Transatalantyk "MS Piłsudski" czyli polski "Titanic"

Obrazek użytkownika leoparda
Historia

Jutro mamy ważną rocznicę, która wiąże się z nierozerwalnie z Marszałkiem. Przy tej okazji może warto przypomnieć, że pierwszy polski nowy transatlantyk nosił nazwę PIŁSUDSKI. Mimo, że przez 123 lata byliśmy pod zaborami, to niebawem po odzyskaniu niepodległości (i dostępu do morza) zbudowaliśmy nowoczesne miasto czyli Gdynię. W porcie gdyńskim stacjonowały pasażerskie statki transatlantyckie. Jednym z nich był MS Piłsudski — duma narodowa Polski. Wszyscy znamy dzieje jednego z wielkich transatlantyków tamtych czasów czyli Titanica. My też mieliśmy statek, którego określa się mianem polskiego "Titanica" ze względu na jego tragiczną historię. Statku mało znanego po wojnie, noszącego zakazaną nazwę: Piłsudski. Była to siostrzana jednostka bardzo znanego statku jakim był "Batory".

W 1932 roku powstała koncepcja zbudowania dwóch nowych statków. Statki miała wybudować stocznia Monfalcone w Trieście (Włochy). Miały mieć one wystrój typowo polski. W tym celu powołano komisję złożoną z wybitnych plastyków i architektów, którzy zaprojektowali wnętrza. Byli w niej profesorowie Pruszkowski, Niemojewski, Jastrzębowski oraz inżynier Brukalski. Prace nadzorował inżynier Zonkada. Współpracowali z komisją profesor Borowski, Kubicki, Wajwód, Manteuffel.

Liniowce tego typu miały posiadać dwie klasy:

  1. turystyczną (kabiny 1 i  2 osobowe),
  2. klasę III (kabiny 2 - 4 osobowe).

Polski armator należał do Konfederacji Atlantyckiej, która ustanawiała ceny za przejazd w zależności od kategorii statku. Na nowych statkach ceny biletów były zawsze wyższe niż na starych. Nasze liniowce miały dwie klasy, a komfortem i funkcjonalnością przewyższały wiele statków tej kategorii. Starano narzucić armatorowi porzucenie takiego podziału na klasy. Po wielu negocjacjach podwyższono ceny biletów w klasie turystycznej o 17%. A Konfederacja Atlantycka musiała wprowadzić nową kategorię statków z trzecią klasą turystyczną.

 

Stępkę pod pierwszy statek, który nazywał się MS Piłsudski położono 1 marca1934 roku. W czasie jego budowy w Trieście przebywała grupa polskich oficerów z przyszłym kapitanem Mamertem Stankiewiczem, która miała obserwować prace na statku. 

Na budującym się „Piłsudskim” od razu zaniepokoiły nas  niedostateczna grubość arkuszy poszycia, słabość wiązań, podtrzymujących główny pokład, spiętrzenie nad wodą pokładów przy stosunkowo małym zanurzeniu oraz wysokie zawieszenie ciężkich łodzi ratunkowych. Widok tego wszystkiego zachwiał naszą wiarę w stateczność „Piłsudskiego”. (Cytat z książki K.O.Borchardta — Znaczy kapitan).

Wodowanie statku MS Piłsudski odbyło się 19 grudnia 1934 roku. Matką chrzestną statku była Wanda Pełczyńska, kurierka I brygady legionów, posłanka na sejm Rzeczpospolitej Polskiej, działaczka społeczna, odznaczona krzyżem Virtiti Militari, trzykrotnie Krzyżem Walecznych i Krzyżem Niepodległości z Mieczami.

12 maja 1935 roku zmarł marszałek Józef Piłsudski. Na statku jego imienia, jeszcze w niewykończonym salonie odbyło się nabożeństwo za zmarłego. Osobne nabożeństwo odprawiono w Trieście z udziałem najwyższych władz.

I przypomniało mi się wtenczas powiedzenie jednego z moich kolegów przyjaciół, który był starym żeglarzem, że niedobrze jest gdy nadaje się statkowi nowemu imię człowieka żyjącego. Wedle przesądów starych żeglarzy każdy statek ma swoją duszę, więc jakże mogą istnieć dwie istoty takie samo noszące imię? Jedna z nich musi zginąć. (Cytat z książki M. Stankiewicza — Z floty carskiej do polskiej)

22 sierpnia 1935 roku podpisano protokół prób morskich oraz przejęcia statku. Kapitanem statku został Mamert Stankiewicz. Następnego dnia podniesiono polską banderę na statku, jej uroczyste poświęcenie miało odbyć się w Gdyni. Statek wraz z przybyłymi pasażerami rusza w rejs wycieczkowy dookoła Europy z metą w Gdyni, gdzie przybył 11 września. Mieszkańcy Gdyni zgotowali statkowi huczne przyjęcie.

MS Piłsudski był statkiem o długości 160,4 m, szerokości 21,6 m, zanurzeniu 7, 54 m, pojemności 14294 RT. Miał jedenaście wodoszczelnych grodzi, siedem pokładów, z czego trzy zajmowały całą długość statku. Konstrukcja była nitowana. Posiadał system ochrony przeciw pożarowej. Na statku znajdowały się cztery ładownie, garaż dla osiemnastu samochodów. Było na nim czternaście szalup ratunkowych (drewnianych) oraz dwie łodzie motorowe. Napęd jednostki stanowiły dwa silniki wysokoprężne Sulzera typu 9SD72 o łącznej mocy 12500 KM. Energię elektryczną dostarczały cztery zespoły prądotwórcze po 210 KW. Statek zabierał 796 pasażerów i 350 osób załogi. Na dziobie dumnie prezentowały się srebrne insygnia marszałkowskie i stylizowana odznaka I. brygady.

