Prorocza "Ekipa" ze Smoleńskiem w tle...

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Kraj

Dzisiaj - dzień przed 52 miesięcznicą tragedii smoleńskiej -  na serialowych stronach wp.pl (1) niemalże w sposób sensacyjny przedstawiono proroczą treść emitowanego w Polsacie w 2007 roku serialu "Ekipa".

 

Dziwne, że dopiero teraz... Już dawno przecież prawicowi (ale nie tylko) blogerzy i publicyści zauważyli, że faktycznie wydarzenia przedstawione w tym serialu stały się niemal realną rzeczywistością  w latach 2008-2010 a także realnie  kontynuowane są w latach 2011-2014.

 

Serial ten -  autorstwa Agnieszki Holland, Magdaleny Łazarkiewicz i Kasi Adamik - przedstawiał nowo mianowanego premiera (aktor o fizjonomii i podobnym - Konstanty Turski - serialowym nazwisku do D. Tuska), który mierzyć się musiał " tyleż z realnymi problemami państwa, co sytuacjami sensacyjnymi, często czysto hipotetycznymi. Czego tam nie było – dymisja premiera po ujawnieniu kompromitujących materiałów, zamach stanu zaplanowany przez pracownika naukowego, narodowcy zagrażający bezpieczeństwu publicznemu, a w końcu… śmierć prezydenta w katastrofie lotniczej. Dzisiaj, po Smoleńsku, rosnącym w siłę Ruchu Narodowym, sprawie Brunona K., a w końcu także po przetaczającej się właśnie przez media aferze podsłuchowej, wiemy już, że polska scena polityczna kryła przed twórcami serialu znacznie mniej tajemnic, niż można się było spodzi" (1).

 

W tekście wp.pl wskazano pięć politycznych i okołopolitycznych faktów, które zostały przez serial proroczo przepowiedziane:

 

1. Ciąg dalszy szukania brudów na politycznych przeciwników,

2. Ekspansja wpływów środowisk nacjonalistycznych,

3. Pracownik naukowy na czele zamachu stanu,

4. Śmierć prezydenta w katastrofie lotniczej

5. Taśmy prawdy

 

Tak naprawdę nie wszystko na co wskazuje portal wp.pl trudno było przewidzieć.

 

Na przykład "szukanie brudów na politycznych przeciwników" to nic innego jak przede wszystkim "gra" teczkami dawnych tajnych współpracowników komunistycznych służb specjalnych, którzy obecnie (zarówno w serialu jak i w rzeczywistości) zajmują wysokie stanowiska społeczno-gospodarczo-polityczne. "W „Ekipie” motyw teczki pojawia się  (...) jako rodzaj politycznej zagrywki, bezpardonowej walki o stołki, w której własne korzyści są ważniejsze od dobra narodowego. W kolejnych latach jeszcze wielokrotnie usłyszymy - nie tylko o teczkach (dop-kj) - ale o takich sytuacjach, a ujawnianie problematycznych koneksji polityków, grzebanie w ich kontach bankowych, publikowanie kompromitujących materiałów, wytykanie błędów w oświadczeniach majątkowych czy – jak ostatnio – upublicznienie prywatnych nagrań (o tym także w punkcie 5.), stanie się elementem gry politycznej, w której opozycja będzie chciała zyskać kosztem partii rządzącej, i na odwrót. Jedni będą głośno szczekać, drudzy zaś kurczowo trzymać się swych stołków" (1). Oceniając więc "stopień serialowego proroctwa" gry teczkami to było to dość łatwe do przewiddzenia przez scenarzystów. Brak w Polsce prawdziwej i szybkiej lustracji i dekomunizacji sprawił, że jeszcze przez wiele lat będziemy mieli do czynienia z tym zjawiskiem...

 

Podobnie łatwa do przewidzenia (być może nie dla wszystkich) była zapowiedź ekspansji wpływów środowisk narodowych. Każdy bowiem, kto wie na czym oparta jest idea UE (m.in. likwidacja narodów i państw, multikulturowość, odejście od wartości chrześcijańskich oraz łacińskiej tradycji europejskicej) zdaje sobie sprawę, że ta utopijna socjal-komuno-syjonistyczna idea jednego państwa Europa napotykać będzie na coraz większy opór społeczeństw europejskich przeciwstawiających się temu projektowi. Podobnie jest i będzie w Polsce, gdzie na pewno ruch narodowy będzie zyskiwał coraz więcej zwolenników, co było już widoczne w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego (RN otrzymał 3% poparcie). Oczywiście - zważywszy na postaci realizujące film - w serialu narodowcy przedstawieni zostali w sposób skrajnie negatywny...

