
zdarzeniu jakie miało miejsce zaraz po katastrofie.

Aleksandra Klich (Gazeta Wyborcza): Ale
drugi ton, choć wiąże się z krótką, ledwie kilkuminutową relacją spod
Smoleńska, budzi coś gorszego niż niepokój. Dowiadujemy się, że młody
reporter "Wiadomości" dokonał szokującego odkrycia: lampy mające
wskazywać polskiemu pilotowi drogę lądowania nie działały jak należy. A
właściwie - niektóre w ogóle nie działały. Na dodatek spanikowani
Rosjanie w starym, sowieckim stylu tuż po tragedii mieli chyłkiem, w
tajemnicy te lampy naprawiać. Mogli to robić bez trudu, bo jak ustalił
reporter "Wiadomości", miejsce katastrofy nie było porządnie strzeżone
i kto chciał - czytaj Rosjanie - wynosił stamtąd kawałki rozbitego
samolotu. Dzięki "Wiadomościom" już przed pogrzebem na Wawelu, zanim
polscy i rosyjscy śledczy cokolwiek oficjalnie ogłoszą, widzowie TVP
mogą się domyślać, kto odpowiada za śmierć polskiego prezydenta.
"Życzliwość i wrażliwość rosyjskiego ludu znaliśmy od zawsze, ale w
Smoleńsku we wzruszający sposób współbrzmiała z nią serdeczność i pomoc
najwyższych przywódców Rosji" - mówił m.in. arcybiskup Michalik we
wspomnianym przemówieniu na placu Piłsudskiego, dostrzegając to, co już
tydzień temu docenili Polacy. Jak się do słów przewodniczącego
episkopatu ma spiskowa teoria TVP?

Jak widać, Aleksandra Klich wcale nie
zarzuca dziennikarzowi "Wiadomości", że skłamał, nie podaje też
odmiennej wersji zdarzeń, ani własnej interpretacji, tego co
dziennikarz relacjonował. Ona po prostu uważa, że nie powinniśmy się o
tym dowiedzieć, bo to szkodzi pojednaniu. A jeśli ktoś ma wątpliwości,
to Aleksandra Klich ma jeszcze w zanadrzu argument rozstrzygający, a
jest nim fragment przemówienia arcybiskupa Michalika, i już jest jasne,
jak bardzo niestosowne jest stawianie godzących w polsko-rosyjskie
pojednanie pytań.

Nie spodziewam się więc, że je przeczytam w Gazecie. Nie spodziewam się
ich też w innych mainstreamowych mediach, bo mam wrażenie, że przez ten
tydzień udało się nas skutecznie zniechęcić do dzielenia się
wątpliwościami, a kto pyta, ten oszołom. Zabawne, swoją drogą, że
dziennikarkę oburza podawanie faktów, nie zająknęła się natomiast na
temat licznych hipotez o odpowiedzialności samego prezydenta
Kaczyńskiego, który miał podobno wymusić na pilocie lądowanie. Co
prawda nie ma na to ani dowodów, ani poszlak, no ale przecież wszyscy
wiemy jaki był Kaczyński, prawda? Dlatego publiczne głoszenie jego
(współ)winy nie razi, w każdym razie nie tak jak informowanie o
faktach.

Najbliższe miesiące to test dla
naszych mediów, które będą musiały wyjaśnić nie tylko samą katastrofę,
ale także to co się po niej działo w kraju. W internecie krąży mnóstwo
plotek o mniej lub bardziej sensacyjnym charakterze, które - gdyby się
potwierdziły - sporo by nam powiedziały o naszym państwie i politykach,
którzy się zabrali za "sprzątanie" po prezydencie. Życzyłabym sobie na
przykład, żeby pełnego wyjaśnienia doczekały się dwa, już oficjalnie
potwierdzone wątki.