Z pomieszczeń na statku można wymienić między innymi: salon z parkietem tanecznym, palarnie, werandę widokową, reprezentacyjny hol z portretem marszałka Piłsudskiego, dużą klatkę schodową z windą, salkę zabaw dla dzieci, jadalnię, basen z salą gimnastyczną. Wyposażenie statku nie odbiegało od tych na wielkich transatlantykach. 

 

 

Pierwsza podróż MS Piłsudski zaczęła się 15 września 1935 roku. 24 września statek przypłynął do Nowego Jorku, gdzie spotkał się z tryumfalnym przyjęciem. Samoloty z flagą z napisem: Welcome Motor ship Piłsudski krążyły nad statkiem, z samolotów rzucano kwiaty, wszystkie napotkane statki i stateczki pozdrawiały go rykiem syren, wszędzie witały tłumy ludzi.  

Powrotny rejs nie był już tak udany. Statek natrafił na wielodniowy sztorm i ujawniły się jego konstrukcyjne wady do zarywania w fale dziobem i brania ton wody na pokład. Po tym rejsie przeprowadzono modernizację statku i statek odbywał rejsy do 1939 roku. 11 sierpnia wyruszył w swój ostatni rejs do Ameryki. 1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa, statek znajdował się w drodze z Nowego Jorku. Zawinął do Newcastle w Anglii 3 września. Przez półtora miesiąca stał na redzie. Następnie w stoczni zmieniono go w transportowiec do przewozu wojska. Miał zabierać 2000 żołnierzy. Wieczorem 25 listopada 1939 roku statek ruszył w rejs do Nowej Zelandii. Droga miała być czysta według zapewnień angielskiej admiralicji. Nad ranem 26 listopada 1939 roku na statku rozległy się dwa wybuchy.

Przez sen czuję silne uderzenie w burtę. Gdy zastanawiam się, co mogło je spowodować, silny wybuch wstrząsa statkiem. Sypie się szkło lamp, wali się na podłogę umywalka. Siadam w koi  trzeba wstawać! W tej chwili czuję drugie uderzenie w burtę. Wydaje mi się, że to pocisk przebił poszycie. Za chwilę następuje wybuch znacznie silniejszy od pierwszego. (Cytat z książki K.O.Borchardta — Znaczy kapitan).

Statek zaczyna tonąć. Trwa się akcja ratunkowa. Ludzie wybiegają na pokład często w samej bieliźnie. Spuszczane są szalupy, statek przechyla się. Kapitan Stankiewicz zostaje do końca na statku. Ratuje dwóch chłopców okrętowych przed śmiercią. Statek nie tonie od razu, po przechyle prostuje się. O wschodzie idzie pod wodę. Zginął czwarty mechanik T. Piotrowski. Starszego oficera Borchardta odratowano. Kapitana Stankiewicza uratowano, ale nadmierne wychłodzenie organizmu i brak leków nasercowych spowodowały jego śmierć na angielskim okręcie, który uratował rozbitków.

 

 

Co było przyczyną zatonięcia statku? Oficjalna wersja mówi o podwodnej minie. Inna wersja mówi o uderzeniu w statek dwóch torped z niemieckiego U-bota. Przeciwnicy tej wersji twierdzą, że żaden z U-bootów nie wysłał komunikatu o zatopieniu statku. A jednak w tym rejonie pływał U-boot, który został następnie zatopiony. Być może nie mógł przekazać swojego komunikatu.

Wrak MS Piłsudski leży niedaleko miasta Hull, na głębokości trzydziestu metrów. W latach pięćdziesiątych. rozważano podniesienie statku, ale ten projekt upadł. Według mnie zaważyły względy polityczne. Statek nazywał się MS Piłsudski, a nazwiska Marszałka w tamtych czasach nie wolno było wymawiać publicznie. 

Czasami o tym statku mówi się, że to polski Titanic. Dlaczego? Był wtedy naszym największym statkiem, był narodową dumą  Polski. Zatonął tragicznie i jak na statek młodo, bo miał tylko 4 lata i 3 miesiące. Przyczyny jego zatonięcia do dzisiaj nie są znane. MS Piłsudski jest legendą.

Obraz statku jest autorstwa nieżyjącego już malarza, pana Adama Werki. Ilustrator większości książek, w których pojawiają się statki i okręty. Jego obrazy są zawsze pełne ekspresji. Na jego obrazach statki mają duszę. Więcej ilustracji na stronie pana Marka Fornala (marynisty) [link] Wywiad z panem Adamem Werką na stronie [link]

 

Galeria zdjęć MS Piłsudski w serwisie Pinterest. Chyba zebrałam większość zdjęć dotyczących statku.

 

http://www.pinterest.com/leopcia/ms-piłsudski/

 
Ten tekst jako część już się ukazał. Obecnie jest prezentowany na moim blogu. Wiem, że powinien to być nowy tekst, chciałam tak go napisać, ale powielałam to, co już było wcześniej. Dlatego postanowiłam go umieścić w takiej postaci jaka już się ukazała. Marszałek Piłsudski jest dla mnie wielką postacią. A ponieważ przez wiele lat nie wolno było mowić o tym statku, myślę, że warto przypominać jego dzieje. Czci się pamięć Marszałka, ja czynię to jak umiem, czyli pisząc o statku noszącym jego imię.
 
 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:21)

Komentarze

Siła kobiet nie tkwi w tym co mówią, ale ile razy to powtarzają. /Marcel Achard/

 

 

i oczywiscie 5 z plusem

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1435177

A mówią o nas, że słabe kobietki ;) Dziękuję za piąteczkę, a jeszcze ten plusik :)))

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435186

Witaj Leopardo!