 

 

Pozostałe fakty zdają się już mieć -  prezentowany przez scenarzystówzny - charakter niemal profetyczny.

 

W kilku odcinkach przewija się wątek przygotowywanego przez naukowca zamachu terrorystycznego, w czym wielu upatruje podobieństwa w realnie planowanym w 2012 roku przez naukowca  Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie Brunona Kwietnia zamachu na budynek Sejmu RP.

 

"Jednym z wątków pobocznych ostatnich odcinków jest ujawnienie, już po jego śmierci, iż prezydent był szantażowany przez swojego przeciwnika politycznego. Temat ten jak bumerang powrócił w ostatnich dniach, kiedy to tygodnik „Wprost” ujawnił zapisy prywatnych rozmów ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką oraz posła Sławomira Nowaka z byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. Sytuacja ta jest więc odbiciem kolejnej hipotezy z serialu, która z telewizyjnej fikcji nagle staje się realnym, szeroko dyskutowanym skandalem – oto jak na dłoni widzimy, że młoda polska demokracja wciąż budowana jest na prymitywnych (także jeśli chodzi o język) układach" (1). Niestety D. Tuskowi wiele brakuje do wyidealizowanego, serialowego K. Turskiego a jego rządy oraz ludzie, których dobiera sobie do współpracy prezentują poziom kloaczny.

 

Ale chyba najbardziej proroczym zdarzeniem w serialu była śmierć Prezydenta RP w katastrofie lotniczej.

"W ostatnich odcinkach serialu dowiadujemy się, że śmigłowiec prezydenta Juliana Szczęsnego, wizytującego w Afganistanie, zostaje zestrzelony przez terrorystów. Prezydent ponosi poważne rany i w konsekwencji umiera. Wątek ten został rozpisany jako niegroźna, bo – jak się w tedy wydawało – urwana z choinki, analiza sytuacji państwa, które traci swojego przywódcę, dlatego twórcom musiało nie być do śmiechu, gdy trzy lata później pod Smoleńskiem rozbijał się prezydencki tupolew" (1).

 

Doprawdy... trzeba mieć przenikliwośc bliską proroczej aby pisać scenariusze, w których fikcja staje się realną rzeczywistością... Oczywiście można powiedzieć, że byłą to wtedy tylko artystyczna wizja a zbieżność owej fikcji scenariuszowej z późniejszymi realnymi zdarzeniami była i jest tylko zbiegiem okoliczności i przypadkiem....

 

Ale czy tak jest na pewno?

 

Pozwolę sobie w tej kwestii na kilka uwag natury ogólnej, które niech każdy interpretuje subiektywnie wedle własnego uznania...

 

Jest na tym świecie pewna grupa ludzi, która od wielu już wieków pielęgnuje w sobie chore i mitomańskie a'priori przeświadczenie o swoim szczególnym ziemskim posłannictwie. Przekazywane jest to z pokolenia na pokolenie i za każdym razem wpajane zostaje potomkom od najmłodszych lat. Takież wychowanie dzieci rodzi z ludzi już dorosłych niemalże szaleńców psychicznych przekonanych o swojej wielkości i specyficznym mesjanizmie polegającym na zdolności kreowania światowego porządku i przewidywania przyszłych zdarzeń. Mistyczna wiara w takież zdolności własne generuje też ową wiarę w podobne lub większe owe zdolności u genetycznych "braci i sióstr". Implikuje ona również nienawiść wobec innych grup i narodów uważanych tylko za ludzi (lub podludzi) niegodnych im, czyli nadludziom, istotom jakoś specjalnie wybranym...

