Cena za głowę wiceszefa OBURZONYCH...

Obrazek użytkownika Marek Ciesielczyk
Kraj

Kolejne spotkania stowarzyszenia OBURZENI we Włocławku i Gdańsku  

Przedwczoraj, w sobotę 28 czerwca odbyły się kolejne spotkania OBURZONYCH przed listopadowymi wyborami samorządowymi, tym razem w województwie kujawsko-pomorskim (we Włocławku) oraz w województwie pomorskim (w Gdańsku). Nieco wcześniej, o czym już informowaliśmy, spotkania tego typu OBURZENI zorganizowali we Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi.  

We Włocławku spotkanie w Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej zorganizowała Angieszka Wawrzyniak, która działa równocześnie w Krajowym Forum Samorządowym oraz w stowarzyszeniu OBURZENI. Wzięli w nim udział także inni działacze tych dwóch organizacji z terenu całego województwa kujawsko-pomorskiego, w tym szef KFS Benedykt Partyka. Obecni byli również członkowie innych ugrupowań (np. Ruchu Narodowego), którzy prawdopodobnie utworzą wspólny komitet wyborczy we Włocławku w listopadowych wyborach samorządowych, a także wiceszef OBURZONYCH Marek Ciesielczyk.  

Dużą sprawnością organizacyjną wykazała się Agnieszka Wawrzyniak z Włocławka (w środku)

Tego samego dnia, wieczorem podobne spotkanie pomorscy OBURZENI zorganizowali na gdańskiej starówce. W/w wiceprzewodniczący Rady Koordynacyjnej stowarzyszenia OBURZENI, dr Marek Ciesielczyk przedstawił m.in. różne koncepcje udziału OBURZONYCH w listopadowych wyborach samorządowych oraz mówił o ponownych, nieudanych próbach dezintegracji środowiska, m.in. o tym, iż jeden ze znanych przedsiębiorców miał zaproponować jakąś sumę pieniędzy za głowę Ciesielczyka, a dokładniej mówiąc za pozbycie się go ze stowarzyszenia. Niestety nie wiadomo, o jak duże pieniądze chodziło (sic!)…. Podobno Ciesielczyk zaproponował, że może sam zrezygnować, jeśli suma za jego głowę na rzecz OBURZONYCH będzie wystarczająco duża…  

Całkiem jednak poważnie, na obydwu spotkaniach rozważane były różne możliwości zawarcia koalicji, czy to z Kongresem Nowej Prawicy Korwina-Mikke, czy też z niedawno powstałym tworem o nazwie „Porozumienie Organizacji Patriotycznych i Solidarnościowych”, o fatalnym skrócie POPIS.

Część z uczestników opowiadała się za samodzielnym startem OBURZONYCH w wyborach samorządowych.  

Zebranie POPISU w ostatni piątek w Warszawie nasunęło wiele wątpliwości co do możliwości współpracy z tym ugrupowaniem, zwłaszcza, że główną rolę odgrywają tam osoby, które w ostatnim ćwierćwieczu nie wykazały się nawet minimalną sprawnością organizacyjną.

Krajowym Forum Samorządowym kieruje Benedykt Partyka (trzeci z prawej)

68-letni „Sekretarz Generalny” POPISU Tadeusz Klemens Bartold startując w roku 2011 do Sejmu z pierwszego miejsca na liście lewackiej Polskiej Partii Pracy, uzyskał w całym okręgu wyborczym numer 16 (z siedzibą komisji wyborczej w Płocku) zaledwie 372 głosy, to jest mniej niż przeciętny kandydat do rady miejskiej w jednej dzielnicy w wyborach samorządowych. Kandydaci w wyborach parlamentarnych, którzy pretendują do zasiadania w ławach sejmowych uzyskują od kilku do kilkunastu tysięcy głosów! Dodać wypada, że partia Bartolda uzyskała zaledwie 0.76% głosów!  

