Jak unikać opętania?

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Idee

W ostatnich dniach przez mainstreamowe media wszelkiego rządowego nurtu przewinęła się sarkastyczna i ironiczna ocena egzorcyzmów odprawionych w Warszawie przez ks. S. Małkowskiego. No cóż... musiały one mocno zaboleć ludzi z gruntu złych i tych, którzy dobrowolnie poddali się działaniom demonów i szatana.

U mnie w parafii po każdej mszy świętej jest odprawiana Modlitwa do św. Michała Archanioła i przez wiernych jest ona traktowana całkiem poważnie, bez cienia zdziwienia czy też ironii...

Musimy bowiem zdawać sobie sprawę z faktu, że jeżeli istnieje Dobro, to istnieje też zło, a dla człowieka wierzącego owym złem są: złe duchy i szatan, które mogą człowieka nękać, zniewalać i go opętać. Każdy Chrześcijanin wierząc w Boga musi również wierzyć w ich istnienie. Ponoć właśnie największym zwycięstwem szatana jest to, że ludzie przestali w niego obecnie wierzyć...

Pierwsze wzmianki o opętaniu czerpiemy z Biblii. Sam Jezus Chrystus wypędzał złe duchy, choćby z mężczyzny, który mieszkał na cmentarzu i był przykuwany łańcuchami, a mimo to je zrywał. Ten człowiek był opętany i zawładnięty przez demona...

Warto wiedzieć, że człowiek nie może zostać opętany i zniewolony wbrew własnej woli. Musi się zgodzić. Może natomiast być nękany i dręczony. Ponadto, demon nie zabije ani osoby opętanej, ani nikogo innego. Zły duch, szatan pragnie, aby człowiek zatracił się sam w sobie, by się potępił na wieki. Będzie katował taką osobę, nawiedzał ją, aż w końcu sama, całkowicie dobrowolnie, może popełnić np. samobójstwo lub inny straszny grzech śmiertelny, a jej najbliżsi mogą przez to stracić wiarę we wszechmoc Zbawiciela. Odejście ludzi od Boga jest głównym celem szatana...

Jeśli demon ujawni się poprzez dręczenie i opętanie to jest to już znak, że trzeba pójść z tym do egzorcysty. Każdy egzorcysta - po wcześniejszych badaniach psychiatrycznych - ocenia czy dana osoba jest pod wpływem dręczenia lub opętania przez szatana i złe duchy a gdy stwierdzi, że tak jest zaczyna swoje działania. Ich efektem jest najczęściej wyzwolenie takiej osoby spod mocy szatana i najpewniej jej szczere nawrócenie. Ponadto Jezus Chrystus powiedział, że niektóre demony można wypędzić tylko modlitwą i postem.

Jak można zwrócić na siebie uwagę demona i być przez niego dręczonym, zniewolonym lub opętanym?  Jest kilka powodów.
 

Po pierwsze - klątwa. Jeśli ktoś nie jest blisko Boga, złe słowo może odcisnąć piętno na tej osobie. Mało tego - egzorcyści napotykają na przypadki, gdy demon dręczy jakąś osobę, bo wiele lat (czasem i wieków) temu ktoś rzucił klątwę na przodka i ciągnie się ona przez pokolenia.  
 
Po drugie -  metody tzw. „naturalnego” leczenia, które nie mają żadnego oparcia w nauce i które operują różnymi tajemniczymi mocami czy energiami. Może być to np. bioenergoterapia, różdżkarstwo, biotronika, homeopatia okultystyczna, hipnoza poza gabinetami lekarskimi, wizyty u szamanów i nakładaczy rąk, otwieranie kanałów energetycznych (np. czakramów), przekazywanie jakiejś energii bezpośrednio lub na odległość, zakładanie odpromienników, spożywanie dziwnych mikstur itp.
 
 
 
 
Po trzecie - spirytyzm i wywoływanie duchów – nekromancja w różnych formach, gusła, mediumizm, parapsychologia, tabliczki lub karty mające przekazywać wieści z zaświatów, UFO, podróże astralne, channeling (kanałowanie) i praktyki mające przywołać jakieś postacie z zaświatów (nawet jeśli to mają być aniołowie czy święci z nieba), przebywanie w miejscach gdzie odprawiano praktyki spirytystyczne, korzystanie z usług świeckich wyklinaczy-egzorcystów.
 
Po czwarte - magia, wróżbiarstwo – magia istnieje i KRK wypowiada się o niej jasno. Bóg w Starym Testamencie już zabronił używania magii. Człowiek nie jest w stanie nagiąć woli Boga czy aniołów. Demon jest upadłym aniołem silniejszym, inteligentniejszym i potężniejszym od człowieka, lecz niektórym pozwala na używanie swojej mocy. A skoro człowiek używa mocy demona, ten zdobywa wpływ na taką osobę. Każda magia tzn. tzw. biała i czarna tak samo szkodzi!. Podobnie otwieramy się na szatana i demony poprzez uczęszczanie do magów i wróżek oraz wierzenie i praktykowanie: wicca, makumba, voodoo, czarów, uroków i przekleństw, numerologii, kabały, horoskopów, tarota, kart anielskich i innych form wróżenia a także noszenie talizmanów, amuletów (np. pierścień Atlantów, pentagram, pseudo-krzyż ankh, czerwone wstążki i inne). Należy też przestać wierzyć w zabobony i przestać być przesądnym. W żaden sposób nie należy też: oglądać i  korzystać czasem z porad wróżbitów występujących dziś w różnych programach telewizyjnych.
 
 
Po piąte - okultyzm – poszukiwanie rzekomo zakrytej wiedzy, posługiwanie się tajemnymi mocami, ezoteryzm, gnoza, jasnowidztwo, telepatia, rozwijanie tzw. świadomości transcedentalnej poprzez medytacje (np. w jodze i praktykach new age).
 
 
Po szóste - sekty – satanizm w różnych postaciach, kult diabła lub ciemnych mocy, świadome i celowe oddanie się przez daną osobę panowaniu nad nią przez szatana i złe duchy, tzw. "zaprzedanie duszy diabłu", podpisywanie cyrografów (paktowanie z diabłem), uczestnictwo w czarnych mszach, bałwochwalstwo, czczenie starożytnych bóstw oraz ludzi (Sai Baba i inni przywódcy sekt), posługiwanie się remediamii figurkami bóstw, fang shui.
 
