Mentalny Zooschwitz

Obrazek użytkownika jazgdyni
Humor i satyra

 
Jak może dotarło do Państwa, w oliwskim ZOO, które popularnie nazwałem Zooschwitz współczując zgromadzonym tam więźniom różnych ras i narodowości, lew zagryzł lwicę.
Niby nic, lecz zastanawiam się, czy to przypadkiem nie nowy trend. I czy nasze panie widzą w tym jakąś przestrogę dla siebie.
Tylko poczekajmy, a może wkrótce uderzą nas tytuły – "Jan Kowalski zagryzł swoją partnerkę". Zagryzłem ją bo była złośliwa, nachalna i wredna – oświadczył sprawca na posterunku policji.
 
Tymczasem ważniejsze sprawy działy się w koło.
Dzięki fenomenalnym talentom polskiego rządu i ministerstwa spraw zagranicznych w szczególności, naród nasz nagle znalazł się w wirze najważniejszych problemów polityki światowej.
Może Polska będzie wreszcie miała kolonie?
 
**************
 
Nadal poruszamy się w świecie agentów,skorumpowanych przywódców i podejrzanych zwierząt. Po prostu Zooschwitz. Gdzie wąż jest przebiegły, sowa mądra, hiena wredna, a Radzio jak zwykle głupi.
 
Agent 0:o:o spokojnie rozparł się na krześle w sopockim Barze „Przystań”. Wcinał swoje ulubione szprotki usmażone w głębokim tłuszczu, jak calamares fritos en ingles i popijał nowym piwem Lech z kija, które podobno przeszło metamorfozę, poprzez pozbawienie zawartości kwasu pruskiego.
Beknął dyskretnie na boku, by nie urazić swojego szanownego gościa, choć było to zbyteczne, gdyż w kraju, z którego ten pochodził, głośne i soczyste beknięcie należało do dobrego tonu.
Obaj mieli czarne okulary, bo jesienny dzień był słoneczny i w ogóle boski. Lecz oczywiście to tylko pół prawdy, bo tak na całą prawdę, to okulary były nafaszerowane techniką, że najnowszy Mac Pro wymiękał. Czujniki i dalmierze laserowe, analizatory nastroju i emocji na podstawie skrzywienia warg i unoszenia powiek, czytniki z ruchu warg i symultaniczne translatory. To tylko ułamek tego, co zostało zamaskowane w modnych oprawkach firmy Tom Ford.
 
Spotkanie dotyczyło starego problemu zostania Drugą Japonią przez nasz biedny, uciemiężony kraj. Japończycy nie mogli zrozumieć, czemu nagle porzuciliśmy ten projekt, by z nienacka go zmienić na Druga Irlandię (to ich na prawdę rozwścieczyło – gdzie Japonia, a gdzie Irlandia? Absurd!). Na a potem znowu inny projekt – Zielona Wyspa.
 
Japońce są bystrym narodem, twórczym i sprytnym, ale te ruchy konika szachowego, chociaż są dobrzy w te klocki, wyprowadziły ich mocno z równowagi.
- Słuchaj 0:o:o – zagaił Ishida Penk Tynk – wiesz, ze mój rząd bardzo na to liczył. Gotowi nawet byliśmy odpuścić wam udział w bitwie pod Cuszimą i erupcje Fuji, powodowane przez waszą wybuchową premierę. A wy pokazaliście takiego wała. Prawdziwy mężczyzna, albo wali prosto w pysk, albo siedzi cicho (zacytował tutaj klasyka). My samuraje i agenci mamy wieczną zdolność honorową. Jak by co, to wiadomo, seppuku. Wiem, że jesteś roninem, sprawdziłem na guglach i fejsbooku. Więc teraz musisz coś z tym zrobić.
 
Nasz agent podsunął mu drugi kufel piwa marki Lech, już bez kwasu pruskiego, a dla wzmocnienia efektu zaproponował podwójne  Żubrówki z prywatnej dostawy z zakamuflowanej destylarni w oliwskim Zooschwitz, a jakże – w paśniku dla żubrów. Po prostu miał zamiar Japońca upić, zmiękczyć, a wtedy go przekonać do naszej racji stanu. Racja stanu czekała na to z niecierpliwością. Jak to kobiety.
 
Racja stanu kazała nam się poważnie zastanawiać przez sześć lat nad rozważaniem propozycji Włodka Putina nad udziałem w imprezce na Ukrainie, czego efektem mogłoby być odzyskanie Lwowa; niestety z paru milionami wściekłych Ukraińców, którzy zapewne nie siedzieli by tak spokojnie jak Polacy.
 
A teraz Japońcy proponowali nam przystąpienie do odzyskania Wysp Kurylskich, jak byśmy mieli mało kłopotów z naszą jedyną wyspą Wolin. Chociaż dla Radzia takie egzotyczne pomysły zawsze wyglądały atrakcyjnie.
 
Agent powoli sączył piwo, bo czekał na sygnał z Centrali, że wszystko nagrało się pomyślnie. Kierunkowy transponder zamocowany na czole żyrafy Ewci, potwierdził zapis rozmowy.
Wiadomość z oddziału terenowego agentury, która właśnie w Zooschwitz działała pod przykrywką zoologicznego ogrodu, została natychmiast przekazana do centrali w Chobielinie pod Bydgoszczą.
 
- Pospacerujemy sobie po molo – zaproponował agent 0:o:o. Z doświadczenia wiedział, że szum fal skutecznie zakłóca tam wszelki, wraży podsłuch.
Alejką przy plaży biegał w ten jesienny dzień samotny sportowiec, na nieco krzywych nogach, z czapeczką bejsbolówką skrywającą mu twarz. Jednakże było coś znajomego w tej sylwetce, co chyba potwierdzało pięciu byczków, biegnących za nim w słusznej odległości.
 
- Coś się będzie działo – pomyślał agent.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.2 (głosów:14)

Komentarze

przeciwki aktowi antyfeministycznemu,ktorego dopuscil sie pan lew.

Nie zdziwil bym sie jak by zaczely zbierac podpisy pod petycja uspienia tej meskiej odmiany drapieznika.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1447186

A dobrze nam znane blogerki chcą wysłać petycję do prezydium sejmu i do episkopatu.

Oby tylko na tym się skończyło, bo żywioł żeński raz puszczony w ruch nie umie się zatrzymać.

 

Zdrufko

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-5
#1447187

Oj ! Będzie, będzie !

(licznik !) ;-)))

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

#1447198

... to sprawdzony incydent :

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 – "Jan Kowalski zagryzł swoją partnerkę". Zagryzłem ją bo była złośliwa, nachalna i wredna – oświadczył sprawca na posterunku policji. //

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Janusz a znasz adres tego "Jasia" ?

Może zgodziłby się popracować  na pół etatu na NP ?... szczególnie w nocy... bo une - znaczy się te chupacadabry - operują z pałami w godzinach  nocnych :-)))

A powaznie ?

Ty się sam prosisz... a przy okazji paru Twoich kumpli obrywa bańki :-))))))

ps.

 A swoją drogą temu gdańskiemu Leosiowi , odbiła straszna palma.... on chyba jest  z grupy Biedronia ??

pozdrofeczka

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4
#1447204