Jeszcze większą kompromitację polityczną na swym koncie ma szef POPISU, 71-letni Zbigniew Antoni Wrzesiński, który jako prezes kanapowego Stronnictwa Pracy startując z pierwszego miejsca na liście komitetu „Dom Ojczysty”, uzyskał w wyborach do Sejmu RP w okręgu wyborczym numer 4 (z siedzibą komisji wyborczej w Bydgoszczy) zaledwie 64 głosy, to jest mniej niż przeciętny kandydat do rady osiedlowej! Cały komitet Wrzesińskiego skali kraju otrzymał mikroskopijne poparcie 0,01% głosów!  

Dużo wysiłku w przygotowanie spotkania pomorskich OBURZONYCH włożył Józef Drogoń z Gdańska

Trudno więc dziwić się OBURZONYM, iż dość sceptycznie mogą oceniać szanse komitetu wyborczego POPIS, kierowanego przez takich ludzi, jak Bartold czy Wrzesiński.

Stowarzyszenie OBURZENI będzie w dalszym ciągu organizować spotkania przedwyborcze w kolejnych województwach, sondując, jakie rozwiązanie koalicyjne preferują jego członkowie i sympatycy. W najbliższym czasie przewidziane są spotkania w Rzeszowie i Krakowie.  

W spotkaniu na wybrzeżu wzięli udział nie tylko mieszkańcy Gdańska, ale także Elbląga

Poniżej prezentujemy relację filmową ze spotkań we Włocławku i Gdańsku.
Więcej zdjęć z tych spotkań zobaczyć można tutaj: http://powisle.prawdemowiac.pl/gallery.html

Film: https://www.youtube.com/watch?v=6eXmgTF6_L4

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.8 (głosów:4)

Komentarze

Posługiwanie się nieprawda , lub insynuowanie w wydaniu pana Marka Ciesielczyka graniczy już z paranoją . Na spotkanie z tym " wybitnym " , zacnym działaczem w Gdańsku przybyło 0 , ( zero ) mieszkańców naszego bitnego , zaangażowanego politycznie miasta . Natomiast w wynurzeniach Ciesielczyka można domniemywać , że były tam tłumy . No cóż , kłamstwo to cecha charakterystyczna dla dzisiejszych polityków .
Panie Ciesielczyk , od samego mieszania herbata nie staje się słodka . Potrzeba cukru . A pan dzieli , łączy tą swoją biedę organizacyjną , zamiast utworzyć strategię działań , które uwiodą masy , co przełoży się na siłę waszej organizacji . Pan zdaje się nie wie , co to jest marketing polityczny , strategia polityczna , pomysł na zdobycie masowego poparcia . Jak zatem pan zamierza prowadzić jakąkolwiek organizację polityczna do sukcesu wyborczego , nie mając wiedzy o tych podstawach ? Pan jest żałośnie słaby . Niepotrzebnie się pan zajmuje polityką , bo to nie zabawa dla pana . Pan się na tym nie zna .Jedyne pana umiejętności w tym zakresie , to skłócić wszystkich , gęgać o problemach swojego stowarzyszenia publicznie , zrazić do siebie i do waszej organizacji wszystkich , których się da i prosić o przyłączenie słabnącej pod pana przewodem organizacji z kimkolwiek , kto tylko będzie chciał .Na lidera potrzebny jest człowiek z pomysłami , determinacją , charyzmą i wyobraźnią abstrakcyjną . Pan nie ma żadnej z tych cech . Miesza pan , skłóca , szaleje na schodach , niedopuszczony do środka , przez pana "widzimusię " . I pan uważa się za zdolnego stratega , organizatora ? Szok , że to właśnie pan jest głównym sprawcą zmarnowanych szans przez Oburzonych . Jako usprawiedliwienie podaje pan siedmiomiesięczny , pana zdaniem krótki , okres waszej działalności . Jakie zatem macie owoce tego waszego działania ? Kto , poza Tarnowem , pana rozpoznaje na ulicy ? Odpowiedź jest w frekwencji organizowanych przez pana spotkań - ZERO , KOMPLETNE ZERO W GDAŃSKU!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Krzysztof Kornatowicz

#1429900

Kornatowicza zapomniał dodać, że wcześniej został zmuszony do opuszczenia szeregów Oburzonych, ze względu na swe lenistwo, a na filmie widać , ile było osóbh na spotkaniu, czy to zero, czy "nieco" więcej niż zero

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1431169