 
Po siódme - zmiany świadomości – zmienianie stanów świadomości, manipulacje poprzez hipnozę, wyjścia poza ciało, słuchanie hipnotyzującej muzyki, muzyka sataniczna, techno oraz z przekazem podprogowym, mantrowanie, śpiewanie pieśni do jakichś bóstw (Hare Krisna, śpiewy capoeira, wielbienie Sai Baby, czczenie szatana w piosenkach), popadanie w nałogi i rozwiązłość (narkotyki, alkohol, pornografia, zboczenia i perwersje seksualne).

Są też i inne powody, o których jednak wiem zbyt mało, aby się wypowiadać.

Jak tedy można się przed szatanem i demonami bronić aby zmniejszyć ryzyko, że zrobią coś w naszym kierunku?

Na początek należy unikać wszystkiego co może nas otworzyć na działanie szatańskich mocy a co zostało w siedmiu punktach przedstawione powyżej. Tak naprawdę należy unikać wszystkiego, co jest pogwałceniem Pierwszego Przykazania Bożego: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". 

Kolejną rzeczą jest odmawianie modlitwy różańcowej. Według wielu objawień prywatnych Maryja jest tą, która przynosi ukojenie cierpiącym duszom. Ponoć podczas egzorcyzmu gdy odmawia się różaniec demon tylko wyje.

Warto też odmawiać egzorcyzm prywatny, czyli modlitwę do św. Michała Archanioła. To ten Archanioł, który pokonał szatana.

Korzystnie też jest zmawiać modlitwę z medalika Niepokalanej przygniatającej stopami szatańskiego węża.

Na klątwę i rzucanie uroków można (gdy, egzorcysta uzna to za konieczne) dokonać tzw. "spowiedzi furtkowej" obejmującej zamknięcie "furtek" dla demonów.

Warto też uczestniczyć (w stanie łaski uświęcającej) w mszach prowadzonych przez uprawnionych egzorcystów, tzw. mszach za uzdrowienie i uwolnienie (podczas nich dokonuje się nieraz odpowiedniego poświęcenia olejów czy wody służących później do ochrony przed demonami; ponadto można też prosić o uzdrowienie i uwolnienie swoich bliskich).

Należy też korzystać z sakramentów i uczestniczyć w niedzielnej oraz świątecznej Eucharystii. Eucharystia to konieczny fundament chroniący przed demonami i opętaniem przez nie.

No i oczywiście koniecznie trzeba czynić Codzienny Znak Krzyża (przeżegnanie się).

Ważnym jest też dokonanie aktu poświęcenia Miłosierdziu Bożemu, Sercu Jezusowemu i zawierzenie Matce Bożej.

Ponadto warto modlić się o nawrócenie i powrót do Boga ludzi złych i własnych ciemiężycieli (zło dobrem zwyciężaj, nigdy tożsamym złem, czyli: zemstą, zawiścią, pogardą, pychą).

Pamiętajmy też, że szatan działa przede wszystkim poprzez lęk, strach, pychę, nienawiść, złość oraz zmuszając ludzi do popełniania grzechów ciężkich i śmiertelnych (np. właśnie samobójstwa). Ufność i wiara w Boga Ojca, Jego Syna i Ducha Świętego daje spokój ducha i radość życia. I ważne: Bóg zawsze czeka na nas, nawet, gdy upadamy...Czeka na nasz powrót do niego, czeka na naszą wiarę, szczerą modlitwę i nasze nawrócenie...

Nie jestem duchownym, ale jedynie wierzącym w Boga w Trójcy Jedynego skromnym człowiekiem. Przedstawiłem tylko to, co usłyszałem i przeczytałem o szatanie i demonach a co wydaje się mi się najważniejsze w tym obszarze.

Jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej, to polecam lekturę miesięcznika "Egzorcysta" (http://www.miesiecznikegzorcysta.pl/) oraz strony internetowe:
- http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/egzorcyzmy-i-pomoc/egzorcyzmy-i-egzorcysta
- http://www.egzorcysta.org/Egzorcysta_i_egzorcyzm/Start.html

Osobiście staram się każdego dnia nawracać i czynić dobro oraz dawać innym miłość, choć nie zawsze mi to wychodzi. Niemniej każdy dzień witam i kończę znakiem krzyża oraz modlitwą, w tym modlitwą - egzorcyzmem do św. Michała Archanioła. Różaniec, znak krzyża i owa modlitwa to najprostsze osobiste egzorcyzmy, które zwykli ludzie mogą czynić każdego dnia... broniąc się przed czystym złem, czyli nękaniem, zniewoleniem i opętaniem przez złe duchy i szatana.

Pozdrawiam

krzysztofjaw

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:10)

Komentarze

wb innych wierzeniach zadaj bol zydolewactwu, ktore jest u koryta w Posce i ich slugusom.

A koryto jest przepastne,, w ktorym trzymaja ryje ze wszytkich dziedzin utrzymania takiego satnu rzeczy jaki jest w obecnym ukladzie panstwa poczawszy od rzadu polrzez media, sady,sluzby,medukow na grabazach skonczywszy.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1422933

Obecny świat jest w większości pod władaniem złych mocy. A, że rządzą nami (na całym niemal świecie) w zdecydowanej większości lewacy lub żydolewacy to oni też są kierowani przez demony i szatana. Zresztą syjonizm talmudyczno-rabiniczny jest odejściem od Boga i gloryfikowaniem człowieka jako zdolnego do roli Boga samego w sobie.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1422963

Cywilizacja żydowska

(z broszury M.Giertycha pt "Wojna cywilizacji w Europie)"

 

Cywilizacja żydowska jest jedna z najstarszych w świecie. Jej trwałość nie jest związana z posiadaniem określonego państwa, ani ze znajomością określonego języka. W jakimś sensie pamięć, a dziś solidarność z państwem izraelskim, odgrywa tu pewna role, podobnie jak większości Żydów nie znany język hebrajski (mimo tego, że wszyscy Żydzi  są piśmienni, co najmniej od pierwszego wieku po narodzeniu Chrystusa). Do niedawna hebrajski był językiem martwym i tylko obecnie, od czasu utworzenia współczesnego Izraela, został odrodzony i uczyniony językiem żywym. Jednak ani język, ani istnienie   państwa, nie maja większego znaczenia w definiowaniu tej cywilizacji. Żydzi często przemieszczają się z jednego państwa do drugiego i przy okazji zwykle bardzo szybko przyjmują język kraju osiedlenia w mowie domowej, aby przystosować się do otaczającego społeczeństwa.

