POmysł na samorząd

Obrazek użytkownika Łukasz Schreiber
Kraj

Dzisiejsza Rzeczpospolita ujawnia
stary-nowy pomysł Platformy Obywatelskiej na to, aby odnieść przygniatające zwycięstwo w wyborach samorządowych w dużych miastach, tj. zmiany ordynacji na większościową z okręgami jednomandatowymi.
Oczywiście do tematu zabiera się na „za pięć dwunasta”.

Pierwsza sprawa – idea narodziła się tuż po wygranych wyborach w 2007 roku. Jak dowiadujemy się z materiału Rzeczpospolitej:
„Od kilku tygodni trwały w tej sprawie negocjacje”. Dlaczego prace
leżały odłogiem przez tak długi czas? Odpowiedź wydaje się aż nazbyt
oczywista, wówczas jeszcze nie było wiadome, czy po trzech latach
rządów poparcie będzie w dalszym ciągu na tyle wysokie, aby zmiana
ordynacji była korzystna.
Druga
sprawa – pomysł jednomandatowych okręgów nie jest najgorszy, pytanie
tylko czy rzeczywiście powinniśmy zacząć jego wdrażanie od wyborów
lokalnych. W końcu są to wybory, w których i tak szyldy partyjne mają
najmniejsze znaczenie. Poza tym Platforma może się przeliczyć. Ciekawe,
czy rzeczywiście szyld Platformy przyniósłby pewny mandat w większości
okręgów. Śmiem w to wątpić, ponieważ skąd przekonanie, że inne partie
zachowałyby się na tyle nieracjonalnie, aby kandydatów wystawić z
logiem własnej formacji, a nie np. jako „Porozumienie dla Pcimia
Dolnego” i dopiero po wyborach utworzyć odpowiednie kluby radnych?
Wówczas zaś nie zdziwiłbym się, gdyby wybory te zakończyły się miernym
wynikiem Platformy. Tym bardziej, że Polacy tradycyjnie nie lubią
głosować na partie, a elektorat PO to wciąż w większości anty-PiS.
Trzecia
sprawa – po co ta komedia? Jaki sens mają prowadzone od kilku tygodni
rozmowy z PSL, skoro jest jasne, że ani SLD ani PiS na podobne
rozwiązanie się nie zgodzą. Nawet jeżeli zostanie przygotowana
odpowiednia ustawa to spotka się ona z wetem prezydenta i podtrzymaniem
go przez opozycję. Tyle, że w rzeczywistości o to właśnie chodzi. Cała
idea musi zakończyć się klapą, ale rzecz w tym, aby pokazać Polakom, że
Tusk i Platforma chciały przybliżyć władzę obywatelowi, ale wredne
Kaczory w zmowie z czerwonymi nie pozwolili. Taka szkoda, chcieliśmy,
ale się nie udało.

Podsumowując,
jest to wyjątkowo obłudna gra obliczona znów jedynie – a jakżeby
inaczej – na zysk propagandowy. Gdyby Platforma rzeczywiście była
zwolennikiem ordynacji większościowej, to zaczęłaby od tego co realne,
czyli od zmian w prawie wyborczym dotyczącym elekcji do senatu, gdzie
de facto ona funkcjonuje, ale w kuriozalnej formie. Tyle, że Platforma
nie chce. Platforma jak zwykle chce tego samego – robić dobre wrażenie.
Dlatego spokojnie, zmian nie będzie, a farsa musi zostać odegrana do
samego końca. Obsada aktorska skompletowana, role rozdane, premierę
kolejnego tematu zastępczego mamy już za sobą, a przed kilkanaście
odcinków.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Podzielam twoje poglady. PO nie jest zainteresowana zmianami... Tyle ze czas leci i nie wszystko da sie zwalic na PiS lub Prezydenta.

No i kolejna sprawa, majac rzekomo wizje panstwa powinno byc juz widac jakies efekty. Ale nie ma i wizji, nie ma efektow.

Cudow nie ma, wszystko sciema...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#24392

Donek gra Polska i Polakami,ja czekam kiedy zmądrzeja moi rodacy, czy przed i po szkodzie są głupcami.

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#24398

Nie byłbym taki pewien jeżeli chodzi o PSL, może to poprzeć jeżeli zmiana będzie dotyczyć wyborów samorządowych we wszystkich gminach. PSL wbrew temu jaki osiąga wynik ma niezłe struktury w małych wiejskich gminach i może tam zyskać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

----------------------------------------------------------- "Polska Niepodległa to Polska niebezpieczna" Lenin

#24530