Kiedy jest "środek dnia"?

Obrazek użytkownika kataryna
Kraj

Pytanie dziwne ale ważne. 10 września 2009 roku właśnie "w środku dnia" Donald Tusk spotkał się z Jackiem Cichockim.

Z tego, że nie można dokładnie ustalić godziny spotkania
premiera z jego ministrem wnioskuję, że nie było ono zaplanowane, bo
wtedy byłoby wpisane w oba kalendarze. Wygląda więc na to, że było
zorganizowane naprędce, stąd dzisiaj wiadomo, że się odbyło, Cichocki
pamięta, że było to "w środku dnia" ale kiedy dokładnie - trudno
powiedzieć.

A godzina jest ważna, gdybyśmy mogli ją precyzyjnie ustalić,
wiedzielibyśmy ze stuprocentową pewnością kiedy premier dowiedział się o
przecieku, i niektóre inne zdarzenia z tamtych dni nabrałyby nowego
znaczenia. Oto więc dzień 10 września 2009, tak jak go odtworzyłam na
podstawie informacji z Kancelarii Sejmu i z Centrum Informacyjnego
Rządu.

Godzina 12.05 - 13.40

Posiedzenie sejmowej Komisji Służb Specjalnych nr 73, nie wiem na pewno
ale zakładam, że Kamiński i Cichocki w nim uczestniczą od początku.

Godzina 13.40 - 14.05

Przerwa między jednym a drugim posiedzeniem. To prawdopodobnie wtedy
Mariusz Kamiński poinformował Jacka Cichockiego o przecieku.

Mariusz Kamiński: (...)
Prosiłem o przekazanie tej informacji premierowi, żeby premier wiedział,
że to pismo 10 września, spotkałem
ministra Cichockiego w Sejmie podczas Komisji do Spraw Służb
Specjalnych. W pewnym momencie w kuluarach komisji odbyłem z nim krótką
rozmowę. Poinformowałem go, że nastąpił przeciek ze spotkania z
premierem, i poinformowałem go, że w dniu następnym złożę do premiera
bardzo ważne pismo i poproszę go o przekazanie tej informacji
premierowi. (...) Minister Cichocki wiedział, że jest tam mowa o
przecieku ze spotkania z rozmowy z premierem i prosiłem ministra
Cichockiego, żeby premiera o tym poinformował. (...) Odniosłem wrażenie,
że jest przestraszony. (...) Odniosłem wrażenie, że jest przestraszony,
ale, i właśnie taka próba, czy jestem pewny, czy jestem przekonany, że
jest przeciek. Ja mówię: Tak, jestem pewny, jutro kieruję do premiera
pismo w tej sprawie. Proszę poinformować premiera, że takie pismo
wpłynie.

Godzina 14.05 - 15.45

Drugie posiedzenie sejmowej Komisji Służb Specjalnych, nie wiem na
pewno, ale zakładam, że nadal z udziałem Kamińskiego i
Cichockiego.

Gdzieś w tym wszystkim jest jeszcze wspomniany "środek dnia" i spotkanie
Cichockiego z Tuskiem. Gdyby odbyło się przed wyjściem Cichockiego do
Sejmu, musiałoby się zacząć pewnie ok. 11-tej. Czy to jest "środek
dnia"? Możliwe.

Niewykluczone jednak, a z różnych powodów bardziej prawdopodobne, że ów
"środek dnia" miał miejsce po powrocie Cichockiego z Sejmu. Może
Cichocki przejęty informacją od Kamińskiego i poproszony przez niego o
poinformowanie premiera o przecieku i spodziewanym piśmie, spotkał się w
trybie pilnym z Tuskiem aby mu niezwłocznie przekazać ważną informację,
w ważnej sprawie, od szefa służby specjalnej? Szczerze mówiąc takie
właśnie zachowanie najbardziej mi pasuje do wzorowego urzędnika, jakim
jest Cichocki.

Dokładna godzina spotkania Tusk-Cichocki powinna być łatwa do ustalenia,
myślę nawet, że już jest znana, tylko niekoniecznie do rozgłaszania. Bo
gdyby się okazało, że Cichocki natychmiast po rozmowie z Kamińskim
osobiście spotkał się z Tuskiem, mielibyśmy stuprocentową pewność
(zamiast dziewięćdziesięcioprocentowej), że Tusk wiedział o przecieku i o
szykowanym przez Kamińskiego piśmie już 10 września. A wtedy trzeba by
przyjąć, że prośba Tuska do Kapicy o notatkę ze spotkania z 26 sierpnia
(Cichocki poprosił Kapicę o notatkę właśnie 10 lub 11 września), oraz
pismo Tuska do Kamińskiego z 11 września  były reakcją na sygnał od
Kamińskiego, że jest przeciek z rozmowy Kamiński-Tusk, a Kamiński
zamierza podjąć w tej sprawie jakieś niejasne na tym etapie działania.
Trzeba więc było w trybie pilnym przygotować rozmaite kwity, które będą
się mogły przydać jak już nieobliczalny Kamiński zrobi to, co mu się tam
w głowie urodziło. 10 września nie było przecież wiadomo co Kamiński
wie i co planuje, a po nim się można wszystkiego spodziewać.

Chronologia jest nieubłagana. Polecenia Tuska dla Kapicy i Kamińskiego
miały miejsce już po tym jak wiedział, że był przeciek. Naiwnością 
byłoby bowiem sądzić, że Cichocki zaalarmowany przez Kamińskiego nie
poinformował natychmiast o wszystkim swojego szefa, zwłaszcza, że
Kamiński go o to prosił. Gdyby się miało okazać, że Tusk spotkał się z
Cichockim już po rozmowie Cichockiego z Kamińskim, byłoby naprawdę
ciekawie.

PS. W kalendarium z tamtego czasu jest jeszcze jedna ważna data - 9
września 2009. To data z postanowienia o przedstawieniu Kamińskiemu
zarzutów w śledztwie rzeszowskim. Na miejscu komisyjnych śledczych
upewniłabym się, że tutaj nie było żadnej drobnej "pomyłki" w dacie, i
decyzja naprawdę zapadła 9 a nie na przykład 10 września. W kraju, w
którym po latach dowiemy się czy w grobie Olewnika leży Olewnik naprawdę
wszystko jest możliwe.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

W tym obszarze geograficznym wywód logiczny to najgorsza obelga.Nie przystoi sugerować królowi że jest durniem. Król z namaszczenia wie że jak przegra w uczciwej walce to sędziowie za pewien czas ogłoszą go zwycięzcą. A kto się uparł że rządzą media? To my rządzimy przy rodzinnym stole.Pisz Człecze , w tobie godność kondycji ludzkiej zawarta.

Proszę wybaczyć,to z głupoty

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#50716

przecież, tam piszą scenariusze zeznań, kalendarze i bilingi poprzestawiają, a do tego większość straciła pamięć.Nad tym wszystkim czuwa ten od pudru zbysia eryk.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marika

#50750