W języku polskim mówimy o "narodzie żydowskim", jest to jednak pojecie zupełnie innego rzędu niż naród w sensie cywilizacji łacińskiej. Dla nas naród to wspólna przeszłość kwitnącej lub zdeptanej państwowości, wspólny język i literatura w tym języku oraz określone miejsce na ziemi rozumiane jako ojczyzna. W innych językach europejskich zjawisko wspólnotowości żydowskiej nie jest określane pojęciem naród (nacion, nation), ale raczej pojęciem lud (le peuple juif, the Jewish people, Judenthum) i chyba słusznie, bo jest to niewątpliwie określony lud, ale spoiwo jego nie ma nic wspólnego z więzią narodowa narodów europejskich.

Spoiwem tym jest sakralna cywilizacja, a szczególnie  sakralna świadomość specjalnej misji nadanej przez Boga. Żydzi maja świadomość tego wybraństwa, a ich misja było przygotowanie świata na przyjście Mesjasza, który miął się wśród nich narodzić, oraz zachowanie do tego czasu prawdy objawionej. Te role Żydzi  spełnili. Wielu z nich rozpoznało Go, gdy przyszedł i poniosło te Dobra Nowinę, Ewangelie, do innych ludów. To, co było misja jednego ludu, stało się misją Kościoła.

To, co dziś rozumiemy pod pojęciem narodu żydowskiego, to społeczność tragiczna, lud który nie rozpoznał czasu nawiedzenia swego. To ci, którzy nie uznali Jezusa Chrystusa za Mesjasza. Ci Żydzi , którzy poszli za Chrystusem wtopili się w chrześcijański uniwersalizm. Ci natomiast, którzy Go odrzucili, stali się tułaczami po świecie, wśród wyznawców innych religii, zazdrośnie piastując swoje wybraństwo, swoja mesjanistyczna świadomość, która nadaje definiujące piętno ich cywilizacji.

Cywilizacja żydowska to cywilizacja programowej odrębności, programowego odstawania od otoczenia. W judaizmie nie ma określonej teologii, która można by poznać i zaakceptować jako konwertyta. W żydostwo można się jedynie wżenić, biologicznie wtopić, bowiem Żydzi  nie szukają konwertytów. Z własnej woli żyją życiem odrębnym, w odseparowaniu od otaczających społeczeństw. Tworzą swoje gminy (kahaly), rządzą się własnymi prawami oraz dbają także o utrzymanie odrębność przestrzennej. Getta, w których żyją razem, tworzą sami jako dzielnice, porównywalne do dzielnic chińskich (Chinatowns) w amerykańskich miastach. Dopiero hitlerowskie Niemcy stworzyły pojecie izolacji przymusowej, getta zamkniętego, którego nie wolno było żydom opuszczać.

Żydzi nie są pionierami. Nie idą zdobywać świata i ujarzmiać przyrody. Osiedlają się wśród innych cywilizacji, najchętniej wśród bogatych, mając przy tym tendencje przemieszczania się z uboższych do bogatszych terenów. Czynią to zawsze grupowo, od razu tworząc swoja własna, odrębna społeczność.

Żydzi nie stanowią odrębnej rasy i dlatego traktowanie antysemityzmu jako rasizmu jest wielkim nieporozumieniem. Żydzi  polscy są rasowo nie do odróżnienia od Polaków, Żydzi  Maghrebu są rasowo bliscy Arabom, Żydzi  etiopscy są bliscy Etiopczykom. I tak jest na całym świecie. Natomiast fakt, że trzymają się swojego środowiska, swojej cywilizacji, swojej odrębności, powoduje, że biologicznie wyodrębniają się. To nie rasa tworzy cywilizacje żydowska, ale cywilizacja może powodować odrębność biologiczna. Nigdy nie jest to odrębność zupełna, bo małżeństwa mieszane występują często, ale wystarczająca, by wszędzie, gdzie społeczności żydowskie żyją przez kilka pokoleń, odróżniano ich fizycznie od otoczenia. To wszystko jest konsekwencja zbiorowej świadomości o wybraństwie.

Pamięć o Bożym wybraństwie, o szczególnej relacji z Bogiem, o Bożej obietnicy, danej biologicznym potomkom tylko jednego ludu powoduje, że monoteizm przeradza się w monolatrię. Wiarę w jedynego Boga zastępuje wiara w jednego, własnego Boga, Boga szczepowego. Prorocy skutecznie wyplenili tendencje politeistyczne u Żydów starotestamentowych, natomiast monolatrię usunął Jezus Chrystus adresując swa naukę do wszystkich ludów, a nie tylko do wybranych. W gruncie rzeczy monolatria jest forma politeizmu, gdyż dopuszcza istnienie innych bogów u innych ludów.

Mesjanizm zdarzał się u innych ludów nagle dochodzących do przekonania, że posiadają specjalna role nadana im przez Boga. To przekonanie jednak rzadko kiedy trwało przez kilka pokoleń. Żydzi , piastując swoje wybraństwo, stworzyli cala cywilizacje oparta o wierność Prawu nadanemu im przez Boga. Przez Prawo rozumieją Torę, Pięcioksiąg Mojżesza, który oczywiście tez i dla nas jest Pismem Świętym. My jednak czytamy go inaczej. Żydzi  widza w nim Prawo, które jest nieodwołalne, które trzeba bezwzględnie przestrzegać, którego każda litera obowiązuje na zawsze. Nas nauczył Jezus Chrystus, że ważna jest nie litera tego prawa, ale intencja Prawodawcy. On Prawa nie zmienił, ale je wypełnił treścią. Zarzucał faryzeuszom, że czcza Boga tylko ustami, a nie sercem. Kazał ratować owce czy wola, gdy w szabat wpadnie do studni (Mt. 12, 11; L. 14,5), bo szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu (Mk. 2, 27).

