ZNACZENIE SŁÓW...

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Kraj

Według wikipedii: "Słowo to elementarna część mowy. Jego pisanym odpowiednikiem jest wyraz. Za pomocą słów określamy wszelkie pojęcia rzeczywiste i abstrakcyjne, także myślimy na ogół słowami. Wiele słów składa się na mowę".

Na całym świecie ludzie używają więc słów do określenia wszystkiego, co nas otacza. Używają tych słów rozumiejąc ich znaczenie bądź też nie. Mówią logicznie i prawdziwie, ale też dobierają słowa w sposób tendencyjny i kłamliwy. Potrafią używać słów dla określenia różnych zjawisk w sposób przejrzysty i jednoznaczny, ale też nadają im fałszywe, pejoratywne znaczenie, często w zależności od potrzeb - relatywizując znaczenie wypowiadanych słów lub nadając im fałszywą konotację.

Słowa mogą też być bronią i to bronią skuteczną wobec różnego rodzaju rzeczywistych lub wyimaginowanych oponentów czy zjawisk, przeciwników i adwersarzy.

Warto, więc przypomnieć tym, którzy dla sensacji, własnych grupowych czy religijnych potrzeb, własnej reklamy, poklasku czy z niewiedzy przeinaczają fakty: słowa mogą zabijać!.

Słowa potrafią też jak pisze blogerka "poprostuja": "ranić, czasem mocniej niż najostrzejszy nóż, mogą wyrządzić krzywdę - większą niż huragan, potrafią zabić wiarę w siebie i drugiego człowieka". http://interia360.pl/artykul/odpowiedzialnosc...).

Słowa i ich odpowiedni dobór mogą też fałszować rzeczywistość. Powodować nieprawdziwe jej postrzeganie i ocenę. Mogą też ją kreować tworząc nierealny i nieistniejący świat zewnętrzny oraz rządzące nim relacje i współzależności.

Ostatnie dni, ba ostatnie 20 lat to niestety w Polsce często okres przeinaczania rzeczywistości słowami. Używania ich dla własnych celów i potrzeb. Celowe, nieadekwatne do pierwotnego znaczenia ich używanie oraz nadawanie im fałszywych konotacji. Są słowa zaklęcia, wytrychy, którymi określa się zjawiska lub ludzi przyjmując a'priori ich zabójczą moc niszczenia innych.

Zastanawiam się jak mocno trzeba nienawidzić innych, jak mocna pragnąć politycznej lub ideowej śmierci, aby posuwać się do zabijania (nie fizycznego) ich odpowiednio dobranym słowem lub ich, tych słów zestawieniem.

Weźmy na przykład słowo wytrych: antysemityzm, rozumiany przez wielu jako postawa antyżydowska, gloryfikująca holocaust i dążąca do fizycznej eliminacji Żydów. Pomijam tu fakt, że antysemityzm został przez owych Żydów zawłaszczony tylko do własnego narodu, co jest owym zafałszowaniem znaczenia tego słowa. Bo przecież Semitami jest wiele innych narodów np. Arabowie

Nie to jest jednak istotne. Ważne jest używanie tego słowa w sposób perfidny, oszczerczy i dążący do zabijania (nie fizycznego, ale np. politycznego) innych.

Jaskrawym przykładem jest prowokowanie niewystępującego antysemityzmu lub też określanie nim ludzi, którzy z owym nie maja nic wspólnego (vide: ostatni, generowany przez Tabloid Polityczny zwany Gazetą Wyborczą, atak na M. Kamińskiego).

Ale powyższe to tylko jeden z przykładów. Bowiem słowo antysemityzm stało się dla pewnej grupy orężem tak rzeczywistym, jak i zupełnie nieraz alogicznym a nawet śmiesznym.