Nie nastał jeszcze czas wojny, a już kobiety biorą się za wydawało się męskie sprawy. Zapytam, gdzie są marynarze i czym takim wielkim zajmują się, że tak mało notek marynistycznych.

To bardzo ciekawa tematyka i widać, że kiedyś umiano wykorzystać propagandowo wejście polskiego statku do portu w Nowym Jorku. Jeśli taki zamęt wywołała nie tylko Polonia to tym większe uznanie.

Leci piątka. :)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1435184

Bardzo lubię czytać notki marynistyczne. Śp. Seawolfa poznałam przez opis jego rejsu i od razu zapamiętałam ten nick. Były bardzo ciekawe, szkoda, że to już przeszłość :(((

Wejście "Piłsudskiego" do Nowego Jorku było porównywane z wejściem legendarnego francuskiego transatlantyku "SS Normandie". Już samo porównanie zainteresowania do "SS Normandie" może być nobilitacją. Tutaj są dwa filmiki. Pierwszy to taka składanka i parę ujęć jak "Piłsudski" wpływa do Nowego Jorku. A drugi to kawałek kroniki PAT "Na pokładzie M/S Piłsudski".

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435206

Oglądałem cumujacego Batorego przy nadbrzeżu w Gdyni, ale z zewnątrz. Stefana Batorego oglądałem także w środku, ale to już nie było to.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1435212

Nie za bardzo znam historię "Batorego", ale ten "Batory" przedwojenny i powojenny to różne statki jeżeli chodzi o wystrój. Tak gdzieś o tym czytałam. Na pierwszym zdjęciu ma na dziobie insygnia (w tyle stoi za nim "Piłsudski"), a na drugim już ich nie ma.

 

 

 

A "Stefan Batory" to był podobno jakiś cepeliowski styl. Nie widziałam nigdy na własne oczy żadnego z tych statków. Szkoda :(((

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435251

Leopardo, dziękuję. Tak mało jeszcze wiemy o Polsce.O nas samych...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1435199

Dziękuję bardzo. Ja od niedawna wiem, że był taki statek. Może osoby mieszkające na Wybrzeżu o nim słyszały lub ci, którzy interesują się statkami. Ja słyszałam o jego siostrzanej jednostce czyli "Batorym" i jego następcy "Stefanie Batorym". I nagle odkryłam ten statek. Wielka szkoda, że strona o "MS Piłsudski" została zlikwidowana. Miała angielski adres, było na niej wiele unikalnych zdjęć.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435211

Dziękuję za linki. Ten pierwszy to moja galeria obrazów z "MS Piłsudski" w serwisie Pinterest. Chciałam mieć galerię zdjęć ze statku, a co tutaj robić, jak najwięcej jest ich w Narodowym Archiwum Cyfrowym. A opublikowanie ich zdjęcia w Internecie to 10 zł za sztukę. Serwis Pinterest daje możliwość oglądania oryginału przez okno. Dlatego galeria powstała właśnie w tym serwisie.

 

 

Dobrze, że podałeś ten drugi link z filmem. Ja zaznaczyłam niewidocznie link do tego w komentarzu :( W 2009 roku klub płetwonurków Waleń w Londynie rozpoczął Projekt Piłsudski 2009, który zakładał eksplorację wraku. Jest dla mnie bardzo przykre, że do tej pory w Polsce nie zrobiono nic. Bo należy się to temu statkowi, tyle czasu był zapomniany i do dzisiejszego dnia nie wiadomo z jakiej przyczyny zatonął.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435249

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Jinks nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Podzielam opinię M3C.

Świetna notka i taki sam temat, no i linkowany materiał.

 

Dziękuję i pozdrawiam!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4
#1435204

Dziękuję bardzo. To dalej podlinkuję. W 2009 roku klub płetwonurków Waleń w Londynie rozpoczął Projekt Piłsudski 2009, który zakładał eksplorację wraku. O projekcie można przeczytać na stronie [link] Filmy z eksploracji [link] Dotarcie do wraku nie jest proste. W tym roku przymierzano się do ekspoloracji wraku przez inną organizację zajmującą się podwodnymi badaniami.

A na tym filmiku mamy rarytas czyli "MS Piłsudski" w kolorze. Można zobaczyć, że kadłub jest pomalowany w dolnej części na zielono, nie czerwono jak w większości liniowców.

 

A tutaj jest link do tej usuniętej strony, o której pisałam do M3C, nie jest to jednak calość.

http://web.archive.org/web/20121025012809/http://members.multimania.co.u...

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435217

Leopardo.

Dzięki za dotknięcie Tematu Marszałka. W tej morskiej odsłonie.

Marszałek Józef Piłsudski

Postać Niezwykła w Historii Polski.

Polska Przetrwała Dzięki Niemu. Dzięki Niemu dziś, między Bugiem a Odrą słychać wciąż Najpiękniejszy z Języków Świata - Język Polski

a nie szwargot niemiecki czy  ruskie gaworienie.

TRWAJMY !

Kontynuując myśl Twoją i podkreślając Wielkość Marszałka, pozwalam sobie wkleić Tutaj na Twym Blogu Leonardo, kawałek swojego,

bloga:

                  
  http://niepoprawni.pl/blog/1644/sitwa

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1435208

Ja też dziękuję. Zgadzam się calkowicie z tym co napisałeś. Wielki człowiek. A kto malował ten portret Marszałka? Ja zrobiłam coś takiego. Obraz Adama Werki, dodałam Marszałka, banderę i napis.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435218

Artystka z Ciebie jest Leopardo.

Pozazdrościć.