My się nieraz śmiejemy z żydowskich obyczajów, gardzimy nimi. Tymczasem, gdy w pociągu żyd w sobotę siedzi na butelce gumowej z woda, czyni to z wierności swojej religii, bo w szabat podróżować nie wolno, chyba że na wodzie. Dla niego jest to przestrzeganie litery Prawa, obowiązek moralny. Dla nas to zakłamanie, to złamanie intencji Prawodawcy. My wraz z rozwojem życia, z rozwojem rozumienia intencji Prawodawcy, dopasowujemy przepisy do tego, co uznajemy za etyczne. Dla nas prawo wynika z etyki. U Żydów odwrotnie - etyka wynika z Prawa.

Oczywiście, i u nich życie wymaga zmian obyczajów. Dla wygody wiec wprowadzają interpretacje Prawa, wyjaśnienia na rożne okoliczności, tak by zachowując jego literę żyć w sposób rozsądny. Cala uczoność żydowska (Talmud, Kabała, pisma rabinackie) to właśnie te interpretacje, komentarze do interpretacji, komentarze do komentarzy itd. - ciągła kazuistyka mnożąca wyjątki od nietykalnych przepisów. Rozwój ten napędzany jest potrzeba udogodnień. Poza judaizmem cala ta uczoność jest bez wartości. Sposób jej powstawania bywa jednak naśladowany i stanowi zagrożenie dla nas. My musimy zmieniać przepisy, gdy ocenimy, że tego wymaga nasze rozeznanie co jest, lub co nie jest etyczne, a nie dlatego, że są niewygodne. W cywilizacji łacińskiej każde pokolenie przenosi cos z etyki do pisanego prawa. Mnożenie praw coraz bardziej ogranicza zakres naszej swobody. żydów ogranicza tylko Tora, a wszystkie późniejsze przepisy tylko redukują zakres obowiązywania tych ograniczeń. Niestety, również u nas, choć wbrew naszej cywilizacji, pojawiają się ustawy, które czynią dopuszczalnym to, co jest uważane za nieetyczne i było już zakazane prawami pisanymi (przerywanie ciąży, rozwody, czyny homoseksualne, kulty sataniczne itd.). W ten sposób gubi się związek prawa z etyka, a wygoda raczej niż etyka, staje się źródłem prawa.

W naszej cywilizacji człowiek prawy, żyjący godziwie, nie znajdzie się w konflikcie z prawem, nawet nie znając go. Z drugiej strony życie w zgodzie z litera prawa, ale nieuczciwie, pochodzi z faryzejskiego przywiązania do przepisów, a nie do etyki. Wykorzystywanie przepisów, niedokładnie napisanych ustaw, luk w nich, ich nadmiaru i niekonsekwencji, działanie na pograniczu prawa, techniki unikania opodatkowania, wszystko formalnie w ramach prawa, ale nieetyczne, pochodzi z rabinicznej kazuistyki, z etyki wywodzonej z praw pisanych. Jednak taki kombinator, co prawda działający w ramach prawa, w rzeczywistości nie posiada szacunku dla żadnego prawa. Nie można go porównywać z Żydem podróżującym w sobotę na butelce z woda, który także wykorzystuje wygodna interpretacje Prawa, ale który czyni to, by pozostać w zgodzie z Prawem, a wiec z pełnym szacunkiem dla tego Prawa.

Ponieważ wiele przypisów Prawa Mojżeszowego było nie do utrzymania w diasporze (np. zakaz nauki języka greckiego), wprowadzano interpretacje, na mocy których pełnia przepisów obowiązuje w Ziemi Obiecanej, ale nie poza nią. W ten sposób diaspora stała się ucieczka od Prawa. Skoro etyka pochodzi z przepisów, powstały tym samym dwie etyki - dla Palestyny i poza nią. Potem przyszła kolej na dalsze mnożenie etyk, na rożne okazje, rożne dni, wobec swoich czy wobec obcych (gojów) itd. Tak powstała etyka sytuacyjna, która jest nam zupełnie obca. My wyznajemy tylko etykę totalna, te sama na wszystkie okazje. Czy jednak zawsze jesteśmy wierni takim pojęciom? Czy np. odróżniamy kradzież przedmiotu prywatnego od kradzieży przedmiotu należącego do państwa, albo kłamstwa wobec bliskich i wobec przeciwników? Ta sytuacyjność etyki pochodzi z cywilizacji żydowskiej i winniśmy się jej wystrzegać.

W ramach cywilizacji żydowskiej, zbudowanej na Torze, powstało 5 różniących się religii, w zależności od uznawanych ksiąg z interpretacjami Prawa. Koneczny tak podsumowuje te religie:

1) z Tora - bez Talmudu - bez Kabały; przykład: Saduceusze, Karaimi

2) z Tora - bez Talmudu - z Kabałą; przykład: Sabatajcy, Frankisci

 

3) z Tora - z Talmudem - bez Kabały; przykład:  Litwacy

4) z Tora - z Talmudem - ze stara Kabałą; przykład: Sefardyjscy

5) z Tora - z Talmudem - z Kabałą + pylpul; przykład: Chasydzi, Aszkenazi

 

Piec religii, ale brak im różnic teologicznych, które prowadziłyby do podziałów. Niezależnie od tradycji dotyczącej ksiąg, które interpretują Torę, Żydzi  tworzą jedna rodzinę połączona mesjańska świadomością wybraństwa. Żyd może stać się ateista, może stać się konwertyta do innej religii, może nawet zostać kardynałem, ale zawsze będzie traktowany przez innych Żydów jako członek społeczności żydowskiej.

Nam nieraz imponuje żydowska solidarność, ich wzajemne popieranie się, wierność żydowskiej wspólnocie. Obserwujemy jak uczestniczą w rożnych walkach, znajdując się po obu stronach sporu, aby po klęsce jednej strony, Żydzi  wśród zwycięzców zadbali, by nie stała się krzywda żydom wśród pokonanych. Po następnym konflikcie rezultat może być odwrotny i znowu ta sama solidarność zafunkcjonuje. Taka wypracowali sobie metodę trwania wśród narodów. U nas nie ma takiej solidarności. W istocie zarzucamy sobie kłótliwość i zawiść. Zazdrościmy żydom ich wzajemnej wierności ponad wszelkimi konfliktami. Jednak ta różnica ma tez i druga stronę medalu, bowiem uważamy, że popierać winniśmy prawdę, dobro, sprawiedliwość, a nie rodaka tylko dlatego, że jest rodakiem. Musimy zwalczać zło, nieprawdę, wszystko co uważamy, nawet niesłusznie, za niewłaściwe, bo takie jest nasze rozumienie godziwości. Winniśmy pozostać sobą, a nie popierać tego, co na poparcie nie zasługuje.