Wizyty ABW w domach ofiar. Interia "Agencja
Bezpieczeństwa Wewnętrznego zabezpieczyła materiał porównawczy DNA oraz
"inną dokumentację" niezbędną do identyfikacji ciał pasażerów i
członków załogi samolotu Tu-154 - podała rzeczniczka ABW ppłk Katarzyna
Koniecpolska-Wróblewska. (...) Jak się dowiedziała w źródłach
związanych ze służbami specjalnymi, w niektórych przypadkach
funkcjonariusze ABW na podstawie nakazu prokuratorskiego uzyskiwali
dostęp do mieszkań ofiar katastrofy, by pobrać materiał porównawczy
DNA, np. z grzebienia czy szczoteczki do zębów" . Niedługo po
katastrofie w internecie krążyły sensacyjne doniesienia o wizycie ABW w
warszawskim mieszkaniu Zbigniewa Wassermanna. ABW oficjalnie
potwierdza, że odwiedziny w mieszkaniach były, a z użytych sformułowań ( "na podstawie nakazu prokuratorskiego uzyskiwali dostęp do mieszkań")
można wnioskować, że faktycznie mogło chodzić o wizyty w mieszkaniach
opuszczonych (gdyby ABW przyszła do rodzin i poprosiła o szczoteczki do
zębów, komunikat brzmiałby inaczej, bo pewnie obyłoby się bez nakazu
prokuratorskiego). Bardzo bym chciała wiedzieć, czy rzeczywiście ABW
weszła z nakazem do warszawskiego mieszkania Wassermanna. Kraków to
niecałe trzy godziny drogi pociągiem, ABW ma tam swoją delegaturę, dużo
bardziej naturalna byłaby więc wizyta w krakowskim domu Wassermanna i
uprzejma prośba do wdowy o wydanie szczoteczki. Zajęłoby to pewnie tyle
samo czasu co fatygowanie się do prokuratora, i wchodzenie z nakazem do
pustego warszawskiego mieszkania. Z uwagi na wyjątkową pozycję
Wassermanna (w komisji śledczej, w komisji ds. służb specjalnych,
wcześniej jako koordynatora ds. służb specjalnych), dobrze byłoby
sprawdzić, czy służby nie wykorzystały tragedii do uzyskania wglądu w
służbowe materiały posła zajmującego się w PiSie służbami specjalnymi.
Może więc dziennikarze sprawdzą, do czyich domów wchodziły służby pod
nieobecność właścicieli, i czy zawsze był to naprawdę jedyny sposób na
pozyskanie materiału do badań. 

Decyzje w Kancelarii Prezydenta.
Jedną z pierwszych, jeśli nie pierwszą, decyzją Bronisława
Komorowskiego jako p.o. prezydenta było powołanie nowego szefa
Kancelarii Prezydenta, spoza ekipy pracującej dla Lecha Kaczyńskiego.
Nie wnikam w powody, być może w takim momencie każdy chce móc się
oprzeć na swoim człowieku, mając do wykonania całe mnóstwo zadań, warto
się jednak przyjrzeć wszystkim decyzjom jakie od soboty zapadły, i
zadać pytanie, czy wszystkie były racjonalne, uzasadnione i naprawdę na
miejscu. Już w poniedziałek wypowiedzenia dostali doradcy Lecha
Kaczyńskiego. Być może Bronisławowi Komorowskiemu nie są potrzebni, a
być może chce zatrudnić innych. Biorąc jednak pod uwagę to, że -
przynajmniej teoretycznie - jest tylko p.o. prezydenta, a jego zadaniem
jest wyłącznie tymczasowe, przez dwa miesiące, administrowanie
Kancelarią, chciałabym wiedzieć, czy na miejsce zwolnionych doradców
Lecha Kaczyńskiego zamierza zatrudnić własnych, a jeśli tak, to czy ta
czystka personalna naprawdę nie mogła poczekać te dwa miesiące na
faktycznego prezydenta. Dzisiejsza Rzepa donosi także o odwołaniu
uroczystości wręczenia odznaczeń przyznanych przez Lecha Kaczyńskiego,
nawet takich, na które goście zostali już zaproszeni. Odznaczenia mieli
wręczać doradcy Lecha Kaczyńskiego, ale w poniedziałek dostali
wypowiedzenia, więc podobno nie mogli już prezydenta reprezentować.
Takie wytłumaczenie wydaje mi się kuriozalne, choć pewnie formalnie
wszystko jest w porządku. Chyba nic nie stało na przeszkodzie, żeby
przyznane odznaczenia, na już zorganizowanych uroczystościach, wręczyli
- niechby nawet eks - doradcy Lecha Kaczyńskiego, skoro to on je
przyznał. Nie rozumiem tej decyzji i nie chciałabym pozostać z niemiłym
wrażeniem, że p.o. prezydenta odwołał uroczystości wręczenia odznaczeń
przyznanych przez Lecha Kaczyńskiego, bo chce ten zaszczyt zostawić dla
siebie. Te dwa miesiące nagłego zastępstwa w pałacu prezydenckim to
test Bronisława Komorowskiego, mam nadzieję, że dziennikarze będą go z
niego rozliczać równie gorliwie jak rozliczali Lecha Kaczyńskiego z
każdego jego kroku. Mamy okazję sprawdzić jak przyszły prezydent
wykorzystuje władzę, którą los mu tak nagle wcisnął do rąk, chciałabym
mieć pewność, że każda z podjętych w takich okolicznościach decyzji
była całkowicie uzasadniona i absolutnie nie mogła czekać na
prezydenta.