Nauczyłabyś mnie może robić takie obrazki ?......

 

Autorem obrazu z Marszałkiem jest Artysta Malarz Józef Mehoffer.

A jak widzę  bardzo interesuje Cię marynistyka, mnie również. Od zawsze, więc polecam uwadze trzy inne książki piękne oprócz                    "Znaczy Kapitana".

Ten sam Autor, Też Kapitan Żeglugi Wielkiej Karol Olgierd Borchardt, a książki to:

"Kolebka Nawigatorów"

 

 

i druga

"Szaman Morski".

 

I trzecia "Krążownik spod Samosierry".

 

 

 

No i może czwarta jeszcze,

o Autorze, czyli:

"KAPITAN WŁASNEJ DUSZY,

Borchardt znany i nieznany".

 

Autorem tej ostatniej jest jak widać Ewa Ostrowska

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1435241

Miłe to co piszesz, ale żadna ze mnie artystka. Ten obrazek, oczywiście poza dziełem pana Adama Werki to taki landszaft. Mam bloga o "Titanicu", wchodzą na niego ludzie z różnych stron świata (co mnie zawsze zadziwia), dlatego pisząc o "Piłsudskim" musiałam dać taki polski akcent w banderze, no i umieścić Marszałka. Takie rzeczy robi się stosunkowo prosto, trzeba tylko trochę poćwiczyć. Poniżej są dwa linki jak to się robi w programie GIMP, ktory jest darmowy.

 

http://www.gimpuj.info/index.php?topic=1737.0

https://www.youtube.com/watch?v=SXBv2VfakcY

 

Nie wiedziałam, że Józef Mehoffer namalował Marszałka. Dziękuję, za obraz, za książki też. Postaram się je przeczytać.

 

Wiesz, wydaje mi się, że wiele osób pociągają żywioły. Mnie teraz pociągają dwa z poniższych czterech, ten pierwszy i ostatni. Ten ostatni może nie jest typowy, ale jest na swój sposób żywiołem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435245

Żywioły Powiadasz Leopardo...

Pierwszy i ostatni na tych dwu obrazkach.

Ja powiem jeszcze o Jednym.

Żeś Sama Żywiołem Najwspanialszym z żywiołów......

 

Kobietą być.....Damą być..... mówiły kiedyś słowa znanej piosenki. Cóż bez WAS wart byłby świat ???

Nic przecież się nie zmieniło, choć Poeta Nasz Wielki kiedyś pisał:

....Kobieto, puchu marny. Ty wietrzna istoto....

Cóż bez WAS wart byłby świat ?

Nic !

Wszak by go nie było................. 

 

                                             

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1435307

… to jest piękne… dziękuję… ode mnie takie małe kwiatki w polsko-morskich klimatach. 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435320

Błękitne niezabudki.

Dziękuje Ci Leopardo.
One faktycznie są i bardzo polskie i bardzo morskie.

Pasują mocno do Twej Historii o naszym Transatlantyku.

Pamiętam z dzieciństwa łąki nad rzeką Ochnią w moim miastku i dywany niezapominajek błękitnych, z których maleńkie bukieciki dzieciak robił dla Mamy swej. I jeszcze parę chabrów co rosły przy ścieżce, parę maków czerwonych, rumianków jak słońca i dzwoneczków liliowych ze złotem w środku i..... Weź Mamo od synka.               

Dziękuję Ci Leonardo raz jeszcze

I daję Ci kawałek łąki z dawnych moich lat i kawał błękitnego nieba.....

 

    w kolorze jednego z Twoich żywiołów:

 

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1435454

Witam Panią bardzo serdecznie. Jestem nowym użytkownikiem, nie wiem jak wysyłać PW, bardzo proszę o kontakt odnośnie jednej z powyższych grafik :) Pozdrawiam. marynarz@nms.org.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1499904

Poznałem Adama Werkę w Gdyni na zlocie żaglowców w 1974 roku. Bez niego nie ma mowy o polskiej marynistyce ( jeżeli jeszcze coś takiego dzisiaj istnieje).

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

#1435213

Napisz proszę o tym spotkaniu z panem Adamem Werką. Ja doszukałam się tylko jednego wywiadu z nim w Internecie. Tak samo nie ma galerii jego obrazów. Najwięcej jest ich na stronie marynisty, pana Marka Fornala. Świetnie malował (rysował) statki, okręty. Masz rację, bez niego nie ma polskiej marynistyki. Są młodzi ludzie interesujący się statkami, robią modele. Coś niesamowitego, statki z papieru, a detale mają parę milimetrów. Tutaj próbka: http://www.statekmarzen.fora.pl/nasza-tworczosc,20/m-v-andes-1-400,1080-...

Mam nadzieję, że nie będzie źle. Liczę w tym względzie na młode pokolenie, jak dojdzie do władzy :)))

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435220

Niewiele jest do pisania. Wtedy pierwszy raz do Polski zawitały wielkie żaglowce. "Operacja Żagiel" - obecnie "Tall Ship Races". Kursowałem pomiędzy Gdynią i Gdańskiem, miałem dwa aparaty i kamerę (!). Dwaj panowie, z których jeden fotografował a drugi tylko oglądał, podłączyli się do mnie kiedy stwierdzili że znajduję miejsca z których ładnie można skadrować plan, miałem też światłomierz. W tamtych czasach większość fotografów pracowała na "oko" lub tabelę naświetlań.

Nieśmiały i małomówny, czasem nieobecny, to był Adam Werka. Tylko oglądał, nie komentował niczego.