Zarówno nasza postawa jak i żydowska ma sens, ale tylko w kontekście naszych własnych cywilizacji. To wyraźnie ukazuje, że żadna postawa pośrednia nie jest możliwa w sprawach różnicujących cywilizacje.

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1422940

Wyjaśnił mi ten artykół i pozwolił zrozumieć dlaczego niektórzy uwarzają że wszystko jest dozwolone co prawem nie jest zabronione,

Kto nam wymyśla nowe prawa i po co zmienia sprawdzone i dobre.

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Loter

#1422947

Cywilizacja turańska

(z broszury M.Giertycha pt "Wojna cywilizacji w Europie)"     

Cywilizację turańską stworzyli Mongołowie niebiescy za Dżengis-chana. Jej podstawową cechą jest organizacja wojskowa przystosowana do wojny ruchomej. Najlepiej charakteryzują ją pojęcia: obóz-ruch-przestrzeń. Stąd też więzy rodzinne są w tej cywilizacji bardzo luźne.

 W cywilizacji tej nie ma prawa publicznego, a istnieje tylko prywatne, wywodzące się z nakazów władcy. Państwo jest folwarkiem władcy, a jego wola prawem. Społeczeństwo nie posiada żadnych praw i nie wolno mu się organizować - od tego jest państwo. Tak więc wszelkie organizacje są sterowane odgórnie, a wszelka inicjatywa oddolna jest zwalczana. Władza jest absolutna, a ideałem władcy jest srogi despota. Wobec przełożonego, każdy z członków społeczeństwa pozostaje w pozycji niewolnika lub sługi - obywateli nie ma w ogóle. Na Zachodzie obywatel żyje również w państwie - Turańczyk wyłącznie w państwie. Wszystkie sprawy to sprawy państwowe i nie ma takich, które mógłby on traktować jako wyłącznie jego własne. Cała własność to własność władcy i można być tylko dzierżawcą jakiejś części tej własności. Dzierżawa ta może być jednak w każdej chwili odwołana z woli władcy, który posiada prawo wywłaszczenia każdego, kiedy tylko chce.

 Cała organizacja życia ma charakter wojskowy, rozkazodawczy, stąd też panuje maksymalny centralizm. Biurokracja służy władzy, nigdy społeczeństwu. Działa ona w imieniu władcy i tylko wobec niego jest odpowiedzialna, a nie wobec ludzi, z którymi ma do czynienia. Stąd też życie społeczne jest bardzo zmechanizowane - jak w wojsku i nie ma w nim elementów organicznych.

Ponieważ organizacja społeczna jest wojenna, rozwija się wtedy, gdy państwo zwycięża, gdy posiada siłę militarną i sukcesy. Gdy brak zwycięstw, zdobyczy, państwo słabnie lub wręcz rozpada się, dlatego też główny wysiłek społeczny zorientowany jest na budowę siły militarnej.
 
W cywilizacji turańskiej nie powstają narody w sensie europejskim. Istnieją tylko zlepki ludów, szczepów i ras, których łączy zwycięska gwiazda wodza. Temudżyn, pierwszy Dżengis-chan, zorganizował ludzi różnych ras, zróżnicowanego pochodzenia etnicznego i religii w sprawną armię i poprowadził ją na podbój świata. Gdziekolwiek stanął, tam zorganizował życie metodą wojskową, pozostawiając swoich podkomendnych jako lokalnych władców. Wielu z nich z czasem wyemancypowało się spod mongolskiej supremacji i kontynuowało panowanie jako nowi władcy absolutni, działając według tej samej metody. Często ludzie podporządkowani w ten sposób czerpiąswą nazwę właśnie od jakiegoś wojskowego wodza: Seldżucy, Nogajcy, Osmanowie itd. Dużą rolę w tej cywilizacji odgrywa romantyzm i legenda osnuta wokół postaci skutecznego wodza.

 Gdy zabraknie silnego wodza przychodzi "smuta", czas niepokoju. Powstaje dezorientacja i osłabienie. Pojawienie się nowego "dzierżymordy" to koniec "smuty", to powrót do normalności.

 Cywilizacja turańska nie ma żadnego stosunku do religii. Dziedzina ta z reguły pozostaje obojętna dla władcy, byle by duchowieństwo nie wtrącało się w jego sprawy, nie próbowało odgrywać roli państwowej oraz by nie krytykowało władzy w żadnej sprawie. Żadna etyka nie obowiązuje władcy i nigdy nie jest on oceniany z pozycji etyki.

  Dzisiaj najwyraźniej widzimy cywilizację turańską w Rosji.

Tam jedynowładztwo jest normą. Nie ma znaczenia czy jest to chan, car, pierwszy sekretarz czy prezydent. On jest najbardziej kochany i akceptowany, jeżeli jego władza jest wolna od jakichkolwiek ograniczeń; musi być jednak zwycięzcą. Turańczycy nie akceptują przywódcy przegrywającego jako władcy. Musi on więc nieustannie udowadniać, że jego władztwo i wpływy stale rosną. Władca taki nigdy nie jest krytykowany ani kontestowany. Nie należy oczekiwać, że Rosja nagle przyjmie system demokratyczny, ponieważ ludzie tam żyjący nie spodziewają się tego. Zaproszeni do głosowania będą głosować tak jak im każe władca, a wszelka opozycja będzie oczywiście zmiażdżona.