Bo czyż za antysemityzm można uznać np. mówienie prawdy i stwierdzenia faktów dotyczących niektórych Żydów? Czyż mówienie, że pani Prokurator Wolińska była zbrodniarzem i mordercą komunistycznym a jej przyjacielem był Leszek Kołakowski jest antysemityzmem? Czyż takowym jest stwierdzenie faktu, iż wielu Żydów było funkcjonariuszami komunistycznych służb bezpieczeństwa? Czy nie zgadzanie się na ponowne odszkodowanie (i to niezgodne z polskim prawem a także czyniącym z Polski odpowiedzialnymi za mordowanie Żydów w czasie II Wojny Światowej) za niemiecki holocaust jest właśnie antysemityzmem? Czy zastanawianie się nad historycznymi faktami (chociażby radością części Żydów z Sowieckiej okupacji polskich ziem) jest antysemityzmem? Czy wreszcie np. wskazywanie, że Adam Michnik to Aaron Szechter a Mariusz Walter to Moryc Szpigelbaum jest takowoż tym antysemityzmem? I na koniec (nie wyczerpawszy wszystkiego) czy bycie chrześcijaninem, katolikiem i polskim patriotą to też a'priori już przejawy antysemityzmu?

W swojej wybujałej wyobraźni wszechogarniającego ludzkość (a szczególnie Polaków) "antysemityzmu", jego piewcy i roznosiciele posuwają się do absurdów: okazuje się, że Żydzi są krystalicznie czyści, są niczym NADLUDZIE, którym obce są typowo ludzkie przywary! Okazuje się bowiem, że każda krytyka (nawet zwykłych ludzkich powszechnych wad) jest owym antysemityzmem. Wykreowano zasadę: o Żydach można mówić dobrze, albo wcale!

Mało tego nacjonalizm Żydowski w Izraelu i na ziemiach Palestyńskich jest normą, co przeczy humanistycznym ogólnie przyjętym wartościom współczesnego świata. Ustawodawstwo Państwa Izrael jest w swojej przedmiotowości nawet gorsze pod względem rasowo-wyznaniowym od niedawno jeszcze panującego apartheidu południkowo-afrykańskiego (RPA). Wnikliwie obserwując zaś poczynania Izraela wobec strefy Gzy i Palestyny trudno jest oprzeć się wrażeniu, że otoczeni murami i wielkimi bramami Palestyńczycy są niczym Żydzi w niemieckich gettach okresu II Wojny Światowej!

Tak więc, czy można nazywać "antysemitą" człowieka (ludzi), który pokazuje powyższą prawdę? Czy "antysemitą" jest ktoś mówiący, że jednymi z największych nacjonalistów na świecie są Żydzi?. Przecież, poprzez własna pychę, prawodawstwo oraz wywyższanie, od czasów Mojżesza są nacjonalistami traktującymi innowierców jako istoty niższego rzędu.

Czyż "antysemitami" można nazwać ludzi głoszących, że Żydzi stanowią zaprzeczenie naszej cywilizacji zachodniej: zbudowanej na państwach, narodach, otwartej na świat, pozbawionej ksenofobii, fanatyzmu religijnego, tolerancyjnej wobec innych (narodowo, rasowo, wyznaniowo, światopoglądowo) - ukształtowanej przez wieki historii. Przecież nasza cywilizacja ukształtowana została przez kilka wojen, rewolucji społecznych i przemysłowych, powstań narodowych, a przede wszystkim oparta została i jest na historii narodów i państw (Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Niemcy, Rosja, Polska, Włochy, nawet USA, itd). Historia sztuki, literatury, Kultury (przez duże K) to przede wszystkim spuścizna naszej cywilizacji. Filozofia, etyka, tradycja, chrześcijaństwo, Nauka (przez duże N), jest podstawą naszej kultury. A Żydzi, w szczególności Ci ortodoksyjni? To zupełne przeciwieństwo naszych, wyrosłych z chrześcijaństwa, wartości: są fanatyczni religijnie (podobnie jak islamiści co zresztą skrzętnie ukrywają), zamknięci kulturowo i społecznie; nie mający do niedawana swojej państwowości ani państwowej historii, prawie żadnej spuścizny artstyczno-kulturowo-społecznej. Ich działania oparte są (podobnie jak i u islamistów) na przykazaniach i prawach wyznaczonych przez przywódców duchowych. Uważają siebie za naród wybrany. Walczą z islamem bronią a z kulturą zachodniej cywilizacji poprzez: pieniądz; wywłaszczanie, uwłaszczanie lub zawłaszczanie własności innych narodów; propagandę medialną; sztuczną asymilację z narodami na terenie, których zamieszkują (np. poprzez zmianę nazwisk.).