W tamtych czasach film do kamery miał opłacone w cenie wywołanie w Bydgoszczy. Czekałem kwartał na taśmę, a doczekałem się nowej taśmy i zdawkowych przeprosin z wyjaśnieniem że film uległ zaświetleniu. Kilka razy potem widziałem mój film w telewizji. Zastanawiałem się czy wpadli na to kim jest pan oglądający żaglowce.

I tyle ...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

#1435225

Szkoda. A pana Adama Werki już nie ma. Może narysował te żaglowce, które oglądaliście na tym zlocie? Co z tym Twoim filmem? Zabrali Ci go. Nie mógłbyś go teraz odzyskać?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435227

Nigdy nie natrafiłem na jakiekolwiek reminiscencje gdyńskie lub gdańskie. Takie bezpośrednie , rozpoznawalne. Sądzę że istotne dla niego były detale, widoki.

Malarz,  zdecydowanie inaczej oglada rzeczywistość niż fotograf. Mnie przeszkadza ktoś pchający się przed obiektyw, bo będzie uwieczniony, a malarz po prostu go nie widzi.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

#1435230

Masz rację, że detale były dla niego ważne. Mnie najbardziej podoba się, że tam jest tyle ekspresji, w jego obrazach. Wiesz, malarzowi, też przeszkadzało by to jakby ktoś mu stanął przed sztalugami ;)

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435250

A co sadzisz o innym wielkim maryniscie Marianie Mokwa

 

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1435335

Nie znam jego prac, ale zainteresowałeś mnie, poszukam :)))

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435344

 

                                                                  Obraz A.Baranowskiego

 

MARYNISTYKA…
Przy malowaniu marynistycznego obrazu niezbędne jest poczucie zapachu morza…Słyszenie krzyku mew…Świstu wiatru… Charakterystycznych dźwięków łamiących się grzbietów fal…
We wczuwaniu się w morskie pejzaże pomagają mi 
wiersze o tematyce morskie,między innymi mój…:

B R Z E G I E M     M O R Z A

Jakież to wspaniałe uczucie 
Móc dać się nad morze unieść
I wysłuchać koncertu 
Przez morskie fale granego,
Napędzane wiatrem -
Ciemną nocą i za dnia białego,
Bijące o brzeg, 
Falochronami chroniony-z łoskotem…
O burty łodzi,
 Na brzegu drzemiące bladym świtem-
Przed wypłynięciem w morze na łowy…
Szemrzące piaskiem na wilgotnej plaży,
Przy wtórze szumu takielunku i łopocie żagli-
Uszom żeglarzy tak radosnym przecież…
I świstów szorstkich traw na wydmach,
                                           pokrytych poranną rosą, 
Posypywanych ziarenkami piasku ,
                                                biegnącymi bez celu…
Oświetlone promieniami wschodzącego słońca, 
Albo gwiezdnym pyłem i pełnym księżycem…

Na koniec pytanie : czy to sen czy jawa…..???

Gielbar
 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1435336

Pięknie oddana miłość do morza. A jak my tutaj o wierszach to pozwolę sobie wkleić część wiersza Poety pod tytułem "Apel".

"Stań Do Apelu ! Znaczy Kapitanie

Mamercie Stankiewiczu.
Znamy Cię dobrze z Morskiej Opowieści.
Wiemy KIM Byleś W Życiu.....
 
Kapitan Kapitanów - Znaczy, że Najlepszy.
Choć Wielu Was Było podobnych.
Walczyliście na morzu z niemieckim najeźdźcą
ukrytym w łodziach podwodnych......
 
Trafiła torpeda w twój okręt z U - bota
Ciemną, zimną nocą.....
I z burty musiała skakać załoga.
Okręt już tonął......
 
To był Znaczy Kapitanie Twój ostatni rejs,
Służby długiej na morzach świata.
Okręt tonął - Ratowałeś załogę.....i
Rozpoczęła się.....
 
Twoja Wieczna Wachta.....
 
Dziś Wspomnienie Po TOBIE
Pozostaje z nami.
Mogiła TWOJA gdzieś w Anglii dalekiej.
Stań Dziś Do Apelu ! Z Polski Żołnierzami.
 
TY Byłeś Żołnierzem Polski.
Kapitanem Żeglugi.
Marynarzem, KAPITANEM WIELKIM......
 
Opowiedział o TYM Twój oficer.
Też Kapitan, Też Żeglugi Wielkiej.
Też Żołnierzem Jak TY w czasie wojny.....
Autor książki pięknej......"
 
 
Kapitan "Piłsudskiego" — Mammert Stankiewicz
 
 
Grób kapitana Mamerta Stankiewicza w Hartlepool, 2005
 
Wiersz "Apel" znajduje się w poście pod tym samym tytułem, link do strony: http://niepoprawni.pl/blog/1644/apel
Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435358

uwagę na to, że sojusznicy na Wschodzie i Zachodzie zupełnie nie liczyli się z nami i tu Leoparda podała następny przykład, wprawdzie gdzieś w tle, więc chciałem temat otworzyć mocniej. Może ktoś z czytajacych wie więcej na ten temat smutnego końca "Piłsudskiego", a szczególnie okoliczności towarzyszących.

 

1/ Może to pominięcie dochodzenia w sprawie katastrofy świadczy o całkowitym lekceważeniu przez Angoli sojusznika?

2/ Może chcieli ukryć swoją indolencję w tym "droga bezpieczna"?

3/ Kto był wówczas właścicielem statku?

4/ Kto zgodził się na werbunek "Piłsudskiego" do floty wojennej Anglii?

5/ Co zrobił polski rząd w Anglii w sprawie statku po katastrofie? Domagał się śledztwa? Odszkodowania od Anglików?