 Dobrym przykładem rosyjskiego sposobu myślenia jest słynne powiedzenie cara Mikołaja II po tym, jak została w całości zatopiona flota bałtycka pod Cuszymą w roku 1904 w ramach wojny z Japonią. Gdy w ślad za krytyką prasy zachodniej były protesty, że był to błąd wysyłać flotę bałtycką dookoła globu na wody japońskie, car powiedział: „Czego ta hołota chce ode mnie i się wtrąca? To była moja flota!”. Trzynaście lat potem car musiał abdykować, potem został zamordowany przez bolszewików, a dzisiaj uważany jest w Rosji za świętego i męczennika oraz kochany mimo wszystkich swoich niedoskonałości. Bolszewicy szybko powrócili do tej samej despotycznej metody rządzenia i nawet Stalin jest wspominany z nostalgią przez wielu. Rządy Michaiła Gorbaczowa i Borysa Jelcyna to był czas smuty. Własność państwowa stała sięwłasnością prywatną oligarchów. Teraz jednak mamy Putina. Car powrócił, wywłaszczył oligarchów i Rosja wróciła do normalności – turańskiej normalności. Władca musi odnosić sukcesy, by utrzymać się na tronie. Dzisiaj mogą to być wpływy na inne kraje poprzez uzależnianie ich dostawami ropy i gazu. Z pewnością będą także nasilały siępróby przywrócenia dominacji nad ziemiami, które Rosja utraciła za Gorbaczowa i Jelcyna.

 Polska zetknęła się z cywilizacją turańską w jej mongolskim pierwowzorze już w wieku XIII, był to jednak kontakt tylko przelotny: przyszli, pokonali nas i wkrótce opuścili. Pozostały po nich tylko folklorystyczne wspomnienia, takie jak przerwany Hejnał z wieży kościoła Mariackiego w Krakowie i Lajkonik [ Lajkonik, figura azjatyckiego wojownika z modelem konia przypiętym do pasa, który raz na rok (niedziela po Bożym Ciele) przechodzi ulicami Krakowa i uderza dzieci po głowach papierową buławą.] . Później zetknęliśmy się z cywilizacją turańską o wiele trwalej i to z kilkoma jej kulturami: tatarską, turecką, kozacką i moskiewską. Każda z tych kultur na inny sposób na nas oddziaływała, niekiedy całkiem skutecznie. Abstrahując od kontaktów militarnych, które raczej chronią przed wpływami niż je niosą, była u nas swego czasu moda na turecczyznę. Turcja imponowała siłą i przepychem dworu otomańskiego, szczególnie w XIX w., gdy nie mieliśmy własnego państwa, a Turcja nie uznawała rozbiorów i przyjmowała naszych emigrantów. Wielu Polaków znalazło dobre posady w Turcji osiągając całkiem wysokie stanowiska. Wtedy to tureckość była u nas w modzie. Modnym było ubierać się po turecku i tłumaczyć polityczny upadek brakiem silnej organizacji wojskowej w przed-rozbiorowej Polsce.

 Również wpływ kozaczyzny był kiedyś bardzo silny, szczególnie w XVII w. Umiłowanie stepów, ciągłego ruchu, wolności od życia społecznego, okazywało sięatrakcyjne dla niejednego awanturnika, któremu chciało się zorganizować własną jednostkę wojskową, własne mini państwo, siedząc ciągle w kulbace. Było to możliwe na ogół na nie zamieszkałych wschodnich równinach obszarów dziś należących do Ukrainy. Było dużo romantyzmu w tym wolnym, zbójeckim trybie życia, które w gruncie rzeczy nie było niczym innym jak bandytyzmem. Jednak okazyjne kontakty zbrojne z podobnymi bandami Tatarów, Kozaków i Turków dodawały do tej działalności element patriotyzmu.

 O wiele bardziej poważnym był wpływ kultury moskiewskiej. Z kontaktów z tą kulturą zrodził się sarmatyzm, owa postawa niektórych magnatów kresowych, charakteryzująca się absolutną władzą na swych posiadłościach i zupełnym brakiem odpowiedzialności za państwo jako całość. Ci magnaci, w zależności od wielkości i bogactwa ich posiadłości, często uważali siebie za udzielnych władców. Posiadali własne wojska, własne prawa, a często nawet własną polityką zagraniczną, jak w przypadku Radziwiłłów czy Paców. Ci magnaci, jeżeli chcieli to mogli być dobrodziejami swego otoczenia, mogli jednak także być jego plagą, bowiem czuli się, a w rzeczywistości często byli, ponad prawem. Wynikało to z siły ich posiadłości i słabości państwa.

 W nowszych czasach, w pierwszej połowie XX w., wpływami turańskimi zarażony był tzw. obóz Marszałka Piłsudskiego (mówimy "obóz", a nie partia). Inne siły polityczne określały się według ideologii jako socjaliści, narodowcy, chadecy itd. Natomiast zwolennicy Marszałka Piłsudskiego określali siebie jako piłsudczycy. Łączyła ich organizacja wojskowa, funkcjonująca na bazie rozkazów pochodzących od Marszałka lub wydawanych w jego imieniu. Myślenie indywidualne było źle widziane: "Komendant wie lepiej!" Piłsudczycy czuli się ponad prawem. Zorganizowali zamach stanu w maju 1926 r. i rządzili do roku 1939 ignorując wszelkie prawa. Poniewierali, zabijali, więzili przeciwników politycznych, a przy tym wszystkim pielęgnowali romantyzm wojenny, wykazywali ruchliwość, ofiarność, patriotyzm oraz obojętność religijną.

 W okresie dominacje sowieckiej (1944-1989) byliśmy dosyć odporni na cywilizacyjne wpływy Wschodu. Prawie odruchowo odrzucaliśmy wszystko, co stamtąd płynęło. Rosła jednak legenda Marszałka Piłsudskiego i aprobata dla jego stylu rządzenia. Wielu ludzi marzy o wodzu o silnej ręce, gdyż są zmęczeni politycznąniepewnością, która towarzyszy demokracji, wyborom i polityce partyjnej. Bardzo to poważne zagrożenie dla naszej tożsamości, a to z kilku powodów. Po pierwsze, jest to filozofia polityczna oduczająca myślenia, które pozostawia się przełożonym. Taka postawa potrzebna jest w wojsku, gdzie odpowiedzialność jest wyraźnie zhierarchizowana, a czasu na filozofowanie brak. W życiu cywilnym potrzebujemy nawyków do pracy umysłowej, do namysłu. Wszystko, co zabija myślenie, cofa nas cywilizacyjnie.

