Co ma ubój rytualny do stosunków Polski z Niemcami i Rosją?

Obrazek użytkownika Mariusz Cysewski
Kraj

W dyplomacji przyszłej Polski Niepodległej nie będzie pleciug. I ich pletni
Po sejmowej ustawie o uboju rytualnym, ministerstwo spraw zagranicznych Izraela zaapelowało o „zrewidowanie decyzji” sejmu. We wtorek były wiceminister spraw zagranicznych, Witold Waszczykowski, mówił w rozmowie z TVP Info jak - jego zdaniem – „polski” rząd powinien zareagować na bardzo ostrą i jednoznaczną wypowiedź izraelskiego MSZ w sprawie ustawy o uboju rytualnym w Polsce.

"Reakcja izraelska jest absolutnie nie do zaakceptowania. Na szczeblu międzynarodowym to duży kaliber, który nie powinien funkcjonować między zaprzyjaźnionymi krajami (…) Wystąpienie z oświadczeniem MSZ to ostatnia forma, to postawiło premiera w bardzo niezręcznej sytuacji. Należy tę sytuację wyciszyć i wrócić do dyplomatycznych kanałów rozmowy na ten temat".
Polityk PIS argumentował, że całą sytuację należy „spróbować załatwić kanałami dyplomatycznymi” (wg omówienia „lw” i TVP Info) .

Reakcja z 18 lipca ministra spraw zagranicznych rządu zamachowców była jeszcze bardziej niedorzeczna. Oto powiada Sikorski, że "Zarzuty o antysemityzm są nieuprawnione. W Izraelu też obowiązują prawa, które są niedogodne dla ludzi innych wyznań". Innymi słowy: „A u was biją Murzynów”…

Co za żenada. I tu, i tu piłkarzyki. Chłopczyki w krótkich spodenkach.

Wyobraziłem sobie reakcję polskiego (wice)ministra spraw zagranicznych gdyby Polska była niepodległa i gdyby resortem tym i dziś kierował – a co, pomarzyć nie można? - pułkownik Beck.

Polskiego dyplomatę ma cechować pewien luz, a nawet ułańska dezynwoltura; a już na pewno nie powinien wyglądać na zaaferowanego pieniacza, bez urazy. Winien uśmiechnąć się (krótko i nielekceważąco) a potem rzeczowo i krótko oznajmić na przykład że: państwo polskie jest wzruszone zainteresowaniem naszych izraelskich przyjaciół sprawami wewnętrznymi Polski, w tym pracami sejmu i treścią ustaw, jakie sejm już przegłosował.

Kropka.

Następne pytanie proszę.

I elegancko, i krótko, i asertywnie, i przyjaźnie. W krótkim oświadczeniu jest wszystko, czego trzeba. Ze szczególnym naciskiem na czas przeszły dokonany „przegłosował”, wobec jednoznacznej wymowy którego można pominąć i to, że sprawy wewnętrzne Polski to sprawy wewnętrzne; bo i niby jakie mają być?

Do jakich, na miły Bóg, „dyplomatycznych kanałów rozmowy” chce „wracać” pan Waszczykowski w sprawie ustaw przez sejm już przegłosowanych?

Jaką, na miły Bóg, sytuację chce pan Waszczykowski „spróbować” … „załatwić”?

Czy dyplomacja tego kraju w przeszłości też sobie „załatwiała” różne „sytuacje”?

Chciałbym mieć nadzieję, że „sytuacja” i „załatwić” to sformułowania z opisu dziennikarza, a nie słownik eksdyplomaty. Bo „sytuacja” to w pełnym eufemizmów języku dyplomatycznym (przynajmniej dyplomacji amerykańskiej) po prostu „kryzys międzynarodowy”, w rodzaju: wzięcie zakładników, atak na placówkę zagraniczną itd. Mam nadzieję że pan Waszczykowski nie opowiadał Amerykanom o „sytuacjach”. Z kolei „załatwić” to sobie można talon na małego fiata. Albo papier toaletowy.

Dalibóg, lata świetlne mi do takiego tematu, jak „ubój rytualny”. Nieco bliżej, ale i tak lata świetlne i do Izraela. Sejm jak i wyłoniony zeń rząd zamachowców mam też za odległe. Gdzie nam, prostym dziennikarzom, do takich tematów; nawet gdyby nie były dziesięciorzędne. Nie mój cyrk, więc i nie moje małpy. Ale Polakom warto przypominać moralne racje ich państwa z czasów gdy było jeszcze niepodległe. Ma to wymiar nie tylko moralny i godnościowy, ale i pragmatyczny. Zanik zwyczajów Drugiej Rzeczypospolitej, pamięci o utraconej niepodległości - a nawet normalności, jak tu - jest bowiem dla Polski po prostu niebezpieczny. A niebezpieczeństwem dla Polski są Niemcy i zwłaszcza Rosja. Wypowiedzi takie jak panów Waszczykowskiego i Sikorskiego mają niestety przełożenie na sytuację Polski między Rosją a Niemcami.

Oba te państwa dyplomatów mają dobrych. Dobrze też sobie zapamiętają, że gdy tupną nogą nawet w sprawie dziesięciorzędnej, nawet o przysłowiowej dupie Maryni, to wywołają w Polsce „sytuację” - kryzys rządowy - a Polacy zamiast ich grzecznie i z uśmiechem, ale jednoznacznie zbyć – spławić - spróbują załatwić taką sytuację poprzez kanały dyplomatyczne rozmowy.

Mariusz Cysewski

Kontakt: tel. 511 060 559
ppraworzadnosc@gmail.com
https://sites.google.com/site/wolnyczyn
http://naszeblogi.pl/blog/3329
http://wolnyczyn.nowyekran.net
http://3obieg.pl/author/WolnyCzyn
http://mariuszcysewski.blogspot.com

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Taa... Jednym z najlepszych dyplomatów niemieckich jest niejaki Guido Westerwelle. Z mężem lub żoną, dokładnie nie pamiętam...

A Józef Beck to w artylerii służył. Konnej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#371289

A to mnie pocieszyłeś. Oni też mają dyplomatów do kitu ;-))
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Mariusz Cysewski

#371309

Nie chciałem pocieszać. Chciałem zwrócić uwagę, że zestawienie medialnej wypowiedzi posła z oficjalną wypowiedzią ministra spraw zagranicznych jest chwytem demagogicznym. W cyt. wypowiedzi Waszczykowskiego nie widzę nic niewłaściwego, biorąc pod uwagę jej charakter. A teza, że jeden i drugi to "piłkarzyki" jest co najmniej aprioryczna.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#371310

wg Ciebie powinno dyplomatycznie zostac wytlumaczone zydom z Izraela, zeby
" grzebali w swoich garach a nam pod pokrywki nie siegali"
bo zaden kucharz nie bedzie zadowolony z grzebania w jego garach !
Warzecha po lapach tylko?

Jak sobie zydek /arab mieszkajacy w Polsce chce zjesc koszernego to niech go sobie zaimportuje z kraju zydowskiego/arabskiego!
W ostatecznosci Niemcy importuja kielbase krakowska a z Dublina do Polski mozna sobie sciagnac Guinessa - bo nikt Guinessa nad Wisla nie robi a niemieckie kielbasy nie sa najsmaczniejsze !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#371362