Uważam, że to są bardzo ważne pytania. 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1435331

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=-N2aRfrqHbw

 
 
Historia tego statku była jednak niestety tyleż barwna co krótka. Po zaledwie trzech latach służby (głównie wożenia emigrantów z zagrożonej wojną Europy) i zaliczonych trzydziestu pięciu rejsach, pierwszy września 1939 zastał go w drodze powrotnej z Nowego Jorku, u wybrzeży Wielkiej Brytanii. PIŁSUDSKI został tam zawrócony z trasy do Kopenhagi (gdzie niemieckie u-booty już szykowały mu powitanie) przez angielskie lotnictwo i rzucił kotwice w fiordzie Firth of Forth.
 

Zarówno Karol Borchardt, jako starszy oficer, jak i Mamert Stankiewcz, jako kapitan, nie tylko pływali na PIŁSUDSKIM od samego początku, ale również nadzorowali końcowe etapy jego budowy. Ich ówczesne wątpliwości, co do niektórych rozwiązań konstrukcyjnych statku (patrz „Znaczy Kapitan” rozdział: „W drodze do Itaki”), miały się niestety okazać słuszne. PIŁSUDSKI dał się bowiem wkrótce poznać jako statek co prawda piękny i nowoczesny, ale zupełnie nie nadający się na nieprzyjazne wody północnego Atlantyku, gdzie został skierowany.

Jego dziewicza podróż, z Gdyni do Nowego Jorku, była wielkim wydarzeniem. Wtedy na szczęście spisał się wspaniale i ze średnią prędkością ponad 20 węzłów przybył do celu podróży o jeden dzień wcześniej niż się spodziewano! Na pokładzie było wtedy obecnych wielu przedstawicieli najwyższych władz państwowych, z gen. B. Wieniawą-Długoszewskim oraz gen. G. Orliczem-Dreszerem na czele. PIŁSUDSKI został owacyjnie powitany nie tylko przez Polonię amerykańską, ale i przez cały Nowy Jork, zaś rozmach całego wydarzenia przyćmił nawet niedawne powitanie w tym samym mieście francuskiej NORMANDII. Niestety już druga podróż na tej samej trasie ujawniła, że statek źle znosi surowe warunki północnoatlantyckie i jest po prostu zbyt delikatny, aby stawiać czoła tamtejszym sztormom. Nie mniej jednak, choć musiał odwiedzać doki stoczni częściej niż to było planowane, nadal kursował na tej trasie i po pewnym czasie do bon-tonu (nie tylko wśród Polaków) należało choć raz odbyć na nim podróż. Pełną, powrotną trasę Gdynia–Nowy Jork–Gdynia pokonywał on w trzy i pół tygodnia, wykonując średnio 10 takich kursów rocznie. Dodatkowo w lecie odwiedzał norweskie fiordy, zaś w okolicach świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku – Karaiby.
 

Historia tego statku była jednak niestety tyleż barwna co krótka. Po zaledwie trzech latach służby (głównie wożenia emigrantów z zagrożonej wojną Europy) i zaliczonych trzydziestu pięciu rejsach, pierwszy września 1939 zastał go w drodze powrotnej z Nowego Jorku, u wybrzeży Wielkiej Brytanii. PIŁSUDSKI został tam zawrócony z trasy do Kopenhagi (gdzie niemieckie u-booty już szykowały mu powitanie) przez angielskie lotnictwo i rzucił kotwice w fiordzie Firth of Forth. Wkrótce przeszedł pod skrzydła Admiralicji Brytyjskiej. Wtedy też ponownie spotkali się na jego pokładzie "Znaczy Kapitan" – Mamert Stankiewicz z Karolem Borchardtem, który przedostał się do Anglii po internowaniu w Szwecji DARU POMORZA, na którym służył jako oficer. Wyokrętowawszy pasażerów PIŁSUDSKI z mieszaną polsko–angielską załogą przepłynął do portu w Newcastle na rzece Tyne. Ponieważ statek został oficjalnie wcielony do sił marynarki wojennej, trzy pierwsze miesiące wojny spędził tam w stoczni, gdzie musiał się poddać (podobnie jak i pozostałe nasze statki) dość drastycznym przeróbkom na potrzeby transportu wojska: został przemalowany, usunięto z niego wszystkie zdobiące go dzieła sztuki, zdarto drewniane (łatwopalne) boazerie, w kabinach i salonach zamontowano piętrowe prycze. Wożąc dotychczas niecałe 800 pasażerów, musiał się przygotować na przyjęcie na pokład ponad 3000 żołnierzy. Wiele okien zaślepiono bądź zamalowano dla ochrony przez ogniem myśliwców, a na koniec uzbrojono go w artylerię przeciwlotniczą. Wreszcie, po długich tygodniach prac stoczniowych i szkolenia załogi, 25 XI 1939 PIŁSUDSKI podniósł kotwice i ruszył w sztormową noc w swoją pierwszą wojenną misję, obierając kurs na Cape Town, gdzie miał dołączyć do SOBIESKIEGO w konwoju do Nowej Zelandii. Na całą załogę składało się wtedy około dwustu osób, a w tej liczbie tylko siedmiu Anglików. Ponieważ Admiralicja Brytyjska zapewniała o "czystej drodze" na pierwszym odcinku trasy pomiędzy lądem a własnym polem minowym, PIŁSUDSKI płynął wzdłuż wschodnich wybrzeży Anglii bez strachu napotkania wrogiego okrętu podwodnego i, choć w zaciemnieniu, nie zygzakował.