Po drugie, moda na turańskość wyraża się w ciągłym poszukiwaniu wodza, zbyt łatwym okrzykiwaniu kogokolwiek mężem opatrznościowym i powierzaniem mu bezkrytycznie całej odpowiedzialności. Potem pojawia się poczucie zawodu, że wódz nie dopisał, że nie wiedział, co robić. W naszej cywilizacji przywódca musi miećwsparcie myślących twórczych obywateli, a nie tylko posłusznych wykonawców jego woli. Dobrzy wodzowie łatwo się nie rodzą. Częściej trzeba polegać na zespole i umieć pracować zespołowo, gdzie twórczość każdego daje wspólny postęp.

Wreszcie myślenie turańskie zabija pracę organiczną, oddolną. Wielu ludziom wydaje się, że coś pożytecznego można zrobić tylko od góry, od władzy centralnej, dlatego walczą o przywilej rządzenia. Tymczasem specyfiką naszej cywilizacji jest zdolność do samonaprawy od dołu i zachęcanie wszystkich, by czynili co tylko jest możliwe, by poprawić życie w najbliższym otoczeniu. Dobre pomysły zamienione na funkcjonujące ulepszenia będą się same szerzyć przez naśladownictwo. Coś takiego nigdy nie zdarza się w cywilizacji turańskiej. Wszystkie ulepszenia muszą tam mieć aprobatę odgórną i tylko wtedy można je wprowadzać.

 Tylko ci władcy turańscy, którzy takie ulepszenia wprowadzili i rozszerzyli swoje władztwo, niezależnie od tego jak byli bezwzględni i nieludzcy w osiąganiu tych sukcesów, wspominani są jako wielcy. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1422941

Nieznane fakty z życia duchowego.
Ksiądz Sławomir Płusa, egzorcysta o złudnej sile złych duchów i mocy Miłości, która je pokonuje.

* Komu jest dziś potrzebny egzorcysta? 

- W naszej diecezji posługuje jeszcze dwóch księży egzorcystów: pallotyn Tomasz Stefanowski oraz bernardyn ojciec Józef Wręczycki. Mamy zajęcie, bo wciąż istnieje grupa ludzi, którzy nie radzą sobie z problemami w życiu, w rodzinie, różnymi uzależnieniami. Kiedy zawiodą wszelkie znane ludzkie formy pomocy, głównie psychologiczne, szukają wsparcia u egzorcystów. Takie osoby potrzebują modlitwy o uzdrowienie lub uwolnienie od rozmaitych zniewoleń. Może im pomóc nawet "zwykły” ksiądz, jeśli tylko uwierzy w potężną moc, którą dał mu Pan Jezus w sakramencie kapłaństwa. 

Druga grupa to ludzie, którzy są poranieni o wiele silniej, mają rozmaite lęki, myśli samobójcze, często występują u nich uzależnienia cywilizacyjne, są zniewoleni przez narkotyki, alkohol, czy pornografię. Czasem sami chcą sobie pomóc, a czasem ktoś wysyła ich do egzorcysty. Wówczas trzeba rozpoznać, czy ich kłopoty wywołuje przyczyna duchowa, czy raczej choroba psychiczna, bo i takie się zdarzają. Są też przypadki ekstremalne, czyli ludzie, którzy świadomie wstępują do sekt, a nawet podpisują cyrograf z szatanem.

* Brzmi to nieprawdopodobnie... 

- Dlaczego? Przecież w naszych czasach istnieje wręcz moda na czarną magię, rozmaite praktyki okultystyczne, demony i wiedźminy, a symbole zła można kupić na straganie. W ten sposób sami dajemy złym duchom furtkę, przez którą mogą wchodzić do naszej duszy, aby ją nękać. Można to wytłumaczyć również z psychologicznego punktu widzenia: osoba zagubiona szuka ucieczki przed swoimi problemami, najczęściej poprzez działania destrukcyjne. Takie chwile słabości wykorzystuje zły duch, ciesząc się z upadku człowieka. 

* Chyba tylko nieliczni zdają sobie z tego sprawę. Gdzie jeszcze otwierają się takie furtki? 

- Pod wpływ złego ducha można dostać się poprzez korzystanie z jakichkolwiek form wróżb, nawet tych ostatnio modnych, oferowanych przez SMS. Złe moce lubią czyjś świadomy udział w obrzędach magicznych, poddawanie się bioenergoterapii, używanie niektórych leków homeopatycznych, czy tak banalną z pozoru sprawę, jak wiara w horoskopy.

* Czy ksiądz nie przesadza? Leki homeopatyczne to osiągnięcie naukowe, a horoskopy to taka zabawa. Przynajmniej tak się to tłumaczy. 

- A czy szatan, gdy chce kogoś skusić, to mówi mu prawdę? Przedstawia swoje sztuczki jako coś nieszkodliwego, wręcz przyjaznego człowiekowi. Tymczasem niektóre leki homeopatyczne są pochodzenia okultystycznego, przypisuje się im działanie nadnaturalne. Ostatnio nawet lekarze zaczynają oficjalnie odżegnywać się od homeopatii. Co do horoskopów, odpowiedź jest jedna: to łamanie pierwszego przykazania i podważanie wiary w Opatrzność Bożą. Albo jest się osobą wierzącą w Boga, albo w przesądy, jak czarne koty, czy przelewanie jajka nad dzieckiem. Wszystko to wynika z lęku. Czytałem ostatnio o gimnazjalistce, która tak strasznie bała się klasówki z matematyki, że postanowiła szukać pomocy u diabła i zawarła z nim pakt, żeby tylko nie dostać złej oceny. 

* To nawet nie jest naiwne, tylko przerażające. 

- Na szczęście to Jezus jest najsilniejszy, to On jest Miłością, która pokonała Śmierć. Moc Bożą można porównać do całego Wszechświata, który jest nieskończony, a siłę szatana do zwykłej szpilki. Jest tylko jedno "ale”: diabeł wie gdzie i kiedy tę szpilkę nam wsadzić.

* Ale ksiądz potrafi ją wyciągnąć. W jaki sposób? 

- Działa nie ksiądz, ale Duch Święty, który jest najlepszą ochroną, napełnia bezgraniczną Miłością i tak prowadzi egzorcystę, by ten uwolnił duszę ludzką od działania złego ducha i przeciął więzy duchowe, które ją z nim łączą. Pan Bóg jest przecież Miłością tak wielką, że szanuje nawet wolną wolę szatana w czynieniu zła. Człowiek musi jednak chcieć przyjąć ten wyjątkowy dar.