A teraz czy nazywanie polskimi niemieckich obozów koncentracyjnych czy też fałszywe, ahistoryczne próby doszukiwania się odpowiedzialność za faszystowskie zbrodnie wśród Polaków i Polski przedwojennej nie jest wobec tego faktycznym antypolonizmem?

Czyż generowanie przez Amerykańskie media (w zdecydowanej większości będące własnością Żydów) pejoratywnych wobec Polaków dowcipów i humoresek nie jest takim antypolonizmem?

I w końcu czy opisywanie Polaków jako w całości "antysemitów" nie jest próbą wywołania powszechnej antypolskiej agresji a tym samym działaniem na szkodę ludzi, którzy jako jedyni na świecie tak tolerancyjnie przyjęli Żydów w swoim Państwie i ponieśli z tego tytułu tak wiele strat? Może faktycznie My Polacy winniśmy się zastanowić: Czy danie "palca" nie przyniesie nam katastrofy w momencie kiedy Żydzi zażądają "ręki" i całej Polski? Zażądają budowy "Judeopolonii"...

Innymi słowami wytrychami jest aborcja i eutanazja. Zamiast słów "zabicie nienarodzonego dziecka" używa się eufemizmów takich właśnie jak aborcja czy zabieg, a na "zabicie osoby starszej czy chorej" mówimy eutanazja. Na forum ONZ próbowano na szczęście nieskutecznie - nawet oficjalnie przyzwolić na aborcję dążąc do określenia jej mianem zabiegu medycznego.

W polskich (nie-polskich) mediach zwolenników aborcji często określa się postępowymi, dążącymi do wolności i konieczności jej występowania dla kobiet. Mówi się o prawie do wyboru. Czy zabijanie innych może być prawem? Czy zabicie nienarodzonego w łonie matki nie jest tym samym co zabicie kilkumiesięcznego wcześniaka? Jan Paweł II, nasz Wielki Polak, już kilkanaście lat temu zauważył skalę tego zjawiska i w encyklice Evangelium Vitae napisał "Jesteśmy dziś świadkami deptania fundamentalnego prawa do życia wielkiej rzeszy słabych i bezbronnych istot ludzkich, jakimi są zwłaszcza dzieci jeszcze nienarodzone. Czyż nie warto zastanowić się nad znaczeniem tych słów i próbować je zrozumieć logicznie i rzeczywiście takimi, jakie są?

Mógłbym wymieniać jeszcze wiele słów, którym w Polsce nadaje się fałszywe znaczenie, np.: moherowość, postępowość, europejskość ale czy warto?

Pozostawiam to czytelnikom pod rozwagę i zastanowienie. Może jednak warto używać słów nadając im jednoznacznie prawdziwe znaczenie? Może warto zanim wypowie się określone zabójcze dla innych słowa wcześniej się zastanowić nad ich sensem i konsekwencjami? Może warto znaleźć w sobie ludzkie, zwyczajne sumienie będące m.in. jedną z immanentnych cech człowieczeństwa?

Pozdrawiam

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Arabowie to naród w całości semicki.
Kto jest przeciw Arabom - jest antysemitą.
Więc Żydzi nie tylko wymyślili antysemityzm, ale i są największymi antysemitami zarazem.

Pozdrawiam

#27494