  Adam Werka "Zatonięcie MS Piłsudski"
 
Dalszy ciąg zdarzeń, pomimo relacji wielu świadków, do dziś nie został do końca i jednoznacznie ustalony. Dnia 26 listopada 1939, dokładnie o 0536, 2 potężne wybuchy targnęły statkiem w odstępie kilkudz iesięciu sekund. Silniki od razu stanęły, światło zgasło a PIŁSUDSKI wciąż płynąc zaczął dość szybko przechylać się na lewą burtę. Kapitan natychmiast wydał rozkaz opuszczenia statku. Był dopiero początek wojny i wszystkim świeżo tkwiła w pamięci tragedia sprzed miesiąca, gdy niemiecki okręt podwodny U-47 wdarł się do bazy Scapa Flow i storpedował brytyjski pancernik ROYAL OAK, który po zaledwie trzech minutach przewrócił się i zatonął. Jednakże na PIŁSUDSKIM, pomimo zrozumiałego pośpiechu, rozkołysanego, listopadowego morza i ciemnej nocy, ewakuacja przebiegła stosunkowo sprawnie i, jak wspominają niektórzy, w niemal całkowitej ciszy. Dokładna liczba ofiar nie jest i nigdy nie będzie znana, z uwagi na to, że nieznany był rzeczywisty skład załogi, uz upełnianej w ostatniej chwili przed wypłynięciem. Wiadomo jednak, że zginęło nie więcej niż kilkanaście osób. Kapitan Stankiewicz pozostał na pokładzie czekając, aż wszystkie zdolne do opuszczenia szalupy znalazły się na wodzie. On sam oraz dwóch chłopców okrętowych, którzy w ostatniej chwili znaleźli w ciemnościach wyjście na pokład, wspólnie spuścili na wodę tratwę ratunkową i na niej starali się doczekać nadejścia pomocy. Nie było to najlepsze rozwiązanie, gdyż morze było akurat bardzo wzburzone, a jaka jest temperatura wody Morza Północnego pod koniec listopada – każdy może sobie łatwo wyobrazić. Kapitan Mamert Stankiewicz zmarł z wychłodzenia, dosłownie w kilka minut po podjęciu go z wody przez brytyjski niszczyciel.
 

Co spowodowało katastrofę? Na dobrą sprawę nie wiadomo tego do dziś. Istniały trzy hipotezy, mogące to wyjaśnić. Większość naocznych świadków nie miała wątpliwości, że statek został trafiony dwiema torpedami. W Polsce wersja ta pokutuje po dzień dzisiejszy. Przemawiać za tym mógł czas, jaki minął pomiędzy pierwszym a drugim wybuchem, jak również to, że najpierw dało się odczuć silne uderzenie w burtę, a dopiero potem nastąpiła detonacja. Możliwa była też wersja, że statek trafiła tylko jedna torpeda, zaś druga eksplozja miała miejsce już w maszynowni. Poważnym argumentem przeciwko tej teorii jest jednak fakt, że żaden niemiecki U–Boot nie zameldował dowództwu o zatopieniu naszego liniowca. Możliwe, że nie zdążył, gdyż załoga brytyjskiego niszczyciela, który podjął większość rozbitków z PIŁSUDSKIEGO, twierdziła, że tuż przed wyruszeniem na pomoc, zatopiła w okolicy niezidentyfikowany okręt podwodny. Jeśli byłaby to prawda, to U–Boot mógł po prostu nie zdążyć zameldować o swoim sukcesie. Później jednak Admiralicja Brytyjska nie potwierdziła tej informacji. Wśród Polaków istniało podejrzenie, że sprawę zatuszowano. Gdyby bowiem sprawcą był rzeczywiście U–Boot, admiralicja musiałaby przyznać się do karygodnego błędu – puszczenia tak drogocennego statku transportowego bez żadnej eskorty, zapewniając go na dodatek o bezpiecznej drodze.

Drugą hipotezą, oficjalnie uznaną przez Anglików i "resztę świata", jest wpadnięcie statku na minę. Morze w tym rejonie jest płytkie i stanowiło idealne miejsce do używania dennych min magnetycznych. Przyjmując taką wersje wydarzeń, drugą detonację na statku tłumaczyć by mógł wtórny wybuch w maszynowni, bądź też wpadnięcie na drugą (ew. sprzężoną) minę, co przy ponad 160-metrowej długości statku wydaje się całkiem prawdopodobne. Angielskie trałowce nie nadążały wówczas z usuwaniem pól minowych stawianych przez niemiecką flotę nawodną, podwodną oraz samoloty. Miny mogły też zdryfować z własnego pola minowego. Niemieckie źródła po wojnie potwierdziły jednak oficjalnie, że statek zatonął na minach postawionych tydzień wcześniej w rejonie ujścia rzeki Humber przez niemieckie niszczyciele.

MS Piłsudski wplynal na mine i po eksplozji tonie. Wizja marynisty, Adama Werki na okladce magazynu 'Morze'

 