* A ten bardziej przyziemny wymiar egzorcyzmów, znany z wielu filmów? 

- Dla mnie najbardziej fascynujący jest widok ostatecznego uwolnienia człowieka, którego wcześniej trzeba było mocno trzymać, bo krzyczał, rzucał się, wyrywał mi z ręki Pismo Święte, rwał różaniec, pluł na mnie, a czasem i uderzył. Uwolnienie jest błogostanem. Dla mnie to wielkie umocnienie wiary, bo choć fizycznie jestem bardzo zmęczony, to "wielbi dusza moja Pana”.

* Co dzieje się potem? Jest jakaś profilaktyka, zabezpieczenie przed kolejnym atakiem złego ducha? 

- Najlepszą profilaktyką jest powierzenie siebie Panu Jezusowi i osobista prośba o umacnianie w wierze do Ducha Świętego. Pan Jezus nadal uzdrawia ludzi tak, jak to czynił przed dwoma tysiącami lat, a co znamy z kart Ewangelii. Uzdrawia przez każdą Eucharystię. Jeśli tylko ludzie otworzą się na Niego, będzie dawał im wszystko, o co Go poproszą. 

Od dłuższego czasu co miesiąc odprawiam mszę z modlitwą o uzdrowienie fizyczne i duchowe w kościele przy ulicy Grzybowskiej w Radomiu, gdzie doświadczamy wielu łask. W diecezji są organizowane rekolekcje ze znanymi charyzmatykami, czyli osobami, które mają wyjątkowe dary Boże. W przyszłym tygodniu będzie można modlić się z ojcem Josephem Vaddakel'em w Pionkach, na początku lipca będą rekolekcje z ojcem Johnem Manjackalem w Skarżysku. Bóg daje nam wiele okazji do bycia blisko Niego. Jest tylko zasadnicze pytanie: czy chcesz z nich skorzystać?

* Niektórzy wcale nie chcą. Dlaczego zło ich pociąga? 

- Łatwo wpaść w pułapkę fascynacji złem, a trzeba wiedzieć, że i diabeł potrafi uzdrowić, gdy tylko jest mu to potrzebne, aby potem kogoś jeszcze bardziej pogrążyć. Zło może pociągać, ale jest nudne. Ile razy można się upić, znarkotyzować, oglądać filmy pornograficzne? 

* To jakie jest dobro? Dlaczego nie idą za nim wszyscy? 

- Dobro jest większe od nas samych, tak jak nieskończony jest Bóg. Jest jak Himalaje: jesteśmy na szczycie Mount Everestu, ale wokół jest jeszcze kilka ośmiotysięczników. Bóg czyni cuda, o jakich nam się nawet nie śniło. Ojciec Joseph Manjackal był nieśmiałym, zakompleksionym księdzem, pełnym uprzedzeń do ludzi. Doświadczył obecności Jezusa podczas własnego uzdrowienia. Wtedy Pan powiedział do niego tak: "Gdy ja byłem pod sercem mojej matki Maryi, twoje kapłaństwo było we mnie”. Tak głębokie zjednoczenie człowieka z Bogiem jest możliwe tylko w sytuacji pełnego zawierzenia się Jemu.

* Co chciałby ksiądz powiedzieć tym wszystkim, którzy są chorzy fizycznie lub duchowo? 

- Dziękujmy Bogu za to, co od Niego dostajemy, nawet jeśli jest to choroba, czy jakiś duchowy ciężar. Święty ojciec Pio znosił niewymowne cierpienia, również z powodu stygmatów, on dopomoże w dźwiganiu waszych ciężarów. Powierzcie swoje troski i niepowodzenia Jezusowi Chrystusowi, ofiarujcie Mu cierpienia, a On przemieni je w wasze zwycięstwo.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1422942

Jak zwykle dziękuję za obszerne komentarze, które są świetnym uzupełnieniem mojego postu choć nieraz wydają się od jego treści odległe (np. syjonizm talmudyczno-rabiniczny) :))

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1422964

Dlatego lubie "prowokowac" co nie znaczy ze z tym wlasnie sie zgadzam
pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1422973

"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." C.G.Jung

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1422943

Ks. Małkowski stał sie ostatnio obiektem ataku właśnie ze strony tych opętanych - to oni wręcz kwiczą i wyją, kiedy tylko usłyszą jego modlitwy. Patrzcie m.in. na niejaką senyszyn...no comments.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1422944

Oczywiście całe marksistowskie lewactwo... od komunizmu poprzez nazizm czy współczesne, genderowe lewactwo są i byli na usługach szatana i złych mocy. Stąd kwiczą i wyją, gdy kapłani odprawiają egzorcyzmy. Najgorsze jednak jest to, że ks. S. Małkowski bywa też atakowany przez niektórych księży... więc trzeba pilnie obserwować ich, by wiedzieć, którzy są również pod działaniem demonów.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1422965

Wspominasz o "homeopatii okultystycznej". Chodzi o "zwykłą" homeopatię, czy istnieją różne jej rodzaje?

PPzdr.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1423011

Szczerze to przeczytałem o tej "homeopatii okultystycznej" jako złej a nie wiem do końca czym się ona różni i czy różni się od zwykłej oraz czy są róźne jej rodzaje. Postaram się w niedzielę dowiedzieć czegoś więcej od mojego księdza i wtedy dam odpowiedź wiążącą pod tą notką lub Tobie na PW. Jak wspomniałem nie jestem duchownym i nie wszystko wiem :)). Przestrzegam natomiast przed tzw. świeckimi egzorcystami i nie wolno korzystać z ich usług.

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1423015

Dziękuję, będę czekać na info, bo ten temat rzeczywiście mnie interesuje.

Swoją drogą, bardzo ciekawy wpis.

Przy okazji, trochę zbaczając z tematu, nie dalej jak wczoraj słuchałam na youtube księdza, doświadczonego egzorcysty, który wspominał o tym, że egzorcyzmy odprawiane w rycie przedsoborowym są dużo bardziej skuteczne niż egzorcyzmy "nowoczesne". Ciekawe...

Pisałeś już coś o Soborze Watykańskim II? Jeśli tak, chętnie się zapoznam. :)

Również serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1423019