 

Takież ich postrzeganie świata wywołuje nieraz nawet nieświadomą potrzebę potwierdzenia mistycznych i magicznych zdolności przewidywania przyszłości powstałą u innych, nieraz w hierarchii ważniejszych, genetycznych pobratymców. Często też dla uwiarygodnienia nieuchronności przewidywań (planów działań) przedstawia się je wcześniej jako fantasmagoryczne wymysły genialnych twórców, artystów (np. scenarzystów, malarzy, literatów, filmowców). Ta fikcja może stać się i często staje się niemal obowiązującą strategią, która dla chorych szaleńców może wyznaczać konieczność jej realnego urzeczywistniania. Bywa też jednak, że faktycznie są one scenariuszem działań, które stara się przedstawić w postaci jedynie fantazji...

 

Przed WTC powstawały filmy, obrazy i powieści pokazujące ich zawalenie/zburzenie. Czy były to spowodowane natchnieniem twórcze i genialne dzieła futurystyczne? Czy też może przekazywały (niezależnie od celów owego przekazu) faktyczny scenariusz przyszłych wydarzeń? A może miały stanowić źródło inspiracji dla jakiś fanatycznych grup szaleńców albo niejako alibi przed ewentualnością odpowiedzialnością za może zbrodnię?

 

Nie mam pojęcia jak traktować scenariusz Ekipy, podobnie też nie wiem skąd u B. Komorowskiego mistyczna wizja, że "samolot gdzieś poleci i może wszystko się zmieni". Również jestem pod wrażeniem magicznych i wróżkarskich umiejętności szefów i redaktorów "Faktów i Mitów" oraz "NIE"... w ostatnich numerach tuż przed katastrofą opublikowano w nich artykuły (Mały Katyń, Śmierć Prezydenta K.) oraz zdjęcie (na okładce) rozbijającego się samolotu z Gosiewskim siedzącym okrakiem na jego kadłubie... Nie trzeba też dodawać, ze akurat realizację Ekipy i prowadzenie owych czasopism dzierży pewna grupa ludzi, o których pisałem w poprzednich akapitach...

 

 

Pozdrawiam

 

(1) http://aleseriale.pl/gid,14754,img,397369,fototemat.html

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

by naiwni uwierzyli. Ilość tych, którzy np.uwierzyli  w pancerną brzozę to tylko dowód, że wmawianie odbywało się fachowo przez uzdolnionych i dobrze wyszkolonych  specjalistów.

Wmawianie nadal trwa - że Polacy, nic się nie stało, że sukces 25-ciu lat wolności, że rozmowa Belki z Sienkiewiczem była rozmową prywatną i z troską o Polskę, że pan prezydęt jest dyslektykiem i takie różne inne cuda na kiju... Tyle, że gdy on chadzał do szkół nie było czegoś takiego jak dyslekcja i ortografię wlewało się przez tyłek po dwójach z dyktanda. I dziwne, że dziś głównie ci, którzy zasłaniają się różnymi "dyslekcjami", dali sobie wmówić i pancerną brzozę,  i zwykły wypadek lotniczy, i wiele innych bajeczek o tu i teraz, o ciepłej wodzie, o Polsce rosnącej w potęgę pod rządami najlepszego od tysiącleci Umiłowanego...

Przypadek to ? Nie, to tylko obraz poziomu intelektualnego - równego IQ brojlera - grupy polskiego społeczeństwa, wyselekcjonowanej przez różne Tusk Vision Networki i inne giewu, która "nie wytrzymała" tego "sukcesu" transformacji i to  wywołało u niej ewolucję wsteczną. Czyli powrót na drzewo. Kto jej nie uległ, spuszczany jest na drzewo przez władze różnymi środkami perswazji, z wmawianiem bajeczek o przypadkach włącznie. A nuż metoda znów okaże się skuteczna.

Przypadków nie ma, jedynie można spekulować kto kogo inspirował w przypadku powstania serialu i w przypadku tragedii smoleńskiej. Kiedyś może się okaże, że swoje korzenie ma daleko wcześniej przed 10.04.2010. I wcale mnie to nie zdziwi.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1434650

Też nie wierzę w przypadki. Wszystko jest ściśle zaplanowane a później najzwyczajniej w świecie ogłupia się społeczeństwo i przygotowuje je na różne wcześniej strategicznie zaplanowane sytuacje.i wydarzenia...

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1434685