Istniała jeszcze trzecia, choć mało prawdopodobna, hipoteza. Na statkach alianckich co jakiś czas dochodziło do prób sabotażu. Na to konto zaliczano m.in. rzekomą próbę spalenia innego naszego liniowca, SOBIESKIEGO, jeszcze przed wybuchem wojny, 15 sierpnia 1939. W przypadku PIŁSUDSKIEGO, dokonanie sabotażu przypisywał sobie pewien ukraiński nacjonalista o nazwisku Łapuk. Choć twierdził, że pływał na tym statku jako palacz, nie figurował on na liście załogi i choćby dlatego scenariusz ten nie wydaje się być prawdziwy. Przyczyny tej tragedii nie są jednak aż tak istotne. Faktem jest, że statek zatonął. Wbrew przewidywaniom PIŁSUDSKI poszedł na dno dopiero o 1030, a więc po prawie pięciu godzinach agonii. Już po wojnie zadawano sobie pytanie, dlaczego nie próbowano go ratować. Ba, kwestionowano nawet decyzję kapitana o ewakuacji załogi, jako zbyt pochopną. Dlaczego nie próbowano odholować go na płytszą wodę? Ano pewnie dlatego, że po pierwsze zaczynał się właśnie największy sztorm sezonu, a po wtóre były to pierwsze miesiące wojny, w dodatku noc, i nikt nie potrafił przewidzieć czy zatonięcie statku to kwestia bardziej minut czy godzin. Inne pytanie brzmi: czy nie można było później podnieść statku z dna? PIŁSUDSKI zatonął w stosunkowo płytkim miejscu i jeszcze co najmniej do maja 1940 roku wierzchołki jego masztów wystawały ponad powierzchnię wody. Koncepcje wydobycia wraku pojawiały się w polskiej prasie jeszcze w 1957 roku (Życie Warszawy 1957, nr 250). Nigdy jednak nie doszło do ich realizacji. Mało tego – kto nurkuje na wrakach ten wie doskonale, że zatoniecie statku wcale nie jest dla niego najgorszym końcem. Miejsce wiecznego spoczynku naszego liniowca wypadło na bardzo ruchliwym obszarze, gdzie nie ustaje ruch statków a wokół "roi się" obecnie od platform ropy naftowej. Tak ogromny wrak stanowił poważną przeszkodę żeglugową i dlatego Brytyjczycy wkrótce po wojnie... wysadzili w powietrze (a raczej w wodę) wszystkie jego górne pokłady. Tak, w zasadzie, kończy się historia tego najpiękniejszego liniowca II RP.

 Jan Ruszkowski 

 

 
 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1435333

Dziękuję za ten tekst. Podniesienie "Piłsudskiego" to byłby cios dla władzy ludowej w PRL-u.To byłoby tak, jakby Marszałek wrócił do kraju. A nazwisko Piłsudskiego było wtedy na indeksie. Zaważyły względy propagandowe. Jest kilka jak podano w tym tekście teorii co doprowadziło do zatonięcia statku. Czytałam, że wersja z U-botem nie może być prawdziwa, bowiem Niemcy nie posyłaliby łodzi podwodnych na zaminowane przez siebie tereny. Eksploracja przeprowadzona w 2009 roku nie odpowiedziała na to pytanie. Mimo, że wrak nie leży głęboko, to jednak nurkowanie w tamtym regionie jest bardzo trudne. A przydałoby się w końcu wyjaśnienie tej sprawy. Jest tyle projektów, myślę, że powinien powstać w końcu projekt zbadania wraku "Piłsudskiego". Zatonięcie "Titanica" jest jedną z najlepiej udokumentowanych katastrof, były dwa dochodzenia: amerykańskie i brytyjskie. W raportach obu komisji przyjęto, że "Titanic" poszedł na dno w całości. Dopiero odkrycie wraku przez Boba Ballarda potwierdziło pogłoski o przełamaniu statku. Eksploracja wraku "Piłsudskiego" też może wiele wyjaśnić niejasności.

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435343

Mogę odpowiedzieć na pytanie 3 i 4.

W listopadzie 1939 roku rząd emigracyjny upoważnił polskie przedsiębiorstwa armatorskie do zawierania umów dzierżawnych z brytyjskim rządem. Umowę o dzierżawę "Piłsudskiego" podpisano 11 listopada tego roku.

"Zgodnie z postanowieniami umowów czarterowych GAL był zobowiązany do utrzymania statków w stanie zdatnym do żeglugi. Czarterujący mógł na własny rachunek przeprowadzić niektóre zmiany w urządzeniach statku, podyktowane potrzebą dostosowania do warunków przewozowych. Jednocześnie czarterujący był zobowiązany, z chwilą wygaśnięcia terminu ważności czarteru, do zwrócenia statku w stanie przyjętym. Z kolei GAL pokrywał koszty utrzymania załogi i ubezpieczeń morskich, z wyłączeniem ryzyka wojennego casco, które obciążało czarterującego. Generalnie GAL pokrywał koszty stałe statku, podczas gdy koszty zmienne, wynikające z bieżącej eksploatacji, obiążały stronę brytyjską."

GAL (Gdynia-Ameryka Linie Żeglugowe S.A. czyli GAL, Gdynia America Line)

25 listopada 1939 roku o godzinie 23:00 "Piłsudski" wyszedł w swój pierwszy wojenny rejs. Miał dołączyć do innego polskiego transatlantyku "MS Sobieski" i do konwoju idącego wokół Afryki do Australii. Szedł bez eskorty, bo bezpieczeństwo trasy gwarantowali Anglicy. Admiralicja brytyjska podała, że droga jest bezpieczna i eskorta jest niepotrzebna.

Cytat z książki: J. Miciński, B. Huraś, M. Twardowski — "Księga statków polskich 1918 - 1945, tom 3, Wydawnictwo Oskar, Gdańsk 1999

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1435334

Dzięki za odpowiedzi na kilka z tych pytań, które padły z mojej strony, ale pozostaje kilka następnych.

Boli mnie to, że większość ustaleń, paktów, czy umów między Polską a innymi karajami jest tak nędznie konstruowana, a później tak kiepsko egzekwowana, że w swoim długim życiu nie udało mi sie usłyszeć, że Polska w wyniku procesu sądowego uzyskała jakieś godziwe pieniądze lub wygrałaby swoje racje. Mamy w większości palestrę narodowości adwokackiej, a jakaś taka kiepska. Ciekawe dlaczego.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#1435395

Bo mieszkaja w Polsce a nie w Tel-awiwie czy chocby w Londynie ze o USA nie wspomne

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1435399

Czyżbyś sugerował, że ciągną dwa cyce?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#1435474