Wracając jeszcze na chwilę do niestosownych wątpliwości Warzechy, które
niestety podzielam, chciałabym przypomnieć, że Leszek Miller swego
czasu też zdawał się sugerować, że wypadek jego helikoptera mógł nie
być przypadkowy. A jeśli ktoś się dziwi, że jesteśmy tak nieznośnie
podejrzliwi, odsyłam do dedykowanego Jackowi Żakowskiemu zbiorku moich
ulubionych cytatów, w których najważniejsze postaci III RP opisują
państwo, w jakim żyjemy.

Gazeta Wyborcza: Szokujące odkrycie "Wiadomości"
Rzeczpospolita: Spór o odznaczenia, IPN i doradców
Blog Łukasza Warzechy: "Zamach" - słowo tabu
Kataryna: Z dedykacją dla Jacka Żakowskiego

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

#55872

inne opracowanie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#55888

Pełzający zamach stanu...
Sapere Aude

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sapere Aude

#55900

 Rzeszowianko Kochana, tego ze jestem z Ciebie dumny jako ziomal nie bede tu wypisywal.  Pozwol jednak, ze wtrace swoje trzy grosze odnosnie tej starsznej Trzeciej Zbrodni Katynskiej. Moim zdaniem rozkazy do jej wykonania  padly na samym szczycie Iluminatow, tych samych co stworzyli Grupe Bilderberga, tych samych co powol,i ale jakze skutecznie zaprowadzaja na swiecie NWO z jednym, oczywiscie zydowskim rzadem swiatowym. Milczenie jewrokolchozu w tej sprawie, milczenie swiata, brak jakiekolwiek reakcji ze strony NATO, swiadczy dobitnie o tym,ze losy Polski zostaly juz przesadzone. Ciekawi mnie tylko jedno...uda sie chazarom stworzyc judeopolonie na skrawku naszej Ojczyzny czy tez nie ? Mysle, ze obecnie mamy do czynienia z nowym paktem unicestwienia Polski, paktem Putin-Merkel..Obym sie mylil.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zbyszek Lowcakangurow

#55902

Czyli co wypowiedziano "cichą" wojnę państwu Polskiemu ..
Przy pomocy "namiestnika" i jego PO-bratymców ...
W taki razie jaka rolę nam przewidziano ? Czyżby orkiestry na tonącym "Titaniku" ..

Oby ich dążenia w gó--o się obróciły ..

Niestety samo się nic nie stanie , musimy wspierać wszystkich tych , którym tak jak prof.Lechowi Kaczyńskiemu dobro Rzeczpospolitej leżało szczególnie na sercu .

pozdrawiam

............................

"Pozwól mi Panie bym stał się narzędziem Twej sprawiedliwości"
http://andruch.blogspot.com/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-----------------------------------------
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

#55913